Strona główna Analizy Kolejne zmiany w zasadach orzekania TK. Powrót do 2015 roku?

Kolejne zmiany w zasadach orzekania TK. Powrót do 2015 roku?

Kolejne zmiany w zasadach orzekania TK. Powrót do 2015 roku?

Fot. Ekaterina Bolovstova / Pexels / Modyfikacje: Demagog

Kolejne zmiany w zasadach orzekania TK. Powrót do 2015 roku?

Kryzys dotyczący Trybunału Konstytucyjnego powraca w polskiej debacie publicznej od 2015 roku. Czego dotyczy i jakie są jego przyczyny? Poniższa analiza w telegraficznym skrócie zbiera najważniejsze informacje na temat zmian zachodzących w regulacjach prawnych dotyczących zasad orzekania Trybunału Konstytucyjnego. Przyjrzeliśmy się również temu, jak zmieniała się argumentacja rządu Prawa i Sprawiedliwości w sprawie orzekania TK.

  • Trybunał Konstytucyjny powołano w 1985 roku, ze składem 12 sędziów. W nowej ustawie z 1997 roku liczbę tę zwiększono do 15.
  • W czerwcu 2015 roku rząd PO-PSL przyjął ustawę, w której wprowadzono minimalną liczbę sędziów do orzekania w pełnym składzie (9). W lipcu ustawę podpisał prezydent Bronisław Komorowski.
  • W październiku, pod koniec kadencji, rząd PO-PSL powołał 5 sędziów, z czego 2 powinno być wybranych przez Sejm kolejnej kadencji. To zapoczątkowało kryzys w Trybunale Konstytucyjnym.
  • Próbując zmienić prawo, PiS zaproponował nowelizację. W jej uzasadnieniu możemy przeczytać m.in., że „Różnica między 9 osobami, a 15 osobami jest zbyt wielka, aby twierdzić, że 9 osób stanowi pełny skład”. Nowa wersja ustawy weszła w życie 28 grudnia, zwiększając liczbę sędziów wymaganych do pełnego orzekania do 13. Dodatkowo zmieniono zasadę głosowania przez Zgromadzenie Ogólne ze zwykłej większości na większość ⅔.
  • Wraz z końcem kadencji prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego i powołaniu na to stanowisko Julii Przyłębskiej ponownie zmieniono zasadę głosowania w pełnym składzie. Liczbę wymaganych sędziów zmniejszono z 13 do 11.
  • W maju 2023 roku do Sejmu wpłynął wniosek poselski o zmianę w ustawie, na mocy której skład pełnego orzekania miałby zostać zmniejszony z 11 do 9 sędziów.
  • Jeśli nowy projekt wejdzie w życie, będzie to de facto powrót do stanu prawnego uchwalonego przez rząd PO-PSL. PiS  w przeszłości podkreślał jednak, że 9 osób to za mało do orzekania w pełnym składzie.

Rządowy pomysł na usprawnienie prac Trybunału Konstytucyjnego

10 lutego bieżącego roku prezydent Andrzej Duda zdecydował się skierować ustawę o Sądzie Najwyższym do Trybunału Konstytucyjnego (TK). Wejście w życie tej ustawy jest częścią reformy sądownictwa, która stanowi najważniejszy element tzw. kamieni milowych na drodze Polski do uzyskania środków z Krajowego Planu Odbudowy. Posiedzenie w tej sprawie TK zaplanował na 30 maja.

W związku z konfliktem wewnętrznym o prezesurę Julii Przyłębskiej istnieją wątpliwości, czy zbierze się wymagany przez prawo pełny skład Trybunału, czyli minimum 11 z 15 sędziów (art. 37 ust. 2). W związku z potencjalną wizją nierozstrzygnięcia sprawy do Sejmu trafił wniosek poselski dotyczący zmiany funkcjonowania TK. W uzasadnieniu czytamy, że ustawa:

„Ma na celu usprawnienie działalności Trybunału Konstytucyjnego przez zmniejszenie minimalnej liczebności Zgromadzenia Ogólnego z 2/3 liczby sędziów Trybunału (tj. 10 sędziów) do 9 oraz pełnego składu Trybunału z 11 sędziów do 9”.

7 maja w programie „Kawa na ławę” swój komentarz do projektu przedstawił Sekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury – Jarosław Sellin. Polityk przyznał, że zaproponowana zmiana jest jedynie powrotem do rozwiązań przyjętych jeszcze przez poprzedni rząd koalicyjny Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego w roku 2015.

Powołanie Trybunału Konstytucyjnego

Trybunał Konstytucyjny powołano do życia ustawą z dnia 29 kwietnia 1985 roku. W art. 13 ustalono, że w jego skład wchodzić będzie prezes, wiceprezes i 10 członków. Wtedy członkowie mieli być wybierani na 8 lat, z tym że co 4 lata miał następować wybór połowy składu.

Taki stan prawny utrzymał się do roku 1997, czyli do wprowadzenia konstytucji Rzeczpospolitej. Niespełna 4 miesiące po jej uchwaleniu w życie weszła ustawa o Trybunale Konstytucyjnym, na mocy której podniesiono jego liczebność z 12 do 15 sędziów (art. 5), a ich kadencję wydłużono do 9 lat.

Obietnica PiS z 2014 roku

Jeszcze przed wyborami, w 2014 roku, Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło swój program wyborczy, w którym przedstawiono także pomysł na reformę funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Jedną z propozycji było doprowadzenie do tego, żeby wszyscy sędziowie uczestniczyli w rozprawach (s. 71). W jednym z punktów obietnic wyborczych możemy przeczytać:

„Ustawa musi potwierdzić, że konstytucyjnym prawem i obowiązkiem każdego czynnego sędziego TK (oczywiście z wyjątkiem przypadków losowych) jest udział w każdej sprawie dotyczącej badania konstytucyjności ustawy, bo tylko taki tryb gwarantuje, że ocena demokratycznie przyjętego prawa będzie wszechstronna i wyważona”.

PO nowelizuje ustawę, zaczyna się kryzys

Do tego czasu nie było prawnie uregulowane, ilu sędziów jest potrzebnych do orzekania w pełnym składzie. Punktem odniesienia dla sędziów do roku 2015 pozostawała Konstytucja RP, która w art. 190 ust. 5 stanowiła, że „Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego zapadają większością głosów”. Oznaczało to też, że minimalna liczba sędziów wymaganych do przeprowadzenia głosowania wynosiła 3, rozprawy nie mogły być więc przeprowadzane przez jednego lub dwójkę sędziów. Ustawa z 1997 roku rozróżniała rozprawy dla trzech lub pięciu sędziów oraz dla pełnego składu.

Zmianę zasad orzekania Trybunału Konstytucyjnego wprowadził rząd PO-PSL na mocy ustawy z 25 czerwca 2015 roku. W art. 44 ust. 3 możemy przeczytać, że „orzekanie w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej dziewięciu sędziów Trybunału”. W lipcu ustawę podpisał prezydent Bronisław Komorowski.

Na zakończenie VII kadencji Sejmu (2011-2015) 8 października rząd wybrał 5 nowych sędziów, mimo że 2 sędziów powinno być wybranych przez nowy skład Sejmu, ponieważ dopiero w grudniu upływała jego kadencja. Zapoczątkowało to kryzys w Trybunale Konstytucyjnym. Można więc część odpowiedzialności za ów kryzys przypisać również rządowi PO-PSL.

PiS argumentuje za zmianą przepisów

W reakcji 15 grudnia 2015 roku do Sejmu wpłynął projekt zmian w niedawno uchwalonej ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. W uzasadnieniu do projektu szczególnie ważne dla sprawy są punkty 4 i 5.

Ustawodawcy w punkcie 4. krytykowali stan prawny pozwalający na odbywanie większości rozpraw przez 5 sędziów oraz zasugerowali, że „należy przyjąć zasadę, że sprawy są rozpatrywane w pełnym składzie”, z uwzględnieniem wyjątków zawartych w ustawie. Kluczowym pozostaje jednak punkt 5 uzasadnienia, który brzmi:

„W ustawie z 25 czerwca 2015 r. orzekanie w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej dziewięciu sędziów. Różnica między 9 osobami, a 15 osobami jest zbyt wielka, aby twierdzić, że 9 osób stanowi pełny skład. Z kolei 15 osób może stanowić problem w sytuacji konieczności wyłączenia sędziego. Zasadne jest zatem podniesienie minimalnej liczby sędziów stanowiących pełny skład do co najmniej 13 sędziów. To zabezpieczy jakość i obiektywizm orzeczeń, a także da margines bezpieczeństwa w przypadku wyłączenia niektórych sędziów”.

Tymczasem w 2023 roku w uzasadnieniu do najnowszej nowelizacji zaproponowanej przez PiS dotyczącej zmniejszenia pełnego składu TK możemy przeczytać:

„Nie można argumentować, że różnica jednego (w przypadku Zgromadzenia Ogólnego) albo dwóch (w przypadku pełnego składu) sędziów biorących udział w Zgromadzeniu albo zasiadających w składzie w sposób istotny wpływa na treść i jakość odpowiednio uchwały albo orzeczenia. Ponadto zwrócić należy także uwagę, że dziewięciu sędziów stanowi 60% całego składu Trybunału”.

Obecna argumentacja pozostaje więc sprzeczna z tą z 2015 roku, kiedy to skład 9 sędziów nie mógł zagwarantować „obiektywizmu i jakości orzeczeń”.

Nowelizacja ustawy i zwiększenie liczebności pełnego składu

22 grudnia 2015 roku została uchwalona nowelizacja do ustawy z czerwca. Oprócz zwiększenia pełnego składu orzekania z 9 do 13 członków zaszła także zmiana w art. 10, który brzmiał tak:

„1. Zgromadzenie Ogólne podejmuje uchwały większością 2/3 głosów, w obecności co najmniej 13 sędziów Trybunału, w tym Prezesa lub Wiceprezesa Trybunału, chyba że ustawa stanowi inaczej”.

Tym sposobem podniesiono głosowanie większościowe do głosowania większością ⅔ głosów oraz podwyższono liczbę wymaganych sędziów na zgromadzeniu ogólnym do 13 (wcześniej wymagano ⅔).

Zmiana prezesa i zmniejszenie pełnego składu

19 grudnia 2016 roku skończyła się kadencja ówczesnego prezesa TK – Andrzeja Rzeplińskiego. Tego samego dnia w Dzienniku Ustaw została opublikowana ustawa z dnia 30 listopada 2016 o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zniknął z niej wspomniany wyżej zapis o głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego większością ⅔ głosów, powrócił zaś zapis o głosowaniu większościowym (art. 8 ust. 1).

W tej ustawie na uwagę zasługuje także art. 37 ust. 2, którego treść zmniejsza liczbę wymaganych sędziów do pełnego orzekania z 13 do 11 oraz, co ważne, zmienia sposób zastępowania prezesa. Wcześniej obowiązywała zasada starszeństwa (czyli prezesa zastępował najstarszy sędzia), zmieniono to jednak na arbitralną decyzję prezesa, który sam wyznacza zastępcę.

„Rozpoznanie sprawy w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej jedenastu sędziów Trybunału. Rozprawie przewodniczy Prezes Trybunału, a w razie przeszkód w przewodniczeniu przez Prezesa Trybunału – wyznaczony przez niego sędzia Trybunału”.

Spór o prezesurę Julii Przyłębskiej

20 grudnia, czyli dzień po opublikowaniu nowej ustawy, prezydent wyznaczył Julię Przyłębską na tymczasową prezes Trybunału. Dzień później otrzymała ona jednak oficjalną nominację na to stanowisko.

Wspomniana wyżej ustawa z 2016 roku weszła w życie 3 stycznia 2017 roku. W art. 10 ust. 2 zapisano, że kadencja prezesa trwa 6 lat, dotychczas nie było w tej sprawie regulacji, a prezes najczęściej pozostawał nim do końca swojej kadencji w TK (czyli przez 9 lat).

Część sędziów twierdzi, że według tej zmiany kadencja Julii Przyłębskiej powinna zakończyć się 20 grudnia 2022 roku. Jednak ze względu na zasadę prawa rzymskiego głoszącą, że „prawo nie działa wstecz”, pozostała grupa sędziów uznaje, że kadencja Przyłębskiej powinna trwać 9 lat, a zasada sześcioletniej kadencji zacznie obowiązywać dopiero nowego prezesa.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Wpłać, ile możesz

Na naszym portalu nie znajdziesz reklam. Razem tworzymy portal demagog.org.pl

Wspieram

Obawiasz się
dezinformacji w sieci?

Poznaj nasze szkolenia

Poznaj nasze kursy