Kwiat Mahameru nie kwitnie raz na 400 lat, ponieważ nie istnieje

07.10.2019

Kwiat Mahameru, choć piękny i rzekomo wyjątkowo rzadki, niestety nie istnieje.

Ostatnio na Facebooku wiele osób udostępnia informację o niezwykłej roślinie, która ma kwitnąć raz na 400 lat. Ma to być kwiat Mahameru i właśnie to nam miałby przypaść zaszczyt podziwiać to niezwykłe zjawisko.

Poinformowała o tym na swoim oficjalnym profilu na Facebooku Beata Mazurek, posłanka do Parlamentu Europejskiego. 27 września opublikowała ona post o treści:

To jest kwiat MAHAMERU kwitnie raz na 400 lat rośnie w Himalajach -nasze pokolenie ma to szczęście zobaczyć go, poślij dalej niech inni też go zobaczą. Taką niespodziankę dziś dostałam – dziękuję 😊

Opatrzyła go zdjęciem imponującego kwiatu:

 

Sympatyczny ton postu, jak również zachęta do udostępnienia dalej sprawiły, że zdjęcie z tajemniczym kwiatem szybko zyskało popularność wśród użytkowników. Na chwilę obecną, uzyskał on ponad 36 tysięcy share’ów oraz ponad 3 tysiące reakcji.

 

Użytkownicy w komentarzach w większości byli wdzięczni i dziękowali Beacie Mazurek za miłe zdjęcie.

WOW, to jest MEGA KWIAT, skoro 400 lat namyśla się kiedy zakwitnąć….😊

raz na 400 lat kwitnie ! .. 😶… to ile ta roślina przeżywa ?… niesamowite 😁 Pozdrawiam Cię Beatko 🙋

Niektórzy doszukiwali się w nim mechanizmu tzw. łańcuszka, połączonego w tym przypadku z próbą oszustwa:

Ten 400 letni kwiat to łańcuszek.,wcześniej było chore dziecko, jest na Facebooku od dłuższego czasu, gdy go udostępnisz dalej możesz wprowadzić wirusa do swojego urządzenia.

Warto, zanim przejdziemy do weryfikacji tego, co tak naprawdę udostępniła Beata Mazurek, zatrzymać się przy tym komentarzu. Samo udostępnienie czy też polubienie jakiejkolwiek treści opublikowanej na Facebooku nie jest groźne. Nie znaczy to, że surfując po tym portalu społecznościowym, nie możemy narazić się na szkodliwe oprogramowanie. Najczęstszą metodą jego rozpowszechniania jest jednak udostępnianie linków do nieznanych stron zewnętrznych, zawierających wirusy. Należy więc za każdym weryfikować adres strony, do której odwiedzenia zachęca nas dany post lub wiadomość wysłana przez naszego znajomego na Messengerze.

Wróćmy jednak do naszego kwiatu Mahameru. Aby zweryfikować co tak naprawdę znajduje się na fotografii, z pomocą przychodzi metoda odwróconego wyszukania. Dzięki niej możemy się dowiedzieć, że zdjęcie to zostało zamieszczone na portalu SEINet. Jak wskazują jego autorzy, oferuje on obszerną bazę danych dotyczącą flory Arizony i Nowego Meksyku. I to właśnie ze Stanów Zjednoczonych przywędrował na fanpejdż Beaty Mazurek kwiat Mahameru. W rzeczywistości, na zdjęciu widzimy okaz Carnegiea gigantea, który w rzeczywistości jest… kaktusem. Swoją nazwę zawdzięcza on magnatowi przemysłowemu Andrew Carnegie, jednemu z najbogatszych Amerykanów w historii, a także swoim nadzwyczajnym rozmiarom – kaktus ten może osiągnąć nawet do 15 metrów wysokości. Tak prezentuje się on w całej swojej okazałości:

Na oficjalnej stronie Służby Leśnej Stanów Zjednoczonych znaleźć możemy więcej informacji na temat Carnegiea gigantea. Jest on jednym z symboli stanu Arizona, w swojej historii pełnił też istotne funkcje gospodarcze. Jego owoce pełniły ważną funkcję żywieniową dla lokalnych Indian, a jego pędy były materiałem budowlanym oraz opałowym. Carnegiea gigantea kwitnie jednak znacząco wcześniej, niż sugerowałaby to informacja przekazana przez Beatę Mazurek. Odbywa się to w okresie od maja do czerwca.

Czym jest zaś samo Mahameru? Według wierzeń hinduistów, buddystów, a także jainistów, to jedna z nazw świętej, pięcioszczytowej góry stanowiącej centrum wszechświata i wszyskich jego wymiarów: fizycznego, metafizycznego i duchowego. Jej dokładna lokalizacja jest jednak nieznana, niektórzy badacze przypuszczają, że pierwowzór tej góry leży w paśmie Pamiru.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.