Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Pożar Ławry Peczerskiej. Rosja mnoży sprzeczne wersje wydarzeń
Moskiewska machina propagandowa zaprzecza odpowiedzialności Rosji za uszkodzenie ukraińskiego zabytku.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Pożar Ławry Peczerskiej. Rosja mnoży sprzeczne wersje wydarzeń
Moskiewska machina propagandowa zaprzecza odpowiedzialności Rosji za uszkodzenie ukraińskiego zabytku.
Analiza w pigułce
- W nocy z 14 na 15 czerwca, w czasie rosyjskiego ataku na Kijów, doszło do pożaru dachu głównej cerkwi zabytkowego zespołu klasztornego – Ławry Peczerskiej. Według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej w zadaszenie świątyni uderzyła wadliwa rakieta amerykańskiego systemu Patriot. Według innej wersji zdarzeń, którą promują rosyjskojęzyczne konta, Ukraińcy celowo uderzyli w budynek (np. 1, 2, 3).
- Rosyjski komunikat, według którego to rakieta Patriot uderzyła w świątynię, przetłumaczył i promował w serwisach społecznościowych Piotr Panasiuk z Polskiego Ruchu Antywojennego. W rozpowszechnianie propagandowego przekazu zaangażowano także liczne konta na Telegramie (np. 1, 2, 3), rosyjski polskojęzyczny portal Pravda (np. 1, 2, 3) oraz kilka antyukraińskich kont w serwisie X (np. 1, 2, 3).
- Ukraińskie służby znalazły na miejscu zdarzenia szczątki rosyjskiego drona i przekonują, że to on uderzył w zabytkowy budynek. Jak oceniają analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), zniszczenia nie były skutkiem bezpośredniego uderzenia, lecz wynikiem upadku odłamków. Z kolei rzekome zdjęcia przedstawiające fotografów przygotowujących się do udokumentowania pożaru Ławry Peczerskiej wygenerowano przy pomocy AI (1, 2).
Jak podsumował Ośrodek Studiów Wschodnich (OSW), 15 czerwca Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak powietrzny na liczne cele w Ukrainie. Zniszczono terminale ukraińskiej poczty i obiekty służące do produkcji dronów. Tego dnia spłonęła także część zadaszenia zabytkowej cerkwi na terenie kompleksu budynków klasztornych – Ławry Peczerskiej.
„To Patriot podpalił Ławrę” – napisał Piotr Panasiuk jednocześnie na Facebooku, portalu X i Telegramie. Jego zdaniem to przeterminowana rakieta, przekazana Ukrainie razem z amerykańskim systemem obrony przeciwlotniczej, miała trafić w kijowski zabytek. „Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej nie planują ani nie przeprowadzają ataków na obiekty infrastruktury cywilnej” – przekonywał wiceprezes Polskiego Ruchu Antywojennego.
Kim jest Piotr Panasiuk i jego ruch?
Jak wynika z zakładki „O nas”, dostępnej na stronie organizacji, którą reprezentuje Piotr Panasiuk, jej głównym zadaniem jest przekonanie Polaków, że nasz kraj nie powinien pomagać Ukrainie wobec napaści Rosji – a właściwie nie napaści, lecz „specjalnej operacji wojskowej”, bo też takim terminem, zaczerpniętym z wypowiedzi Putina, posługują się działacze „antywojenni”.
O bliskości Panasiuka i Rosji świadczy również fakt, że z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej zdecydował się on na złożenie wieńca w warszawskim Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich, razem z rosyjskim ambasadorem Gieorgijem Michno. Panasiuk od lat publikuje w serwisach społecznościowych wiele fałszywych informacji związanych z wojną w Ukrainie i zbieżnych z celami Kremla (np. 1, 2, 3).
Moskwa mówi, a Panasiuk powtarza – i nie tylko on
Porównajmy wpis Piotra Panasiuka z oficjalnym komunikatem Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej z 15 czerwca. Występują między nimi tylko dwie różnice: akapit „Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej nie planują ani nie przeprowadzają ataków na obiekty infrastruktury cywilnej” w tekście rosyjskiego resortu obrony jest pierwszy, a nie ostatni. Panasiuk dodał też od siebie zdanie „To Patriot podpalił Ławrę”. Poza tym wpis wiceprezesa Polskiego Ruchu Antywojennego to dokładna kopia przekazu Moskwy.

Nie tylko Panasiuk rozpowszechniał ten przekaz w polskiej infosferze. Przyczyniły się do tego także liczne kanały na Telegramie, od dłuższego czasu trudniące się tłumaczeniem na język polski komunikatów Kremla, m.in.: UKR LEAKS_pl, RuskiStatek, Olej w Głowie, Biały Wywiad, Pożyteczne Śmigło i NewsFactoryPL. Fałszywe doniesienia pojawiły się również w polskojęzycznym portalu Pravda (np. 1, 2, 3), stanowiącym część rosyjskiej operacji propagandowej.
W serwisie X przekaz Rosji powielały takie konta jak Tomek Niewęgłowski, Edgar Korona i Martin Demirov. Warto również odnotować, że na tej platformie teorię o rakiecie z systemu Patriot, która miała trafić w cerkiew, promowały także duże anglojęzyczne i jawnie prorosyjskie profile, m.in. RussiaNews i SpetsnaZ 007.
Rosja nie atakuje obiektów cywilnych? Fakty mówią co innego
Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) wydał nakazy aresztowania czterech rosyjskich dowódców podejrzewanych o celowe ataki na obiekty cywilne. O celowych atakach rosyjskich dronów na cywilów możemy przeczytać w raportach Niezależnej Międzynarodowej Komisji Śledczej ds. Ukrainy, działającej pod auspicjami ONZ. Organizacja Human Rights Watch w swoich raportach dokumentuje zniszczenia domów, szpitali i szkół, których dopuścili się Rosjanie. Panasiuk mimo to napisał, że Rosja nie atakuje cywilnej infrastruktury.
Jak podsumowało Biuro Analiz Parlamentu Europejskiego, Rosja niemal od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę bierze na cel liczne zabytki i instytucje kultury. Według UNESCO do 10 czerwca w wojnie rosyjsko-ukraińskiej uszkodzono 536 takich obiektów, w tym ponad 150 budynków sakralnych.
Zaprzeczanie faktom i zniekształcanie rzeczywistości to często stosowana taktyka Rosji w odpowiedzi na niewygodne dla niej fakty. Kremlowska propaganda użyła jej także po uszkodzeniu Ławry Peczerskiej.
Według ukraińskich służb w klasztor uderzyły szczątki rosyjskiego drona
Z doniesień opisywanych przez Agencję Reutera wynika, że w czasie rosyjskiego ataku zapłonął dach głównej cerkwi Ławry Peczerskiej. Jak opisuje UNESCO, uderzenie spowodowało znaczne uszkodzenia zarówno zewnętrznej, jak i wewnętrznej części świątyni oraz okolicznych budynków. Profil klasztoru na Facebooku informuje, że udało się ocalić wiele cennych przedmiotów znajdujących się w środku.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) znalazła na miejscu zdarzenia szczątki rosyjskiego drona Geran-2 – fragmenty kadłuba i silnika. Na tej podstawie twierdzi, że w zabytkową świątynię uderzył rosyjski dron, a nie amerykańska rakieta.
Rzecznik ukraińskich sił powietrznych Jurij Ignat wyjaśnił, że tamtej nocy rzeczywiście użyto systemu Patriot. Służył on jednak do zwalczania wrogich pocisków balistycznych, a nie dronów. Publikowane zdjęcia fragmentów amerykańskich rakiet nie dowodzą więc, że to jedna z nich uderzyła w dach zabytkowej świątyni.
Dyskusja o technicznych szczegółach zamiast potępienia rosyjskiego ataku
W ocenie analityków Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW) zniszczenia klasztoru były stosunkowo niewielkie, co wskazuje, że nastąpiły one wskutek upadku odłamków, a nie bezpośredniego uderzenia. Warto jednak jeszcze raz podkreślić – teoria, według której w kijowską cerkiew uderzyła rakieta z systemu Patriot, nie znajduje potwierdzenia w wiarygodnych źródłach.
Analitycy projektu Disinfo Digest we wpisie na X zauważyli, że opowieść o amerykańskiej rakiecie, która miała trafić w ukraiński zabytek, „wpisuje się w klasyczny schemat rosyjskiej komunikacji po atakach na obiekty cywilne, religijne lub kulturowe”. Celem propagandy Kremla może być wytworzenie wątpliwości, rozmycie odpowiedzialności i przeniesienie ciężaru dyskusji na szczegóły techniczne.
Rosyjska propaganda promuje sprzeczne wersje zdarzeń
Warto zauważyć, że w sieci pojawiły się także liczne wpisy przekonujące, że Ukraińcy celowo wywołali pożar Ławry Peczerskiej (np. 1, 2, 3). Dowodem na to miały być zdjęcia przedstawiające fotografów przygotowujących się do udokumentowania ataku na klasztorne budynki – tak, jakby wiedzieli z wyprzedzeniem, że ma on nastąpić.
Ukraiński portal factcheckingowy StopFake w swoim artykule zwrócił uwagę, że te zdjęcia wygenerowano przy pomocy sztucznej inteligencji. Na stronie firmy OpenAI można sprawdzić, czy grafika została stworzona z użyciem jej narzędzi. Dostajemy takie potwierdzenie w przypadku obydwu fotografii udostępnianych w sieci (1, 2).

Taką wersję wydarzeń, wzmocnioną treściami wygenerowanymi przy pomocy AI, promowały różne rosyjskojęzyczne konta na Telegramie (np. 1, 2, 3). Następnie pojawiła się ona na Telegramie w wersji polskiej, skąd przekopiowano ją na portal X i Facebooka. W serwisie X przekaz w podobnej wersji, z wykorzystaniem tych samych grafik, promowali Edgar Korona, Martin Demirov i Historia Fotografią Pisana.
Fałszywe fotografie pojawiły się także na dużych anglojęzycznych i niemieckojęzycznych kontach w serwisie X. Promowano je również m.in. w wersji czeskiej, słowackiej i bułgarskiej.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



