Strona główna Fake News Czy wiceprzewodnicząca ukraińskiego parlamentu wzywa Polskę do wojny? Wyjaśniamy

Czy wiceprzewodnicząca ukraińskiego parlamentu wzywa Polskę do wojny? Wyjaśniamy

W internecie krążą twierdzenia, że wiceprzewodnicząca parlamentu Ukrainy Ołena Kondratiuk domaga się od Polski przystąpienia do wojny i „żąda naszego lotnictwa”. Sprawdzamy, co tak naprawdę powiedziała ukraińska polityk i jak zmanipulowano jej słowa.

W tle flaga Ukrainy, zrzut ekranu z Facebooka

Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog

Czy wiceprzewodnicząca ukraińskiego parlamentu wzywa Polskę do wojny? Wyjaśniamy

W internecie krążą twierdzenia, że wiceprzewodnicząca parlamentu Ukrainy Ołena Kondratiuk domaga się od Polski przystąpienia do wojny i „żąda naszego lotnictwa”. Sprawdzamy, co tak naprawdę powiedziała ukraińska polityk i jak zmanipulowano jej słowa.

ANALIZA W PIGUŁCE

  • W sieci pojawiły się fałszywe przekazy, zgodnie z którymi wiceprzewodnicząca ukraińskiego parlamentu Ołena Kondratiuk wezwała Polskę do wysłania wojsk, w tym lotnictwa, na wojnę z Rosją (1, 2, 3, 4).
  • Wpis Kondratiuk był bezpośrednią reakcją na rosyjski atak z użyciem dronów na fabrykę polskiej Grupy Barlinek w Winnicy, do którego doszło w nocy z 15 na 16 lipca 2025 roku.
  • Polityk zaapelowała o skuteczniejszą pomoc w ochronie ukraińskiej przestrzeni powietrznej i nazwała to „kwestią ochrony polskiego biznesu”. Nie wezwała do bezpośredniego zaangażowania militarnego Polski w konflikt.

Motyw rzekomego wciągania Polski do wojny przez Ukrainę to jeden ze stałych elementów dezinformacji(1, 2), który pojawia się w mediach społecznościowych od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. W ostatnim czasie ten schemat ponownie zyskał na popularności za sprawą wpisów (1, 2, 3, 4) dotyczących wiceprzewodniczącej ukraińskiego parlamentu Ołeny Kondratiuk. W sieci zaczęły krążyć m.in. proste grafiki z białym napisem na czerwonym tle, które wprost stwierdzały: „Wiceprzewodniczącą parlamentu ukraińskiego wezwała Polskę do włączenia się w wojnę przeciwko Rosji”.

Pojawiły się również bardziej rozbudowane, alarmistyczne przekazy. „Polska ma wejść do wojny?! Ukraina żąda naszego udziału militarnego!” – grzmiał jeden z wpisów, którego autor przekonywał, że ukraińska polityk „wezwała Polskę do bezpośredniego włączenia się do wojny z Rosją. Chcą naszego lotnictwa, naszej armii… chcą dla nas wojny?”. Przekaz ten wzmacniano poprzez straszenie przymusową mobilizacją w Ukrainie i sugerowanie, że podobny los może wkrótce czekać Polaków.

Grafika z białym napisem na czerwonym tle: Wiceprzewodnicząca parlamentu ukraińskiego wezwała Polskę do włączenia się w wojnę przeciwko Rosji.

Źródło: Facebook.com 23.07.2025

Wpis, opublikowany 23 lipca, w ciągu zaledwie kilku dni zdobył znaczący zasięg, gromadząc ponad 850 reakcji i blisko 300 komentarzy. Zdecydowana większość komentarzy powiela dezinformację, a w dyskusji dominowały głosy żądające odesłania ukraińskich mężczyzn z Polski na front [pisownia oryginalna]: „Niech wezwie swoich obywateli z Polski i innych krajów zachodu” [pisownia oryginalna]: „Jedynym włączeniem się Polski może być deportacja jej pobratyńców”.

Często pojawiały się także oskarżenia o próbę wciągnięcia Polski w wojnę, nierzadko połączone z odniesieniami do historii i wrogą retoryką [pisownia oryginalna]: „Przewodnicząca niech się najpierw rozliczy za ukraińskie rzezie na Polakach”. 

Dezinformacja po ataku na polską firmę

W nocy z 15 na 16 lipca 2025 roku rosyjskie drony zaatakowały Winnicę, miasto w środkowej Ukrainie. Jednym z celów była fabryka należąca do polskiej Grupy Barlinek, jednego z największych producentów drewnianych podłóg. W wyniku ataku, rannych zostało kilku pracowników, w tym dwóch ciężko.

Na wydarzenia szybko zareagowały polskie władze. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował, że według relacji dyrektora zakładu, uderzenie było celowe i przeprowadzone z trzech różnych kierunków.

W wyniku ataku rannych zostało kilku pracowników, w tym dwie osoby doznały ciężkich poparzeń. Szef polskiej dyplomacji zapewnił, że na miejscu działają służby ukraińskie oraz polski konsulat, a całe zdarzenie podsumował stwierdzeniem, że „zbrodnicza wojna Putina przybliża się do naszych granic”.

Co napisała wiceprzewodnicząca ukraińskiego parlamentu?

Po ataku głos zabrała także Ołena Kondratiuk, wiceprzewodnicząca ukraińskiego parlamentu. W swoim wpisie na Facebooku, z 16 lipca 2025 roku, zwróciła uwagę, że to nie pierwszy raz, gdy rosyjski atak zagraża polskim interesom i przypomniała o uszkodzeniu polskiego konsulatu w Kijowie. W apelu skierowanym do polskich partnerów napisała:

„Nieustannie zwracam się do naszych polskich kolegów i partnerów – nie wystarczy wysyłać swoje myśliwce w powietrze podczas kolejnego rosyjskiego ataku na ukraińskie miasta. Trzeba pomóc Ukrainie zamknąć niebo przed rosyjskimi dronami i rakietami za pomocą niezawodnej tarczy. Przynajmniej nad zachodnią częścią naszego kraju. Jest to już kwestia ochrony polskiego biznesu i instytucji działających na Ukrainie”.

Kondratiuk nie wzywała Polski do włączenia się do wojny

W dalszej części swojego wpisu Kondratiuk przekonywała, że celowy atak na polskie interesy jest niepokojącym sygnałem dla Warszawy. Podkreśliła, że brak wyraźnej reakcji na ten akt agresji może ośmielić Rosję do podejmowania podobnych kroków w przyszłości.

W żadnym miejscu swojego wpisu ukraińska polityk nie użyła sformułowań takich jak „włączenie się do wojny”, „udział militarny” czy „przekazanie armii”. Jej apel dotyczył zwiększenia pomocy w zakresie obrony powietrznej nad zachodnią Ukrainą, co wprost argumentowała koniecznością ochrony m.in. polskich inwestycji i placówek dyplomatycznych. 

Wyrażenie „zamknąć niebo” jest od początku pełnoskalowej inwazji stałym elementem ukraińskich apeli o wsparcie i odnosi się do dostaw systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych, a nie – do wysyłania myśliwców z polskimi pilotami nad Ukrainę.

Stały motyw dezinformacji: „Ukraina chce wciągnąć Polskę do wojny”

Narracja o tym, że Ukraina dąży do wciągnięcia Polski w konflikt z Rosją, pojawia się w mediach społecznościowych od początku pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 roku

W marcu 2022 roku szeroko rozpowszechniano fałszywe informacje, że prezydent Wołodymyr Zełenski apelował o wysłanie polskich żołnierzy na front. Kilka miesięcy później krążyły zmanipulowane wpisy o rzekomym przymusowym poborze Polaków po wprowadzeniu ukraińskich ustaw mobilizacyjnych. Jeszcze w 2023 roku popularność zyskała dezinformacja, że przekazanie czołgów Leopard Ukrainie oznacza automatyczne wysłanie polskich wojsk na Wschód.

Twierdzenia, jakoby Ołena Kondratiuk wzywała Polskę do przystąpienia do wojny, które pojawiły się w postach w mediach społecznościowych (1, 2, 3, 4), są manipulacją. Jej wpis, będący reakcją na realne i bezpośrednie zagrożenie dla polskiego mienia i ukraińskich pracowników polskiej firmy, został celowo zinterpretowany w fałszywy sposób. Apel o skuteczniejszą pomoc obronną przedstawiono jako agresywne żądanie militarnego zaangażowania.

 


Analiza powstała w ramach projektu współfinansowanego ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności w ramach programu Wspieramy Ukrainę, realizowanego przez Fundację Edukacja dla Demokracji.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!