Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Dywersanci z Telegrama. Jak Rosja organizuje sabotaże w Europie?
Proste zadanie i szybki zarobek. W ten sposób rosyjskie służby kuszą osoby z problemami finansowymi do przeprowadzania aktów sabotażu. Często są to obywatele Ukrainy, co podsyca antyukraińską propagandę.
Fot. Facebook / Pixabay / Modyfikacje: Demagog
Dywersanci z Telegrama. Jak Rosja organizuje sabotaże w Europie?
Proste zadanie i szybki zarobek. W ten sposób rosyjskie służby kuszą osoby z problemami finansowymi do przeprowadzania aktów sabotażu. Często są to obywatele Ukrainy, co podsyca antyukraińską propagandę.
Analiza w pigułce
- Po wysadzeniu torów kolejowych w Polsce w internecie pojawiło się sporo głosów obarczających Ukraińców pełną winą za ten czyn.
- Odpowiedzialni za akty dywersji byli dwaj obywatele Ukrainy współpracujący z rosyjskimi służbami. Strona ukraińska potępiła sabotaż i ogłosiła chęć podjęcia współpracy mającej na celu zapobieganie podobnym zdarzeniom w przyszłości.
- Rosja regularnie rekrutuje sabotażystów wśród cywilów w państwach Europy Środkowej i Zachodniej (s. 16). Za pomocą Telegrama wyszukuje osoby z problemami finansowymi i oferuje im szybki zarobek. Osoby przeprowadzające akty sabotażu nie zawsze są świadome, że pracują dla Rosji (s. 20).
- Dr Michał Marek w komentarzu dla Demagoga przekonuje, że poprzez werbowanie Ukraińców Moskwa może wzmacniać antyukraińskie nastroje w Polsce.
Sprawa celowego uszkodzenia infrastruktury kolejowej, do którego doszło 17 listopada, nie schodzi z ust polityków. Premier Donald Tusk ogłosił w mediach społecznościowych, że ustalił formy współpracy z ukraińskimi służbami specjalnymi, aby zapobiegać podobnym wydarzeniom. Na konferencji prasowej Władysław Kosiniak-Kamysz (szef MON) oraz Marcin Kierwiński (szef MSWiA) ogłosili rozpoczęcie operacji Horyzont, w której 10 tys. żołnierzy ma powstrzymywać kolejne akty sabotażu.
Jednocześnie w mediach społecznościowych wciąż głośno jest o pełnej odpowiedzialności Ukraińców za to wydarzenie. Na Facebooku można natknąć się na grafikę przedstawiającą m.in. akty dywersji. W tabeli w sąsiednich kolumnach umieszczono informacje o tym, kogo oskarżano i o tym, kto rzeczywiście był odpowiedzialny. Wydźwięk obrazka każe rozumieć, że choć za zniszczenie infrastruktury obwiniano Rosję, to w rzeczywistości odpowiedzialna była Ukraina.
Czytelnicy zgłosili nam również film opublikowany przez profil Pan Dociekliwy na Instagramie. W nagraniu słyszymy tezy podobne do przedstawionych na grafice, np.: „Podpalenia hali na Marywilskiej. Media i rząd zrzucają winę na Rosjan. Co się okazuje? Że odpowiedzialni są Ukraińcy”. Autor materiału wideo używa też wypowiedzi premiera Donalda Tuska, który mówi, że osoby odpowiedzialne za dywersję na kolei były obywatelami Ukrainy. Warto dodać, że Damian Zawrotniak, który prowadzi kanał Pan Dociekliwy, podawał w przeszłości fałszywe informacje np. o planowanych pandemiach czy o śmierci naukowców.
Wpisy o pełnej odpowiedzialności Ukraińców za sabotaż mają spore zasięgi. Film Pana Dociekliwego wyświetlono 90 tys. razy. Na grafikę zestawiającą ze sobą flagi Rosji i Ukrainy zareagowało ponad 200 osób. W komentarzach pojawia się wiele głosów osób niechętnie nastawionych do Ukraińców. Na Facebooku przeczytamy [pisownia oryginalna]: „Dla mnie nie jest istotne na czyje zlecenie Ukraińcy robią dywersję ,nawet jeśli będą to Marsjanie”. Na Instagramie jedna z osób napisała: „Czy Ukraińcy »współpracujący z Rosją « są jakimś innym rodzajem Ukraińców? Narodowość to narodowość”.
Akty dywersji na linii kolejowej Warszawa–Lublin. Kto jest winny?
W nagraniu Pana Dociekliwego pojawia się premier, ogłaszający z mównicy sejmowej, że „ustalone osoby to dwóch obywateli Ukrainy”. Nie jest to jednak pełna wersja nagrania. Wycięto z niej fragment, w którym Tusk dodaje, że działali i współpracowali oni od dłuższego czasu z Rosją.
💬 Premier @DonaldTusk ⤵️
Ustalone osoby to obywatele, Ukrainy działający i współpracujący od dłuższego czasu z rosyjskimi służbami. Jest to ustalenie naszych służb i prokuratury, a także wynika to ze współpracy z naszymi służbami sojuszniczymi. Ustalone są ich tożsamości. pic.twitter.com/bLFn4YTXCM
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) November 18, 2025
Sprawą aktów dywersji zajmuje się Prokuratura Krajowa. W komunikacie z 19 listopada podkreślono, że dwaj podejrzani: Oleksandr K. i Yevheni I. działali na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej. Zgodnie z ustaleniami podejrzani uciekli z Polski na Białoruś, dlatego obecnie nie można było ich zatrzymać i przedstawić im zarzutów.
Ostatnie akty dywersji potępiła także strona ukraińska. W komunikacie wydanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych czytamy o cynicznym wykorzystaniu obywateli tego kraju do ataków na Polskę:
„Zwracamy uwagę na cynizm, z jakim państwo agresor celowo rekrutuje i wykorzystuje osoby posiadające ukraińskie paszporty do ataków hybrydowych, sabotażu i przestępstw mających na celu destabilizację sytuacji. Rosja próbuje zrzucić winę za swoje zbrodnie na Ukraińców. Jesteśmy jednak przekonani, że partnerzy Ukrainy doskonale rozumieją, że źródłem takich sabotaży jest Federacja Rosyjska”.
Jaka jest skala dywersji w Europie?
110 różnych przypadków aktów sabotażu i dywersji. To bilans obejmujący zdarzenia w Europie od stycznia 2022 do końca lipca 2025 roku. Zgodnie z raportem International Center for Counter-Terrorism (ICCT), powstałym we współpracy z GLOBSEC, najwięcej tego typu incydentów (20) miało miejsce w Polsce. Na kolejnych miejscach listy znalazły się (s. 19):
- Francja (15 przypadków sabotażu),
- Estonia i Niemcy (11 przypadków),
- Łotwa (9 przypadków).
Dane pochodzące z raportu ICCT, a także z innych źródeł wskazują na intensyfikację tego typu działań od 2022 roku ze szczytowym natężeniem w roku 2024. Mimo że już wcześniej odnotowywano akty sabotażu, to pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę przyczyniła się do wzrostu liczby akcji dywersyjnych.
Działania dywersyjne obejmują różne formy aktywności. Do najczęstszych należą (s. 21):
- podpalenia i eksplozje (34 przypadki),
- akty wandalizmu (27 przypadków),
- ataki na infrastrukturę, czyli sabotaż (21 przypadków),
- zakłócanie porządku publicznego (20 przypadków),
- próby zabójstwa (5 przypadków).
Ataki mają spowodować kilka różnych efektów:
„Operacje te miały dwojaki cel: zakłócenie życia publicznego i zasianie strachu, a jednocześnie bezpośrednie osłabienie europejskiego wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Podobnie akty sabotażu były skierowane przede wszystkim przeciwko obiektom wojskowym lub infrastrukturze krytycznej”.
Zniszcz, zarób, zapomnij. Jak Rosja rekrutuje sabotażystów?
Od lutego 2022 roku 34 kraje w Europie wydaliły ze swojego terytorium ponad 700 różnych przedstawicieli rosyjskich służb dyplomatycznych. Była to odpowiedź zarówno na atak na Ukrainę, jak i na incydenty z przeszłości, takie jak np. otrucie Siergieja Skripala w 2018 roku. Spowodowało to problem dla rosyjskiego wywiadu, dla którego pracowała część z tych dyplomatów (s. 16). Aby zastąpić wydalonych współpracowników tajnych służb sabotażystami, od kilku lat Rosja prowadzi werbunek w mediach społecznościowych.
W październiku 2023 roku Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) rozbiły siatkę działającą m.in. w Dnieprze czy we Lwowie. Rekrutowani byli nastoletni Ukraińcy, którym zlecano pisanie antysemickich haseł. Werbunek odbywał się za pomocą kanałów na Telegramie. Rosyjskie służby zamieszczają tam ogłoszenia o krótkoterminowych ofertach pracy. W ten sposób, zamiast szkolić i wysyłać swoich agentów, przekonują cywilów do „dorywczych aktów sabotażu”.
Jak wyjaśnili w swoim artykule naukowcy z King’s College London, ten sposób działania ma wiele zalet :
- skraca czas potrzebny do zrekrutowania chętnych do aktu sabotażu,
- obniża koszty – realizacja niektórych aktów, np. namalowania gwiazd Dawida w Paryżu, kosztowało kilkadziesiąt dolarów za sztukę,
- zmniejsza odpowiedzialność – brak bezpośredniego kontaktu między rosyjskimi służbami a wykonawcą sabotażu pozwala uniknąć powiązania tych działań z Rosją,
- zwiększa skalę działań, co widać po skokowym wzroście aktów dywersji w ostatnich latach.
ICCT ustaliło, że do dywersji najczęściej zatrudnia się mężczyzn w wieku ok. 30 lat (s. 6). Wbrew obiegowej opinii nie są to osoby wykonujące wyłącznie jednorazowe działania. Nieco ponad 60 proc. zidentyfikowanych sprawców popełniło przestępstwa więcej niż raz. Na początku są to drobne zlecenia. Jak opisało „The Wall Street Journal”, jeden z członków 16-osobowej siatki szpiegowskiej działającej w Polsce i zatrzymanej w 2023 roku zaczynał od otagowania ścian napisem „Stop NATO”. Następnie miał podpalić budynek ukraińskiej firmy transportowej czy rozwiesić kamery na trasie przejazdu pociągów wiozących sprzęt wojskowy do Ukrainy.
Dlaczego Ukraińcy zgadzają się przeprowadzić akty dywersji?
W czerwcu tego roku ukraiński wywiad ostrzegał, że Kreml planował rekrutować Ukraińców do swoich działań dywersyjnych na terenie Europy. Za udział w nielegalnych aktywnościach przewidywano odpowiednie wynagrodzenie. Oferty, zgodnie z treścią wpisu, były kierowane przede wszystkim do osób z czasowo okupowanych terenów, które znajdowały się w trudnej sytuacji finansowej.
Motyw ekonomiczny to główny powód, dla którego uchodźcy decydują się na podjęcie nielegalnych czynności. Jak opisało ICCT, wynagrodzenie oferowano w praktycznie każdym przypadku dywersji (s. 23). Najczęściej do realizacji takich zadań zatrudniają się osoby pracujące na niskopłatnych stanowiskach. Perspektywa szybkiego zarobku stanowi zachętę do podjęcia niegroźnych działań, np. naklejania prorosyjskich nalepek. Wykonanie pierwszego zlecenie osłabia opór przed realizacją bardziej złożonych działań (s. 24).
Eksperci zwracają też uwagę, że nie wszyscy wykonawcy byli świadomi, że pracują dla Rosji. Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego w swoim raporcie wskazała, że uczestnicy aktów dywersyjnych często są angażowani przez anonimowych pośredników. Zlecenia wydają się błahe i są przedstawiane jako niepolityczne (s. 20). ICCT podkreśla, że tylko nieco ponad połowa „sabotażystów” wiedziała, że ich zleceniodawcą są rosyjskie służby (s. 24).
Rekrutowanie Ukraińców ma jeszcze jeden dodatkowy cel, czyli podsycanie antyukraińskich nastrojów, na co zwraca uwagę dr Michał Marek z Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa (CBWSP):
„Werbowanie Ukraińców do działań sabotażowych wpisuje się w szerszy kontekst aktywności informacyjno-psychologicznych Moskwy skierowanych przeciwko Polsce. Poprzez taki zabieg Moskwa zyskuje możliwość wzmacniania innych swoich działań natury dezinformacyjnej z zakresu wzmacniania nastrojów antyukraińskich w Polsce”.
Nie zapominajmy o odpowiedzialności Rosji
We wpisach wspomnianych we wstępie podważano rosyjską odpowiedzialność za akty sabotażu i obarczano winą za nie Ukraińców. Jednak, jak pokazuje praktyka, rekrutowanie obywateli Ukrainy to celowe działanie, które z jednej strony ma odsunąć podejrzenia od Rosji, a z drugiej – wzmacniać polaryzację i antyukraińskie nastroje.
Choć wysadzenie torów kolejowych, podpalenie hali czy inne akty sabotażu rzeczywiście przeprowadzili obywatele Ukrainy, to nie należy zapominać, kto był zleceniodawcą tych akcji.
„Trudno tutaj winić samo państwo ukraińskie, iż cześć obywateli tego kraju decyduje się na współpracę z rosyjskimi służbami. Jest to zarówno problem Polski, jak i problem Ukrainy. Na Ukrainie również dochodzi do aktów dywersyjnych, które inicjowane są przez rosyjskie służby, lecz realizowane są przez obywateli tego kraju”.
Właśnie w takim celu rosyjskie służby werbują obywateli Ukrainy…
I nagle jak "na rozkaz", antyukraińską kampanię (narracja dezinformacyjna o "ukraińskiej prowokacji" i działaniach "podżegaczy wojnennych") rozpoczynają źródła dobrze znane z szerzenia przekazów propagandowych i… https://t.co/NwADntNl0A pic.twitter.com/9L1MSB5PjJ
— Michał Marek (@mic_marek) November 18, 2025
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter




