Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Sandomierskie morele prosto od polskich sadowników, czyli kolejna metoda na internetowe oszustwo
„Błagam Polacy, ratujcie nasz rodzinny sad”. Nagranie apelu polskich rolników zachęcało do zakupu moreli i wiśni. Jednak zamiast owoców na odbiorców czekało kolejne internetowe oszustwo.
Fot. Facebook / Pexels / Modyfikacje: Demagog
Sandomierskie morele prosto od polskich sadowników, czyli kolejna metoda na internetowe oszustwo
„Błagam Polacy, ratujcie nasz rodzinny sad”. Nagranie apelu polskich rolników zachęcało do zakupu moreli i wiśni. Jednak zamiast owoców na odbiorców czekało kolejne internetowe oszustwo.
Analiza w pigułce
- Na Facebooku udostępniono filmy (1, 2, 3), w których rzekomo widzimy sandomierskich sadowników apelujących o wsparcie w rozwiązaniu trudnej sytuacji, jaka spotkała ich po zerwaniu kontraktów przez Niemców. Według opisów sadownikom można pomóc – wystarczy kupić ich owoce w sklepie, do którego prowadzi podlinkowany opis.
- Postacie widoczne na filmach to nieprawdziwe osoby. Nagrania zostały wygenerowane z pomocą sztucznej inteligencji.
- Strona rzekomego sklepu to miejsce stworzone do wyłudzania danych osobowych oraz z karty kredytowej. Ponadto kliknięcie w udostępniany link może grozić zainstalowaniem na komputerze złośliwego oprogramowania.
Tradycja uprawy moreli w okolicach Sandomierza sięga XII wieku. Pierwsze sady zakładali bracia cystersi, jednak z czasem rzędy drzew owocowych zaczęły pojawiać się także na dworach szlacheckich i w gospodarstwach chłopskich. Dzisiaj jedna z odmian uprawianych w tych rejonach, morela sandomierska zaleszczycka, jest wpisana na listę produktów tradycyjnych.
Rozpoznawalność moreli sandomierskich została wykorzystana przez internetowych oszustów. W mediach społecznościowych znajdziemy filmy (1, 2, 3), z których wynika, że „Niemcy zerwali kontrakt”, co doprowadziło do „dramatu w sandomierskich sadach”. Sadownicy rzekomo mieli zostać z tonami owoców, bez środków na opłacenie pracowników. Z tego powodu apelują o pomoc i kupno bezpośrednio od nich owoców, które wcześniej miały iść na eksport.
Sadownicy wygenerowani z użyciem AI
Wbrew temu, co przeczytamy w opisach, w udostępnianych filmach (1, 2, 3) nie widać prawdziwych osób. Nie są to sandomierscy sadownicy, tylko postacie wygenerowane z pomocą sztucznej inteligencji. Świadczą o tym m.in. idealnie symetryczne rysy twarzy, a także wynik analizy narzędzia Hive AI, służącego do identyfikacji treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Program oszacował, że obraz na 97,3 proc. stworzono za pomocą AI.
To nie pierwszy przykład fałszywej treści, w której wykorzystano wizerunki rolników wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Korzystanie z możliwości, jakie daje AI, staje się coraz bardziej popularną metodą tworzenia nieprawdziwych materiałów.
Zachowaj ostrożność i nie klikaj w link
W opisach filmów (1, 2, 3) krążących w sieci znajdziemy linki do strony, na której rzekomo można kupić sandomierskie morele. Nie jest to jednak bezpieczna strona, a gdy spróbujemy coś przez nią kupić, możemy stracić nie tylko pieniądze.
Odnośniki prowadzą do witryny o nazwie: pl.yom888-shop.com. Przy próbie wejścia na stronę z poziomu zwykłej przeglądarki oprogramowanie antywirusowe blokuje zawartość i ostrzega: „Ta witryna internetowa może przesyłać złośliwe oprogramowanie, narażać sieć i urządzenia na ryzyko lub była zaangażowana w działania niezgodne z prawem, oszustwa internetowe lub wyłudzenia”.
Zawartość takiej strony można bezpiecznie podejrzeć jedynie dzięki wirtualnej przeglądarce, np. narzędziu Browserling. To dzięki niemu dowiadujemy się, że strona jest obecnie nieaktywna. Zanim jednak oszuści ją zdezaktywowali, udało nam się zobaczyć, co na niej jest, i na tej podstawie nabrać pewności, że była wykorzystywana do wyłudzania danych osobowych oraz pieniędzy.
Rabat za płatność kartą
„Gęste i miękkie”, „Idealnie wyważone smaki”, „Bez dodatków” – takimi sloganami, a także zdjęciami wręcz idealnych owoców twórcy strony próbowali zachęcić do zakupu. Jeśli ktoś dał się skusić, był proszony o takie informacje, jak imię i nazwisko, numer telefonu, adres. I o ile na tym etapie można nie zauważyć niczego niepokojącego, o tyle wybór metody płatności powinien wzbudzić czujność.
Fot. pl.yom888-shop.com
Do wyboru było kilka opcji, ale jak szybko można zauważyć, wybór niektórych z nich wiązał się z naliczeniem dodatkowego rabatu. Która metoda była najkorzystniejsza? Oczywiście taka, która wiązała się z największym ryzykiem utraty ważnych danych, czyli płatność kartą. Aby zdobyć 20 złotych rabatu, trzeba było podać numer karty, datę jej ważności oraz numer CVC. Dane wpisywało się bezpośrednio na stronie rzekomego sklepu, a nie na stronach zaufanych operatorów płatności internetowych, takich jak PayU czy Przelewy24.
Fot. pl.yom888-shop.com
Nauka na przyszłość
Emocjonalny przekaz, promocje za wybór metody płatności, dziwna nazwa witryny to charakterystyczne cechy internetowych oszustw, które mogą pomóc nam je zidentyfikować. Aby nie dać się nabrać, warto zawsze z dystansem podchodzić do podobnych treści (1, 2, 3).
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter




