Czas czytania: około min.

Szczepionki to niepotrzebne i nieprzebadane zagrożenie? Fake news!

04.08.2021 godz. 13:59

Zbigniew Hałat rozpowszechnia dezinformujące przekazy na temat szczepień przeciw COVID-19.

Już od dłuższego czasu były wiceminister zdrowia i lekarz Zbigniew Hałat rozpowszechnia dezinformujące przekazy na temat pandemii i szczepionek przeciw COVID-19, na co wielokrotnie zwracaliśmy uwagę w naszych analizach. Niedawno na popularności zyskał wywiad z jego udziałem, który pojawił się na łamach portalu Radia Maryja. Tekst z udziałem byłego wiceministra opublikowano  jako materiał ekskluzywny pt. „[TYLKO U NAS] Z. Hałat: nawet szkoła podstawowa uczy dzieci, iż przechorowanie daje odporność, a ten kanon nauki jest obecnie łamany przez stwierdzenie, że to nie przechorowanie, ale szczepienie daje odporność”

Tekst był na tyle popularny, że opatrzony innym tytułem, brzmiącym „Dr Zbigniew Hałat: słychać coraz częstsze głosy specjalistów, że zaszczepieni przeciw COVID roznoszą zakażenie”, pojawił się również na stronie PCh24.pl, skąd zawędrował na facebookowe profile, w tym profil wspomnianego PCh24.pl oraz grupy Medycyna Holistyczna 2Religia Katolicka. Różne fragmenty wypowiedzi Zbigniewa Hałata pojawiały się jednak w wielu innych zakątkach sieci, w tym na różnych portalach.

Zrzut ekranu posta na Facebooku, który opublikowano na profilu PCh24.pl. W poście napisano: „Nawet szkoła podstawowa uczy dzieci, iż przechorowanie daje odporność!”. Poniżej dołączono artykuł pt. „Dr Zbigniew Hałat: słychać coraz częstsze głosy specjalistów, że zaszczepieni przeciw COVID roznoszą zakażenie”. Artykuł opatrzono grafiką z wizerunkiem Zbigniewa Hałata spoglądającego w prawą stronę.

Źródło: www.facebook.com

Wielu internautów uznało, że informacje przekazane przez Zbigniewa Hałata były prawdziwe: „Mądry i uczciwy lekarz”, „Dzięki Bogu za tego mądrego lekarza, zainteresowanego prawdą, a nie propagandą” – pisano w sieci. Niektórzy ostrzegali jednak, że zaprezentowane informacje nie odpowiadają prawdzie: „Wydaje mi się, że Pan Doktor nie czyta jednak badań naukowych. Wszystkie opublikowane badania wskazują na fakt, że osoby zaszczepione słabiej transmitują wirusa, niż osoby niezaszczepione. Tak było również z innymi wirusami, nie tylko covidem” – pisał jeden z internautów na Facebooku.

Odporność po przechorowaniu i odporność po szczepieniu. W świecie nauki nikt nie twierdzi, że przechorowanie nie daje odporności

Na samym początku wywiadu Zbigniew Hałat stwierdza, że: „Nawet szkoła podstawowa uczy dzieci, iż przechorowanie daje odporność, a ten kanon nauki jest obecnie łamany przez stwierdzenie, że to nie przechorowanie, ale szczepienie daje odporność. To kompletny absurd”. W ten sposób założył, że ktoś próbuje wmówić ludziom, że przechorowanie nie daje odporności, ale nie jest to prawdą; świat nauki nikomu nie wmawia, że jest inaczej, ale potwierdza również i to, że szczepienie jest istotną drogą nabywania odporności (pod wieloma względami lepszą niż nabycie naturalnej odporności).

Zarówno przechorowanie COVID-19, jak i przyjęcie szczepionki przeciwko tej chorobie, może zapewniać odporność. Niemniej jednak szczepienie jest zalecaną opcją nabycia odporności, ponieważ: 1) chroni przed zachorowaniem i ciężkim przebiegiem choroby, a także potencjalnymi powikłaniami (czyli nie musimy zachorować, by nabyć odporność) 2) w przypadku osób, które przebyły chorobę można wzmocnić odpowiedź immunologiczną. Przyjęcie szczepienia przez osobę, która przebyła chorobę, nazywa się odpornością hybrydową, co jest ważne z tego względu, że taka odporność może być silniejsza. W obliczu potencjalnych zagrożeń związanych z możliwością wybuchu kolejnych fal zakażeń związanych z nowymi wariantami (zwłaszcza wariantem Delta, który może przełamywać odporność), niesie ona korzyści dla zdrowia publicznego i osób, które przechorowały COVID-19, o których informują organy związane ze zdrowiem publicznym.

Szczepienie przeciw COVID-19 jest zdecydowanie bardziej bezpieczną drogą nabywania odporności, ponieważ organizm z dużym prawdopodobieństwem nie będzie musiał mierzyć się z zakażeniem, chorobą COVID-19, jak i potencjalnymi powikłaniami w jej następstwie. Wymierne korzyści można zaobserwować na przykładzie Wielkiej Brytanii, gdzie zaszczepiono wystarczająco dużą część populacji w najbardziej zagrożonych grupach. Z wyliczeń Public Health England (PHE) wynika, że dzięki szczepieniom w Anglii udało się zapobiec  60 000 zgonów i 22 057 000 infekcji. 

Wypowiedź Zbigniewa Hałata rozumiana w sensie ogólnym wskazuje na to, że naturalna odporność byłaby lepsza w każdym przypadku niż w przypadku szczepienia, ale takie podejście byłoby błędne. Nie jest tak, że w szkołach uczono, że najlepszą drogą nabywania odporności było zwykłe zakażenie. Szczepienie jest drogą nabywania odporności, którą zaleca się już od wielu dekad. Dobrym przykładem jest ospa prawdziwa, która została uznana za wyeradykowaną w 1980 roku dzięki szczepieniom, gdyż wiedziano, że jest to najlepsza droga walki z chorobą. Ospa prawdziwa charakteryzowała się ciężkim przebiegiem i wysoką śmiertelnością – nawet ok. 30 proc. Jeżeli pacjentowi udało się zwalczyć chorobę, to zyskiwał odporność, dzięki której nigdy więcej na nią nie chorował. Musiał tę chorobę jednak przebyć, co nierzadko kończyło się zgonem lub poważnymi powikłaniami. Dzięki szczepieniom ochronnym można było temu zapobiec i „pozbyć się” ospy. Podobnie może być w przypadku choroby polio, które staje się rzadkością i w przyszłości także może zostać wyeradykowana, ale i potencjalnie w przypadku innych chorób, które zanikną wraz z bardzo wysokim poziomem uodpornienia populacji. Szczepienia minimalizują zagrożenia, koszty i czas, jakie społeczeństwo musi ponieść, by uodpornić się przeciwko określonym chorobom.

Badania nad szczepionkami przeciw COVID-19. Jeżeli istniało zagrożenie, to ze względów bezpieczeństwa badania były wstrzymywane

W dalszej części od Zbigniewa Hałata dowiadujemy się:  „Jeżeli w standardowych pracach nad jakimikolwiek lekami ujawnione zostały zgony wynikające z zastosowania preparatów, wstrzymywano nad nimi pracę. W przypadku »szczepionek « przeciwko COVID-19 tak się nie stało, a ludzi nadal zmusza się do przyjęcia zastrzyków”. Tymczasem badania nad szczepionkami przeciw COVID-19, które dopuszczono do obrotu, były przeprowadzone w prawidłowy sposób, a jeżeli istniało ryzyko zaistnienia poważnych zdarzeń, decydowano się na wstrzymywanie prac.

Jeżeli w badaniach klinicznych nad szczepionkami przeciw COVID-19 zanotowano poważne zagrożenia dla zdrowia, to decydowano się na ich wstrzymywanie. Gdy ustalono, że nie ma związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniem a szczepionką lub jest na tyle rzadkie, że nie będzie miało istotnego wpływu podczas szczepień populacyjnych, to badania były wznawiane. Tak stało się np. w przypadku szczepionki od koncernu AstraZeneca, w przypadku której istniały podejrzenia o to, że wywoływała poważne zdarzenie niepożądane u jednego z uczestników. Podobny krok podjęto również w przypadku szczepionek od koncernu Johnson & Johnson, gdy pojawiły się przypuszczenia, że szczepionka wywołała niewyjaśnioną chorobę u jednego z ochotników. Takich przypadków można spodziewać się zawsze w czasie badań klinicznych na dużych grupach ochotników. U niektórych z nich może ujawnić się choroba, o istnieniu której wcześniej nie mieli świadomości, a inni mogą doznać negatywnego odczynu poszczepiennego, co zostanie odnotowane w badaniach. 

Każda szczepionka czy też lek mogą powodować pewne skutki uboczne, ale dopuszcza się je do obrotu na podstawie tego, że zagrożenia związane ze skutkami ubocznymi są małe na tle korzyści, które niesie zastosowanie preparatu. Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL) wskazuje, że za ciężkie skutki uboczne uważa się zgon pacjenta, zagrożenie życia, konieczność leczenia szpitalnego lub jego przedłużenie, trwale lub znaczne inwalidztwo, wady rozwojowe płodu oraz inne, które lekarz według swojego stanu wiedzy uzna za ciężkie. Takie zdarzenia muszą być jednak rzadkością, by móc stosować preparat w czasie szczepień populacyjnych. 

Na stronie URPL regularnie pojawiają się komunikaty o występujących ciężkich skutkach ubocznych związanych z przyjmowaniem różnych leków i szczepionek, ale w przeważającej większości nie są to informacje o wycofaniu leków, ponieważ wiadomo, że wskazany skutek uboczny jest rzadkością, a leki i inne środki mogą pomóc w walce z różnymi chorobami. Przykładowo w grudniu 2020 roku wydano komunikat o tym, że Metamizol (lek przeciwbólowy) może wiązać się z ryzykiem polekowego uszkodzenia wątroby, a z przekazu z października 2020 wynika, że zastosowanie fluorochinolonów, stosowanych ogólnoustrojowo i w formie wziewnej, wiąże się ze zwiekszonym ryzykiem niedomykalności zastawki serca. Tych, jak i wielu innych leków, nie wycofuje się z tego względu, że ryzyko jest minimalne, ale trzeba mieć świadomość, że występują, dzięki czemu można dostosować zalecenia w stosunku do określonych grup, które mogą być narażone w mniejszym lub większym stopniu na pewien efekt uboczny.

Producenci szczepionek, państwa członkowskie Unii Europejskiej i Europejska Agencja Leków (EMA) cały czas monitorują bezpieczeństwo wynikające ze stosowania szczepionek w ramach porejestracyjnej fazy badań (tzw. IV fazy badań), na podstawie czego można wykryć najrzadziej występujące zdarzenia niepożądane, które ujawniają się w czasie szczepień populacyjnych. Dzięki temu mechanizmowi wykryto możliwość wystąpienia zdarzeń takich, jak m.in. bardzo rzadka zakrzepica powiązana ze szczepionkami od koncernu AstraZeneca czy możliwe, również bardzo rzadkie zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia powiązane z preparatami od Pfizer/BioNTech. Z oceny agencji wynika, że korzyści w dalszym ciągu przewyższają potencjalne ryzyko, stąd też nadal zaleca się stosowanie preparatów w szczepieniach populacyjnych.

Szczepionki przeciw COVID-19 są eksperymentem medycznym? Nie, to nieprawdziwe informacje oparte na błędnej interpretacji prawnej nomenklatury

W rozmowie dla Radia Maryja Zbigniew Hałat opowiadał o tym, że podawanie szczepionek przeciw COVID-19 jest nieetyczne i, jak tłumaczył: „podanie tych preparatów – co wynika z dokumentów rejestracyjnych – jest eksperymentem”, ale nie odpowiada to prawdzie, co wielokrotnie wyjaśnialiśmy w naszych analizach

Na podstawie zakończonych badań nad szczepionkami przeciw COVID-19, w których wykazano ich skuteczność i bezpieczeństwo, zezwolono na ich warunkowe użycie. Co to oznacza? Warunkowe pozwolenie (w skrócie nazywane CMA) gwarantuje, że lek/szczepionka podlega rygorystycznym ramom oceny, w tym właśnie analizom bezpieczeństwa (także po ich wprowadzeniu), i może być wdrożone do powszechnego użytku, tak jak preparaty przyjęte w ramach normalnej procedury, ale w krótszym czasie. 

Szczepionki przeciw COVID-19 nie są więc eksperymentem medycznym, jak wskazuje się w dezinformujących przekazach, ponieważ eksperyment medyczny dotyczy preparatów, które nie zostały jeszcze zarejestrowane. W dość szczegółowy sposób wyjaśnił to Rzecznik Praw Pacjenta w informacji „RPP: szczepienia przeciwko COVID-19 nie są eksperymentem medycznym”, dostępnej w serwisie gov.pl

„Dopuszczenie do obrotu, także to warunkowe, oznacza pełną możliwość stosowania produktu leczniczego w zarejestrowanych wskazaniach. Użycie dopuszczonych na rynek produktów w leczeniu lub zapobieganiu chorób w ramach standardowych świadczeń zdrowotnych nie skutkuje udziałem w eksperymencie medycznym. Być może błędne łączenie obu kwestii wiąże się z tym, że już po zarejestrowaniu szczepionek przeciwko Covid-19 firmy farmaceutyczne kontynuują badanie kliniczne III fazy, w których bada się, jak długo utrzymuje się poziom przeciwciał zapewniający skuteczność (immunogenność) szczepionek oraz kontynuuje badania w zakresie bezpieczeństwa ich stosowania. To jednak ma również miejsce także w odniesieniu do standardowego dopuszczenia leku na rynek (tzw. badania IV fazy). Narodowy Program Szczepień, podobnie jak szczepienia populacyjne w innych państwach, nie jest elementem badań klinicznych. Wszystkie dopuszczone w UE szczepionki przeciwko Covid-19 zostały zarejestrowane na podstawie szczegółowych wyników badań klinicznych I, II i III fazy. Stosownie przy tym do polskich przepisów, pacjent sam decyduje o zaszczepieniu przeciwko Covid-19.

Natomiast eksperyment medyczny to procedura szczegółowo opisana w art. 21-29a ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, dotycząca całkowicie nowych albo tylko częściowo wypróbowanych metod diagnostycznych, leczniczych lub profilaktycznych. Eksperymentem medycznym jest również, zgodnie z przepisami Prawa farmaceutycznego (art. 37a ust. 2), badanie kliniczne produktu leczniczego, które odbywa się przed fazą rejestracji leku. Jak jednak już zostało to wyjaśnione, nie chodzi tutaj o standardowe stosowanie produktu leczniczego zgodnie z jego wskazaniami rejestracyjnymi”.

Rzecznik Praw Pacjenta

Szczepionki przeciw COVID-19 nieskuteczne i niebezpieczne? W praktyce preparaty są skuteczne i zapobiegają zachorowaniom, jak i falom zakażeń

Najgłośniejszym echem odbił się fragment wypowiedzi, w której Zbigniew Hałat stwierdził: „Generalnie rzecz biorąc, szczepionka ani nie jest skuteczna, ani nie zapobiega przed ciężkim stanem, ale powoduje nowe fale zakażeń, co jest udowodnione w bardzo wielu krajach, bo to osoby zaszczepione sieją zakażenia. […] Kiedy porównamy poszczególne kraje w czasie, to ewidentnie zauważymy, że po fali wyszczepiania przychodzi fala zakażeń. Słychać coraz częstsze głosy specjalistów, że zaszczepieni roznoszą zakażenie”. Powyższe słowa nie są jednak zgodne ze stanem naukowej wiedzy, jak i stanowiskiem ekspertów z dziedziny wakcynologii.

Szczepionki przeciw COVID-19 są skuteczne i zapobiegają ciężkim stanom chorobowym, o czym świadczą dostępne badania. Wyjściowa skuteczność szczepionek przeciw COVID-19 wyniosła ok. 95 proc. po przyjęciu dwóch dawek w przypadku szczepionek od koncernów Pfizer/BioNTech i Moderna. Z kolei szczepionka wektorowa od koncernu AstraZeneca wykazała ok. 60 proc. poziomu skuteczności po przyjęciu dwóch dawek, a szczepionka wektorowa Janssen od koncernu Johnson & Johnson – 67 proc. po jednej dawce. Z  kolei z badań opublikowanych na łamach NEJM wynika, że po dwóch dawkach szczepionki skuteczność przeciwko objawowemu COVID-19 po zakażeniu wariantem Delta wynosi 88 proc. dla szczepionki od Pfizer/BioNTech, i 67 proc. dla szczepionki od AstraZeneca. Podanie dwóch dawek było niezbędne do osiągnięcia takich poziomów.

Nie jest prawdą, że szczepionki powodują nowe fale zakażeń poprzez „sianie zakażeń”, co wyjaśnialiśmy już wcześniej przy okazji innej analizy wystąpienia Zbigniewa Hałata. Jak wyjaśniają eksperci z amerykańskiego Centers for Disease Control and Prevention (CDC) zaszczepieni przeciw COVID-19 nie mogą roznosić koronawirusa SARS-CoV-2 na zasadzie zaproponowanej przez Zbigniewa Hałata (tj. niczym źródło zakażeń), ponieważ szczepionki nie zawierają go w swoim składzie ani nie powodują jego wytwarzania [wytwarzają tylko białko (białko to nie wirus), przeciwko któremu zbudowana będzie odpowiedź immunologiczna]. Zaszczepione osoby nie chorują też częściej na COVID-19, jak i nie ma dowodów na to, by szczepionka powodowała cięższy  przebieg COVID-19. Czasami może dojść do zakażeń przełamujących odporność nabytą dzięki szczepieniu, ale w dalszym ciągu są one rzadkością i – jeżeli ktoś zachoruje – to szansa na ciężką postać choroby jest niewielka. Szczepionki pozostają więc skuteczną metodą walki z pandemią COVID-19.

W rzeczywistości szczepionki pomagają w walce z koronawirusem, co widać na przykładzie państw takich, jak m.in. Izrael czy Wielka Brytania, gdzie poziom wyszczepienia w najbardziej zagrożonych grupach jest wysoki i – pomimo większej liczby zachorowań – nie zaobserwowano znaczącego wzrostu zgonów z powodu COVID-19, co było dotychczas prawidłowością przy okazji poprzednich fal zakażeń. 

Dane dot. zakażeń i zgonów na COVID-19 w Wielkiej Brytanii

Zrzut ekranu ze strony Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), przedstawiający wykres zakażeń i zgonów z powodu COVID-19 w Wielkiej Brytanii. Na obrazie w czerwonej ramce zaznaczono fale zakażeń, w przypadku których wzrost zakażeń wiązał się z wyraźnym wzrostem zgonów. Z kolei zielona ramka obejmuje wzrost zakażeń przy niskim poziomie zgonów.

Źródło: www.who.int

Dane dot. zakażeń i zgonów na COVID-19 w Izraelu

Zrzut ekranu ze strony Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), przedstawiający wykres zakażeń i zgonów z powodu COVID-19 w Izraelu. Na obrazie w czerwonej ramce zaznaczono fale zakażeń, w przypadku których wzrost zakażeń wiązał się z wyraźnym wzrostem zgonów. Z kolei zielona ramka obejmuje wzrost zakażeń przy niskim poziomie zgonów.

Źródło: www.who.int

Bardzo podobne trendy widoczne są w wielu państwach europejskich, w których wskaźnik szczepień sięga ok. 50 proc., a w których również odnotowano wzrost zakażeń w ostatnich dniach, np. we Włoszech, o których pisaliśmy w raporcie „Struktura zgonów na COVID-19. Wysoka skuteczność szczepień”. Tymczasem dla kontrastu m.in. Indonezja, w której zaszczepiło się ok. 7,7 proc. społeczeństwa, zmaga się z dużym przyrostem zakażeń i zgonów.

Podsumowanie

Na łamach portalu Radia Maryja Zbigniew Hałat powielił kilka dezinformujących przekazów, które nie są zgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej na temat szczepionek przeciw COVID-19. Już od dłuższego czasu jego przekazy zawierają nieprawdziwe informacje, co może odciskać się na procesie szczepień przeciw COVID-19 w Polsce, jak i postrzeganiu problematyki pandemii COVID-19. 

Warto pamiętać, że z wiarygodnymi informacjami na temat szczepionek na COVID-19 można zapoznać się na stronach Światowej Organizacji Zdrowia, Amerykańskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób, Europejskiej Agencji Leków, a także w białej księdze pt. „Szczepienia przeciw COVID-19. Innowacyjne technologie i efektywność” opracowanej przez inicjatywę Nauka Przeciw Pandemii.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub