Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Zimowy korek na S7. Czy samochód elektryczny nie dałby w nim rady?
„Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby posłuchać von der Leyen i eko-entuzjastów”. To jeden z głosów, który pojawił się po blokadzie drogi S7 pod koniec grudnia. Czy faktycznie auta elektryczne nie nadają się do jazdy w zimowych warunkach?
Fot: Pexels / X / Modyfikacje: Demagog
Zimowy korek na S7. Czy samochód elektryczny nie dałby w nim rady?
„Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby posłuchać von der Leyen i eko-entuzjastów”. To jeden z głosów, który pojawił się po blokadzie drogi S7 pod koniec grudnia. Czy faktycznie auta elektryczne nie nadają się do jazdy w zimowych warunkach?
Analiza w pigułce
- Korek na odcinku drogi ekspresowej S7 spowodował falę komentarzy na temat aut elektrycznych. Zgodnie z treścią wpisów zamieszczonych na Facebooku czy TikToku miałyby one nie nadawać się do jazdy zimą, a także szybko rozładowywać się w czasie postoju w śniegu.
- Zimą zużycie prądu w aucie elektrycznym wzrasta z uwagi np. na gęstsze powietrze czy temperaturę baterii. Średnio wynosi ono od 19 kWh/100 km (teren podmiejski) do 29 kWh/100 km (autostrada). Nawet w niskich temperaturach auto jest jednak w stanie pokonać ponad 200 km na jednym ładowaniu.
- Postój w zimowych warunkach nie oznacza, że auto elektryczne rozładuje się w krótkim czasie. W zależności od pojemności akumulatora może ono utrzymywać ciepło od 15 do 33 godzin.
Wysokie zaspy i oczekiwanie na pomoc – w ten sposób kierowcy jadący drogą ekspresową S7 kończyli 2025 rok. Silne opady śniegu sprawiły, że auta ciężarowe nie były w stanie podjechać, co doprowadziło do zatrzymania ruchu na odcinku między Ostródą a Olsztynkiem. W mediach społecznościowych można było zobaczyć relacje z tej kryzysowej sytuacji. Jednocześnie w sieci zaczęły pojawiać się głosy krytykujące samochody elektryczne (1, 2, 3).
Profil Dziki Zachód na portalu X udostępnił wpis, w którym odniesiono się do polityki klimatycznej Unii Europejskiej [pisownia oryginalna]: „Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby posłuchać Von der Leyen i tych wszystkich eko-entuzjastów”. W poście znalazł się też rzekomy scenariusz podróży elektrykiem w czasie zimy: „Wyobraźcie sobie, że stoicie tu elektrykiem w środku nocy. Bateria pada, więc ogrzewanie znika i zostajecie na mrozie całą noc”.
🇵🇱 Tak wygląda teraz paraliż na S7. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby posłuchać Von der Leyen i tych wszystkich eko-entuzjastów. Wyobraźcie sobie, że stoicie tu elektrykiem w środku nocy. Bateria pada, więc ogrzewanie znika i zostajecie na mrozie całą noc 😳 pic.twitter.com/96NohM4C4w
— Dziki zachód (@dziki_zachod) December 30, 2025
Sytuacja z końca grudnia spowodowała pojawienie się wpisów dotyczących innych rejonów Polski. Jeden z użytkowników Facebooka opublikował zdjęcie ośnieżonej drogi z podpisem [pisownia oryginalna]: „Gdzieś pomiędzy Warszawą a Olsztynem”. W poście czytamy [pisownia oryginalna]: „Jak dobrze mieć w takiej sytuacji dieselka albo choć benzynkę a nieelektryka…Elektryk w trasie …zimie jest NICZYM”.
Temat w krótkim czasie stał się popularny i trafił także na inne platformy społecznościowe, np. na TikToka. W komentarzach pod wpisami wiele osób krytycznie odnosiło się do jeżdżenia samochodem elektrycznym w czasie mrozów. Jedna z osób napisała [pisownia oryginalna]: „Wszystkie elektryki będą stać w rowach przy takiej pogodzie”. Inna z kolei stwierdziła [pisownia oryginalna]: „Elektryk zimą na trasie w takiej zamieci? Zasięg -40%, ogrzewanie żre prąd na potęgę, a jak stoisz godzinami w korku – bateria pada i marzniesz jak pies”.
Dlaczego pojazd elektryczny zużywa więcej prądu w trakcie jazdy zimą?
Szczegółowo o sprawie korzystania z auta elektrycznego zimą pisał w 2023 roku Bartłomiej Derski dla portalu Wysokie Napięcie. Jak zwracał uwagę w swoim tekście, pozorny spadek zasięgu elektryka wynika ze sposobu działania akumulatora. Niska temperatura zmienia strukturę baterii, przez co samochód wolniej się ładuje. Im zimniej, tym więcej energii zużywa się także na podgrzanie baterii, aby przywrócić jej pierwotną efektywność.
Na zasięg elektryka zimą wpływają także inne czynniki, w zależności od pokonywanej trasy. Wzrost zużycia prądu w trakcie jazdy po mieście wynosi 8 kWh/100 km, co wynika m.in. z:
- konieczności ogrzania pojazdu,
- wzrostu oporów w trakcie toczenia się auta.
Z kolei jazda po autostradzie w trakcie mrozów może wymagać więcej energii na pokonanie oporu gęstszego powietrza. Dodatkowo opony zimowe są mniej efektywne, co zwiększa wydatek energetyczny. Na długiej trasie wzrost zużycia jest jednak mniejszy od tego w mieście. W porównaniu z jazdą w innych warunkach podróż drogą szybkiego ruchu „kosztuje” 3 kWh/100 km więcej.
Czy elektryk na zimowej trasie nie ma sensu?
Choć faktycznie samochodem elektrycznym zimą przejedziemy mniej kilometrów, nie oznacza to, że nie da się nim podróżować na większe odległości. Jak opisuje Derski, w najbardziej skrajnym scenariuszu: niska temperatura (np. -20℃), wysokie obciążenie baterii i dojeżdżanie krótkiego dystansu autostradą spadek zasięgu może wynosić od 15 do 20 proc., czyli dużo mniej, niż twierdzi się w komentarzach mówiących o spadkach rzędu 40 proc.
Zasięg samochodu elektrycznego zmienia się w zależności od trasy i pojemności akumulatora, jednak wciąż można nim pokonać kilkaset kilometrów. W teście jednego z modeli samochodów podano, że niegarażowane auto zimą może przejechać od 244 km (autostrada) do 385 km (tereny podmiejskie).
Nie jest zatem prawdą, że auto o napędzie elektrycznym nie nadaje się do jazdy zimą. Do podróży takim pojazdem można się też wcześniej odpowiednio przygotować, np. poprzez ogrzewanie baterii czy zmienianie sposobu ocieplania kabiny, by zmniejszyć w ten sposób zużycie akumulatora.
Elektryczna pułapka – czy stanie w zaspie w elektryku grozi hipotermią?
W jednym z analizowanych wpisów straszono wizją utknięcia na mrozie przez całą noc w rozładowanym elektryku. Czy rzeczywiście, jeżeli zdarzy się nam wielogodzinny korek w trakcie podróży zimą, może się okazać, że nasz samochód elektryczny nie zapewni nam schronienia?
Aby sprawdzić wytrzymałość aut elektrycznych na zimnie, największy niemiecki klub samochodowy, ADAC, przeprowadził w 2021 roku test. Dwa samochody elektryczne pozostawiono na noc, tak aby utrzymywały komfortową temperaturę 22℃ wewnątrz pojazdu, z włączonymi światłami postojowymi. Temperatura na zewnątrz wynosiła od -9℃ do -14℃. Po 12 godzinach samochody zużyły 70 proc. i 80 proc. swoich baterii, co oznacza, że w pełni naładowany samochód elektryczny mógłby utrzymywać komfortowe warunki nawet przez 15 godzin.
Dużo w tym przypadku zależy od modelu samochodu. W innym artykule opublikowanym na portalu Wysokie Napięcie znalazła się informacja o tym, że auto elektryczne z naładowaną w pełni baterią może pozwolić na czuwanie na mrozie przez ponad 30 godzin. Dotyczy to jednak elektryka o dużym akumulatorze. Mimo to, jak wykazał niemiecki test, nawet mniejsze modele pozwalają przeczekać najtrudniejsze warunki i nie skazują nas na siedzenie w mrozie.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



