Szybkie alerty Demagoga. Znajdziesz tu najważniejsze informacje o dezinformacji i manipulacjach, zwłaszcza w kontekście kampanii wyborczej.
Akt o usługach cyfrowych w Sejmie. Posłowie obawiają się cenzury
Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog
Akt o usługach cyfrowych w Sejmie. Posłowie obawiają się cenzury
W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie ustawy wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych. Ma ona na celu wprowadzenie w Polsce nowoczesnego systemu skutecznej walki z nielegalnymi treściami oraz z dezinformacją. Pojawiają się jednak obawy o cenzurę.
Sejm zagłosował dziś większością 241 do 204 głosów przeciwko wnioskowi o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy wdrażającej unijny Akt o usługach cyfrowych (ang. Digital Services Act, DSA). Oznacza to, że rozporządzenie jest o krok bliżej od wejścia w życie jako część polskiego prawa. Projekt ustawy skierowano do rozpatrzenia przez Komisję Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii , która przedstawi swoje sprawozdanie 18 listopada.
Zgodnie z założeniami, DSA ma służyć zwiększeniu przejrzystości, ochronie praw użytkowników oraz zwalczaniu nielegalnych treści w internecie. Wprowadza rozwiązania wymuszające na platformach usuwanie nielegalnych treści na wniosek zaufanych podmiotów i instytucji.
Podczas debaty sejmowej (s. 105–121) nie obyło się bez oskarżeń o to, że nowe prawo wprowadzi cenzurę do polskiego internetu. Krytycy proponowanego prawa widzą zagrożenie w możliwości usuwania niektórych treści, a opisane w projekcie zaufane podmioty zostały nazwane przez posła Dariusza Stefaniuka „opłacanymi przez rząd cenzorami” (s. 107). Czy takie obawy są uzasadnione?
Kto będzie usuwał treści?
Zgodnie z art. 11a, ust. 3 ustawy, zaufane podmioty sygnalizujące będą mogły jedynie zgłaszać treści, które łamią prawo na platformach społecznościowych, odpowiednim instytucjom, w tym Urzędowi Komunikacji Elektronicznej (UKE) i Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji (KRRIT). Dopiero te organy będą mogły podjąć decyzję o wysłaniu nakazu usunięcia treści naruszających przepisy (art. 11b). W przypadku, w którym platforma nie zgadza się z nakazem usunięcia treści, będzie miała prawo wnieść sprzeciw do sądu (art. 11p).
Zgodnie z art. 22 ust. 2 unijnego rozporządzenia, aby zostać zaufanym podmiotem sygnalizującym, ubiegająca się organizacja musi spełnić określone warunki, m.in. musi mieć doświadczenie w wykrywaniu i zgłaszaniu nielegalnych treści, być niezależna od platform internetowych oraz działać w sposób obiektywny i rzetelny.
Jakie treści będą usuwane w ramach DSA?
Poseł Dariusz Matecki stwierdził podczas debaty , że w ramach DSA usuwane będą treści związane z wyrażaniem poglądów światopoglądowych, np. sprzeciw wobec aborcji (s. 115). Polityk obawia się, że nowe przepisy będą je kwalifikowały jako mowę nienawiści. Ustawa nie pozwala jednak na takie rozwiązania.
Zgodnie z projektem usuwane treści muszą naruszać przepisy karne. Mowę nienawiści w świetle polskiego prawa definiują Art. 256. § 1 i Art. 257 Kodeksu karnego. DSA nie rozszerza definicji mowy nienawiści, a jedynie nakłada na platformy obowiązek egzekwowania już obowiązującego prawa.
DSA nie jest narzędziem cenzury. Ma natomiast potencjał stać się skutecznym narzędziem w zwalczaniu treści ewidentnie szkodliwych i łamiących prawo.
Szczególnie pozytywna może być możliwość szybkiej reakcji na treści naruszające poniższe przepisy:
- Art. 224a Kodeksu karnego, który dotyczy zawiadomienia o nieistniejącym zagrożeniu wywołującego działania instytucji publicznych. Obejmuje on np. rozsyłanie fałszywych alarmów bombowych poprzez media społecznościowe.
- Art. 286 § 1 i 2 Kodeksu karnego, który dotyczy doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez wprowadzenie w błąd. Obejmuje różnego rodzaju oszustwa, w tym m.in. phishing i scamy na platformach sprzedażowych.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



