Czas czytania: około min.

Od kiedy można podawać blokery hormonów dzieciom w Wielkiej Brytanii?

22.09.2020 godz. 19:06

Wypowiedź

Manipulacja

Uzasadnienie

Wypowiedź Krzysztofa Bosaka oceniamy jako manipulację, ponieważ zgodnie z wytycznymi angielskiej państwowej służby zdrowia (NHS England) tzw. blokery hormonów, czyli środki hamujące rozwój płciowy, mogą być przyjmowane dopiero w okresie dojrzewania, a nie przed nim.

Faktem jest natomiast, że od 2018 roku jedyna na Wyspach Brytyjskich klinika zajmująca się zaburzeniami płci u osób poniżej 18. roku życia, The NHS Gender Identity Development Service (GIDS), znajduje się w ogniu krytyki po tym, jak została oskarżona przez grupę rodziców o zbyt szybkie kierowanie dzieci na terapie blokowania dojrzewania płciowego. Obecnie toczy się postępowanie sądowe wytoczone instytucji przez byłą pracownicę oraz matkę jednego z pacjentów.

Leczenie zaburzeń płci u dzieci w Anglii

The NHS Gender Identity Development Service (GIDS) to londyńska klinika lecząca zaburzenia płci, jako jedyna w kraju świadcząca tego typu usługi osobom poniżej 18. roku życia. Funkcjonuje od 1989 roku, a od 1996 wchodzi w skład Tavistock Clinic (która razem z Portman Clinic tworzy Tavistock and Portman NHS Foundation Trust), specjalistycznej kliniki zajmującej się zdrowiem psychicznym. GIDS podlega pod angielską Państwową Służbę Zdrowia (National Health Service England, NHS England), czyli jeden z czterech systemów służby zdrowia w Wielkiej Brytanii, finansowanych ze środków publicznych.

Najpopularniejszym zaburzeniem leczonym przez specjalistów GIDS jest dysforia płciowa u dzieci, polegająca na prezentowaniu przez dziecko zachowań uznawanych za przeciwne wobec przypisywanej mu płci. Zazwyczaj objawia się pragnieniem posiadania innej płci i/lub niezadowoleniem z własnej, preferowaniem ubrań i zabawek przypisywanych kulturowo płci odmiennej oraz nasilającą się wraz z dojrzewaniem potrzebą funkcjonowania społecznie jako osoba odmiennej płci, czemu może towarzyszyć chęć przyjmowania hormonów i poddania się zabiegom chirurgicznym.

Jak podaje NHS England w wytycznych dla GIDS, dowody naukowe dotyczące długoterminowego wpływu niektórych metod leczenia dysforii są ograniczone, dlatego angielscy pacjenci mogą zdecydować, czy chcą się poddać interwencji fizycznej. Aby móc przystąpić do kuracji, młody człowiek musi spełnić również pewne kryteria, w tym m.in. wyrazić gotowość na leczenie. Regulacje NHS England zalecają stosowanie blokerów hormonów w celu zahamowania dojrzewania. Niektóre osoby mogą później zacząć przyjmować hormony powodujące zmianę płci, a także, kiedy skończą 18 lat i spełnią dodatkowe wymogi, poddać się operacji zmiany płci.

W dokumencie NHS England zawierającym zalecenia dotyczące leczenie dysforii płciowej nie ma zapisów określających bezpośrednio dolną granicę wiekową dla rozpoczęcia przyjmowania blokerów hormonów. Taka została przypisana tylko do terapii powodującej zmianę płci: instytucja rekomenduje rozpoczęcie przyjmowania hormonów najwcześniej około 16. roku życia. Nie oznacza to jednak, że hamowanie rozwoju płci można rozpocząć u dziecka w dowolnym wieku. Z dokumentu jasno wynika, że leczenie dysforii płciowej może mieć miejsce w okresie dojrzewania płciowego (ang. puberty), czyli zazwyczaj u nastolatków. Na stronie GIDS czytamy, że dojrzewanie płciowe zwykle rozpoczyna się między 8. a 14. rokiem życia. Ani w dokumencie NHS, ani w materiałach samej kliniki nie pada stwierdzenie, że blokery hormonów można podawać osobom przed okresem dojrzewania.

W celu zahamowania rozwoju płciowego na terenie Anglii stosuje się analogi hormonu uwalniającego gonadotropinę (GnRH) – syntetyczne hormony blokujące hormony wytwarzane przez organizm człowieka. Decyzja o przepisaniu leku jest podejmowana na podstawie klinicznego potwierdzenia dysforii płciowej, oceny psychologicznej i oceny Tannera (skala rozwoju fizycznego dzieci, młodzieży i dorosłych). W dokumencie NHS czytamy, że efekty leczenia blokerami hormonów są w pełni odwracalne, ale powrót do poprzedniego stanu, w tym płodności, może być opóźniony.

Kontrowersje wokół GIDS

W listopadzie 2018 roku „The Guardian” poinformował, że GIDS otrzymał od grupy rodziców, których dzieci były pacjentami kliniki, list z oskarżeniami o zbyt szybkie kierowanie młodzieży na terapię hormonalną zahamowującą dojrzewanie płciowe. Autorzy listu zwracali uwagę, że pracownicy GIDS mają bardzo ograniczony czas na ocenę i zajęcie się skomplikowanymi przypadkami, a także wyrażali obawy odnośnie do

sytuacji osób z dysforią płciową w grupie wiekowej od 17 do 25 lat, które są kierowane do GIC (Gender Indentity Clinic, czyli bliźniacza wobec GIDS instytucja, ale przeznaczona dla osób dorosłych – przyp. Demagog), gdzie nie otrzymują kompleksowej oceny psychospołecznej oferowanej w GIDS: w niewielkim stopniu badany jest tam kontekst rodzinny lub kulturowy wciąż rozwijającej się tożsamości płciowej tych młodych dorosłych ludzi.

W tym samym artykule „The Guardian” podał również, że jeden z pracowników GIDS przedłożył raport zawierający podobne wątpliwości do tych wyrażanych przez rodziców pacjentów. Osoba ta zgłosiła postulat, zgodnie z którym przed rozpoczęciem właściwego procesu zmian w orgazmie dziecka personel powinien bliżej przyglądać się osobistej historii pacjenta tak, aby wykluczyć u niego autyzm, traumę lub wpływ presji społecznej. Istnienie raportu potwierdziła w swoim stanowisku Tavistock Clinic:

Powstał dokument zawierający zarzuty dotyczące naszych usług. W odpowiedzi nasz dyrektor medyczny postanowił przyjrzeć się podniesionym kwestiom. Wszyscy pracownicy służby są świadomi raportu i zostali zachęceni zarówno przez naszego dyrektora medycznego, jak i dyrektora generalnego, do skorzystania z okazji do wyrażenia własnych opinii na ten temat.

Instytucja dodała również:

Jesteśmy zaniepokojeni tonem i sposobem, w jaki postawiono te zarzuty. Ujawniają one negatywny stosunek do dysforii płciowej i tożsamości płciowej, co nie odzwierciedla naszych poglądów ani podejścia.

Wydarzenia te doprowadziły do powstania wewnętrznego dokumentu autorstwa dr. Davida Bella, ówczesnego szefa personelu GIDS. Fragmenty raportu w lutym 2019 roku upublicznił raz jeszcze „The Guardian”. Bell napisał, że „w takim kształcie, w jakim obecnie znajduje się GIDS, nie przystaje on do swoich celów, a potrzeby dzieci zaspakajane są w fatalny, nieodpowiedni sposób, niektóre z nich będą dalej żyć ze szkodliwymi konsekwencjami”.

Bell również wyraził zaniepokojenie, że klinika nie uwzględnia w pełni czynników psychologicznych i społecznych związanych z młodą osobą, jak np. tego, czy była maltretowana, cierpiała na żałobę lub autyzm – co może wpłynąć na jej decyzję o zmianie płci. Takie podejście według badacza ma być odrzucane przez wielu działaczy na rzecz praw osób transpłciowych.

Dobrego imienia kliniki bronił natomiast jej dyrektor medyczny, dr Dinesh Sinha, który powiedział:

(Bell – przyp. Demagog) nie wskazał żadnych bezpośrednich problemów związanych z bezpieczeństwem pacjentów ani błędów w ogólnym podejściu przyjętym przez klinikę w reagowaniu na potrzeby młodych ludzi i rodzin, które otrzymują wsparcie. Jak w każdym przeglądzie tego typu, i tutaj zidentyfikowano obszary wymagające poprawy i sformułowano kilka zaleceń. Dyrektor generalny ma za zadanie opracowanie planu działania dotyczącego sposobu ich realizacji.

Ze stanowiska prezesa The Tavistock and Portman NHS Foundation Trust zrezygnował jednak Marcus Evans, który oskarżył kierownictwo GIDS o to, że zbyt wysoko cenią swoją wiarę w specjalistyczną wiedzę, którą przedkładają nad wyzwania i badania.

W lipcu 2019 roku swoimi przemyśleniami na temat działalności GIDS w liście otwartym podzieliła się również była pracownica oddziału tej instytucji w Leeds, Kirsty Entwistle, która pisała:

Lekarze GIDS podejmują decyzje, które będą miały duży wpływ na organizm dzieci i młodzieży oraz na ich życie, a potencjalnie także na resztę ich życia, bez solidnej bazy danych. Lekarze GIDS mówią dzieciom i rodzinom, że blokery dojrzewania/blokady hormonów są „w pełni odwracalne”, ale w rzeczywistości nikt nie wie, jaki wpływ mają na mózg dzieci, więc jak można tak twierdzić? Problemem jest również to, że lekarze GIDS boją się wyrażać swoje zdanie z obawy, że koledzy określą ich jako transfobicznych.

Sam dr Bell dał się poznać jako przeciwnik ideologicznego podejścia do transseksualizmu. We wstępie do książki „Inventing Transgender Children and Young People” z 2019 roku pisał, że związane z tą ideologią lobby niepotrzebnie wspiera upraszczanie tak złożonego problemu, jakim jest dysforia płciowa u dzieci. Ma to prowadzić do wzrostu liczby młodych ludzi, którzy uważają, że potrzebują terapii hormonalnej (jak podaje Bell, w ciągu ostatnich czterech lat liczba dzieci kierowanych do poradni tożsamości płciowej wzrosła prawie czterokrotnie), a to z kolei powoduje wydłużanie się listy oczekiwania. W efekcie lekarze nie mają czasu na indywidualne podejście do pacjentów i zmuszeni są pracować w „modelu proceduralnym”.

Dr Bell wyraził też zaniepokojenie tym, że ci, którzy „odmawiają zaakceptowania dominującej pozycji ideologicznej”, są często oskarżani o transfobię, co ogranicza debatę publiczną. Dodał, że istnieje presja społeczna, aby klinika natychmiast przyjmowała na terapię osoby „deklarujące, że znajdują się w niewłaściwym ciele” bez „wystarczającego zbadania podstaw” tego stanu rzeczy. Badacz zaznaczył jednak, że są to jego prywatne poglądy, niezwiązane ze stanowiskiem the Tavistock and Portman NHS Foundation.

Pozew przeciwko GIDS

W październiku 2019 roku przeciwko GIDS został wystosowany pozew sądowy. Jego autorkami były matka jednego z niepełnoletnich pacjentów, u którego wykryto autyzm, oraz była pielęgniarka pracująca w klinice, Sue Evans. Tę drugą po miesiącu zastąpiła Keira Bell, 23-letnia była pacjentka kliniki. Kobiety zarzuciły instytucji, że porady dotyczące terapii hormonalnej były „potencjalnie mylące” i że w takich okolicznościach pacjenci nie byli w stanie wyrazić prawdziwie świadomej zgody na rozpoczęcie kuracji. W pozwie terapia hormonalna określona została jako „eksperymentalna”. Kobiety twierdziły także, że istnieją „solidne dowody” wskazujące na długotrwałe skutki medyczne terapii hormonalnej.

Jak donosi „The Guardian”, podczas przesłuchania w grudniu 2019 roku adwokat Pani A. (matka nieletniego pacjenta woli pozostać anonimowa) wyraził sprzeciw wobec obecnych działań oskarżonego polegających na przepisywaniu blokerów hormonów hamujących dojrzewanie, a następnie hormonów płciowych osobom poniżej 18. roku życia. Prawnik zasugerował też, że terapie hormonalne przepisywane były nawet dzieciom poniżej 12. roku życia.

Jedna z powódek, Keira Bell, stwierdziła, że żałuje poddania się terapii hamowania rozwoju płciowego. Po rozprawie powiedziała, że „(Ten sposób – przyp. Demagog) leczenia wymaga pilnej zmiany tak, aby nie stawiano młodych ludzi, takich jak ja, na pełnej tortur i niepotrzebnej ścieżce, która jest trwała i zmieniająca życie”.

Pod koniec lutego na stronie GIDS pojawiło się oświadczenie, w którym instytucja wyraziła zaniepokojenie „poziomem dezinformacji w zakresie wsparcia udzielanego (…) młodym ludziom”. Jak czytamy: „toksyczna często debata na ten temat wywołała znaczne cierpienie pacjentów i ich rodzin. Mamy nadzieję, że przesłuchanie posłuży do wyjaśnienia sprawy i postawienia w centrum uwagi głosu i interesów młodych ludzi żyjących z dysforią płciową”.

Podsumowanie

Krzysztof Bosak do pewnego stopnia słusznie zwrócił uwagę na kontrowersje, jakie w Wielkiej Brytanii wywołuje działalność GIDS polegająca na przepisywaniu dzieciom z dysforią płciową terapii hormonalnej hamującej proces dojrzewania płciowego. Jednak wbrew temu, co twierdzi polityk Konfederacji, praktyka ta nie dotyczy osób przed okresem dojrzewania, ale w jego trakcie, na co wyraźnie wskazują wytyczne zarówno samej kliniki, jak i państwowej służby zdrowia tego kraju. W związku z tym wypowiedź uznajemy za manipulację.

➖
Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

• Wpłać darowiznę TUTAJ i działaj z nami!
• Śmiało rozpowszechniaj artykuł, prześlij go znajomym, nie zapomnij podać źródła z linkiem (www.demagog.org.pl).

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.