Czas czytania: około min.

Nie, kwarantanna spowodowana koronawirusem nie zwiększa śmiertelności

26.05.2020 godz. 11:38

Artykuł portalu TopNiusy przytacza nieprawdziwe informacje.

Nowy koronawirus powoduje zmiany w dotychczas nam znanych warunkach funkcjonowania. W ciągu ostatnich miesięcy doświadczyliśmy wielu obostrzeń. Najważniejszym z zaleceń jest dystansowanie się od innych. Ograniczenia w poruszaniu się pozwalają na zmniejszenie liczby zakażeń w jednym momencie. Eksperci określają ten zabieg mianem „wypłaszczania krzywej zakażeń”.

W dobie portali społecznościowych łatwo jest szerzyć dezinformację pod przykrywką „informacji z zakresu medycyny alternatywnej”. Istnieją grupy bagatelizujące nowego koronawirusa, będące przeciwnikami obostrzeń. Kontrowersyjne opinie potencjalnie prowadzą do wydarzeń, które mogą być fatalne w skutkach. Poprzez niestosowanie się do wprowadzonych obostrzeń możemy narażać na zarażenie COVID-19 nie tylko siebie i swoich bliskich, ale również nieznajomych. 

Portal TopNiusy opublikował artykuł obszernie cytujący wywiad z początku kwietnia, w którym dr Knut Wittkowski stwierdził, że dystansowanie społeczne nie jest skutecznym rozwiązaniem i zwiększa śmiertelność na koronawirusa. 

 

 

Oryginalna rozmowa została zamieszczona na portalu YouTube. Nagranie zostało już jednak usunięte z powodu naruszenia regulaminu. Z filmem można zapoznać się pod tym linkiem.

Artykuł portalu TopNiusy przedstawia kluczowe tezy wywodzone przez dr Wittkowskiego. Autorzy nie zawsze jednak przytaczają je w sposób rzetelny. W poniższej analizie weryfikujemy zarówno prawdziwość tez formułowanych przez Wittkowskiego, jak i wiarygodność tekstu TopNiusów.

O czym mówi Knut Wittkowski?

Główną tezą prezentowaną przez dr Wittkowskiego jest postulowany przez niego model wykształcenia się odporności zbiorowej na koronawirusa w sposób naturalny (poprzez swobodne rozprzestrzenianie się wirusa). Kluczem do tego miałaby być rezygnacja z przyjętego przez zdecydowaną większość państw modelu obostrzeń, polegającego na ograniczaniu kontaktów międzyludzkich (dystansowanie społeczne) i zakazie dużych zgromadzeń (takich jak imprezy masowe czy obecność w szkołach i na uczelniach).

Izolowanie społeczne dzieci a odporność zbiorowa

Bardzo ważne jest, aby szkoły nadal działały, a dzieci komunikowały się, rozprzestrzeniały wirusa, aby mogły jak najszybciej rozwinąć zbiorową odporność. Rezygnacja ze szkół była najbardziej niszczycielskim środkiem kwarantanny.

Grypa jest szczególnie groźna dla dzieci. Według informacji CDC dzieci poniżej 5. roku życia, a w szczególności poniżej 2. roku życia, wykazują wysokie ryzyko wystąpienia poważnych powikłań powiązanych z grypą. Zgodnie z odnotowanymi danymi w sezonie grypowym 2017/18 w Stanach Zjednoczonych zmarło co najmniej 187 dzieci (CDC, biorąc pod uwagę niedoszacowanie tych danych, w przybliżeniu określa realną liczbę zgonów na około 600).

W odróżnieniu od grypy dzieci stosunkowo dobrze radzą sobie z COVID-19. Dotychczasowe dane świadczą o tym, że przypadki poważnego przebiegu choroby są wśród najmłodszych zdecydowanie rzadsze niż w grupie senioralnej, co nie znaczy jednak, że nie zdarzają się w ogóle.

Światowa Organizacja Zdrowia zwraca uwagę, że dzieci również mogą rozprzestrzeniać koronawirusa, nawet w sytuacji, kiedy wykazują łagodne objawy choroby lub przebiega ona u nich bezobjawowo.

Knut Wittkowski postuluje, aby wykorzystać gromadzenie dzieci w szkołach jako narzędzie do budowy naturalnej odporności zbiorowej. Podejście to jest jednak problematyczne z kilku względów:

  • Dzieci mogą zakażać osoby szczególnie narażone na ostry przebieg COVID-19 (seniorzy, osoby z chorobami współistniejącymi). Aby temu przeciwdziałać, Wittkowski proponuje kwarantannę wobec tych właśnie grup.
  • Nawet pomijając grupy szczególnie narażone, w dalszym ciągu pozostaje reszta populacji, w przypadku której również regularnie odnotowywane są przypadki zgonów na COVID-19.
  • Ponieważ koronawirus SAR-CoV-2 jest nowy, nie wiemy jeszcze, jak długo u osoby utrzymuje się odporność nabyta w wyniku zakażenia.

Wypłaszczenie krzywej

Polityka ograniczania wydłuża tylko czas działania wirusa. To, co robią Stany Zjednoczone, Europa i większość innych krajów, próbuje zrównoważyć krzywą zachorowalności, która powoduje, że infekcja staje się coraz dłuższa. Ponadto może to prowadzić do śmierci większej liczby osób starszych, ponieważ dzieciom zabroniono chodzenia do szkoły, które rozwija odporność zbiorową i może ochronić osoby starsze i słabe.

Prawdą jest, że wypłaszczanie krzywej epidemii wydłuża czas jej trwania. Jest to spowodowane tym, że wprowadzanie obostrzeń, takich jak dystansowanie społeczne, spowalnia okres rozwoju epidemii. Ma to na celu zapobiec sytuacji, w której system ochrony zdrowia będzie przeciążony stale rosnącą liczbą przypadków wymagających hospitalizacji. W takiej sytuacji bowiem ogromna większość pacjentów pozostanie bez możliwości uzyskania specjalistycznej opieki (z powodu np. braku dostępnych respiratorów), co przyczyni się do zdecydowanie wyższej liczby zgonów. Wyższą śmiertelność odnotują również cierpiący na inne choroby, którzy nie otrzymają potrzebnego im leczenia. Na wykresie z krzywą epidemii możliwości systemu ochrony zdrowia wyrażane są linią poziomą.

W warunkach epidemii mogą na nie wpływać w sposób pozytywny np. interwencyjne zakupy dodatkowego sprzętu medycznego czy przekształcanie szpitali w placówki dedykowane wyłącznie pacjentom z daną chorobą zakaźną. Z kolei negatywnie wpływają na nie zakażenia wśród personelu medycznego (nie tylko sami zakażeni lekarze i pielęgniarki, ale także osoby objęte kwarantanną oraz wyłączone z normalnej pracy i opieki nad pacjentami).

Źródło: Centers for Disease Control and Prevention

Wprowadzanie obostrzeń, takich jak dystansowanie społeczne, chroni system ochrony zdrowia od zapełnienia każdego szpitala osobami chorymi na COVID-19. W ten sposób, nawet w szczytowym momencie epidemii, wszystkie osoby wymagające specjalistycznej opieki będą ją miały zapewnioną. Z uwagi na drastyczne zmniejszenie jednostkowe liczby pacjentów w szpitalach również posiadający inne choroby będą mieli zagwarantowane leczenie.

Epidemia i zgony z powodu COVID-19 w Stanach Zjednoczonych

Rząd USA powiedział, że gdyby nie egzekwował sztywnej polityki prewencyjnej, w Stanach Zjednoczonych zginęłyby nawet 2 miliony ludzi. Profesor Witkowski uważa, że ​​gdyby rząd nie wdrożył tej polityki, epidemia byłaby już za nami – podobnie jak każda inna epidemia układu oddechowego.

(…)

Około 4000 osób umrze w ciągu 4 tygodni. Ta statystyka umieralności jest podobna do liczby zgonów spowodowanych tradycyjną grypą sezonową, przy 35 000 zgonach w sezonie grypowym.

Po pierwsze, Knut Wittkowski nie ma tytułu profesorskiego. Czytamy o tym w oświadczeniu Uniwersytetu Rockefellera, który stanowczo zdystansował się od prezentowanych przez Wittkowskiego tez:

Opinie wyrażone przez Knuta Wittkowskiego, zniechęcające do dystansu społecznego w celu przyspieszenia rozwoju odporności stadnej, nie reprezentują poglądów Uniwersytetu Rockefellera, jego kierownictwa ani wydziału. Wittkowski był wcześniej zatrudniony przez Uniwersytet jako biostatysta. Nigdy nie był profesorem Uniwersytetu Rockefellera.

Po drugie, artykuł w sposób fałszywy i wypaczający sens oryginalnej wypowiedzi przytacza słowa Wittkowskiego. Przede wszystkim Wittkowski nie mówi o tym, ile osób umrze z powodu koronawirusa w przeciągu następnego miesiąca. Cytowany przez TopNiusy fragment kontynuuje bowiem poprzedni wątek, odnoszący się do ewentualnego scenariusza niewprowadzania obostrzeń przez rząd Stanów Zjednoczonych. Wittkowski odpowiada na pytanie prowadzącego wywiad. Dialog wygląda następująco (od 5. minuty nagrania):

– Podczas wczorajszej konferencji prasowej Fauci, prezydent i reszta zgromadzonych osób mówili, że jeśli nie wprowadziliby strategii kwarantanny, w Stanach Zjednoczonych zmarłoby nawet do 2 mln ludzi. Co pan sądzi o tych liczbach? (org. During the press briefing yesterday Fauci and the President and the rest of the people assembled were saying that had they not done the containment strategy, that they have done, that upwards of 2 million people would have died in the United States. What do you think of that figure?)

Jeśli nie byłoby żadnych działań rządu, epidemia już by się skończyła, jak każda inna epidemia chorób układu oddechowego. (org. If there had been no intervention, the epidemic would have been over. Like every other respiratory disease epidemic.)

– A ile osób, pana zdaniem, by zmarło, czy tyle samo? (org. And how many in your estimation would have died, would have been that much?)

Więc tak, mamy obecnie, realistycznie patrząc, około 25 tys. przypadków zakażeń każdego dnia. Nasz system ochrony zdrowia musiałby zajmować się 2 500 pacjentów każdego dnia przez pewien czas, powiedzmy 3-4 tygodnie, i później liczby spadłyby drastycznie, a cała epidemia by się zakończyła. (org. Okay, we have right now, let’s take realistic numbers in the United States, we have about 25 000 cases every day. Our hospital system would have to deal with 2 500 patients every day for certain period of time, it could be about 3 or 4 weeks, and then the number will dramatically decrease and the whole epidemic will be over).

– I ile z tych przypadków hospitalizowanych, pana zdaniem, by zmarło? (org. And how many of those hospitalized cases, what in your estimation, how many would die?)

2 proc. łącznej liczby przypadków z objawami. To jest 2 proc. z 25 000 dziennie. Więc to jest 500 osób dziennie. I to by trwało przez 4 tygodnie, więc mogłoby wynieść łącznie nawet 10 000 osób. To są liczby porównywalne do grypy w sezonach grypowych, mamy w Stanach Zjednoczonych około 35 tys. zgonów z powodu grypy w trakcie każdego sezonu grypowego. (org. 2% will die of all symptomatic cases. That is 2% of the 25 000 a day. So that is 500 people a day. And that will happen over a 4 weeks so that could be as high as 10 000 people. Now that compares to the normal numbers of flus during the flu season and we have in the United States about 35 000 deaths due to flu every year during the flu season.)

A zatem w rzeczywistości Wittkowski nie mówi o tym, ile osób umrze z powodu koronawirusa w kwietniu, a odpowiada na pytanie o to, ile osób umarłoby w proponowanym przez niego modelu walki z epidemią. Co więcej, artykuł TopNiusów fałszywie zaniża te szacunki do poziomu 4 tys. zgonów, podczas gdy Wittkowski mówi o 10 tys. zgonów. Ciekawe jest również to, że sam Wittkowski w swojej wypowiedzi przedstawia sprzeczne dane – 500 zgonów dziennie przez miesiąc to łącznie 15 tys. zgonów, a nie 10 tys.

Zgodnie z danymi CDC liczba zgonów powodowanych grypą w Stanach Zjednoczonych jest dość zróżnicowana w zależności od sezonu grypowego. I tak np. w ostatnich 5 sezonach grypowych mieliśmy:

  • 2018/19 (dane szacunkowe) – 34 157 zgonów,
  • 2017/18 (dane szacunkowe) – 61 000,
  • 2016/17 – 38 000,
  • 2015/16 – 23 000,
  • 2014/15 – 51 000.

Średnia z ostatnich 5 lat wynosi nieco ponad 41 tys. zgonów. Dla porównania, z powodu COVID-19 zmarły już w Stanach Zjednoczonych (zgodnie ze stanem na 24 maja) 94 tys. osób, a więc ponad dwukrotnie więcej. Mamy potwierdzonych 1 568 448 przypadków, co daje nam śmiertelność na poziomie 6 proc. Tymczasem śmiertelność z powodu grypy w ostatnim sezonie grypowym w USA wyniosła zaledwie 0,1 proc. (34 157 zgonów przy łącznie 35 mln 520 883 przypadkach objawowych).

Z powodu chorób serca, stanowiących główną przyczynę zgonów w USA, co roku umiera około 647 tys. ludzi. Dziennie są to więc około 1 773 osoby. Porównując to z wykresem dziennych zgonów na COVID-19 możemy stwierdzić, że w kwietniu to właśnie choroba wywołana koronawirusem była najczęstszą przyczyną śmierci Amerykanów. W świetle powyższych danych śródtytuł „Śmiertelność koronawirusa jest niższa niż grypy sezonowe” jest całkowicie fałszywy. W rzeczywistości, jest dokładnie odwrotnie.

Dystans społeczny a śmiertelność COVID-19

Dystans społeczny nie jest ważny, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa. Obecnie amerykańscy lekarze przewidują, że 150-200 000 ludzi umrze z powodu COVID-19 w Stanach Zjednoczonych.

Dystansowanie się od innych jest kluczowe dla obniżenia prawdopodobieństwa zakażenia się koronawirusem. CDC wymienia tę praktykę jako jeden z pierwszych i najważniejszych elementów zapobiegania zakażeniu COVID-19. Należy również pamiętać o zachowaniu podstawowych zasad higieny, jak częste mycie rąk, odkażanie przedmiotów, które często są narażone na styczność z wirusem (przykładowo telefony komórkowe), oraz zasłanianie nosa i ust, gdy jesteśmy w otoczeniu innych osób. 

Co więcej, według wstępnych badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Columbii, gdyby obostrzenia były wprowadzone w Stanach Zjednoczonych o tydzień wcześniej, niż faktycznie miało to miejsce, USA miałyby o 700 tys. przypadków zakażeń mniej, a także o 36 tys. zgonów mniej (zgodnie ze stanem na 3 maja).

Leczenie powietrzem

Pod koniec wiosny, gdy ludzie zaczynają spędzać więcej czasu na zewnątrz, ilość chorób układu oddechowego zmniejsza się. Trzeba więc wyprowadzić ludzi na ulice, a nie zamykać ich w dusznych mieszkaniach. Przebywanie na zewnątrz zatrzymuje wszelkie choroby układu oddechowego.

O leczeniu nowego koronawirusa SARS-CoV-2 alternatywnymi metodami, np. słońcem, pisaliśmy więcej w innym artykule: Czy koronawirusa możemy wyleczyć słońcem?

Nie ma żadnych dowodów potwierdzających tezę, jakoby słoneczna pogoda i ciepły klimat stanowiły przeszkodę w rozwoju epidemii. Faktem jest natomiast, że wirusy grypowe są najbardziej aktywne w okresie jesienno-zimowym, jednak sytuacja z koronawirusem jest diametralnie inna. Widzimy to chociażby po statystykach Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, gdzie odnotowano widoczne spadki zapadalności na grypę w okresie wiosenno-letnim. Tymczasem, zgodnie z danymi prezentowanymi przez Ministerstwo Zdrowia, to właśnie w kwietniu i w maju wystąpił dynamiczny przyrost zakażeń koronawirusem, który utrzymuje się do tej pory.

 

Źródło: http://wwwold.pzh.gov.pl/

Statystyki z Chin i Korei Południowej

Statystyki z Chin i Korei Południowej pokazują, że ogólnokrajowe kwarantanny w tych krajach zostały wprowadzone po tym, jak liczba pacjentów z koronawirusem osiągnęła maksimum, a ludzie już osiągnęli lub prawie osiągnęli zbiorową odporność. Dlatego środki kwarantanny miały bardzo niewielki wpływ na epidemię i na zmniejszenie liczby pacjentów. W rzeczywistości środki te nie zakończyły epidemii, dlatego teraz obserwujemy nowe przypadki chorób w Korei Południowej, kilka tygodni po szczycie epidemii (od początku kwietnia).

Podkreślone zdanie nie padło w trakcie wywiadu z Knutem Wittkowskim. Co więcej, stwierdził on wówczas coś dokładnie przeciwnego (3. minuta 50. sekunda nagrania):

Nie ma nowych przypadków w Chinach i Korei Południowej (org. No more new cases in China and South Korea).

Co ciekawe, prawidłową wypowiedź Wittkowskiego na temat Korei Południowej przytacza w swoim artykule np. portal Polonia Christiana.

W odniesieniu do Chin w wywiadzie pada stwierdzenie, że kwarantanna została wdrożona już po szczytach zachorowań. Artykuł TopNiusów pomija argument poruszony przez Wittkowskiego (13. minuta 50. sekunda nagrania), że szkoły w Chinach przez cały ten czas pozostawały otwarte, co przełożyło się na budowę odporności zbiorowej, i zostały zamknięte dopiero 20 lutego. Nie jest to prawda. W końcu stycznia Chiny obchodziły Chiński Nowy Rok, który wiązał się z feriami od 24 stycznia do 1 lutego. W tym czasie szkoły pozostawały zamknięte. Po zakończeniu obchodów chińskie szkoły nie wznowiły pracy i pozostały zamknięte przez cały luty.

Wittkowski twierdzi również (od 20. minuty 20. sekundy nagrania), o czym nie wspomniano w artykule TopNiusów, że dane statystyczne z Europy nie wskazują na zwiększanie się epidemii we Francji. Zgodnie z danymi WHO Francja 1 kwietnia miała odnotowane 51 477 przypadków zakażeń koronawirusem i 3 514 zgonów. Obecnie, zgodnie stanem na 24 maja, nad Sekwaną odnotowano 142 173 przypadki zakażeń i 28 281 zgonów. Od chwili opublikowania wywiadu liczba zakażeń we Francji zwiększyła się więc niemal trzykrotnie, natomiast liczba zgonów – ośmiokrotnie.

O wywiadzie z dr Wittkowskim pisały również portale fact-checkingowe USA TodayLead Stories.

Podsumowując, artykuł portalu TopNiusy w sposób nierzetelny relacjonuje wywiad z dr Knutem Wittkowskim, natomiast same tezy prezentowane przez badacza stanowią połączenie jego subiektywnych opinii z informacjami prawdziwymi, ale w sporej mierze również fałszywymi. Prognozy, które przedstawiał dr Wittkowski, nie znajdują odzwierciedlenia w danych prezentowanych przez Światową Organizację Zdrowia.

➖
Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

• Wpłać darowiznę i wesprzyj naszą pracę TUTAJ.
• Śmiało rozpowszechniaj artykuł, prześlij go znajomym, nie zapomnij podać źródła (www.demagog.org.pl).

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.