Czas czytania: około min.

Od pandemii po wojnę. Stara dezinformacja w nowym opakowaniu!

18.03.2022 godz. 15:15

Dezinformacja… Dezinformacja nigdy się nie zmienia.

Nie ma takiego, co nie natknąłby się na fake newsa – zwłaszcza od 2020 roku, od kiedy trwa pandemia COVID-19. I choć ta jeszcze się nie skończyła, to debata publiczna zaczęła koncentrować się na tematyce wojny… Wojny, podczas której stara i znana dezinformacja ubrana została w nowe opakowanie, a starzy dezinformatorzy przywdziali wojenne mundury. 

Doświadczenia z pandemią COVID-19 i wojną uczą, że formy dezinformacji są bardzo powtarzalne. Z dnia na dzień dokonała się konwersja nadawców treści antyszczepionkowych na zwolenników prorosyjskich narracji propagandowych.

Wykorzystywane przez nich „sztuczki” niewiele się zmieniły. To właśnie zrozumienie zjawiska powtarzalności schematów dezinformacji może uchronić nas przed wpadnięciem w jej sidła.

Wszystko jest inscenizowane? Dezinformacja upodobała sobie ograniczoną percepcję

Naczelna zasada zwolenników wielu teorii spiskowych głosi: „istnieje tylko to, co widzisz”. Przyzwyczajeni do świata popkultury sądzą, że jeżeli pandemia nie wygląda tak brutalnie jak w filmie „Jestem legendą” z Willem Smithem, a ludzie nie umierają masowo na ulicach, to dla niektórych będzie to oznaką, że jej po prostu nie ma. 

Podobnie zresztą jest teraz – nagrania z kamer ze spokojnych i pustych ulic Kijowa czy Zaporoża w czasie wojny? Zdaniem zwolenników teorii spiskowych na „prawdziwej wojnie” nie ma chwili wytchnienia. Dopóki przez całą dobę nie będzie niczym w serii gier „Call of Duty”, a grad pocisków nie zaleje każdej dzielnicy miasta, to o wojnie nie może być mowy. Z takim dysonansem poznawczym opartym na błędnych oczekiwaniach zetknęły się m.in. osoby komentujące poniższy wpis.

Zrzut ekranu wpisu na Facebooku, w którym zamieszczono nagrania z kamer z różnych miast Ukrainy. Autor sugerował swoim odbiorcom, że wojna na Ukrainie jest kreowana przez media.

Źródło: www.facebook.com

Wszystko jest ustawką – każdy jest manekinem lub aktorem. W ten sposób dezinformacja dąży do nadmiernych uproszczeń i gra ograniczoną percepcją. Łatwiej sięgać po zwykłe wyjaśnienia. Prościej jest oczekiwać od rzeczywistości, by wyglądała jak na filmie czy w grze, niż zrozumieć, że ludzie w czasie pandemii czy wojny też muszą funkcjonować… przy czym jednak równocześnie obok dzieją się tragedie.

Nie ma pandemii, nie ma wojny? Teorie spiskowe w służbie dezinformacji

Jeżeli nie ma ani pandemii, ani wojny, to co się dzieje na świecie? Poprzez denializm zawsze można zanegować rzeczywistość i znaleźć alternatywną odpowiedź. Brzmi ona najczęściej: „to temat zastępczy”, który służy „realizacji niecnych interesów”. Wcześniej po to, by wprowadzić szczepionki służące depopulacji, a teraz wojna – by Żydzi mogli utworzyć swoje nowe państwo na terenie Ukrainy. Nigdy nie ma miejsca na przypadki.

Dezinformacja patologizuje debatę publiczną i odwraca uwagę odbiorców od zasadniczego problemu – działając na zasadzie techniki propagandowej „czerwonego śledzia” (tj. fałszywego tropu). Oskarżając media o przekierowywanie zainteresowania, paradoksalnie ci, którzy sami dezinformują, kierują uwagę publiczną ku fałszywym tropom, czego przykład znajdziemy poniżej.

Zrzut ekranu wpisu na Facebooku, w którym przekonywano, że media manipulują percepcją odbiorców, podczas gdy autor posta sam tego dokonał przekonując internautów, że wojna na Ukrainie jest wyimaginowanym problemem.

Źródło: www.facebook.com

Tymczasem globalne problemy, z którymi zmaga się świat, istnieją naprawdę i będą coraz bardziej widoczne w miarę postępującej globalizacji. Łatwiej jest udawać, że sprzed ekranu komputera walczy się z „niecnymi elitami”, niż dołączyć do pomocy czy propagowania dobrych postaw.

Każdy może stać się botem! Dezinformacja programuje nasze emocje

Złość, gniew i przerażenie – dezinformacja bez pardonu uderza w nasze emocje. Dzieci umierają po szczepieniach? A może uchodźcy z Ukrainy okradają lub demolują polskie sklepy? Dla dezinformującego nie jest ważne, czy w ogóle i jak często się to dzieje. Wystarczy jeden dowód anegdotyczny, by wyolbrzymić jego skalę, a wyjątek przedstawić tak, jakby działo się to powszechnie. Liczy się tylko wywołanie emocji u jak największej liczby osób. Tak jak w poniższym przypadku, gdzie jedna sytuacja została wykorzystana do sugerowania, że do Polski przybywają sami uchodźcy z Bliskiego Wschodu, a nie Ukraińcy.

Nagranie przedstawiające mężczyznę stojącego w drzwiach pociągu stojącego na stacji kolejowej.

Źródło: www.facebook.com

Emocje to pierwszy sygnał, przy którym warto powiedzieć „stop”. Pod ich wpływem możemy działać impulsywnie i stać się narzędziem w czyichś rękach niczym zaprogramowany bot. Jedna osoba nie zrobi różnicy, ale już 5 tys. rozzłoszczonych internautów, którzy uwierzyli i rozesłali dalej dezinformujący przekaz, może wyrządzić poważne szkody. 

Pseudo fact-checking – czyli, jak dezinformacja zwodzi fałszywą weryfikacją

Nie brak dezinformatorów, którzy pod przykrywką gromadzenia materiałów dowodowych posługują się fałszywymi danymi lub zbyt daleko idącymi wnioskami. Na potrzeby dezinformacji są w stanie udowodnić wszystko poprzez pseudo fact-checking, dobudowując fałszywe przekazy do już istniejących.

Szczepionki mają zabijać? Sięgną po system VAERS – gdzie gromadzone są jedynie podejrzenia zdarzeń niepożądanych, a nie potwierdzone przyczynowo efekty uboczne.

Zaprzeczamy zniszczeniom infrastruktury cywilnej w wojnie? W odpowiedzi sugerują, że zdjęcia zniszczeń Kijowa pochodzą sprzed kilkunastu lat, bo przypominają budynki z innego zakątka świata, choć to tylko mylne wrażenie. Na przykład to, co widać na poniższym zrzucie, to naprawdę zdjęcia z aktualnego konfliktu – autor był jednak innego zdania.

Zrzut ekranu wpisu na Facebooku, w którym przedstawiono dwa zdjęcia, w tym zdjęcie zniszczonego bloku mieszkalnego i czołgu. Na wpis zareagowało ponad 500 użytkowników i ponad 500 udostępniło go na swoich tablicach.

Źródło: www.facebook.com

Pseudo fact-checking nie opiera się na rzetelnych materiałach, lecz na intuicji i bezrefleksyjnie rzucanych osądach. To problem, który stał się narzędziem wykorzystywanym w rosyjskiej propagandzie. Twórcy takich treści używają alternatywnych wyjaśnień, aby manipulować kontekstem, kwestionować fakty i promować osoby snujące teorie, że akty okrucieństwa ze strony Rosjan są inscenizowane.

Podsumowanie

Dezinformacja może przybierać różne postacie, ale często działa na podstawie podobnych schematów. Każdy z nas może to przerwać. Zrozumienie tych wzorców – teraz, jak i w przyszłości – ułatwi identyfikację celowo rozpowszechnianych fałszywych przekazów, które mają za zadanie podzielić społeczeństwo, wywołać skrajne emocje, utrudnić zrozumienie istoty kryzysów czy wojen oraz wywoływać wrażenie, że nikomu nie można ufać.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub