Informujemy o najważniejszych wydarzeniach ze świata fact-checkingu.
Rosyjska propaganda czy zwykła gra komputerowa? Zagraliśmy w „Squad 22: ZOV”
W najnowszej grze komputerowej rosyjskiego studia bohaterscy żołnierze walczą z ukraińskimi „gnidami”. Czy gry mogą być skutecznym narzędziem propagandy? Żeby się o tym przekonać, zagraliśmy we współtworzony przez rosyjskich weteranów „Squad 22: ZOV”.
Fot. Pexels / Squad 22: ZOV / Modyfikacje: Demagog
Rosyjska propaganda czy zwykła gra komputerowa? Zagraliśmy w „Squad 22: ZOV”
W najnowszej grze komputerowej rosyjskiego studia bohaterscy żołnierze walczą z ukraińskimi „gnidami”. Czy gry mogą być skutecznym narzędziem propagandy? Żeby się o tym przekonać, zagraliśmy we współtworzony przez rosyjskich weteranów „Squad 22: ZOV”.
Analiza w pigułce
- „Squad 22: ZOV” to taktyczna gra akcji opracowana przez rosyjskie studio SPN na zamówienie rosyjskiego ministerstwa obrony. Gra zadebiutowała pod koniec maja 2025 roku na platformie Steam i zawiera kampanie inspirowane realnymi wydarzeniami wojny w Ukrainie.
- W jednej z dostępnych za darmo misji przeciwników określa się w dialogach „gnidami”. W drugiej – gracz kieruje oddziałem rosyjskich żołnierzy szturmujących dom w Mariupolu, zajęty przez ukraińskie siły. Działania rosyjskich sił są przedstawiane jako precyzyjne i bezpieczne, co kontrastuje z rzeczywistym przebiegiem walk w tym mieście.
- Twórcy tytułu współpracowali z rosyjskimi żołnierzami i weteranami, których wizerunki bezpośrednio wykorzystano w grze. Zgodnie z wypowiedziami producenta, gra została stworzona m.in. po to, by wzmocnić rosyjską narrację o wojnie i pokazać, że „Rosja ma się dobrze” mimo międzynarodowych sankcji i izolacji.
Gry komputerowe są coraz szerzej doceniane jako nowa forma sztuki i alternatywny sposób opowiadania historii. Ich potencjał kształtowania kultury został dostrzeżony m.in. przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który pochwalił twórców „Clair Obscur: Expedition 33” słowami, że ich gra jest przykładem „francuskiej odwagi i kreatywności”. Polscy gracze mogą z kolei pamiętać wizytę Baracka Obamy, który otrzymał w prezencie od polskiego premiera egzemplarz gry „Wiedźmin 2”.
Popularność i rosnący wpływ tego medium (1, 2, 3) zauważyło rosyjskie ministerstwo obrony, które zleciło studiu gamingowemu SPN stworzenie „Squad 22: ZOV” – taktycznej gry akcji, w której gracze wcielają się w rosyjskich żołnierzy uczestniczących w wojnie w Ukrainie.
Grę sfinansował Fundusz Wsparcia i Rozwoju Kultury i Rekreacji Wojskowej (RVKO), zapewniający pomoc finansową dla rosyjskich żołnierzy biorących udział w wojnie w Ukrainie. Gra miała swoją premierę pod koniec maja 2025 roku, po niecałym roku produkcji, podczas której twórcy konsultowali się z rosyjskimi weteranami i żołnierzami w aktywnej służbie. Na bazie ich doświadczeń rzekomo stworzono dostępne w grze kampanie: okupacje Doniecka i Ługańska oraz walki o Mariupol i Awdijiwkę.
„Chwała Rosji”, czyli jak wyglądają opinie po premierze gry?
Zainteresowanego gracza może zmylić fakt, że gra ma na platformie Steam „mieszane” recenzje – po przyjrzeniu się, łatwo dojść do wniosku, że większość autorów nie ocenia gry, a to czy zgadzają się z jej przekazem.
Jak przeczytamy w jednej z pozytywnych ocen [pisownia oryginalna]: „gierka bardzo dobra i powiem tyle chwała rosyjskim żołnierzom i слава россии [rus. »slava rossii«, chwała Rosji – przyp. Demagog] płaczcie dalej nad tą grą proukraińcy”. Autor jednej z negatywnych recenzji z kolei opisuje: „Mariupol był świadkiem jednych z najcięższych zbrodni wojennych XXI wieku, a teraz jego dramat jest cynicznie wykorzystywany do tworzenia »heroicznej « narracji agresora”.
Postanowiliśmy zagrać w dostępne za darmo demo, żeby przekonać się na własne oczy, czym jest „Squad 22: ZOV”.
„Kiedy dyplomacja zawodzi…”
Już sam tytuł – nawiązujący do liter Z, O i V, czyli oznaczeń rosyjskich pojazdów wojskowych od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę – sugeruje, jakich treści możemy się spodziewać w grze.
Po odpaleniu „Squad 22: ZOV” wita nas krótki film – animacja żołnierza z czerwonym plecakiem. To obraz nawiązujacy do wizerunku Władisława „Struny” Gołowina, dowódcy jednej z brygad podczas ataku na Mariupol w 2022 roku.
Źródło: „Squad 22: ZOV”, 28.05.2025.
W narracji słyszymy po rosyjsku, że „wojownicy” wkraczają do akcji, „kiedy dyplomacja zawodzi”. To zdanie zgodne z kremlowską wersją rzeczywistości, w której to Ukraińcy wymusili „specjalną operację wojskową”, która się rozpoczęła 24 lutego 2022 roku.
Rozgrywka polegająca na strzelaniu do ukraińskich „gnid”
W udostępnionym za darmo fragmencie gry jest samouczek, z którego dowiadujemy się o podstawach sterowania i o najważniejszych mechanikach gry. Mamy również dostęp do jednej z misji w kampanii mariupolskiej, w której steruje się oddziałem żołnierzy szturmującym jednorodzinny dom, zajęty przez ukraińskie wojska. W samouczku jesteśmy szkoleni przez „Goodwina”. To postać bazująca na wizerunku Daniiła Bezsonowa – prawdziwego rosyjskiego oficera. Instruktor nazywa przeciwników, których spotykamy na polu walki, „gnidami” [ang. maggots] oraz przestrzega, że „mogą czaić się na każdym kroku”.
Źródło: „Squad 22: ZOV”, 28.05.2025.
Jak faktycznie wyglądały walki w Mariupolu?
Dialogi w rozgrywce sugerują, że rosyjskie wojska działają z chirurgiczną precyzją, dzięki czemu szybko i skutecznie eliminują wrogów. Ukraińscy żołnierze, których zabiliśmy w trakcie misji w Mariupolu, nie byli postaciami o „ludzkim” głosie, ale bezosobowymi przeszkodami.
Oddział, który kontrolujemy w grze, wchodzi do budynku i wykonuje swoje zadanie tak, aby wyrządzić minimalne szkody. W rzeczywistości obszary cywilne takie jak ten z misji masowo bombardowano, co doprowadziło do zniszczenia ok. 90 proc. budynków w mieście.
W domu, szturmowanym przez nas w grze, nie spotkaliśmy cywilów, natomiast w prawdziwym Mariupolu ok. 20 tys. mieszkańców zginęło w wyniku rosyjskich ataków.
Szkolenie i indoktrynacja – również za pomocą gier komputerowych
Władisław Gołowin i Daniił Bezsonow byli konsultantami podczas tworzenia gry. Wykorzystanie ich wizerunków w „Squad 22: ZOV” jest elementem rosyjskiej kampanii, mającej na celu stworzyć nowych bohaterów narodowych. Jak przeczytamy w artykule na stronie Biełsatu – niezależnej białoruskiej stacji nadającej z Polski:
„Nauczycielom zaleca się, aby opowiadali uczniom, niezależnie od wieku, o Władysławie Gołowinie (pseudonim „Struna”), który dowodził jednostką desantową podczas walki pod Mariupolem w marcu 2022 roku. […] Sylabus informuje, że podczas szturmu na Mariupol korespondenci wojenni zauważyli Gołowina, którego można było rozpoznać po czerwonym plecaku. Plecak ten rzekomo stał się symbolem wyzwolenia miasta, a wyczyny Gołowina przykuły uwagę całego kraju […] Gołowin brał bezpośredni udział w mordowaniu obywateli Ukrainy podczas szturmu na miasto”.
Gołowin jest obecnie liderem Junarmii – rosyjskiego korpusu kadetów o skrajnie nacjonalistycznym charakterze, porównywanym do nazistowskiego Hitlerjugend. Twórcy „Squad 22: ZOV” chwalą się na platformie Steam, że gra jest polecana jako element szkolenia w tej organizacji.
Samo istnienie tej gry jest elementem propagandy
Producentem „Squad 22: ZOV” jest Aleksander Tolkach, który w przeszłości współtworzył symulator militarny „War Thunder”. Jak ustaliła grupa śledcza The Unintelligence Agency, wiele elementów biografii Tolkacha wskazuje na to, że jest on (lub w przeszłości był) członkiem rosyjskiego wywiadu.
Recently Tolkach seems to have lost his job working for @GaijinEnt , the company behind @WarThunder , that is until office politics got in the way. At around the same time, rumours started spreading that Tolkach was a Russian spy. 10/ pic.twitter.com/T2lERtGlem
— The Unintelligence Agency (@UnintelAgency) May 29, 2025
Jak opisuje portal Kyiv Independent, Tolkach przyznał w wywiadach, że samo powstanie „Squad 22: ZOV” służy kremlowskiej narracji. Rosyjskie ministerstwo obrony miało zlecić mu stworzenie gry, „[…] aby pokazać, że potrafimy”. Tolkach powtórzył podobny sentyment w innej wypowiedzi: „[…] co najważniejsze, pokazaliśmy ludziom: »Patrzcie, nic nam się nie stało«”.
Gry jako soft power – to nie jest nowe zjawisko
„Squad 22: ZOV” nie jest pierwszą rosyjską grą propagandową. Już w 2008 roku wypuszczono grę „Confrontation: Peace Enforcement”, która – jak opisuje portal United24Media – przedstawiała rosyjską narrację dotyczącą inwazji na Gruzję.
Rosja nie jest jedynym twórcą podobnych gier. Do najgłośniejszych przykładów takiego trendu należą takie gry jak: strzelanka pierwszoosobowa „Glorious Mission” (stworzona i dystrybuowana przez Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą) oraz „America’s Army” (gra opisana przez CD-Action jako „narzędzie promujące” amerykańską armię).
Oskarżenia o promowanie amerykańskiej ideologii dotknęły również popularną serię Call of Duty. Jak opisał portal Project Censored, twórcy marki blisko współpracują z amerykańskim departamentem obrony, a w jednej z gier postacie przeprowadzają misję podobną do zamachu na irańskiego generała Kassema Solejmaniego, dokonanego przez amerykańską armię w 2020 roku.
Nowa forma propagandy
W przeciwieństwie do starszych przykładów, które służą bardziej jako narzędzia soft power, promujące pozytywny obraz sił zbrojnych państw, które je stworzyły, „Squad 22: ZOV” prezentuje bardziej agresywną i konfrontacyjną formę propagandy. Rosyjska gra dehumanizuje przeciwnika, wykorzystuje nacjonalistyczne symbole i otwarcie wspiera działania militarne Rosji w Ukrainie.
Wraz z rosnącym znaczeniem gier komputerowych (1, 2, 3), będących alternatywną metodą przedstawiania historii i stworzonych przez autora narracji, rośnie ryzyko wykorzystania tego medium do promowania groźnych idei. Alisa Gurska, ukraińska producentka gier komputerowych, skomentowała to następująco:
„Gry komputerowe mają wyjątkową moc immersji, która jest niemal nieosiągalna dla innych form mediów – książek, filmów, artykułów. Staje się to szczególnie ważne w kontekście propagandy, ponieważ gracz nie tylko obserwuje, lecz także wykonuje działania, dokonuje wyborów. Tworzy to emocjonalną więź z narracją, a tym bardzo łatwo manipulować. Logika gry (nagrody, kary, wartości, które są wzmacniane przez mechaniki) może zniekształcać rzeczywistość i pozostawia silne wrażenie – czasami nawet nieświadome. Wiele rządów i struktur politycznych już to rozumie […]”.
Gra nie osiągnęła wielkiego sukcesu
Pomimo kontrowersji gra nie stała się hitem, na który liczyli twórcy. Według danych platformy Steam, w momencie najwyższej popularności tylko 50 graczy włączyło ten tytuł, czyli 10 razy mniej niż tych, którzy zostawili pod nią oceny na platformie.
Czy brak popularności wynika z przekazu, czy po prostu z tego, że to kiepska gra? W naszej ocenie „Squad 22: ZOV” ma słabą grafikę, toporny interfejs, kiepsko zaprogramowane zachowania przeciwników i nieintuicyjne sterowanie.
W dalszej części rozmowy z nami Gurska podkreśliła, że gracze mogą być grupą odbiorców szczególnie narażoną na treści propagandowe:
„[…] gry docierają do szerszej i często młodszej publiczności niż tradycyjne media. Młodzi ludzie, którzy unikają wiadomości, telewizji lub dyskusji politycznych, często wchodzą w interakcje z grami przez kilka godzin dziennie. W grach nie ma wyraźnej „konsumpcji polityki” – dlatego percepcja informacji jest mniej krytyczna, bardziej swobodna. Gry często mają globalną publiczność, więc idee (w tym ideologiczne) mogą rozprzestrzeniać się szybko i poza granice państwowe”.
Pozostaje więc pytanie, czy propagandowy charakter gry będzie miał znaczenie dla graczy, o ile przedstawi się im „dobrą grę”? Powstanie tytułu o podobnej narracji, ale wykonanego przez studio z większym budżetem i z wyższymi kompetencjami, jest niepokojącą perspektywą.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter




