Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Atak dronów to „ukraińska prowokacja”? Uwaga na fałszywą narrację
W nocy polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony. W sieci znowu krążą informacje, że to Ukraińcy próbują wciągnąć nas do wojny. To powrót fałszywej narracji znanej od początku wojny.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Atak dronów to „ukraińska prowokacja”? Uwaga na fałszywą narrację
W nocy polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony. W sieci znowu krążą informacje, że to Ukraińcy próbują wciągnąć nas do wojny. To powrót fałszywej narracji znanej od początku wojny.
Analiza w pigułce
- W mediach społecznościowych (1, 2, 3) pojawiły się doniesienia, że przelot rosyjskich dronów nad Polską z 9 na 10 września był ukraińską prowokacją. Niektórzy są zdania, że to reakcja na wypowiedź prezydenta Polski, który nie wyraził zgody na wyjazd polskich żołnierzy na Ukrainę.
- Nie ma wiarygodnych dowodów na to, że ostatnie wydarzenia w Polsce były spowodowane przez Ukrainę. Wszystkie dostępne informacje wskazują na to, że drony, które nadleciały nad Polskę, były rosyjskimi maszynami, a nie ukraińskim sprzętem wojskowym.
- Narracje o prowokacji to powtarzający się wątek dezinformacji – był obecny też wcześniej po incydencie w Osinach. Te doniesienia dementowała wówczas prokuratura.
Do pierwszego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej doszło we wtorek o 23:30. Potem na polskim niebie zauważono kolejne drony. Około godziny 5:30 w środę Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DO RSZ) poinformowało o zestrzeleniu części obiektów.
Wtargnięcie dronów na terytorium Polski związane było z rosyjskim atakiem na Ukrainę. Rano na wiadomość zareagowały polskie władze. Po konsultacjach z prezydentem Nawrockim premier Donald Tusk zapowiedział, że rozważa uruchomienie art. 4 traktatu NATO. Zgodnie z jego zapisem: „Strony będą konsultować się ze sobą, gdy zdaniem którejkolwiek z nich zagrożona będzie integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron”.
Wraz z informacjami o zestrzeleniu dronów w mediach społecznościowych uaktywniły się profile głoszące, że była to ukraińska prowokacja (1, 2, 3). Na Facebooku mogliśmy przeczytać m.in., że: „dziś w nocy kilka ukraińskich dronów przeleciało na stronę Polski”, a także że polskie media kłamią na temat ich pochodzenia. Inny z użytkowników stwierdził, że wydarzenia z minionej nocy mogły być odpowiedzią na słowa Karola Nawrockiego [pisownia oryginalna]: „Nawrocki wczoraj powiedzial, ze nie wyśle wojska na Ukrainę i dziwnym trafem rano juz ukraińskie drony wylatują do Polski niszcząc budynek mieszkalny”.
Podobne doniesienia pojawiły się również na TikToku. W jednym z filmików mogliśmy usłyszeć o tym, że „banderowcy wysyłają drony nad Polskę” [czas nagrania 0:03] oraz że Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, jest „przegrany” i dlatego robi „następne prowokacje” [czas nagrania 0:20].
Spekulacje na temat ukraińskiej odpowiedzialności za ostatnie wydarzenia pojawiają się również w komentarzach. Niektóre osoby piszą wprost, że naszą przestrzeń powietrzną naruszyły drony przejęte przez Ukraińców i że było to celowe działanie. Kilka osób spekulowało również, że mogła być to odpowiedź na słowa prezydenta Nawrockiego.
Źródło: Facebook.com, 10.09.2025
Nie ma dowodów, że wtargnięcie dronów to ukraińska prowokacja
Żadne z oficjalnych źródeł informacji nie stwierdza ani nie sugeruje, aby drony, które zestrzelono nad Polską, były sprzętem ukraińskim. Siły Zbrojne informują o „naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej” po ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. O rosyjskich dronach informują także polscy politycy, jak np. premier Donald Tusk, który w Sejmie dodatkowo potwierdził, że drony nadleciały ze strony Białorusi, a nie Ukrainy.
„Po raz pierwszy w czasie tej wojny (drony nadleciały) nie znad Ukrainy, jako efekt błędów, dezorientacji dronów, czy małych rosyjskich prowokacji na minimalną skalę. Po raz pierwszy spora część tych dronów nadleciała nad Polskę bezpośrednio z Białorusi”.
💬 Premier @DonaldTusk w #SejmRP: Po raz pierwszy drony naruszające polską przestrzeń powietrzną nadleciały bezpośrednio z Białorusi, a nie z Ukrainy.
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) September 10, 2025
Atak dronów nie ma związku z wypowiedzią polskiego prezydenta
Ponadto w części wypowiedzi zamieszczanych w mediach społecznościowych przekonywano, że pojawienie się dronów było związane z wypowiedzią Karola Nawrockiego. W trakcie wizyty w Finlandii prezydent Polski stwierdził, że nie zamierza wyrazić zgody na wyjazd polskich żołnierzy na Ukrainę.
Wypowiedź prezydenta nie różni się od podobnych komunikatów wygłaszanych w przeszłości przez premiera czy Ministerstwo Obrony Narodowej, a także innych polskich polityków. Wówczas takim komunikatom nie towarzyszył atak dronów. Na podstawie takich przesłanek nie można zatem stwierdzić związku między wypowiedzią Karola Nawrockiego a ostatnimi wydarzeniami.
Narracja o prowokacji to stary wątek – powraca w nowym wydaniu
To nie pierwszy raz, kiedy w sieci pojawiają się informacje o ukraińskiej prowokacji po wtargnięciu do Polski rosyjskiego drona. Podobne głosy pojawiły się po incydencie z 20 sierpnia 2025 roku, kiedy to w Osinach spadły szczątki sprzętu wojskowego. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która wówczas poinformowała nas, że nie ma dowodów, by był to ukraiński sprzęt.
„Na ten moment nie mogę potwierdzić, czyją własnością był dron, natomiast co do okoliczności związanych z ewentualną prowokacją, to należy stwierdzić, iż żadne dowody zgromadzone do tej pory w śledztwie nie wskazują na takie okoliczności”.
Analiza powstała w ramach projektu współfinansowanego ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności w ramach programu Wspieramy Ukrainę, realizowanego przez Fundację Edukacja dla Demokracji.

Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



