Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Ile witaminy D można przyjąć? Uwaga na internetowe „porady” braci Rodzeń
Internet obfituje w różne wskazówki dotyczące zdrowia, jednak nie wszystkie są wartościowe. Tym razem przyglądamy się narracji, która głosi, że powinniśmy przyjmować nawet 10 razy więcej witaminy D niż zalecane dawki – konfrontujemy to z aktualnymi doniesieniami naukowymi.
Fot. Pixabay / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Ile witaminy D można przyjąć? Uwaga na internetowe „porady” braci Rodzeń
Internet obfituje w różne wskazówki dotyczące zdrowia, jednak nie wszystkie są wartościowe. Tym razem przyglądamy się narracji, która głosi, że powinniśmy przyjmować nawet 10 razy więcej witaminy D niż zalecane dawki – konfrontujemy to z aktualnymi doniesieniami naukowymi.
ANALIZA W PIGUŁCE
- Na Facebooku pojawił się materiał wideo, w którym opisano systemowy błąd. Rzekomo rekomendowane dawki witaminy D zostały zaniżone dziesięciokrotnie. Jak wskazywano – miała tego dowodzić publikacja greckiego naukowca.
- Zgodnie z aktualną wiedzą medyczną najwyższa rekomendowana dawka dla dorosłych zdrowych osób nie powinna przekraczać 4000 j. m. (jednostek międzynarodowych – IU). Zwiększona dawka jest potencjalnie toksyczna, a więc może prowadzić do zatrucia.
W mediach społecznościowych bez trudu natkniemy się na tysiące różnych porad żywieniowych czy na wskazówki dotyczące suplementacji – w tym wszystkim bardzo trudno się odnaleźć. Zwłaszcza że nie wszystkie z nich są zgodne z aktualną wiedzą medyczną, a niektóre są po prostu szkodliwe czy też niedopasowane do potrzeb przeciętnej osoby.
W ten kontekst wpisuje się materiał wideo niedawno opublikowany na facebookowym profilu Bracia Rodzeń, prowadzonym przez Łukasza Rodzenia oraz Mateusza Rodzenia. W filmie rekomendowano stosowanie dużo większych dawek witaminy D, niż rekomendują to oficjalne zalecenia naukowe. Jak można było się dowiedzieć z nagrania, rzekomo „na podstawie prawdziwej, aktualnej wiedzy należy stosować dziesięciokrotnie większe dawki […], a są to dawki 10 tys. jednostek” [czas nagrania 00:45]. Postanowiliśmy sprawdzić, czy te tezy są zgodne z faktami.
Źródło: Facebook.com / 15.01.2026
Czy 10 tys. jednostek witaminy D to bezpieczny poziom dla każdego?
Wspomniana witamina D pełni ważne funkcje w organizmie, m.in. wspiera odporność, budowę kości oraz wchłanianie wapnia i fosforu. U większości Polaków występuje niedobór witaminy D, dlatego rekomenduje się jej suplementowanie. Zwyczajowo zaleca się, by osoby dorosłe przyjmowały od 1000 do 2000 j.m. (jednostek międzynarodowych – IU) w okresie jesienno-zimowym. Niektóre rekomendacje wskazują, że w przypadku dawki profilaktycznej dla osób dorosłych o prawidłowej masie ciała zalecany górny limit dziennego spożycia witaminy to maksymalnie 4000 j.m. Zazwyczaj od maja do września w Polsce suplementacja nie jest konieczna, jeśli przebywamy na słońcu od 10:00 do 15:00 z odkrytymi ramionami i podudziami.
W praktyce większość osób nie potrzebuje więcej witaminy D niż rekomendowane dawki, a przy przekroczeniu progu 10 000 j. m. na dobę u wielu mogą wystąpić skutki uboczne spowodowane zatruciem. Z tego powodu w przypadku suplementacji tej witaminy należy zachować umiar, zwłaszcza że przedawkowanie może nieść niekorzystne efekty. Na ogół zatrucia z powodu przedawkowania witaminy D nie są częste, ale tylko w USA notuje się nawet 4500 takich przypadków rocznie – m.in. z powodu rosnącej mody na przyjmowanie dużych dawek.
W przypadku wyraźnych niedoborów i dużych problemów ze zdrowiem lekarz może zlecić dużo większe dawki witaminy D w celu wyrównania jej poziomu w organizmie, ale będzie to zależało od indywidualnej sytuacji każdego pacjenta. Jeśli przekroczymy ten poziom bez powodu i bez konsultacji z lekarzem, możemy narazić się na efekty uboczne związane z przedawkowaniem witaminy. Wśród potencjalnych dolegliwości mogą wystąpić m.in. nudności, wymioty, osłabienie i dezorientacja, a skrajniejszych przypadkach kłopoty z sercem, nerkami czy budową kości.
Publikacja greckiego naukowca nie dowodzi definitywnie, że normy są zaniżone
W materiale wideo pojawia się wątek publikacji naukowej pt. „The Big Vitamin D Mistake” autorstwa prof. Dimitriosa T. Papadimitriou. Podobno jest to badanie, które zwraca uwagę na zaniżone zalecenia suplementacji witaminy D [czas nagrania 00:10].
Zapoznaliśmy się dokładnie z cytowanym tekstem i pierwsze, na co zwróciliśmy uwagę, to typ publikacji naukowej, tj. perspective – czyli praca koncentrująca się na prezentacji opinii eksperckiej i przedstawianiu hipotez badacza, a nie na przedstawianiu twardych dowodów naukowych i oryginalnych wyników badań. W dodatku opracowanie nie mówi o stosowaniu 10 000 j. m., lecz o ok. 8 000 j. m., co jest istotną różnicą w kontekście progu toksyczności dla wielu osób – bracia Rodzeń popełniają więc zasadniczy błąd już na poziomie cytowania doniesień z publikacji.
Zaznaczmy, że w przywołanej publikacji omówiono rekomendowane poziomy suplementacji na przykładzie populacji Finlandii, które uznano za niewystarczające i wytyczone w oparciu na błędnych wyliczeniach. Na podstawie przeglądu literatury zauważyliśmy, że problemem jest nie tyle sama praca, ile jej nadinterpretacja w wykonaniu Łukasza Rodzenia oraz Mateusza Rodzenia. W istocie ustalenia greckiego badacza nie są materiałem badawczym, który burzy dotychczasowe ustalenia naukowe nt. suplementacji witaminy D powstałe na bazie wielu badań (1, 2, 3). W rzeczywistości praca może być traktowana po prostu jako ważny głos w debacie naukowej, inicjujący kolejne badania, ale nie jest to ostateczny dowód na to, że nowrmy rzeczywiście są zaniżone.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

