Czas czytania: około min.

Joe Biden sfałszował wybory w Michigan? Manipulacja kontekstem!

24.11.2020 godz. 13:10

W postach krążących po sieci brakuje wyjaśnienia, jak naprawdę wyglądała sytuacja z błędem maszyny do liczenia głosów. Pominięcie właściwego kontekstu całkowicie zmienia wydźwięk prezentowanych treści.

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych odbyły się 3 listopada. Kolejnym prezydentem kraju zostanie Joe Biden, który pokonał starającego się o reelekcję Donalda Trumpa. Wokół wyborów pojawiło się sporo dezinformacji, wiele jej przykładów dotarło również do Polski. 

6 listopada na profilu Moraine pojawił się post, w którym czytamy: 

MICHIGAN: Wykryto błąd w oprogramowaniu liczącym głosy! Postanowiono więc przeliczyć ręcznie głosy w tym hrabstwie i “okazało się”, że komputer błędnie przypisał 6000 głosów Bidenowi i Demokratom zamiast Trumpowi i Republikanom. Wcześniej Biden wygrał to hrabstwo, po przeliczeniu głosów ręcznie okazało się, że jednak wygrał tam Trump! 47 hrabstw w Michigan używało tego oprogramowania. Teraz wszystkie muszą być ręcznie przeliczone!

Michigan to 16 głosów elektorskich. Rzekomo wygrał tam Biden. Widać groźby sądowe poskutkowały. Zaczynają wymiękać. Cała narracja o szalonym Trumpie i braku nieprawidłowości sypie się jak domek z kart! Warto zwrócić też uwagę na Wisconsin gdzie minimalną ilością głosów wygrał Biden przewagą 20 tysięcy głosów. Nie wierzę w to! Sprawdzać wszystko!

Post z Facebooka z profilu Moraine, zrzut ekranu ze stacji FOX.

Źródło: www.facebook.com

Post doczekał się prawie tysiąca polubień. W komentarzach pojawiło się wiele pytań o źródło informacji. Niektórzy użytkownicy wyrażali opinię, że błąd przy liczeniu głosów jest dowodem na spisek, i postulowali unieważnienie wyborów: „CNN nic o tym nie wspomina. Ale oni pewnie są w spisku z lewakami”.

Jak było w rzeczywistości?

W związku z wątpliwościami, jakie wywołał sposób liczenia głosów w Michigan, przedstawiciele stanu wydali oświadczenie, w którym przyznali się do błędu. Jak czytamy, „Błąd pojedynczego użytkownika w hrabstwie Antrim nie ma wpływu na wyniki wyborów, nie przekłada się na inne hrabstwa lub stany”. 

Błąd w zgłaszaniu nieoficjalnych wyników w hrabstwie Antrim w Michigan był wynikiem błędu w trakcie użytkowania. Błąd został szybko zidentyfikowany i poprawiony; nie miał wpływu na sposób zestawiania kart do głosowania w tabelach; (problem – przyp. Demagog) zostałby zidentyfikowany w hrabstwie przed zgłoszeniem oficjalnych wyników, nawet jeśli nie został zidentyfikowany wcześniej.

dokumencie dalej czytamy, że hrabstwo Antrim używa systemu Dominion Voting, który liczy głosy oddane na kartach do głosowania. Bezpośrednią przyczyną błędu była aktualizacja oprogramowania maszyn bezpośrednio przed wyborami. Władze stanowe wyjaśniły, że oprogramowanie przygotowane na listopadowe wybory musiało zostać zaktualizowane, ponieważ karty do głosowania w lokalnych wyborach zostały uaktualnione: 

Kiedy oprogramowanie zostało zaktualizowane, hrabstwo musiało również zaktualizować oprogramowanie na wszystkich dyskach multimedialnych, które są umieszczone w maszynach liczących, aby zapewnić ich prawidłową komunikację z systemem zarządzania wyborami. Hrabstwo zaktualizowało napędy multimedialne, które zostały umieszczone w maszynach liczących z poprawionymi danymi dotyczącymi głosowania lokalnego, ale nie zaktualizowało napędów multimedialnych w maszynach liczących dla pozostałej części hrabstwa. Ponieważ urzędnik prawidłowo zaktualizował napędy nośników danych w maszynach liczących z uwzględnieniem zmian dotyczących wyników głosowań, a także ponieważ w pozostałych maszynach liczących nie wprowadzono zmian dotyczących głosowania, wszystkie maszyny liczące poprawnie zliczały karty do głosowania.

Poza wyborami na prezydenta USA tego samego dnia odbyło się głosowanie do Izby Reprezentantów, wybory do Senatu (wybiera się ⅓ składu izby) i inne lokalne wybory. Stąd konieczność rozróżnienia kart do głosowania i zaktualizowania oprogramowania maszyn, aby skutecznie odczytywały wszystkie karty. Dalej w oświadczeniu czytamy:

Jednakże, ponieważ hrabstwo nie zaktualizowało napędów multimedialnych dla maszyn liczących, w których nie uwzględniono zmian w głosowaniach, nie komunikowały się one poprawnie z oprogramowaniem centralnego systemu zarządzania wyborami hrabstwa, gdy hrabstwo zebrało i zgłosiło nieoficjalne wyniki. Każda z maszyn poprawnie rejestrowała karty do głosowania, ale nieoficjalne raporty były błędne.

Błąd oprogramowania odnosił się zatem wyłącznie do hrabstwa Antrim. Wszystkie dane zostały poprawnie przeliczone przez maszyny, problemem okazała się jedynie komunikacja między systemami i centralnym oprogramowaniem raportującym nieoficjalne wyniki wyborów. Pomyłka nie została zaplanowana i nie miała na celu oszustwa na korzyść Demokratów.

Dalsza dyskusja wokół błędu

Jeszcze w czasie trwania wyborów urzędujący prezydent Donald Trump obwieścił, że głosowanie zostało sfałszowane. Twierdzenie to jest jednak nieprawdą. Wypowiedź Trumpa: „Jeżeli policzycie legalnie oddane głosy, spokojnie wygrywam. Jeżeli policzycie nielegalne głosy, mogą próbować wykraść nam wygraną” PolitiFact ocenił jako portki w ogniu (pants on fire, angielski idiom oznaczający kłamstwo, w przypadku PolitiFact’u jest to ocena jeszcze gorsza niż fałsz).

Sztab Trumpa wniósł pozwy dotyczące nieprawidłowego liczenia głosów, ale nie udowodnił oszustwa wyborczego. Dodatkowym zarzutem ze strony obecnego prezydenta było to, że dostarczone z opóźnieniem karty do głosowania pocztą do lokali wyborczych nie powinny być liczone. Nieuwzględnienie tych głosów byłoby jednak niezgodne z prawem: przepisy stanowe określają, kiedy karty do głosowania muszą zostać ostemplowane (nadane), aby zostały policzone, a okres karencji (dodatkowy termin wyznaczony dla osób, które nie zdążyły zgłosić się na głosowanie korespondencyjne bądź nie zdążyły zgłosić zmiany adresu przed wyznaczonym terminem) różni się w zależności od stanu. Również czas, w jakim urzędnicy mogą rozpocząć przetwarzanie otrzymanych listownie kart do głosowania, nie jest taki sam we wszystkich stanach.

Jak podaje PolitiFact, zmianę nieoficjalnych wyników można prześledzić w tweetach Decision Desk HQ:

jednym tweecie opublikowanym o 5:04 czasu wschodniego odnotowano 2 130 695 głosów na Bidena i 2 200 902 głosów na Trumpa. W innym tweecie z godziny 5:43 czasu wschodniego zmniejszyła sie liczba głosów na Bidena, przyznano mu 2 019 899 głosów do 2 217 540 głosów na Trumpa. 

Jak skomentowali przedstawiciele DDHQ: 

DDHQ nie poprawia/nie zmienia/nie dostosowuje żadnego z dostarczonych plików. Stan (Michigan – przyp. Demagog) zauważył błąd i zaktualizował wyniki. Tak się zdarza w noce wyborcze, spodziewamy się, że inne osoby obsługujące maszyny liczące głosy w Michigan doświadczyły tego błędu i poprawiły go w czasie rzeczywistym, tak jak my.

Różnica między liczbą głosów podaną w pierwszym tweecie wynosiła 70 tys. na korzyść Trumpa. Czterdzieści minut później różnica zwiększyła się do 198 tys. Ostatecznie jednak w Michigan wygrał Joe Biden, który uzyskał 2 804 040 głosów. Donald Trump otrzymał 154 tys. głosów mniej. 

Podsumowanie

Choć błąd rzeczywiście miał miejsce, nie możemy mówić o fałszerstwie wyborów. Doniesienia, z których wynika, że władze Michigan celowo zmieniły wyniki głosowania, jest manipulacją. Błędy zostały bowiem wychwycone i naprawione. Wokół ważnych wydarzeń, a wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych zdecydowanie do nich należą, często pojawia się wiele dezinformacji. O sprawie błędu przy aktualizacji oprogramowania do liczenia głosów pisały również inne portale, takie jak AP, Snopes, PolitiFact, USA Today NewsAFP

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub