Strona główna Fake News Kontrowersje wokół szczepień w Rzeszowie. Co wiemy na ich temat?

Kontrowersje wokół szczepień w Rzeszowie. Co wiemy na ich temat?

Rekordowo szybkie tempo szczepień w Rzeszowie wzbudziło duże zainteresowanie mediów i polityków.

Kontrowersje wokół szczepień w Rzeszowie. Co wiemy na ich temat?

Rekordowo szybkie tempo szczepień w Rzeszowie wzbudziło duże zainteresowanie mediów i polityków.

Na krótko przed świętami wielkanocnymi, 2 kwietnia, na stronie CM „Medyk” pojawiła się informacja o tym, że w ciągu dwóch dni przeciw COVID-19 szczepione będą osoby w wieku 55+ bez wcześniejszej rejestracji w punkcie na terenie centrum handlowego Full Market. W następnych dniach sieć zalały zdjęcia, które wskazywały, że przed centrum zgromadziły się tłumy ochotników w różnym wieku, nawet poniżej 55. roku życia. Według niektórych relacji na miejscu szczepić mógł się każdy chętny, co byłoby niezgodne z harmonogramem szczepień ogłoszonym w ramach Narodowego Programu Szczepień.

Niedługo po tym zdarzeniu dodatkowe zamieszanie wywołały informacje o szybkim tempie szczepień w Rzeszowie na tle pozostałych dużych miast. Zdarzenia te powiązano ze sobą. Szybko zrodziły się doniesienia, według których w Rzeszowie trwa przyśpieszona akcja szczepień, której celem jest poprawa wizerunku kandydatów z koalicji rządzącej na stanowisko prezydenta Rzeszowa przed nadchodzącymi przedterminowymi wyborami na prezydenta miasta.

Grafika tytułowa z podpisem „Kontrowersje wokół szczepień w Rzeszowie. Co wiemy na ich temat?”. Do grafiki dołączono zrzut ekranu wpisu na Twitterze, w którym na zdjęciach przedstawiono tłumy osób ustawionych na szczepienie w kolejce.

Czy w CM „Medyk” w Rzeszowie przeciw COVID-19 zaszczepiono osoby spoza wyznaczonych do szczepienia grup? Czy Rzeszów rzeczywiście szczepi rekordowo szybko na tle innych miast wojewódzkich i czy ma to związek z zaplanowaną akcją? Przyglądamy się wybranym przypadkom i przedstawiamy oficjalne stanowiska w sprawie oraz komentarze redakcji i dziennikarzy. 

Czy w Rzeszowie doszło do nieprawidłowości podczas szczepienia przeciw COVID-19? 

Przyśpieszona akcja szczepień przed Świętami Wielkanocnymi przy użyciu szczepionek mRNA od koncernu Pfizer prowadzona w CM „Medyk” odbywała się w dniach 2 i 3 kwietnia. Motywem akcji, jak tłumaczy w rozmowie z Wirtualną Polską dr Stanisław Mazur, prezes CM „Medyk”, miała być chęć przyśpieszenia akcji szczepień przed zbliżającymi się świętami, gdyż bez tego miałoby ulec zmarnowaniu wiele dawek szczepionek. W samą sobotę zaszczepiono aż 4080 osób, z czego większość była wcześniej zarejestrowana. W tamtych dniach pod centrum szczepień zgromadziły się tłumy ludzi chętnych do przyjęcia preparatu. Organizatorzy uznali strategię za słuszną, gdyż dzięki temu zmarnowaniu nie uległa część dawek szczepionki. Z innej strony pojawiła się krytyka płynąca ze strony polityków opozycji, dotycząca naginania zasad harmonogramu szczepień.

Zgodnie z deklaracją na stronie centrum medycznego szczepione miały być wszystkie chętne osoby z grupy wiekowej 55+. Byłoby to jednak niezgodne z harmonogramem szczepień, który dopiero od 12 kwietnia będzie pozwalać na stopniowe rozpoczęcie szczepień osób poniżej 60. roku życia. Co więcej, według niektórych przekazów szczepione miały być osoby nieuprawnione w jeszcze młodszym wieku.

https://twitter.com/szczepimysie/status/1379792297504747522

W pierwszym etapie szczepień szczepiono osoby z etapu 0, czyli te z najbardziej narażonych grup (pełna lista dostępna na pacjent.gov.pl). Obecnie na etapie I mogą szczepić się seniorzy 60+. Od pierwszego kwietnia ruszyły zapisy dla osób z grupy 40-59 (czyli etap II), jeżeli odpowiednio wcześniej wyraziły wolę szczepienia. Pozostałe osoby będą mogły rejestrować się kolejno, począwszy od 12 kwietnia. Nie powinno być zatem teoretycznie sytuacji, w której szczepią się osoby do tego nieuprawnione.

Według przekazów organizatorów szczepić mieli się młodsi, ale do tego uprawnieni, czyli m.in. studenci medycyny, pracownicy służby zdrowia, służb mundurowych i pracownicy sądów (czyli osoby z grupy 0 oraz dodatkowo uprawnione osoby od początku II kwartału, w tym stomatolodzy, felczerzy, pielęgniarki, położne, ratownicy medyczni, diagności, farmaceuci, fizjoterapeuci, asystenci medyczni oraz studenci ostatniego roku studiów medycznych). W rozmowie z portalem Wirtualna Polska organizator szczepień dr Stanisław Mazur w CM „Medyk” przekazał jednak, że zaistniały przypadki, w których szczepiono osoby młodsze spoza kolejności ustalonej w narodowym harmonogramie szczepień. Jak stwierdził, były to przypadki „incydentalne” i dotyczyły kilkudziesięciu osób oraz sytuacji, w której szczepionki zmarnowałyby się, gdyby ich nie zużyto w danym dniu.

Kiedy szczepionkę uznaje się za zmarnowaną?

Według informacji zamieszczonych w ulotce dołączonej do szczepionki Comirnaty (Pfizer/BioNTech) stosowanej przeciw COVID-19, powinno się ją przechowywać w temperaturze od -90 do -60 stopni Celsjusza. Po rozmrożeniu należy ją rozcieńczyć i użyć w ciągu 6 godzin. Jeśli po rozmrożeniu szczepionka nie zostanie rozcieńczona, można ją przechowywać do 5 dni w temperaturze od 2°C do 8°C lub przez maksymalnie 2 godziny w temperaturze do 30°C. Nie można jej ponownie zamrażać, dlatego dawki, których nie uda się podać w tym czasie, uznaje się za nieprzydatne do użycia i należy je zutylizować.

Co ważne, system szczepień pozwala na automatyczne wystawienie skierowania na dany termin osobie z uprawnionej do tego grupy wiekowej, zgodnie z opracowanym harmonogramem szczepień. Można jednak ubiegać się o indywidualne skierowanie wystawione przez lekarza, jeśli jest się np. studentem medycyny, osobą, u której stwierdzono konkretne choroby czy taką, która ma częsty kontakt z seniorami lub ludźmi będącymi w grupie zwiększonego ryzyka. Jak ustalili dziennikarze serwisu Onet.pl, powołując się na wypowiedź anonimowego urzędnika NFZ, właśnie takie sytuacje miały miejsce w Rzeszowie: „Wszystko na granicy obowiązujących przepisów, a czasem nawet je bardzo naginając”.

Dr Stanisław Mazur w rozmowie z dziennikarzami serwisu Onet.pl przyznał, że szczepiono osoby z grupy wiekowej 55+, ponieważ „60-latkowie nie chcieli się szczepić i nie wypełniali wolnych terminów na szczepienia, ale jednocześnie zastrzegał, że były to w zdecydowanej większości osoby uprawnione do szczepienia.

„W piątek i w sobotę szczepili się u nas policjanci, wojskowi, pracownicy służby więziennej, straży granicznej, strażacy, prokuratorzy, pracownicy sądów, nauczyciele, pielęgniarki, lekarze, ratownicy medyczni, studenci medycyny, którzy przyjechali do Rzeszowa na święta – czasami z innych województw – są przecież uprawnieni już do szczepień, a że mają 20 kilka lat?”

Dr Stanisław Mazur, wypowiedź dla Onet.pl

W grupie zaszczepionych znalazły się jednak również inne osoby. Dr Stanisław Mazur broni swojej strategii, wskazując na to, że bardziej ceni sobie życie pacjentów niż opinie polityczne:

„Jeśli ktoś z zespołem Downa czy ewidentną grupą inwalidzką, czy pokazał mi, że ma wyjazd na studia medyczne, czy coś szczególnego, to wpuszczałem tych ludzi i będę wpuszczał. A jak się państwu czy społeczeństwu się to nie podoba, to weźcie te szczepienia. (…) Zaszczepiliśmy na przykład pracowników WSK [zakładów metalurgicznych w Rzeszowie – przyp. red. Onet.pl] od 55 lat w górę. I tak będziemy robić”.

Dr Stanisław Mazur, wypowiedź dla Onet.pl

Redakcja WP dotarła także do osób, które fałszywie się podawały za nauczycieli i policjantów, czego w praktyce personel odpowiadający za szczepienie miał nie weryfikować dokładnie. Wszyscy, którzy wypowiedzieli się dla redakcji, prosili o anonimowość. Mogło dojść zatem do działań na granicy obowiązujących przepisów, jak i wykraczających poza nie (nawet bez wiedzy organizatora szczepień). Uwagę na to zwrócił dziennikarz WP – Marcin Makowski, który zaznaczył, że sprawa powinna zostać dokładnie zbadana.

Niedługo po wydarzeniach w Rzeszowie z podobną sytuacją spotkał się krakowski szpital im. Żeromskiego, który omyłkowo dostał ponad 1800 rozmrożonych szczepionek. Przedstawiciele szpitala w rozmowie z Gazetą Wyborczą zaznaczają, że nie dopuszczą do sytuacji, w której któraś z dawek się zmarnuje. Pojawia się tu pytanie: co zrobić, jeżeli szczepionka w krótkim czasie przestanie być przydatna, a na miejscu nie może pojawić się żaden chętny z wyznaczonych do szczepienia grup? Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych w rozmowie z TVN24 przyznała, że placówka może liczyć na pomoc, a problem wynikał z błędów technicznych. Ostatecznie poinformowano, że udało się skompletować listę chętnych z uprawnionych grup. Jednakże paradoksalnie może okazać się, że całe zamieszanie przyczyni się do udoskonalenia harmonogramu szczepień, ponieważ wciąż brakuje kompleksowych i elastycznych rozwiązań, które pozwoliłyby na szybkie zużycie dawek z końcowym terminem przydatności.

Czy szczepienia w Rzeszowie wyraźnie wybijają się na tle reszty miast wojewódzkich w kraju? 

Kilka dni po rozpoczęciu szczepień w CM „Medyk” sprawa została powiązana z wysokim poziomem szczepień w Rzeszowie. Rafał Mundry, absolwent Studiów Doktoranckich Uniwersytetu Wrocławskiego, na swoim Twitterze opublikował tabelę opracowaną na podstawie danych zamieszczonych w Serwisie Rzeczypospolitej Polskiej. Tabela przedstawiała procent szczepień w stosunku do ludności poszczególnych miast. Na jej podstawie można było zauważyć, że Rzeszów wyraźnie przoduje na tle innych miast zarówno, jeśli chodzi o procent zaszczepionej ludności (62,86 proc.; za nim miały się uplasować Katowice – 39,28 proc.), jak i przyjęcie pierwszej oraz drugiej dawki szczepionki (kolejno: 45,42 proc. i 17,44 proc.; drugie miejsce w tych kategoriach miały zajmować Katowice – 26,88 proc. i 12,40 proc.). Wyniki te plasują Rzeszów wysoko ponad średnią krajową, która wynosi 17,04 proc. szczepień w stosunku do liczby ludności. Autor wytłumaczył jednak, że nie tylko mieszkańcy Rzeszowa mogą szczepić się w swoim mieście. Mimo stosownych wyjaśnień dane z tabeli zaczęły być mylnie interpretowane, a internauci nie informowali, że dane odnoszą się też do osób spoza miasta.

Rafał Mundry zasugerował jednocześnie, że tempo szczepień może mieć związek z nadchodzącymi wyborami na prezydenta Rzeszowa. Za sprawą krytycznych głosów polityków z ugrupowań opozycyjnych niedługo po zaistniałym zdarzeniu minister Michał Dworczyk skomentował dyskusję wokół szczepień w Rzeszowie na konferencji prasowej 6 kwietna. Wspomniał m.in. o tym, że na tak wysoki wynik na tle innych miast ma wpływ to, że w Rzeszowie szczepi się wiele osób na co dzień zamieszkałych poza jego granicami. Informację tę potwierdzają również słowa Joanny Dobrzańskiej z CM „Medyk”, odpowiedzialnej za strategię szczepień. Jak powiedziała dziennikarzom Onet.pl: „Często w Rzeszowie slotów jest zajętych nie więcej niż 20 proc. Za to punkty mniejsze, terenowe, w wioskach, są wypełnione w ponad 90 proc.”. 

Przyśpieszenie szczepień w Polsce

Od początku II kwartału zwiększana jest liczba punktów szczepień. Tym samym chętni będą mogli przyjąć szczepionkę w przychodniach POZ (i innych stacjonarnych placówkach medycznych), szpitalach rezerwowych, szpitalach powiatowych (w każdym powiecie 1 szpital), punktach samorządowych (w każdym powiecie 1 punkt samorządowy), punktach drive-thru, zakładach pracy i aptekach. Szczepienia prowadzone są także przez samodzielne wyjazdowe zespoły ratowników i pielęgniarek. Przy rejestrowaniu się na szczepienie powinien zostać przydzielony najbliższy lokalizacyjnie, wolny punkt szczepień

Do komentarzy odniósł się również dr Stanisław Mazur, który w oświadczeniu na stronie CM „Medyk” wyjaśniał, że jego centrum medyczne ma sprawne zespoły stacjonarne i wyjazdowe, a wszystkie wykonane przez nie szczepienia zliczane są do rzeszowskiej statystyki, co sztucznie ją zawyża, lecz nie dowodzi jeszcze tego, by szczepienia w mieście przebiegały nadzwyczajnie szybko. Nieustannie podkreśla, że jego działania nie mają związku z lokalną polityką i smuci go fakt, że musi tłumaczyć się z „dobrze wykonanej pracy”. Dla porównania Michał Dworczyk dodał, że podobna sytuacja pod względem sztucznego zawyżenia ma miejsce np. w Wałbrzychu i Sopocie.

Grafika autorstwa KPRM przedstawiające przykłady błędnie interpretowanych danych. Z informacji zawartych na grafice wynika, że zarówno Sopot, Wałbrzych, jak i Rzeszów moją wysoki teoretyczny stosunek szczepień do liczby mieszkańców, ale w miejscowościach tych szczepione są osoby także spoza miasta.

Źródło: www.twitter.com

Michał Dworczyk odwołał się też do danych, które wskazują, że na tle całego kraju szczepienia w woj. podkarpackim przebiegają na podobnym poziomie. Nie zdecydowano się jednak na przedstawienie rzeczywistego odsetka zaszczepionych mieszkańców poszczególnych miast wojewódzkich. W tej sprawie zwróciliśmy się z zapytaniem do Centrum Informacyjnego Rządu, ale na dzień publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Zapytaliśmy m.in. o to, jaki odsetek mieszkańców Rzeszowa został zaszczepiony pierwszą i drugą dawką, jak wzrosła ilość szczepień na przestrzeni dwóch tygodni do dnia pojawienia się kontrowersji  oraz o to, ile osób mogło zostać zaszczepionych poza kolejką uwzględnioną w harmonogramie szczepień.

Grafika autorstwa KPRM przedstawiająca relację podanych dawek do liczby ludności w podziale na województwa. Województwo podkarpackie relację tę ma na poziomie 17%, czyli bardzo podobną do reszty województw.

Źródło: www.twitter.com

KPRM wskazywała, że wyliczanie wykonanych szczepień do liczby mieszkańców miasta jest błędne metodologicznie, co podkreślił również Rafał Mundry przy okazji publikacji własnych wyliczeń, zaznaczając, że statystyka uwzględnia także osoby spoza Rzeszowa. Część osób nie zwróciła na to jednak uwagi i zaczęła udostępniać grafiki z wyliczeniami, które pomijały ten aspekt. W niektórych z tych przekazów przeliczano liczbę wykonanych szczepień w stosunku do liczby mieszkańców Rzeszowa.

Wpis na Facebooku przedstawiający grafikę z tekstem: „W Rzeszowie wykonano już 119 tys. szczepień na 190 tys. mieszkańców. I dawkę otrzymało 86 tys. osób (45,4%), średnia dla kraju to 11,9%. II dawkę otrzymało 33 tys. osób (17,4%), średnia dla kraju to 5,4%. Na wpis zareagowało ponad 100 osób, a ponad 60 udostępniło go.

Źródło: www.facebook.com

W takich przekazach pominięto informację o tym, że w Rzeszowie może szczepić się więcej osób spoza miasta i do statystyki szczepień zliczane są dodatkowe osoby z całego województwa podkarpackiego. Prawidłowe ujęcie wymagałoby jednak wiedzy na temat tego, ilu mieszkańców samego Rzeszowa zostało zaszczepionych. Na teoretyczne nieprawidłowości, które mogły rzeczywiście wystąpić, uwagę zwrócił dziennikarz i prawnik Patryk Słowik.  Jak sam wyjaśniał: „Moim zdaniem: 1) Szczepienia w Rzeszowie nie mają związku z wyborami. 2) Rzeszów ściągnął bardzo dużo szczepionek z krótkim terminem przydatności, więc szczepi kogo się da (mądrze). 3) Rząd znów nawalił komunikacyjnie – wszyscy są zdziwieni szczepieniem 2x-latków bez skierowań”. W osobnym wpisie możemy doczytać, że: „A tak naprawdę cała tajemnica polega na tym, że jest sporo Pfizera i są święta. Rzeszów uznał, że da radę w tym specyficznym czasie zaszczepić dużo osób, więc szczepi” – podsumował Patryk Słowik.

Podsumowanie. Wiele doniesień na temat szczepień w Rzeszowie ma charakter spekulacji 

W okresie powszechnego chaosu informacyjnego i sprzecznych informacji warto kierować się sceptycznym podejściem. Krytyka powinna być oparta na sprawdzonych danych. Na ten moment doniesienia na temat politycznego wpływu na tempo szczepień w Rzeszowie warto postrzegać wyłącznie w sferze spekulacji. Nie sposób ocenić, czy tempo to wynika wyłącznie ze sprawnie przeprowadzonej akcji, czy też wiąże się z nim jakiś dodatkowy motyw. Obecnie nie ma dowodów wskazujących na to, że za szczepieniami w CM „Medyk” stały motywy polityczne, nawet jeżeli doszło tam do pewnych nieprawidłowości związanych ze szczepieniem młodszych, nieuprawnionych do szczepienia osób, co mogłoby odbić się w jakiś sposób na tempie szczepień. Pewna część przekazów, w myśl których rozpowszechniane w sieci statystyki odnoszą się wyłącznie do mieszkańców Rzeszowa, są nieprawdziwe.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Pomóż nam sprawdzać, czy politycy mówią prawdę.

Nie moglibyśmy kontrolować polityków, gdyby nie Twoje wsparcie.

Wpłać