Nie, ta kobieta nie umarła po porodzie, a lekarz nie rozpłakał się z tego powodu

Czas czytania: około min.

Nie, ta kobieta nie umarła po porodzie, a lekarz nie rozpłakał się z tego powodu

20.01.2020 godz. 20:06

Opis zdjęć jest całkowicie fałszywy.

14 stycznia na facebookowym profilu Miłość jest najważniejsza pojawił się post ze zdjęciami przedstawiającymi kobietę z nowo narodzonym dzieckiem oraz płaczącego mężczyznę. Fotografie zostały wykonane w szpitalu. Opis pod postem sugeruje, że przedstawiona kobieta zmarła tuż po porodzie, co doprowadziło obecnego na sali porodowej lekarza do płaczu:

Ta kobieta zmarła po porodzie. Lekarz po tym zaczął płakać. Gdy kobiety przynoszą nam życie, porzucają własne życie. Wstyd za mężczyzn, którzy nie szanują swoich żon i matek.

Co ciekawe, fotografia, która ma przedstawiać płaczącego lekarza, jest dosyć popularna w mediach społecznościowych. Niemal identyczny post (łącznie z opisem) pojawił się m.in. na profilu EDO HOUSE na Facebooku:

Zdjęcie mężczyzny z tym samym fałszywym opisem opublikował już w 2017 roku profil Babies are beautiful. Zgodność opisu z rzeczywistością została szybko sprawdzona przez portal fact-checkingowy, Snopes.

Post na profilu Miłość jest najważniejsza doczekał się 9,7 tysiąca reakcji, 546 komentarzy oraz 3,6 tysiąca udostępnień. Wśród komentarzy możemy przeczytać m.in. (wszystkie cytaty z pisownią oryginalną):

Bardzo smutne ? biedne dzieciątko bo nigdy nie pozna swojej mamy ? ehh oby takich sytuacji było jak najmniej w których kobieta traci życie i nie może wychować i dać poczucia bezpieczeństwa i miłości swemu dziecku które nosiła pod sercem 9 miesięcy.

Niecodzienna, ale jakże ludzka reakcja lekarza. Niewymowny ból, żal na całe życie, ogromny smutek. Niektórzy rodzice nie mają wyboru. Muszą pogodzić się z losem. Umierają ,aby ich dzieci mogły żyć. Jednak są tacy, którzy mają możliwości, ale opuszczają dzieci bez słowa i nie chcą uczestniczyć w ich życiu, a co dopiero poświęcić się dla nich.

Niektórzy z użytkowników Facebooka zauważyli jednak, że opis zdjęcia jest fałszywy:

To fake. Już o tym pisali, że zdjęcia przedstawiają mamę i dziecko tuż po cięciu cesarskim, oraz wzruszonego ojca. Nikt nie umarł, wszyscy mają się świetnie. Ktoś po prostu ukradł zdjęcia i dopisał historię.

Tak, a lekarz siedziałby sobie i płakał z telefonem w łapie. To przeróbka (ojciec przy porodzie, mama ma się dobrze), co nie znaczy, że takie historie się nie zdarzają…

Jak wygląda prawda?

Oba zdjęcia (kobiety z noworodkiem i płaczącego mężczyzny) powstały w Turcji w odstępie dwóch lat. W internecie zostały zamieszczone przez dwie fotografki, które publikują zdjęcia małych dzieci oraz zdjęcia z sal porodowych.

Oryginalne zdjęcie, przedstawiające kobietę z noworodkiem, po raz pierwszy pojawiło się na profilu Merve Tiritoğlu Şengünler Photography w grudniu 2015 roku. Doczekało się wówczas 146 polubień i 3 udostępnień. Fotografia ta przedstawiała jednak po prostu matkę z jej świeżo narodzonym dzieckiem.

Z kolei zdjęcie ukazujące płaczącego mężczyznę zostało opublikowane na instragramowym profilu Ö. Metin. Z opisu fotografii wynika, że znajduje się na niej ojciec, który rozpłakał się ze wzruszenia po narodzinach dziecka. Zdjęcie zostało opublikowane we wrześniu 2017 roku i doczekało się 923 polubień na Instagramie.

Jak zauważają fact-checkerzy Snopes, omawiany fake news jest przykładem likebaitu, czyli szczególnej formy popularnego clickbaitu. Ten drugi, z uwagi na swoją specyfikę, dominuje w mediach społecznościowych. Jest to zazwyczaj emocjonalna, często również kontrowersyjna treść, która ma zachęcić użytkowników do „zalajkowania” lub dalszego udostępnienia. W odróżnieniu od typowych clickbaitów, zorientowanych głównie na monetyzację ruchu na stronie dzięki zamieszczaniu na niej reklam, głównym celem likebaitu jest przede wszystkim poszerzanie grona odbiorców danego fanpejdża.

➖
Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

• Wpłać darowiznę i wesprzyj naszą pracę TUTAJ.
• Śmiało rozpowszechniaj artykuł, prześlij go znajomym, nie zapomnij podać źródła (www.demagog.org.pl).

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.