Czas czytania: około min.

Publiczne zawstydzanie za złamanie kwarantanny? Brakujący kontekst!

21.01.2022 godz. 12:16

Media informują, że są to osoby podejrzane o przemyt ludzi przez granicę, co stanowi pominięty ważny kontekst w sprawie.

FAKE NEWS W PIGUŁCE

  • Na Facebooku pojawił się post, w którym poinformowano, że w Chinach, w ramach publicznego zawstydzenia, ulicami miasta przeprowadzono ludzi, którzy złamali zasady kwarantanny.
  • Wpis pomija ważny kontekst tego wydarzenia. Ukarani są podejrzanymi o przemyt ludzi przez zamknięte z powodu pandemii granice Chin. Przeprowadzenie tych osób przez ulice miasta było krytykowane, a podobne kary według ekspertów naruszają chińskie prawo”.

W mediach społecznościowych opublikowano film, który wzbudził zaniepokojenie u wielu użytkowników. „Osoby łamiące zasady kwarantanny w chińskim mieście Jingxi są skazani na publiczne »zawstydzenie«” – możemy przeczytać we wpisie. „Paradują ulicami z plakatami z ich nazwiskami, w ramach środków dyscyplinarnych”. Z dalszej części posta możemy się dowiedzieć, że podobne kary zostały w tym kraju zniesione w 2010 roku, ale przywrócono je w ramach pandemicznych restrykcji.

Nie jest to jednak cały kontekst tej sytuacji, przez co informacja przekazuje wykrzywiony obraz sytuacji w Chinach. W przedstawianiu informacji pominięto bardzo istotny kontekst, a takie kary nie są powszechne i wzbudzają też krytyczne głosy ze względu na ich niezgodność z prawem.

Zrzut ekranu filmu opublikowanego na Facebooku. W kadrze udostępnionego filmu widzimy postacie w białych kombinezonach, których na szyi powieszono tablice z ich zdjęciami oraz nazwiskami. Pilnują ich policjanci. Nagranie wyświetliło ponad 36 tys. użytkowników, a zareagowało na niego ponad 600.

Źródło: www.facebook.com

Ukarani są podejrzani o przemyt ludzi przez zamknięte w dobie pandemii granice Chin 

Analizowany post bardzo ogólnie mówi o tym, za co zostały ukarane osoby pokazane w filmie. Jeśli przeczytamy doniesienia prasowe na ten temat, dowiemy się, że sytuacja miała miejsce w Jingxi – mieście leżącym ok. 30 km od granicy z Wietnamem, a ważnym kontekstem sprawy był przemyt ludzi przez granicę.

W związku z pandemią COVID-19 w  Chinach wprowadzono ostre obostrzenia (które szerzej opisujemy niżej), w ramach których m.in. mocno ograniczono przekraczanie granic kraju. Według lokalnej prasy publiczne zawstydzenie miało na celu zniechęcenie obywateli do przemytu i tym samym łamania obostrzeń.

Jak donoszą media, policja przeprowadziła ulicami miasta czterech podejrzanych. Ubrani byli w kombinezony ochronne, a na szyjach powieszono im ich zdjęcia oraz tabliczki z imieniem i nazwiskiem. 

Dwóch z nich w październiku ub.r. przewiozło przez granicę osobę, u której później zdiagnozowano COVID-19 w wyniku czego „50 tys. osób poddano kwarantannie, 124 osoby zostały objęte izolacją medyczną i obserwacją […]”.

Publiczne zawstydzenie – jak było komentowane w Chinach?

Kara publicznego zawstydzenia jest w Chinach obecna od starożytności. Aktualnie przeprowadzanie podejrzanych ulicami miejscowości jest zakazane. Decyzja została wydana jeszcze w latach 80. XX wieku. Mimo to w przekazach medialnych możemy znaleźć informacje o tym, że zdarzały się przypadki jej wymierzania przez władze lokalne.

Jednym z nich jest przeprowadzenie ulicami miasta w 2006 roku ok. 100 kobiet podejrzanych o prostytucję (która w Chinach jest zakazana). W 2010 roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego nakazało policji zaprzestanie podobnych praktyk. 

Zanotowano też wiele przypadków nadużywania władzy za łamanie obostrzeń pandemicznych. Dla przykładu w  styczniu  2020 roku w prowincji Hebei jeden z jej mieszkańców został przywiązany do drzewa za wyjście z domu po papierosy, co wywołało sprzeciw społeczeństwa. Urzędnik partyjny, z inicjatywy którego wymierzono taką karę, został zawieszony. Z tego powodu w lutym 2020 roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego Chin zażądało od władz lokalnych właściwego egzekwowania prawa.

Przypadek publicznego zawstydzenia w Jingxi w 2021 roku był szeroko komentowany w chińskich mediach społecznościowych, jak i w prasie. Jedno z lokalnych mediów, Guangxi Daily, w swojej relacji z wydarzenia napisało:

„Takie działania dyscyplinarne skutecznie zniechęcają do popełniania przestępstw na granicach i jeszcze bardziej podnoszą świadomość społeczeństwa w kwestii przemytu oraz przestrzegania zasad zapobiegania i kontroli epidemii”.

Guangxi Daily

Z drugiej strony, na łamach gazety Beijin News, która związana jest z partią rządzącą w Chinach, pojawił się komentarz, że „takie działania poważnie naruszają ducha praworządności i nie mogą się powtórzyć”. Podobnie sprawę skomentował na łamach Global Times (tytułu, którego nie można utożsamiać ze stanowiskiem partii, jednak jest tytułem o wyraźnie nacjonalistycznym tonie) Zhu Wei z Chińskiego Uniwersytetu Nauk Politycznych i Prawa. Według niego taki rodzaj kary – jak również ujawnianie danych podejrzanych –  naruszają chińskie prawo.

Jakie sa obostrzenia w Chinach? Restrykcje są bardzo surowe

Niedawno strategia Chin (nazywana „zero COVID”) była dyskutowana w mediach na całym świecie. Polega ona na maksymalnym ograniczeniu transmisji wirusa, co w praktyce doprowadziło do wprowadzenia wielu ograniczeń w przemieszczaniu się.

Przykładowo, kiedy w Xi’an pojawiły się przypadki zakażeń SARS-CoV-2, mieszkańcy zostali zamknięci w swoich domach. Skarżyli się, że nie mają możliwości wyjścia po uzupełnienie zapasów jedzenia. Zanotowano też brak leków czy żywności w sklepach. Powrót do kraju zza granicy dla niektórych obywateli był bardzo problematyczny, np. ze względu na wysokie ceny biletów. 

Na polskiej stronie rządowej znajdziemy informacje o obostrzeniach obowiązujących w Chinach. Możemy na niej przeczytać np. że jeśli ktoś zostanie zakażony, lokalnie zostaną wprowadzone ograniczenia, tj. zakaz wjazdu czy opuszczania danej miejscowości, obowiązkowe masowe testy czy kwarantanna.

Ustalane są również ograniczenia na poziomie lokalnym, które różnią się w zależności od poziomu zagrożenia epidemiologicznego. Do Pekinu mogą wjechać tylko osoby, które podróżują z miejsca, gdzie w ciągu ostatnich 14 dni nie zarejestrowano żadnych przypadków choroby. 

Obowiązkiem każdego jest korzystanie z aplikacji wykorzystujących geolokalizację, celem kontrolowania transmisji wirusa. Ich wersje mogą się różnić w zależności od regionu, w którym przebywamy.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagraniczny ostrzega też, że niektóre ograniczenia mogą być wprowadzane bez uprzedzenia i mogą się różnić od siebie w zależności od rejonu kraju. Można spodziewać się następujących działań:

  • znaczne ograniczenia przemieszczania się w przypadku wykrycia przypadku zakażenia,
  • limitowane wyjścia poza dom, ograniczone do zakupienia rzeczy pierwszej potrzeby,
  • ograniczenia w przyjmowaniu gości,
  • kontrola temperatury ciała,
  • obowiązek noszenia masek ochronnych,
  • przymusowa kwarantanna dla osób z symptomami zakażenia SARS-CoV-2,
  • ograniczenia związane z przyjmowanie cudzoziemców w hotelach.

Restrykcje dotyczą także osób podróżujących do Chin z Polski. Połączenia lotnicze zostały mocno ograniczone. Obowiązuje kwarantanna (z której nie zwalnia dowód szczepienia), okazanie negatywnego testu na COVID-19. Należy także aplikować o tzw. zielony kod zdrowia.

Konsekwencją niezastosowania się do tych przepisów może być podleganie karze, a „udzielenie pomocy konsularnej osobom objętym kwarantanną lub innymi ograniczeniami wprowadzanymi przez władze lokalne może być niemożliwe lub utrudnione”.

Efektem tego tak twardego podejścia w czasie pandemii COVID-19 jest niska liczba zakażeń i zgonów. W ciągu dwóch lat w Chinach potwierdzono ok. 136 tys. przypadków zakażenia (czyli ok. 9,3 na 100 tys. osób),  a zmarło ok. 5,7 tys. osób (czyli ok. 0,4 na 100 tys. osób).

Podsumowanie

Post z filmem z Jingxu udostępniony w mediach społecznościowych może wzbudzić emocje, nie przekazuje jednak szerszego kontekstu sytuacji w Chinach. Nie można jednoznacznie powiedzieć, że kraj ten „w obliczu wyjątkowo surowych kontroli restrykcji” zdecydował się „ponownie praktykować środki”. To duże uproszczenie, które można zweryfikować, zapoznając się reakcjami społeczeństwa lub chińskich urzędów na szczeblu krajowym na takie przypadki. 

 

Nie musisz działać jak automat i udostępniać informacji bez sprawdzenia. Najwyższy czas wyłączyć automatyczny tryb i przełączyć się na myślenie.

Zobacz, co przygotowali dla Ciebie nasi ambasadorzy: Kasia Gandor, Martin Stankiewicz, Ola i Piotr Stanisławscy (Crazy Nauka), Marcin Napiórkowski oraz Joanna Gutral.

Nie bądź botem. Włacz myślenie!

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub