Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Witczak i Płaczek twierdzą, że szczepienia zwiększają ryzyko raka. Skąd wzięli te dane?
„Wyniki badań są DRUZGOCĄCE” – pisze polski poseł. Taką reakcję wywołała informacja o tym, że szczepienia przeciw COVID-19 podobno spowodowały zwiększone zachorowania na raka. Jednak do tych rewelacji krytycznie odnoszą się eksperci ds. zdrowia.
Fot. Facebook / Pexels / Modyfikacje: Demagog
Witczak i Płaczek twierdzą, że szczepienia zwiększają ryzyko raka. Skąd wzięli te dane?
„Wyniki badań są DRUZGOCĄCE” – pisze polski poseł. Taką reakcję wywołała informacja o tym, że szczepienia przeciw COVID-19 podobno spowodowały zwiększone zachorowania na raka. Jednak do tych rewelacji krytycznie odnoszą się eksperci ds. zdrowia.
Analiza w pigułce
- Piotr Witczak i poseł Grzegorz Płaczek udostępnili koreańskie badanie wskazujące na wzrost ryzyka zachorowania na kilka rodzajów raka wskutek szczepienia przeciw COVID-19.
- Badanie krytycznie ocenili naukowcy (1, 2), m.in. prof. Szuster-Ciesielska. Zwróciła uwagę, że w tekście brakuje wyjaśnienia mechanizmów, które miałyby powodować pojawienie się raka po szczepieniu. W dodatku sami autorzy zwrócili uwagę, że ich tekst „nie potwierdza związku przyczynowo-skutkowego” między rakiem a szczepionką.
- Dostępne statystyki dotyczące zachorowań i zgonów na raka nie wskazują na zwiększony wzrost przypadków wskutek powszechnej na całym świecie akcji szczepień przeciw COVID-19.
Łączenie tematu szczepień przeciw COVID-19 z rozwojem nowotworów często pojawia się w medycznej dezinformacji (1, 2, 3). Jednym z głównych wątków jest tzw. turbo rak, czyli szybko pojawiające się schorzenie tuż po zaszczepieniu. Nie ma dowodów, aby taka przypadłość faktycznie istniała. Wciąż jednak są osoby, które przekonują, że szczepionki przyczyniają się do masowego wzrostu zachorowań.
Niedawno informacje na ten temat podał na portalu X Piotr Witczak, doktor nauk medycznych z zakresu biologii, który do 2020 roku pracował w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Po opuszczeniu agencji stał się znany z rozpowszechniania fałszywych informacji m.in. o pandemii COVID-19 (1, 2, 3). Jak przeczytamy: „Nowe badanie [z Korei Południowej – przy. Demagog] obejmujące blisko 8,5 mln osób oceniło ryzyko zachorowania na raka w ciągu 1 roku po szczepieniu przeciw covid […]Szczepionki mRNA zostały powiązane ze zwiększonym ryzykiem raka tarczycy, jelita grubego, płuc i piersi”.
Podobną wiadomość na Facebooku opublikował Grzegorz Płaczek, poseł Konfederacji. Napisał, że kilka dni temu w „National Library of Medicine” opublikowano wyniki badań dotyczące „rocznego ryzyka zachorowania na raka związanego ze szczepieniem przeciwko C-19”. Następnie podał te same wnioski co Witczak, o powiązaniu szczepień z ryzykiem rozwoju niektórych rodzajów raka. Na końcu skwitował: „Nigdy nie twierdziłem, że nie należy się szczepić, ale w tej sytuacji przekaz, iż szczepienia są bezpieczne i przebadane… nabiera innego znaczenia”.
Wpisy Witczaka i Płaczka zyskały sporą popularność – zwłaszcza post polityka cieszył się dużym zainteresowaniem, o czym świadczy liczba reakcji oraz udostępnień. Wśród komentarzy pojawiło się sporo głosów negatywnie nastawionych do szczepień [pisownia oryginalna]: „To dotyczy wszystkich szczepień, nie tylko covid”, „Wiemy ,że chodzi o depopulację …”, „Jak szury mówiły o tym od lat to nikt nie wierzył”.
Jakie są ograniczenia badania, czyli o czym nie napisał Witczak i Płaczek?
Koreańska praca ukazała się pod koniec września 2025 roku w czasopiśmie „Biomarker Research”. Jest to list badawczy, który zgodnie z informacjami ze strony redakcji może być np. „krótkim raportem z wyników badań”. Jednocześnie zastrzeżono, że podobne teksty są poddawane recenzji tak jak inne artykuły naukowe.
Do wyników badania, które rzekomo wykazało zwiększone ryzyko rozwoju raka po szczepieniu, odniosła się na swoim profilu na Facebooku prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. Zwróciła uwagę, że było to badanie obserwacyjne, czyli polegające na analizie dostępnych już danych, w którym wzięto pod uwagę 8,4 mln mieszkańców Seulu w Korei Południowej.
Jednocześnie autorzy pracy nie wzięli pod uwagę innych czynników uznawanych za rakotwórcze. W pracy nie sprawdzano, czy chorzy na nowotwór:
- palili tytoń,
- pili alkohol,
- mieli przypadki raka w rodzinie,
- przechodzili regularnie badania przesiewowe.
W związku z tym trudno uznać te wyniki za coś innego niż korelację czasową, która nie oznacza jeszcze związku przyczynowo-skutkowego. Zresztą sami autorzy pracy o tym piszą w suplemencie (tzn. w dodatkowych informacjach do badania), zawierającym odniesienie do metodologii i ograniczeń, o którym nie wspomnieli zarówno Piotr Witczak, jak i Grzegorz Płaczek:
„Chociaż nasze dane dostarczają informacji na temat ryzyka zachorowania na raka skojarzonego ze szczepieniem przeciwko COVID-19, nasze ustalenia nie potwierdzają związku przyczynowo-skutkowego”.
Eksperci komentują: „rak nie rozwija się tak szybko, jak podano w badaniu”
Dane pochodziły z koreańskiej bazy zdrowotnej za okres od stycznia 2021 roku do grudnia 2023. W tym czasie zwrócono uwagę na możliwe zwiększone ryzyko zachorowania na raka tarczycy, jelita grubego, płuc i piersi.
Jak skomentowała prof. Szuster-Ciesielska, większość nowotworów rozwija się latami. Wspomniane przez autorów nowotwory (w zależności od ich rodzaju) mogą bez objawów rozwijać się w organizmie przez długi czas. Dla zachorowań na raka płuca czy jelita grubego, wspomnianych w pracy, okres ten może wynosić nawet kilkanaście lat, czyli znacznie dłużej niż badany okres. Trudno zatem zakładać, aby taki nowotwór rozwinął się od razu po szczepieniu, zwłaszcza że do tej pory nie odkryto żadnego mechanizmu, który miałby to powodować.
Ten sam problem opisywał również dr Benjamin Mazer z John Hopkins Medicine. Zwrócił on uwagę na wykres, który znalazł się w analizowanej pracy, pokazujący rozwój nowotworów wśród osób zaszczepionych i niezaszczepionych (wykres B). Krzywe zachorowalności rozdzielają się niemal natychmiastowo, a po miesiącu wskaźnik zachorowań na raka wśród zaszczepionych był znacznie wyższy. Jak opisał dr Mazer:
„Żadna substancja rakotwórcza nie może wywołać raka tak szybko. Mutacje wymagają czasu, aby się nagromadzić, a komórki potrzebują czasu, aby się replikować. Ponadto mierzonym wynikiem nie jest rozwój raka, ale diagnoza raka. Po rozwinięciu się raka w organizmie nadal potrzeba czasu, aby pacjent i system opieki zdrowotnej zwrócili na niego uwagę. Jak cokolwiek mogłoby spowodować, że rak nie tylko rozwinąłby się, ale także urósł na tyle, aby można go było wykryć w ciągu kilku dni?”.
Źródło: Wykres B z pracy naukowej „1-year risks of cancers associated with COVID-19 vaccination: A large population-based cohort study in South Korea”
Ten sam problem zauważyli także autorzy badania. Wskazali oni na ograniczenia swojej pracy: „większość guzów litych rozwija się przez ponad rok, nasz roczny okres obserwacji jest stosunkowo krótki, aby ocenić częstość występowania nowotworów, i nie można wykluczyć możliwości odwrotnej przyczynowości lub błędu obserwacji”.
Dane nie pokazują wzrostu zachorowalności na raka na całym świecie
Tak szybki wzrost, jaki opisano w badaniu, powinien zostać odnotowany w statystykach nie tylko w Korei, lecz także w innych państwach, zwłaszcza że do końca grudnia 2023 roku co najmniej jedną dawkę szczepionki przyjęło ponad 60 proc. populacji świata. Tymczasem m.in. dane pochodzące np. ze Stanów Zjednoczonych nie wskazują, aby doszło do gwałtownej zmiany trendu zachorowań (1, 2, 3, 4, 5).
Dr Mazer sprawdził dane z amerykańskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC) i okazało się, że wskaźniki zgonów z powodu nowotworów skorygowane względem wieku pozostawały na stosunkowo stałym poziomie w kolejnych latach od wprowadzenia szczepionek i zaszczepienia większości populacji.
Udostępnione przez niego dane Sprawdziliśmy również w ogólnodostępnych raportach CDC na temat zgonów w USA od 2019 do 2023 roku (czyli w zakresie badanym przez naukowców z Korei). Oto jak przedstawiają się statystyki zgonów na raka na 100 tys. mieszkańców:
Na podstawie tych danych (1, 2, 3, 4, 5) nie widać tak gwałtownego skoku, jak opisano w analizowanej pracy. Nie potwierdzają tego także statystyki zachorowań na raka dotyczące Korei. Jak widać na poniższym wykresie, trend zachorowań utrzymuje się na stabilnym poziomie.
Żródło: „Park EH, Jung KW, Park NJ, Kang MJ, Yun EH, Kim HJ, Kim JE, Kong HJ, Choi KS, Yang HK; The Community of Population-Based Regional Cancer Registries. Cancer Statistics in Korea: Incidence, Mortality, Survival, and Prevalence in 2022. Cancer Res Treat” 2025; 57(2):312-330. doi: 10.4143/crt.2025.264”. Wykres A przedstawia przypadki dla mężczyzn, wykres B – dla kobiet.
Do wyników podobnych badań należy podchodzić ostrożnie
Jak wskazuje prof. Szuster-Ciesielska, autorzy analizowanej pracy nie wzięli pod uwagę innych czynników, które mogły sprawić, że wśród zaszczepionych wykryto więcej przypadków nowotworów.
Jak opisują badania naukowe, osoby, które się szczepią, częściej korzystają z pomocy medycznej i diagnozy, co może sprawiać, że liczba wykrytych u nich przypadków będzie większa niż w przypadku niezaszczepionych. Z ograniczeń swojego badania zdają sobie sprawę jego twórcy, dlatego też w suplemencie zaznaczyli, aby ostrożnie podchodzić do podanych wyników.
Co więcej, gdyby spojrzeć na wyniki badania przywołanego przez Witczaka i Płaczka, to widać, że dla niektórych rodzajów raka, np. raka nosogardzieli i krtani, liczba przypadków była mniejsza wśród osób zaszczepionych. Nie oznacza to, że jeśli przyjmiemy szczepionkę przeciw COVID-19, zmniejszamy ryzyko zachorowania na te nowotwory. Jedynie oznacza to, że nie należy wyciągać pochopnych wniosków z podobnych publikacji.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter




