Strona główna Fake News Przypadek „turbo raka” po szczepieniu na COVID-19 – czy to prawda?

Przypadek „turbo raka” po szczepieniu na COVID-19 – czy to prawda?

Udokumentowano pierwszy przypadek „turbo raka”, a do tego wywołała go szczepionka przeciwko COVID-19 – a przynajmniej tak przeczytamy w popularnych wpisach na Facebooku. Sprawdzamy szczegóły sprawy.

w tle fiolki z preparatem do szczepienia na Covid-19, zrzut ekranu z Facebooka

Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog

Przypadek „turbo raka” po szczepieniu na COVID-19 – czy to prawda?

Udokumentowano pierwszy przypadek „turbo raka”, a do tego wywołała go szczepionka przeciwko COVID-19 – a przynajmniej tak przeczytamy w popularnych wpisach na Facebooku. Sprawdzamy szczegóły sprawy.

Analiza w pigułce

  • Na Facebooku pojawiły się wpisy (1, 2), które miały opisywać udokumentowany przypadek „turbo raka” (czyli szybko rozwijającego się nowotworu), który pojawił się po szczepieniu przeciwko COVID-19. Z opisu wynikało, że choroba rozwinęła się u pacjenta po podaniu dawki przypominającej.
  • W przywołanym badaniu z 2021 roku nie użyto pojęcia „turbo nowotworu”, lecz opisano pojedynczy przypadek pacjenta (ang. case study) z rzadkim typem chłoniaka (AITL). Zdiagnozowana choroba nasiliła się po dawce przypominającej szczepionki, jednak w pracy nie stwierdzono, że szczepionki na pewno wywołują raka lub niebezpieczne powikłania u wszystkich pacjentów. Jak stwierdził jeden z autorów (i jednocześnie analizowany pacjent): „to była hipoteza, a nie wniosek”.
  • Jak wskazują sami autorzy publikacji – w tym lekarz, który był opisywanym pacjentem – to wyjątkowa sytuacja, która wymaga dalszych badań, a bilans korzyści i ryzyka szczepień przeciw COVID-19 pozostaje zdecydowanie korzystny. Dostępna literatura naukowa (1, 2, 3) nie wiąże zachorowań na nowotwory ze szczepieniami, a „turbo rak” nie jest rozpoznanym zjawiskiem medycznym (1, 2). Bezpieczeństwo wszystkich szczepionek jest stale monitorowane.

Rzekomy związek szczepionek z nowotworami jest częstym wątkiem dezinformacji. Na naszych łamach wielokrotnie publikowaliśmy analizy opisujące m.in. teorie spiskowe o technologii mRNA (1, 2), błędne interpretacje raportów NOP (1, 2, 3) i spekulacje na temat „turbo nowotworów” (1, 2, 3).

Tym razem na Facebooku bardzo dużą popularność zdobywają wpisy (1, 2) opisujące przypadek pacjenta, którego nowotwór miał się zaostrzyć po otrzymaniu dawki przypominającej szczepionki przeciwko COVID-19. We wpisach (1, 2) przeczytamy, że [pisownia oryginalna]: „By to pierwszy przykład »turbo raka « po szczepieniu przeciwko COVID-19 opublikowany w literaturze medycznej przez dr. Serge’a Goldmana w 2021 roku. Od czasu opublikowania tego pierwszego przypadku w literaturze medycznej pojawiło się wiele innych opisów podobnych przypadków”.

Zrzut ekranu przedstawiający wpis z Facebooka. Na górze podpis, na dole grafika przedstawiająca dwa skany PET.

Źródło: Facebook, 17.08.2025

Wpisy (1, 2) zdobyły dużą popularność na Facebooku. Jeden z nich otrzymał ponad 3,7 tys. reakcji i zamieszczono pod nim 1,4 tys. komentarzy – część z nich wskazuje na to, że internauci uwierzyli w podawane informacje [pisownia oryginalna]: „To był i poniekąd nadal trwa, największy skandal ludobójstwa w imię opieki medycznej”, „Moja ciotka po trzeciej dawce dostała turbo raka na płucach a po czwartej chemii w przeciągu trzech tygodni się zawinęła […]”.

Pacjent z chłoniakiem po szczepieniu – jakie są szczegóły sprawy?

Przedstawiony przypadek (1, 2) dotyczy Michela Goldmana, belgijskiego lekarza, u którego wykryto zaostrzenie wcześniej zdiagnozowanego chłoniaka (AITL) wkrótce po otrzymaniu przypominającej dawki szczepionki. W 2021 roku lekarz wraz z innymi badaczami zdecydował się opisać swoją sprawę w publikacji naukowej (dostępnej na łamach „Frontiers”) – przy czym w żadnym miejscu nie pojawia się tam pojęcie „turbo nowotworu” ani też nie wskazano, żeby to szczepionka była powodem choroby.

W pracy opisano stan pacjenta przed szczepieniem i po nim, a z relacji wynikało, że po przyjęciu preparatu zwiększyła się aktywność węzłów chłonnych, co wiązałoby się z progresją zdiagnozowanego nowotworu. Wskazana publikacja bazuje na metodologii typu „studium przypadku” (case study), co może być pomocne w celu wychwytywania nietypowych sytuacji medycznych (zwłaszcza rzadkich), ale jednocześnie nie uprawnia do rozszerzania wniosków na całą populację.

„W chwili obecnej ekstrapolacja wyników tego przypadku na innych pacjentów z AITL [chłoniakiem z angioimmunoblastycznych komórek T – przyp. Demagog] lub innym chłoniakiem z obwodowych komórek T z udziałem komórek TFH jest przedwczesna. […] Niezależnie od wyników takich badań, nie powinny one wpłynąć na ogólnie korzystny stosunek korzyści do ryzyka bardzo potrzebnych szczepionek”.

Z przedstawionych wniosków wynika, że nie stwierdzono związku przyczynowo-skutkowego, a jedynie czasowy (między zdarzeniem a szczepieniem). Jak czytamy na stronie czasopisma „Cancerworld”, po publikacji Michel Goldman musiał zmierzyć się z atakami ze strony grup antyszczepionkowych, które przywłaszczyły wnioski z jego pracy do tworzenia własnych narracji. Jednocześnie sam badacz pozostał zwolennikiem szczepień i zaznaczał, że jego praca: „to była hipoteza, a nie wniosek […] szczepionki uratowały miliony”. „Musimy jednak nadal badać ich rzadkie skutki, zwłaszcza jeśli są stosowane w onkologii” – dodał.

„Turbo nowotwory” vs fakty na temat szczepień – co wiemy

Badania naukowe nie dowiodły związku między szczepieniami a rozwojem nowotworów (1, 2). „Turbo rak” nie jest przyjętym terminem medycznym, co nieraz opisywaliśmy na naszej stronie (1, 2, 3). Jak przeczytamy na stronie Public Health Communications Collaborative (PHCC):

„Turbo nowotwory to termin ukuty przez przeciwników szczepionek i nie jest on uznawany przez ekspertów od nowotworów i immunologii za prawdziwe zjawisko. […] Nie ma dowodów na wzrost liczby rozpoznawanych agresywnych i nieagresywnych nowotworów po szczepieniu przeciw COVID-19”.

Bezpieczeństwo szczepionek jest stale monitorowane

W pewnych przypadkach zdarza się, że szczepionki mogą prowadzić do cięższych efektów ubocznych. Takie powikłania występują  jednak bardzo rzadko, a ich częstość jest znacznie niższa niż ryzyko związane z chorobami zakaźnymi, przed którymi chronią. W niektórych sytuacjach pacjenci mogą dowiedzieć się o istniejącej już wcześniej chorobie dopiero po otrzymaniu dawki szczepionki – w ten sposób powstaje złudne przekonanie o związku przyczynowo-skutkowym. To nie stanowi jednak jeszcze podstawy, by uznać, że szczepionka wywołała jakiś stan zdrowotny.

Każda szczepionka, zanim trafi do obrotu, musi przejść liczne badania, w tym prekliniczne testy w laboratorium i badania kliniczne faz 1–3. Bezpieczeństwo każdego preparatu dopuszczonego do podawania pacjentom jest aktywnie monitorowane w ramach systemu nadzoru, który pozwala szybko wykrywać nowe sygnały i korygować bilans korzyści i ryzyka.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!