Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Zdrowie psychiczne osób LGBT+. Wróciła fałszywa narracja
Osoby nieheteronormatywne są narażone na różne problemy ze zdrowiem psychicznym. Nie są to jednak „wrodzone zaburzenia”, jak głosi fałszywa narracja obecna w sieci. Co mówią na ten temat badania? Ostatnio ponownie przedstawiono wnioski wyjęte z kontekstu.
Fot. Facebook / Pexels / Modyfikacje: Demagog
Zdrowie psychiczne osób LGBT+. Wróciła fałszywa narracja
Osoby nieheteronormatywne są narażone na różne problemy ze zdrowiem psychicznym. Nie są to jednak „wrodzone zaburzenia”, jak głosi fałszywa narracja obecna w sieci. Co mówią na ten temat badania? Ostatnio ponownie przedstawiono wnioski wyjęte z kontekstu.
Analiza w pigułce
- Piotr Witczak udostępnił na Facebooku wpis, w którym przeczytamy [pisownia oryginalna]: „Liczne badania naukowe, meta-analizy i dane populacyjne konsekwentnie wskazują na wyższe wskaźniki zaburzeń psychicznych […] w populacji osób LGBT+”. Z treści wielu komentarzy zamieszczonych pod wpisem wynika, że ich autorzy sądzą, że te zaburzenia są wrodzone lub że sama orientacja nieheteroseksualna jest chorobą psychiczną.
- W swoim wpisie Witczak przywołuje cztery publikacje naukowe (1, 2, 3, 4), które wskazują, że opisane zależności są spowodowane czynnikami środowiskowymi i społecznymi (m.in. stresem mniejszościowym, dyskryminacją i brakiem wsparcia), a nie jakimkolwiek wrodzonym „zaburzeniem” (1, 2, 3, 4).
- Osoby LGBT+ z racji tego, że należą do dyskryminowanych mniejszości, są bardziej narażone na depresję i zaburzenia lękowe. Powtarzające się upokorzenia zwiększają także ryzyko wystąpienia schizofrenii i innych zaburzeń psychotycznych. Stres związany z należeniem do marginalizowanej mniejszości może obejmować dyskryminację, mikroagresję, przemoc słowną i fizyczną oraz uwewnętrznioną stygmatyzację seksualną.
Świętowany każdego roku w czerwcu miesiąc dumy jest okazją do rozmowy na temat historii i trwających wyzwań, z którymi mierzy się społeczność LGBT+ oraz osoby, które ją tworzą. Artykułom i wpisom w mediach społecznościowych towarzyszą również wydarzenia takie jak Parada Równości, która 13 czerwca przeszła ulicami stolicy.
Wydarzenie nie umknęło uwadze Piotra Witczaka, doktora biologii znanego z rozpowszechniania informacji na temat zdrowia niezgodnych z nauką (np. 1, 2, 3). Skomentował on warszawską paradę słowami [pisownia oryginalna]: „Liczne badania naukowe, meta-analizy i dane populacyjne konsekwentnie wskazują na wyższe wskaźniki zaburzeń psychicznych […] w populacji osób LGBT+”. Do wpisu załączył linki do czterech publikacji naukowych oraz zdjęcie osoby uczestniczącej w paradzie w lateksowej masce.
Na wpis Witczaka zareagowało ponad tysiąc użytkowników, a ponad 400 zostawiło własne komentarze. Z treści wielu z nich wynika, że z informacji podawanych przez Witczaka wyciągnęli następujący wniosek: osoby LGBT+ są w większości chore lub zaburzone psychicznie.
Trafiliśmy również na liczne komentarze zawierające mowę nienawiści, nawoływanie do przemocy i stygmatyzację chorób i zaburzeń psychicznych. Orientacja homo- oraz biseksualna do tych ostatnich nie należą, wbrew temu, co sugerują internauci. W 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (APA) usunęło diagnozę „homoseksualizm” z drugiego wydania Podręcznika Diagnostyczno-Statystycznego (DSM). Światowa Organizacja Zdrowia usunęła homoseksualizm z listy chorób oficjalnie w 1990 roku.
Nie ma dowodów przemawiających za patologizacją czy medykalizacją orientacji seksualnej innej niż heteroseksualna. Jednak osoby ze społeczności LGBT+ są narażone na różne problemy ze zdrowiem psychicznym. Dlaczego?
Jakie badania zacytował Witczak?
W swoim wpisie Witczak przywołuje cztery prace naukowe, które mają świadczyć o tym, że osoby LGBT+ częściej mierzą się z zaburzeniami psychicznymi:
- artykuł przeglądowy i metaanaliza badań nad ryzykiem zaburzeń psychotycznych (w tym schizofrenii) i doświadczeń psychotycznych wśród lesbijek, gejów i osób biseksualnych,
- artykuł przeglądowy opisujący wyniki przeglądów systematycznych i metaanaliz badań dotyczących zaburzeń psychicznych wśród młodych osób należących do mniejszości seksualnych i płciowych,
- metaanaliza badań populacyjnych na temat związku między przynależnością do mniejszości seksualnej a ryzykiem wystąpienia powszechnych zaburzeń psychicznych,
- artykuł przeglądowy dotyczący nieuwzględniania osób transpłciowych i osób o płci nienormatywnej (ang. gender-nonconforming) w metodologii dotychczasowych badań nad schizofrenią.
Warto tu podkreślić na samym początku, że zaliczenie tych czterech publikacji (1, 2, 3, 4) do jednej kategorii prowadzi do dużego uproszczenia. Obejmują one różne obszary badań – od badań skupiających się na schizofrenii, przez prace opisujące szerokie spektrum zaburzeń psychicznych, po analizy metodologii innych badań naukowych.
Różnią się one także poziomem dowodów naukowych (od pojedynczych metaanaliz po przeglądy systematyczne i przeglądy przeglądów) i badaną populacją (np. jedna z prac opisuje osoby LGB w całej populacji, inna skupia się na przedstawicielach wszystkich mniejszości seksualnych i płciowych w określonej grupie wiekowej). W efekcie wspólne wnioski, które można by z nich wyciągnąć, będą bardzo ogólne i nieprecyzyjne.
Zwiększone ryzyko zaburzeń jest prawdziwe, lecz Witczak pomija jego przyczyny
Gdy Witczak powołał się na te publikacje (1, 2, 3, 4), pominął kluczowe wnioski autorów badań, które bezwzględnie wpływają na interpretację wyników.
Autorzy pierwszego artykułu rzeczywiście opisują, że dostępne badania naukowe wskazują na większe ryzyko zaburzeń i doświadczeń psychotycznych u osób LGBT. Witczak pominął jednak fragment, w którym opisują przyczynę tego zjawiska:
„Istnieje wiele przesłanek wskazujących na to, że osoby LGB są bardziej narażone na stygmatyzację, uprzedzenia i dyskryminację. Model stresu mniejszościowego zakłada, że prowadzi to do zwiększonego ryzyka wystąpienia częstych zaburzeń psychicznych, takich jak depresja i zaburzenia lękowe […] hipoteza porażki społecznej stanowi uzupełnienie teorii stresu mniejszościowego i wnosi większą precyzję, zakładając, że niski status społeczny oraz powtarzające się upokorzenia zwiększają ryzyko schizofrenii i innych zaburzeń psychotycznych o charakterze nieafektywnym”.
Podobne wnioski znajdziemy w drugiej, trzeciej i czwartej publikacji. Autorzy tych prac również powołują się na zjawisko stresu mniejszościowego, czyli wyższego poziomu stresu u przedstawicieli różnych dyskryminowanych mniejszości.
W drugiej pracy przyglądamy się dostępnym przeglądom badań dotyczących zdrowia psychicznego osób LGBT+ poniżej 25. roku życia. We wnioskach badaczy przeczytamy, że to właśnie stres (spowodowany m.in. brakiem akceptacji ze strony rodzin i doświadczaniem przemocy czy nękania przez rówieśników) jest najczęściej odpowiedzialny za zwiększone ryzyko depresji, stanów lękowych i innych zaburzeń w badanej grupie.
Autorzy tej publikacji przytaczają przegląd badań, z którego wynika, że transpłciowa młodzież rzadziej doświadcza objawów depresji, gdy postrzega swoją szkołę jako bezpieczne miejsce. W tej samej pracy przeczytamy, że podobny pozytywny wpływ ma zwracanie się do osób trans imieniem, które sobie wybrały.
Stres mniejszościowy – wątek łączący wszystkie badania
Autorzy trzeciego artykułu – metaanalizy badań na temat związku tożsamości seksualnej z ryzykiem powszechnych zaburzeń psychicznych – powtarzają podobne wnioski. Wskazują, że przeanalizowane prace potwierdzają teorię stresu mniejszościowego. Dodatkowo opisują, że obawa przed dyskryminacją może zniechęcać osoby LGBT+ do szukania pomocy terapeutycznej i psychiatrycznej, co nasila istniejące problemy.
W odniesieniu do ostatniej publikacji warto podkreślić, że różni się ona od pozostałych – nie jest to przegląd wyników i wniosków z badań naukowych. Zamiast tego autorzy artykułu przyglądają się metodologii dotychczasowych badań nad schizofrenią.
Autorzy tej pracy co prawda cytują dane dotyczące występowania tej choroby wśród osób transpłciowych i osób o nienormatywnej płci, lecz koncentrują się przede wszystkim na ograniczeniach tych badań. Jednocześnie na wstępie wskazują, że metodologie przyszłych badań powinny uwzględniać fakt, że stres wynikający ze stygmatyzacji, uprzedzeń i dyskryminacji jest czynnikiem zwiększającym ryzyko zaburzeń.
Czy możemy wyciągnąć wspólny wniosek z tych badań?
Wszystkie artykuły zacytowane przez Piotra Witczaka są przeglądami i metaanalizami (1, 2, 3, 4), dają nam więc dobry przekrój konsensusów w analizowanych dziedzinach. Warto jednak podkreślić jeszcze raz, że te prace różnią się zakresem badanej populacji, opisywanymi zaburzeniami i chorobami, celami badawczymi i poziomami analizy (1, 2, 3, 4). Nie opisują więc jednego wspólnego zjawiska, a szereg powiązanych, ale różnych obszarów badawczych.
Jeżeli wszystkie te prace sugerują jakikolwiek wspólny wniosek dotyczący zdrowia psychicznego osób LGBT+, różni się on od tego, do którego doszli internauci komentujący wpis Witczaka. Autorzy prac wskazują przede wszystkim na rolę czynników środowiskowych i społecznych (takich jak stres mniejszościowy, dyskryminacja i brak wsparcia), a nie na jakiekolwiek wrodzone „zaburzenie” (1, 2, 3, 4).
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



