Strona główna Analizy Nauka w kilku słowach. Czym właściwie jest i czemu warto jej ufać?

Nauka w kilku słowach. Czym właściwie jest i czemu warto jej ufać?

Z badań opublikowanych na łamach Nature Human Behaviour w 2025 roku wynika, że ludzie generalnie ufają naukowcom. Jednak to nie jest stan dany raz na zawsze. Niestety obecnie widać starania, by podważyć tę wiarę i sprawić wrażenie, że nikomu i niczemu nie możemy już ufać, a prawda jest względna. Wyjaśniajmy i działajmy, zanim będziemy próbować zawracać rzekę przysłowiowym kijem.

Nauka w kilku słowach. Czym właściwie jest i czemu warto jej ufać?

Z badań opublikowanych na łamach Nature Human Behaviour w 2025 roku wynika, że ludzie generalnie ufają naukowcom. Jednak to nie jest stan dany raz na zawsze. Niestety obecnie widać starania, by podważyć tę wiarę i sprawić wrażenie, że nikomu i niczemu nie możemy już ufać, a prawda jest względna. Wyjaśniajmy i działajmy, zanim będziemy próbować zawracać rzekę przysłowiowym kijem.

Miniony rok był czasem wielu wyzwań dla naszej redakcji – wielokrotnie konfrontowaliśmy antynaukowe tezy z faktami (np. 1, 2, 3). Bardzo szerokim echem odbiła się m.in. sprawa prof. Grażyny Cichosz, która wykorzystywała swój autorytet, by poprzez antynaukowe tezy promować modyfikowane mleko oficjalnie niedopuszczone do stosowania u niemowląt. 

Niektórzy mogli w takich sytuacjach zadawać sobie pytanie, komu powinniśmy wierzyć i kim właściwie jest wiarygodny ekspert. Szeroką dyskusję wywołały kontrowersyjne wywiady Bogdana Rymanowskiego, u którego wystąpiły osoby negujące ustalenia naukowe (1, 2). Nasi czytelnicy wielokrotnie zastanawiali się: czym właściwie jest nauka i dlaczego warto jej ufać? Przecież wiedza o świecie zmienia się cały czas, a eksperci nieraz potrafią prezentować sprzeczne teorie. 

Właściwie nie ma prostej odpowiedzi na te pytania i równie dobrze możemy zapytać: czym jest prawda? W tym miejscu gwarantuję, że można byłoby o tym napisać 1000-stronnicową książkę, a zapewne i tak nie udałoby się rozstrzygnąć wszystkich kwestii. To, co na pewno można zrobić, to choćby starać się zrozumieć świat i dążyć do tego, by maksymalizować pozyskiwanie jak najbardziej wiarygodnych informacji oraz rozszerzać wiedzę o świecie – i u swoich podstaw właśnie temu służy nauka

Dlatego wielokrotnie niepokoiliśmy się, gdy widzieliśmy, jak nauka staje się łatwym celem ataków, nierzadko przeprowadzanych w celu podbicia zasięgów, zasiewania strachu czy nawet budowania kapitału politycznego. Niestety czasem przyczyniała się do tego aktywność niektórych osób ze stopniami i tytułami naukowymi, które zaczęły uprawiać szarlatanerię. Według badań YouGov w czasie pandemii COVID-19 dochodziło do sytuacji, w których Polacy w sprawie koronawirusa byli skłonni wierzyć bardziej znajomym i rodzinie (81 proc.) niż ekspertom z zakresu zdrowia (72 proc.).

Jednocześnie, jak wynika z badań opublikowanych w 2025 roku na łamach Nature Human Behaviour, teoretycznie wciąż nie ma wielkiego powodu do niepokoju, ponieważ ludzie nadal ufają naukowcom – ale istnieje pewne ryzyko. Nawet niewielki spadek tego zaufania może spowodować poważne skutki.

Brak zaufania do naukowców nawet przez niewielką mniejszość należy traktować poważnie. Nieufność mniejszości może mieć wpływ na uwzględnienie dowodów naukowych w procesie kształtowania polityki, a także na decyzje jednostek, które mogą mieć wpływ na całe społeczeństwo, zwłaszcza jeśli otrzymują one szeroki zasięg medialny i obejmują osoby na stanowiskach władzy, które mogą wpływać na proces kształtowania polityki. Mniejszość wynosząca 10 proc. może wystarczyć, aby odwrócić zdanie większości”.

Myszy z brudnych szmat i larwy z mięsa – w co wierzylibyśmy, gdyby nie nauka?

Aby dobrze wyjaśnić, dlaczego warto jednak ufać nauce, posłużmy się przykładem inwazji muszek owocówek na kuchnię. W takiej sytuacji naturalnie pojawia się myśl o tym, skąd te uprzykrzone owady biorą się w domu. Zacznijmy od tego, że gdybyśmy żyli w XIII wieku, to prawdopodobnie wyjaśnienie byłoby kompletnie inne niż dziś, może nawet bardziej intrygujące niż założenie, że prawdopodobnie jakieś inne muszki złożyły jaja na owocach.

Przez wieki wierzono bowiem, że organizmy takie jak owady, gady i ssaki powstają spontanicznie z materii nieożywionej – często z błota i brudu. Jedne z pierwszych takich koncepcji w starożytności przedstawiał m.in. Arystoteles. Interpretacje tego zjawiska były różne – niektórzy na przykład uważali, że myszy wychodziły z sera i chleba zawiniętego w szmaty. Była to tzw. teoria samorództwa, która z powodzeniem funkcjonowała przez wieki, aż podważono jej wiarygodność w XIX wieku. Być może dłuższa dyskusja na ten temat zaprowadziłaby nas do wątków powstania życia, tzw. zupy pierwotnej. Dziś zgodzimy się jednak wszyscy, że myszy nie wychodzą magicznie z brudnej szmaty, a larwy nie powstają spontanicznie z gnijącego mięsa, lecz musiały się skądś tam wziąć.

Przewrotnie należałoby powiedzieć: ten przykład dowodzi niezbicie, że nauka się zmienia – a to, co jeszcze kilkanaście wieków temu było wiodącą teorią, dzisiaj nie musi być koniecznie prawdą. Jednocześnie nie oznacza to jeszcze, że nie ma ona sensu i nie powinniśmy jej ufać. Wówczas po prostu takie były ograniczenia wiedzy o świecie. Właściwie nadal możemy spodziewać się tego, że… w gnijącym mięsie najpewniej znajdziemy jakąś larwę. Jednak ustalenie fundamentalnej wiedzy – a de facto przyczyn, z powodu których naprawdę te larwy się tam pojawiły – zapewnia nam większe możliwości.

Badania zajmują czas i nie zawsze dają odpowiedzi, ale warto czekać na rezultaty 

Pod koniec 1665 roku Francesco Redi wykazał, że organizmy nie pojawiają się samoistnie” w szczelnie zamkniętych pojemnikach, a później, w 1859 roku, Ludwik Pasteur ostatecznie udowodnił, że nawet mikroorganizmy nie są w stanie rozwinąć się nagle w sposób samoistny, „z powietrza”. Później to doświadczenie zainspirowało Josepha Listera, który rozpoczął badania nad antyseptyką – dziś dzięki niej można bezpiecznie przeprowadzić zarówno standardowy zabieg medyczny, jak i zaawansowane operacje. 

Właśnie tak działa nauka – jej ustalenia są użyteczne w kolejnych doświadczeniach czy teoriach. Jeśli wielu naukowców na przestrzeni lat uzyska jednoznaczne dowody lub wyniki ich badań będą ze sobą spójne pomimo pewnych różnic, to wówczas możemy mówić o ugruntowanym konsensusie naukowym.

Jeśli kompletnie przestalibyśmy ufać nauce, to wówczas nasze społeczeństwo przestałoby funkcjonować na zdobytym już poziomie. Przykładowo gdyby porzucić szczepienia, to na świecie znów zapanowałyby choroby, które są bliskie całkowitej likwidacji (np. polio). Jednak poznawanie fundamentalnych prawd o rzeczywistości nie jest kwestią kilku sekund. Z perspektywy czasu nie widzimy całego wysiłku, jaki został włożony w przydatne nam dziś osiągnięcia naukowe.

Nauka to długa, trudna i niekończąca się wędrówka po krętych schodach

Problem tkwi w tym, że wszelkie potknięcia nauki są głośno eksponowane, a dużo rzadziej zastanawiamy się nad osiągnięciami, z których korzystamy codziennie. Zazwyczaj nie zastanawiamy się nawet nad tym, ile wiedzy trzeba było zebrać, by stworzyć teleskop czy komputer. Nie myślimy też nad tym, że nasze ciało składa się z od 28 do 36 bilionów komórek (w zależności od płci) – moglibyśmy nawet uznać, że taka wiedza nie jest nam potrzebna w codziennym życiu.

Nauka to proces, często żmudny, porównywalny do długich schodów w nieskończenie długim wieżowcu, po których staramy się wejść coraz wyżej. Czasem spadamy o kilka stopni, stawiamy krzywo nogi, czasem robimy podwójne kroki lub zatrzymujemy się na piętrach, by przyjrzeć się pewnym zjawiskom nieco bliżej i dłużej. Nie zawsze efekty tego procesu są od razu spektakularne, nie zawsze od razu wydają się korzystne. Z biegiem czasu odkrywamy jednak coraz więcej i uczymy się, jak nie popełniać starych błędów.

Dla przykładu: najwybitniejsi myśliciele i naukowcy poświęcili mnóstwo czasu, by dość dokładnie ugruntować wiedzę na temat kształtu Ziemi. Już starożytni Grecy mieli wiedzę o tym, że nasza planeta nie jest płaska, ale koncepcje dotyczące jej kształtu na przestrzeni wieków bywały różne. Ludzka ciekawość kazała badać to zagadnienie i dziś wiemy bardzo dokładnie, jak wygląda nasza planeta. To m.in. dzięki temu mamy większą wiedzę o wszechświecielatamy w kosmos. Na tym tle teorie spiskowe o płaskiej Ziemi wydają się nieśmiesznym żartem, który niczemu nie służy.

Dlaczego warto wierzyć nauce, a nie przypadkowym doniesieniom z internetu?

Wyzwaniem współczesnego świata jest to, że w internetowych dyskusjach każdy może dziś zanegować wszystko, niezależnie od tego, czy posiada kompetencje w danej dziedzinie. Niektórzy mogą uznać, że bardziej liczy się tzw. chłopski rozum. Dla wielu większe znaczenie ma to, czy ktoś „zmasakruje” oponenta w dyskusji. Niemniej na koniec tego roku warto zrobić prosty rachunek sumienia i pogodzić się z tym, że aby coś negować, trzeba mieć wiedzę – nierzadko gromadzoną latami – a nie tylko trzy przypadkowo zapamiętane ciekawostki z social mediów w rękawie”.

Nauka to proces, a naukowcy to ludzie, którzy starają się trzymać reguł, a więc: stosować metodologię, dyskutować na temat swoich wniosków, publikować merytoryczne prace sprawdzane przez innych naukowców przed publikacją i rewidować wyniki. Ten proces i ludzie mają zarówno swoje ograniczenia, jak i niedoskonałości. Niemniej w mediach społecznościowych w ogóle nie ma zasad i każdy może powiedzieć wszystko bez żadnych konsekwencji. Warto wobec tego zastanowić się, skąd możemy czerpać wiarygodne informacje?

procesie naukowym nie chodzi o negowanie wiedzy za wszelką cenę, lecz o pozyskiwanie dowodów i kwestionowanie ustaleń, jeśli nowe dane wpłyną na interpretację – w tym tkwi właśnie siła nauki. Nie uciekniemy od tego, że błędy i porażki w nauce się zdarzają i będą się zdarzać. Każdy człowiek może się czasem pomylić, w każdym środowisku zawsze znajdą się też tzw. czarne owce – nawet wśród naukowców. Bez trudu podamy też przykłady wielkich korporacji, które naginały procesy badań, by osiągać korzyści finansowe. Każdemu łatwo przyjdzie też na myśl historia lekarzy, którzy promowali palenie papierosów w XX wieku. 

Jednak dobra nauka nie opiera się na dogmatach – jeśli ktoś się pomyli i pojawią się nowe fakty, to wszelkie ustalenia można skorygować. W razie błędów prace naukowe są wycofywane z obiegu (tzw. retrakcja). Jeśli ufamy nauce, to akceptujemy, że posługujemy się możliwie najbardziej aktualną wiedzą i najlepszymi wnioskami, do jakich udało się dojść do tego momentu. 

W skrócie: nauka nie jest doskonała, ale właściwie to najlepsze narzędzie, z którego korzystamy, by zrozumieć świat. To właśnie dzięki nauce ludzkość może cieszyć się postępem w wielu dziedzinach życia, ale to często od ludzi zależy, co z tą wiedzą zrobią i czy w ogóle będą chcieli z niej skorzystać.

Czym się kierować, by nie wpaść w sidła pseudonauki i dezinformacji?

Niestety obecnie wiarygodne, wartościowe źródła są zagłuszane przez tych, którzy posługują się silnymi emocjami, teoriami spiskowymi czy pseudonauką. Takie treści są łatwiejsze do przyjęcia, nie wymagają od nas wysiłku i często algorytm stosowany w mediach społecznościowych proponuje je bez naszej świadomej zgody. Niemniej na pewno warto podjąć wysiłek, by kierować się zdrowym sceptycyzmem, rozsądkiem i krytycznym myśleniem, choćby próbować dojść jak najbliżej prawdy – tak, jak robi to nauka.

W dzisiejszym świecie trudno jest odnaleźć się w gąszczu informacji, tym bardziej że wielu próbuje występować w roli naukowców, nawet jeśli nie ma doświadczenia. Wiele osób stosuje język, który tylko przypomina naukowy. Niektórzy uprawiają pseudonaukę, a więc naginają interpretację wyników badań lub posługują się ich niewielkimi wycinkami, by wywołać zamieszanie. Z tego powodu dobrze jest sięgać do źródeł oficjalnych i nieprzetworzonych, tj. do stron uniwersyteckich, do badań, źródeł instytucjonalnych czy komentarzy eksperckich (a najlepiej wszystko naraz i bez polegania na pojedynczych głosach). Właśnie samych takich źródeł życzymy wam w 2026 roku.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    POLECANE RAPORTY I ANALIZY

    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź