Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Drony w polskiej przestrzeni powietrznej. Skąd nadleciały?
Drony w polskiej przestrzeni powietrznej. Skąd nadleciały?
![]()
[…] Ja naprawdę mam wątpliwości. Jeżeli ze strony Kijowa, proszę państwa, tam leciały drony. […] Ja widzę w tym, proszę państwa, jakąś wielką, powiedziałbym, polityczną niedoskonałość, bo wczoraj akurat prezydent Nawrocki powiedział, że nie puścimy wojska na Ukrainę. No i macie!
Szybki fact-check
- W nocy z 9 na 10 września Rosja zaatakowała przy pomocy dronów i rakiet obiekty znajdujące się na terytorium Ukrainy. W związku z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DO RSZ) postawiło siły w stan gotowości. Jak następnie poinformowano, w trakcie rosyjskiego ataku zestrzelono stanowiące zagrożenie drony.
- Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił te drony mianem rosyjskich. Podobnie nazwał je premier Donald Tusk (np. 1, 2), który poinformował na podstawie raportu DO RSZ, że duża ich część nadleciała z terytorium Białorusi. Także DO RSZ w komunikacie na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej poinformowało, że doszło do niego „w wyniku dzisiejszego ataku Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy”.
- Obecnie trwa poszukiwanie szczątków strąconych dronów oraz ich identyfikacja. Według stanu na godzinę 11:00 odnaleziono fragmenty siedmiu dronów i jednego pocisku. Jak wynika z publikowanych w mediach doniesień (np. 1, 2, 3, 4), niektóre z odnalezionych elementów mogą być pozostałościami maszyn Gerbera, rosyjskich dronów-wabików.
- Marek Jakubiak pominął w swojej wypowiedzi informację o tym, że część dronów nadleciała znad terytorium Białorusi. Bezpodstawnie sugeruje, że mogły one nadlecieć znad Kijowa i być odpowiedzią na deklarację polskiego prezydenta, że nie wyśle wojsk na Ukrainę. W związku z tym oceniamy tę wypowiedź jako manipulację.
- Promowanie w infosferze narracji o rzekomym wciąganiu Polski przez Ukrainę do wojny z Rosją jest jednym z dobrze zidentyfikowanych działań kremlowskiej propagandy (np. 1, 2, 3). Rozpowszechnianie takich przekazów ma na celu m.in. podsycanie strachu Polaków przed wojną oraz kreowanie obrazu Ukrainy jako zagrażającej Polsce.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



