Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Komory gazowe w Auschwitz to fake? Fałsz Grzegorza Brauna
Komory gazowe w Auschwitz to fake? Fałsz Grzegorza Brauna
![]()
Mord rytualny to fakt, a dajmy na to Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fake.
- Istnieją dowody potwierdzające, że w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz-Birkenau funkcjonowały komory służące do masowego zabijania ludzi gazami trującymi.
- Należą do nich m.in. świadectwa więźniów pracujących przy komorach gazowych, członków załogi obozu koncentracyjnego i osób zbiegłych z obozu (w tym rtm. Witolda Pileckiego). Ważnymi dowodami są także zachowane dokumenty i zdjęcia lotnicze z okresu II wojny światowej oraz wyniki badań pozostałości zniszczonych komór gazowych.
- W 2000 roku David Irving, który negował istnienie komór gazowych w obozie Auschwitz-Birkenau, przegrał sprawę przed brytyjskim sądem. W ramach tego procesu powstał raport autorstwa prof. Roberta Jana Van Pelta z Uniwersytetu Waterloo. Naukowiec przedstawił liczne świadectwa i dokumenty potwierdzające istnienie komór.
- Muzeum Auschwitz poleca uwadze osób zainteresowanych tematem lekcję online i odcinek podcastu, w których naukowcy z muzealnego Centrum Badań odpowiadają na mity dotyczące obozu i Zagłady na podstawie dokumentów, relacji świadków, fotografii i artykułów naukowych.
Braun w radiu podważył istnienie komór gazowych w KL Auschwitz
10 lipca przypadła kolejna rocznica zbrodni w Jedwabnem. Tego dnia w 1941 roku, jak ustalono w śledztwie Instytutu Pamięci Narodowej, polscy cywile, z niemieckiej inspiracji, zabili co najmniej 300 obywateli polskich narodowości żydowskiej.
W rocznicę tych wydarzeń Radio Wnet postanowiło zaprosić do rozmowy Grzegorza Brauna. Mowa tu o polityku, który w 2023 roku zgasił w Sejmie świece chanukowe, w styczniu 2025 roku zakłócił specjalną sesję Parlamentu Europejskiego poświęconą pamięci ofiar Zagłady, a podczas debaty prezydenckiej „Super Expressu” nazwał żonkil, symbol powstania w getcie warszawskim, „znakiem hańby”.
„Z wielkim oburzeniem i głębokim niepokojem” do tych i do innych słów Brauna odniosło się 151 organizacji podpisanych pod oświadczeniem Stowarzyszenia Żydowskiego Instytutu Historycznego. Polityk przypomniał o tym fakcie podczas rozmowy w Radiu Wnet – stwierdził, że organizacje, które „przedstawiają się jako żydowskie”, potępiają tych, którzy „mówią prawdę”.
Zaraz po tych słowach Braun wyjaśnił, o jakiej „prawdzie” mowa: – Mord rytualny to fakt, a dajmy na to Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fake – powiedział [czas nagrania: 08:06]. Po tych słowach prowadzący audycję dopytał rozmówcę, by zyskać pewność, czy się nie przesłyszał, a następnie, już upewniony, że dobrze zrozumiał wypowiedź gościa programu, przerwał rozmowę.
Braunowi grozi kara za negowanie nazistowskich zbrodni
Kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza nazistowskim zbrodniom popełnionym na obywatelach polskich, także innych narodowości niż polska, musi liczyć się z karą grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech (art. 55 ustawy o IPN).
Aktualnie w związku z wypowiedzią Grzegorza Brauna Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście – Północ prowadzi czynności sprawdzające. Z kolei Instytut Pamięci Narodowej stanowczo potępił słowa polityka – zwrócono uwagę na negowanie „dobrze udokumentowanych faktów”.
Dr Piotr M. A. Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, nazwał w swoim oświadczeniu wypowiedź Grzegorza Brauna „zakłamaną i skandaliczną”. Stwierdził również, że jest to „jawne negowanie prawdy historycznej”.
Odniósł się także do zarzutu Brauna, który stwierdził w Radiu Wnet, że muzeum przedstawia pseudohistoryczny przekaz i uniemożliwia badania komór gazowych [czas nagrania: 09:50]. Dyrektor Cywiński nazwał to „pomówieniem” i zapowiedział złożenie wniosku o zniesławienie.
Liczne źródła potwierdzają istnienie komór gazowych
We wpisie w serwisie X Muzeum Auschwitz poleciło uwadze osób zainteresowanych tematem lekcję online oraz podcast na temat negowania Zagłady. Lekcję przygotował dr Igor Bartosik, autor m.in. pracy doktorskiej na temat zacierania zbrodni w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. W podcaście wystąpił on z dr. Piotrem Setkiewiczem, kierownikiem muzealnego Centrum Badań.
Dr Setkiewicz w odpowiedzi na pytanie o źródła dotyczące przebiegu Zagłady w obozie koncentracyjnym Auschwitz jako najistotniejsze wskazał relacje świadków. Wspomniał, że niektóre z nich zarejestrowano już w czasie wojny.
Przykładem może być raport rtm. Witolda Pileckiego, któremu udało się uciec z obozu. Czytamy w nim m.in.: „[…] setkami osobno kobiety z dziećmi, a osobno mężczyźni szli do baraków, które miały być łaźniami, a były kamerami [czyli komorami – przyp. Demagog] gazowymi. […] Po zamknięciu uszczelnionych drzwi, wewnątrz odbywał się masowy mord” (s. 137).
Z kolei dr Bartosik zwrócił uwagę, że poza relacjami świadków historycy mają także do dyspozycji dokumenty powstałe w czasie wojny i pozostałości obozu. Jego zdaniem te źródła dopiero połączone w całość dają pełny obraz. Wspomniał także o fotografiach lotniczych wykonywanych na terenie obozu, dodatkowo uwiarygadniających informacje zawarte w pozostałych źródłach.
Stworzenie komór gazowych potwierdzone w źródłach
Dr Bartosik w swojej lekcji wyjaśnia (podstrona: mit 2), że na początku września 1941 roku w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz, w podziemiach jednego z bloków, zamordowano pierwszą grupę kilkuset więźniów (jeńców sowieckich oraz Polaków) za pomocą preparatu cyjanowodorowego cyklon B. Następnie zdecydowano o zaadaptowaniu kostnicy przy krematorium na komorę gazową.
Po tym fakcie pozostał ślad – zamówienie z 25 września 1941 roku na cztery klapy hermetyczne dla krematorium. Miały one zabezpieczać cztery otwory w suficie komory gazowej, przez które wsypywano granulat cyklonu B.
Rudolf Höss, pierwszy komendant obozu Auschwitz, przyznał (mit 2), że nie pamięta pierwszego przypadku stracenia ludzi za pomocą gazu. Przypomniał sobie jednak zagazowanie 900 Rosjan „w starym krematorium”. Jak mówił, odbyło się ono w tym miejscu, „ponieważ korzystanie z bloku 11 wymagało zbyt wiele zachodu”.
Dokumenty, relacje i pozostałości obozu pokazują nawet detale
Jak pisze dr Bartosik (mit 11), jako dowód przeciw istnieniu komór gazowych bywa podnoszony rzekomy brak wyraźnych śladów po otworach do wprowadzania cyklonu B. Poza wspomnianym wyżej zamówieniem znamy jednak kartę inwentarzową jednego z krematoriów, w której odnotowano zainstalowanie czterech drucianych osłon takich wrzutów oraz czterech pokryw.
Dr Bartosik wskazał również artykuł naukowy z 2004 roku, opublikowany w oxfordzkim czasopiśmie „Holocaust and Genocide Studies”. Wykazano w nim, że nawet po wysadzeniu krematoriów w powietrze zachował się częściowo układ stalowych zbrojeń, zdradzający, gdzie znajdowały się otwory na cyklon B.
Cztery słupy wyłożone drutem, przez które wsypywano cyklon B, dokładnie opisał w swoich wspomnieniach Henryk Tauber, członek Sonderkommando (grupy więźniów wykorzystywanych do pracy przy komorach). „Sklepienie komory gazowej oparte było na cementowych filarach w środku swej szerokości. Na lewo i na prawo od tych filarów znajdowały się cztery słupy. Zewnętrzną ścianę tych słupów stanowiły kraty z grubego drutu, biegnące aż po sufit i na zewnątrz” – zeznawał były więzień.
W dokumentach nie zawsze pisano wprost o komorach gazowych
Ofiarami cyklonu B były nie tylko osoby narodowości polskiej i jeńcy sowieccy, lecz także Żydzi. Zachował się dokument z października 1942 roku potwierdzający wyjazd ciężarówki z przyczepą, której zadaniem było dostarczenie „materiału do przesiedlenia Żydów”. Jak tłumaczy dr Bartosik (mit 3), za tym eufemizmem kryła się dostawa cyklonu B.
W korespondencji służbowej, która miała trafiać wyłącznie do osób wtajemniczonych, o komorach gazowych pisano jednak wprost. W piśmie ze stycznia 1943 roku skierowanym do szefa działu budownictwa SS, w kontekście informacji o budowie jednego z krematoriów, wprost napisano o „piwnicy do gazowania”. W sprawozdaniu dziennym z marca 1943 roku odnotowano z kolei betonowanie podłogi w komorze gazowej krematorium.
Zachowały się również pisma z wydziału budowlanego SS, w których jest mowa o wykonywaniu drzwi gazoszczelnych dla krematoriów. Jak tłumaczy dr Bartosik (mit 6), wymiary tych drzwi odpowiadają dokładnie wymiarom wejść do komór gazowych. Z kolei w jednym ze spisów inwentarzowych zachowała się informacja o drzwiach gazoszczelnych zainstalowanych w pomieszczeniu przy jednym z krematoriów.
Porównanie zdjęć i dokumentów potwierdza, że komory gazowe istniały
Cyklon B był stosowany w Auschwitz nie tylko do zabijania ludzi, lecz także do dezynfekcji. W spisie z lipca 1943 roku, przygotowanym dla władz centralnych w Berlinie, wymieniono wszystkie miejsca, w których znajdowały się komory dezynfekcyjne. Jak pisze dr Bartosiak (mit 4), nie ma wśród nich jednak charakterystycznych pomieszczeń dobudowanych do obozowych krematoriów, które widzimy na zdjęciach lotniczych oraz na fotografiach wykonanych wewnątrz obozu.
Na zdjęciach przedstawiających krematoria widać – poza dużymi kominami – również mniejsze wyloty wentylacyjne. Oznaczono je także na zachowanych schematach technicznych z czasów wojny. Dr Bartosik tłumaczy (mit 7), że służyły one do usuwania cyjanowodoru z wnętrza budynku.
O automatycznym wentylowaniu komór po zabiciu ludzi gazem wspomina Shlomo Venezia, były więzień (mit 7): „Niemiec przychodził sprawdzić, czy wszyscy byli już martwi. […] Kiedy był pewien, że wszyscy umarli, otwierał drzwi i uruchomiwszy wentylację, natychmiast wychodził”.
Źródła pokazują skalę zbrodni
Dr Bartosik tłumaczy (mit 13), że do komór gazowych trafiały przede wszystkim osoby niezdolne do ciężkiej pracy: chore, starsze i małoletnie. Świadczy o tym porównanie list Żydów deportowanych do obozu i faktycznie rejestrowanych w obozie. Wśród osób wysłanych w transportach do obozu znajdziemy zarówno dzieci, jak i osoby 60- i 70-letnie. Wśród więźniów zarejestrowanych w obozie dominują jednak osoby w wieku od 20 do 40 lat.
Z pisma z czerwca 1943 roku skierowanego do szefa wydziału budowlanego SS w Berlinie możemy z kolei dowiedzieć się, że pięć obozowych krematoriów było w stanie spalić blisko 5 tys. ciał miesięcznie. Jak wskazuje dr Bartosik (mit 4), w pozostałych obozach koncentracyjnych miesięcznie umierało wtedy od kilkudziesięciu do kilkuset osób.
Zdarzało się, że krematoria nie wystarczały do spalenia wszystkich zwłok. Alter Fajnzylberg, były więzień obozu, wspominał (mit 8) doły paleniskowe, które mogły pomieścić nawet 2 tys. ciał. Zachowały się zdjęcia wykonane, jak opisywał Fajnzylberg, z przedsionka prowadzącego do komory gazowej. Przedstawiają one kobiety rozbierające się przed wejściem do komory i stos ciał leżących przed dołem.
Negowanie istnienia komór gazowych – Braun nie jest pierwszy
Grzegorz Braun swoją wypowiedzią zaprzecza przedstawionym wyżej dowodom. Nie on pierwszy. Wypada wspomnieć w tym kontekście Freda Leuchtera i jego raport, który podważał masowe zabijanie ludzi w komorach gazowych w obozie Auschwitz.
Ukazał się on w 1988 roku. Powstał w ramach procesu Ernsta Zündela, który trafił przed kanadyjski sąd na skutek oskarżeń o świadome rozpowszechnianie fałszywych informacji. Obrona Zündela powołała się na ustalenia Leuchtera, ale sąd odmówił dopuszczenie ich jako dowodu – wskazano na brak odpowiedniego wykształcenia rzekomego eksperta.
Leuchter, mimo braku dyplomu, który potwierdzałby jego wiedzę z dziedziny chemii czy toksykologii, pobrał próbki cegieł, betonu i zaprawy murarskiej z terenu obozu. Następnie szukał w nich obecności śladów cyklonu B. Jak się okazało, nie zawsze były to jednak pozostałości komór gazowych. Leuchter zignorował również wpływ takich czynników, jak upływ czasu czy pogoda, na wynik przeprowadzonych badań.
Porażka negacjonisty przed sądem
Obalenie najważniejszych tez raportu Leuchtera (z odwołaniami do źródeł historycznych) znajdziemy na stronie „Holocaust Denial on Trial”. Stworzyła ją prof. Deborah E. Lipstadt, badaczka Zagłady, wraz ze współpracownikami z Uniwersytetu Emory’ego.
W 2000 roku David Irving, autor książek podważających fakty o Zagładzie, złożył pozew przeciwko prof. Lipstadt i wydawnictwu Penguin Books. Irvingowi nie spodobało się to, jak Lipstadt przedstawiła go w książce o negowaniu Zagłady. Sąd uznał jednak, że autorka książki miała podstawy, by zaliczać Irvinga do grona negacjonistów, którzy celowo manipulują dowodami.
Podczas tego procesu powstał raport autorstwa prof. Roberta Jana Van Pelta z Uniwersytetu Waterloo. W odpowiedzi na teorie Irvinga, który negował zabijanie ludzi w komorach gazowych w obozie Auschwitz, naukowiec liczne świadectwa i dokumenty potwierdzające ten fakt.
Część z nich przedstawiliśmy już wyżej. Nie sposób w tak krótkiej formie, jaką jest fact-check wypowiedzi polityka, zawrzeć ich wszystkich. Wskazujemy jednak w ten sposób kolejne źródło, z którego można skorzystać, by ustalić fakty na temat komór gazowych w obozie Auschwitz. Zachęcamy do tego szczególnie autora sprawdzanej wypowiedzi.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



