Czas czytania: około min.

Kto odpowiada za publikację wyroków TK?

03.11.2020 godz. 17:03

Wypowiedź

Manipulacja

Uzasadnienie

Wypowiedź ministra Michała Dworczyka uznajemy za manipulację, ponieważ co prawda Rządowe Centrum Legislacji publikuje wyroki Trybunału Konstytucyjnego w Dzienniku Ustaw, jednak jest w tym zakresie zależne od Prezesa Rady Ministrów, który ponosi odpowiedzialność za publikację wyroków.

Kontekst wypowiedzi

Prowadząca program „Jeden na jeden” na antenie TVN24 Agata Adamek w rozmowie z Michałem Dworczykiem, który wykonuje zadania szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, poruszyła kwestię publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 października ws. zgodności art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z polską Konstytucją.

Zdaniem ministra to nie premier jest odpowiedzialny za publikację wyroku TK, ponieważ obowiązek ten leży w rękach Rządowego Centrum Legislacji. W odpowiedzi na to stwierdzenie redaktor Adamek przywołała przepis ustawy z dnia 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych.

Podstawa prawna

Artykuł 20 ust. 1 wspomnianej ustawy stanowi, że:

Prezes Rady Ministrów wydaje:

1) Dziennik Ustaw i Monitor Polski przy pomocy Rządowego Centrum Legislacji, przy czym Rządowe Centrum Legislacji może zlecić wyspecjalizowanym podmiotom niektóre czynności związane z wydawaniem tych dzienników w sposób, o którym mowa w art. 2a ust. 2.

Z przytoczonego przepisu wynika jasno, że to do zadań premiera należy wydawanie dwóch dzienników urzędowych, czego dokonuje on przy pomocy Rządowego Centrum Legislacji (w skrócie RCL) – jednostki organizacyjnej podległej właśnie Prezesowi Rady Ministrów. RCL nie jest zatem podmiotem niezależnym od szefa rządu. Jego rolą jest usprawnienie pracy premiera poprzez koordynację działań w zakresie legislacji.

Kiedy wyrok powinien zostać opublikowany?

Odpowiedź na to pytanie pozostaje niejednoznaczna. Polskie prawo jest w tej kwestii mało precyzyjne, gdyż stanowi, że akty normatywne ogłasza się niezwłocznie. O niezwłocznej publikacji orzeczeń TK mówi też wprost art. 190 konstytucji.

O dacie publikacji danego aktu normatywnego decyduje kilka czynników. Jak możemy przeczytać w opublikowanym na stronie RCL dokumencie „Określenie planowanego terminu ogłoszenia aktu prawnego”:

Data ogłoszenia nadesłanego aktu wynika w pierwszej kolejności z daty wejścia w życie lub z innych okoliczności, znanych Rządowemu Centrum Legislacji lub przekazanych przez podmiot właściwy ze względu na zakres przedmiotowy aktu. Jeśli takie okoliczności nie występują, to planowany czas ogłoszenia aktu jest określany zgodnie z zamieszczoną tabelą na podstawie następujących czynników:

1. Rodzaj aktu,

2. Liczba stron aktu (jego objętość),

3.Cechy techniczne (tabele, załączniki, formularze),

4.Ogólna liczba i objętość dokumentów, jakie wpływają w danym okresie do Rządowego Centrum Legislacji w celu ogłoszenia.

Źródło: Rządowe Centrum Legislacji

 

W przypadku orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego czas pomiędzy otrzymaniem aktu przez RCL a jego publikacją wynosi od 5 do nawet 25 dni roboczych, w zależności od liczby stron danego aktu prawnego.

Na stronie RCL w sekcji „wykaz aktów oczekujących na ogłoszenie” możemy znaleźć informację, że wyrok TK w sprawie aborcji wpłynął do Centrum 27 października i powinien zostać ogłoszony najpóźniej 2 listopada 2020 roku.

 

https://wykaz.rcl.gov.pl/

 

Tak się jednak nie stało. Zgodnie ze stanem na dzień 3 listopada w Dzienniku Ustaw nie zamieszczono jeszcze wyroku Trybunału.

➖
Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

• Wpłać darowiznę TUTAJ i działaj z nami!
• Śmiało rozpowszechniaj artykuł, prześlij go znajomym, nie zapomnij podać źródła z linkiem (www.demagog.org.pl).

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.