Strona główna Analizy AI kontra rzetelne dziennikarstwo. Eksperci wskazują na szereg zagrożeń

AI kontra rzetelne dziennikarstwo. Eksperci wskazują na szereg zagrożeń

Krewetkowy Jezus, pink-slime journalism i zalew fałszywych treści w sieci – te zjawiska mają wspólny mianownik, jakim jest sztuczna inteligencja. AI może być pomocnym narzędziem również dla dziennikarzy, ale tylko pod warunkiem pamiętania o żelaznych zasadach jej wykorzystywania.

Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog

AI kontra rzetelne dziennikarstwo. Eksperci wskazują na szereg zagrożeń

Krewetkowy Jezus, pink-slime journalism i zalew fałszywych treści w sieci – te zjawiska mają wspólny mianownik, jakim jest sztuczna inteligencja. AI może być pomocnym narzędziem również dla dziennikarzy, ale tylko pod warunkiem pamiętania o żelaznych zasadach jej wykorzystywania.

Prawie ¾ Polaków regularnie korzysta z AI. Czy nasza wiedza o sztucznej inteligencji jest wystarczająca? Aby odpowiedzieć na to pytanie, wolontariusze Stowarzyszenia Demagog wzięli udział w szkoleniu „AI for Journalists and Content Creators: From Understanding to Application”, organizowanym przez Poynter Institute

Udział w szkoleniu jest elementem projektu „Etyczne AI w służbie społeczeństwa”, realizowanym ze środków Korpusu Solidarności. Projekt obejmuje m.in. szkolenie społeczności wolontariackiej w zakresie charakterystyki zjawisk powstających za pomocą AI, specyfiki oraz działania wybranych narzędzi AI, a także etyki ich użytkowania w pracy w mediach. 

AI narzędziem, nie zastępcą człowieka

Sztuczna inteligencja [ang. Artificial Intelligence, AI] to technologia dynamicznie opanowująca współczesną codzienność, edukację i pracę. Eksperci AI Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD.AI) rozumieją sztuczną inteligencję jako system oparty na maszynach, który – na podstawie otrzymanych danych – wnioskuje, w jaki sposób generować dane wyjściowe, jak np. prognozy, treści, rekomendacje czy decyzje. 

Twórcy szkolenia zwracają uwagę na istotne rozróżnienie: wąską sztuczną inteligencję (ANI) oraz ogólną sztuczną inteligencję (AGI). Wąska sztuczna inteligencja zaprogramowana jest do jednego, konkretnego zadania, tymczasem ogólna sztuczna inteligencja może wykonywać każde zadanie intelektualne, które jest w stanie wykonać człowiek. 

Na ten moment AGI to tylko teoria i hipotezy, które są testowane, natomiast wąska sztuczna inteligencja przenika naszą codzienność od dłuższego czasu. ANI to na przykład system rekomendacji marketingowych (np. Netflix, Amazon), modele językowe (np. ChatGPT, Gemini), systemy rozpoznawania twarzy, nawigacje w telefonach, filtry spamu. 

Należy zrozumieć historię sztucznej inteligencji i to, że jest ona z nami od wielu lat – chociażby w postaci GPS-u. Nie powinniśmy bać się tej technologii, ale musimy jednocześnie postrzegać ją jako coś, co wymaga naszego stałego nadzoru

Dwie twarze sztucznej inteligencji 

Eksperci Instytutu Poyntera kładą nacisk na postrzeganie sztucznej inteligencji jako asystenta w pracy. AI to narzędzie usprawniające zadania łatwe do zautomatyzowania (np. transkrypcje nagrań, streszczenia dokumentów). Dzięki temu oszczędzamy wiele czasu na inne, bardziej złożone zadania: wymagające pracy zespołowej, podejmowania złożonych decyzji, prowadzenia dialogu. Ponadto AI może pobudzić naszą wyobraźnię w burzy mózgów.

Przy tym elementy wygenerowane przez AI powinny być sprawdzone przez człowieka przed ich wykorzystaniem. Niestety bez tego może dojść do tego, że stworzymy fałszywe informacje. Zresztą są one tworzone przy użyciu AI również celowo. Jako wolontariusze Demagoga bardzo często spotykamy się z nieetycznym wykorzystaniem sztucznej inteligencji w mediach społecznościowych. 

Sztuczna inteligencja znacząco obniżyła koszt oraz próg wejścia w tworzenie treści fałszywych lub wprowadzających w błąd. Dotyczy to m.in. deepfake’ów, czyli realistycznych nagrań wideo lub audio przedstawiających ludzi wypowiadających słowa, których w rzeczywistości nie powiedzieli. Jest to zjawisko, które zdaniem ekspertów zwiększa skłonność odbiorców do wierzenia w dezinformację i pogłębia efekt „illusory truth”, gdzie powtarzane fałszywe treści zaczynają być uważane za prawdziwe. 

W podobny sposób rośnie problem pink-slime journalism, czyli praktyki publikowania niskiej jakości lub manipulowanych materiałów udających lokalne media. Pink-slime journalism wykorzystuje znane nazwy miejsc i tradycyjne formaty dziennikarskie, które są tworzone automatycznie lub bez odpowiedniej weryfikacji źródeł. Analizy Yale Institute for Social and Policy Studies pokazują, że takie materiały bywają trudne do odróżnienia od rzetelnych.

Co kryje się za  „krewetkowym Jezusem?

Podczas szkolenia eksperci Poyntera zwrócili uwagę na AI Slop”, czyli ogromną ilość generowanych automatycznie treści niskiej jakości – powtarzających się, pozbawionych sensu lub wartości informacyjnej. AI slop rozpowszechnia się w mediach społecznościowych tylko po to, by maksymalizować zaangażowanie i klikalność. Według analizy Reuters Institute, AI slop po cichu  zdobywa dominującą pozycję w Internecie i stanowi kolejne zagrożenie dla jakości informacji. 

Przykładem AI slop jest Shrimp Jesus”, który zdobył miliony polubień, komentarzy i udostępnień na Facebooku. Treść ta zaprojektowana jest w taki sposób, aby wywoływać reakcje.  Obrazy religijne, coś niepokojącego i dziwnego to wystarczające elementy do tego, aby odbiorca przestał przewijać ekran.

Deepfaki, pink-slime journalism, AI slop i wiele innych zjawisk opartych na technologii sztucznej inteligencji pogłębiają kryzys zaufania do mediów. Odbiorcy coraz częściej mają trudność z odróżnieniem rzetelnych relacji od fałszywych lub zmanipulowanych materiałów, co stanowi jedno z najpoważniejszych wyzwań dla dziennikarzy i ekspertów zajmujących się weryfikacją informacji w erze cyfrowej. 

AI jako narzędzie, a nie arbiter prawdy

Sztuczna inteligencja znalazła szerokie zastosowanie w mediach i fact-checkingu, jednak jej rola pozostaje wyraźnie wspierająca, a nie zastępująca pracę dziennikarzy. Narzędzia AI potrafią automatyzować proste czynności i analizować duże zbiory danych, ale np. nie rozumieją języka naturalnego w głębokim sensie. To zasadniczo ogranicza ich przydatność w pełnym procesie redakcyjnym. 

Twórcy szkolenia Poyntera zwracają uwagę na to, że AI wciąż nie radzi sobie z niuansami językowymi, ironią, czy znaczeniem codziennych zdarzeń, dlatego ludzki element okazuje się niezastąpiony w tworzeniu rzetelnych materiałów  i interpretacji faktów.

W praktyce szczególnym problemem AI jest także jej ograniczona zdolność do interpretowania kontekstu społecznego, kulturowego i politycznego, który ma kluczowe znaczenie w analizie wiadomości i debaty publicznej. W przypadku narzędzi wykorzystywanych do weryfikacji treści może to prowadzić do błędnych wniosków, zwłaszcza, gdy sprawdzane twierdzenia są złożone, wieloznaczne lub wymagają osadzenia w szerszym kontekście źródłowym. 

Ograniczenia AI wynikają także z poziomu jej społecznego zrozumienia. Zarówno odbiorcy informacji, jak i część branży medialnej nie zawsze mają pełną świadomość sposobu działania tych narzędzi, co sprzyja nadmiernym oczekiwaniom i zbytniemu poleganiu na systemach automatycznych w obszarach wymagających ludzkiego osądu i odpowiedzialności.

Istotnym problemem pozostaje również kwestia transparentności. Poynter zwraca uwagę, że brak wglądu w proces podejmowania decyzji przez modele AI utrudnia ocenę ich wiarygodności oraz przypisanie odpowiedzialności za błędy. W fact-checkingu ma to szczególne znaczenie, ponieważ odbiorcy mają prawo wiedzieć, na jakiej podstawie zweryfikowano dane twierdzenie. Tymczasem algorytmy często funkcjonują jak czarne skrzynki, pozbawione jasnej dokumentacji i procesu decyzyjnego.

Etyka jako podstawa wykorzystania sztucznej inteligencji 

Z przeprowadzonego szkolenia wynika, że jasno określony cel użycia jest podstawą etycznego wykorzystanie sztucznej inteligencji w codziennej pracy. Narzędzia oparte na AI powinny przede wszystkim ułatwiać i przyspieszać pracę, a jednocześnie pomagać budować i utrzymywać zaufanie odbiorców. Celem nie powinno być samo wykorzystanie nowoczesnej technologii, a o uzyskanie dodatkowej wartości dla osób korzystających z efektów tej pracy. 

Eksperci Poyntera zaznaczają, że w tym podejściu należy mieć na uwadze: działanie w interesie publicznym, przejrzystość, dbałość o rzetelność, obecność człowieka w procesie decyzyjnym, ochronę prywatności, bezpieczeństwo danych oraz odpowiedzialne testowanie nowych rozwiązań. W praktyce oznacza to, że sztuczna inteligencja powinna być wykorzystywana tylko tam, gdzie rzeczywiście poprawia jakość przekazu, a nie tam, gdzie ma jedynie robić wrażenie.

Sztuczna inteligencja może wspierać tworzenie treści, ale nie powinna działać samodzielnie. Każde zadanie, w którym bierze udział, powinno przechodzić przez pełny proces weryfikacyjny dokonany przez człowieka, obejmujący sprawdzenie wygenerowanego materiału, poprawienie, zatwierdzenie oraz poinformowanie odbiorcy o użyciu AI.

Pominięcie któregoś z tych etapów zwiększa ryzyko błędów i podważa wiarygodność. W codziennej pracy oznacza to szczególną ostrożność przy zadaniach takich jak transkrypcje, tłumaczenia, tworzenie grafik czy nagłówków.

Użyłeś AI? Poinformuj o tym odbiorców 

Równie istotne jest zarządzanie ryzykiem. Nie każde zastosowanie sztucznej inteligencji niesie ze sobą takie same konsekwencje. Inaczej należy traktować wewnętrzne zadania techniczne, a inaczej treści publikowane na zewnątrz. Im większy wpływ dany materiał może mieć na odbiorców, tym większy powinien być poziom kontroli i liczba osób zaangażowanych w jego ocenę przed publikacją. Jasne zasady korzystania z AI pomagają uniknąć nieporozumień i błędnych decyzji.

Przejrzystość wobec odbiorców odgrywa kluczową rolę w etycznym korzystaniu ze sztucznej inteligencji i jest jednym z podstawowych warunków budowania zaufania do publikowanych treści. Ludzie mają prawo wiedzieć, kiedy i w jaki sposób wykorzystano sztuczną inteligencję. Taka informacja powinna być krótka i zrozumiała, z wyjaśnieniem do czego wykorzystano narzędzie, w jaki sposób wynik został sprawdzony przez człowieka oraz dlaczego użycie sztucznej inteligencji było pomocne. Tego typu komunikacja wzmacnia zaufanie i pokazuje, że technologia jest wsparciem, a nie ukrytym autorem treści.

Nie można też zapominać o bezpieczeństwie danych i ochronie prywatności. Informacje poufne, dane osobowe czy wewnętrzne dokumenty nie powinny trafiać do ogólnodostępnych narzędzi generatywnej sztucznej inteligencji. Odpowiedzialne korzystanie z technologii wymaga świadomości, jakie dane są przekazywane i jakie mogą być tego konsekwencje.

Narzędzia AI potrafią wykonać dużo pracy w krótkim czasie, jednak efekty zawsze wymagają uważnego sprawdzenia. To człowiek odpowiada za to, by błędy nie trafiły do odbiorców, a technologia rzeczywiście służyła jakości, rzetelności i zaufaniu.

 

Projekt dofinansowany ze środków Korpusu Solidarności – Rządowego Programu Wspierania i Rozwoju Wolontariatu Systematycznego na lata 2018–2030.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź