Czas czytania: około min.

INFOSKAN #7 – ekspercki newsletter o fact-checkingu

24.05.2021 godz. 13:29

Prezentujemy już siódmy numer naszego newslettera, w którym piszemy o:

  • chińskiej propagandzie w sieci na temat Sinciangu,
  • antysemityzmie w sieci w dobie pandemii,
  • czeskim koronasceptyku, który został wolontariuszem na oddziale covidowym,
  • wycieku danych użytkowników Facebooka i LinkedIna,
  • naszym projekcie Szkoła Odpowiedzialności Cyfrowej NGO,
  • antyszczepionkowej propagandzie węgierskiej na Słowacji,
  • Instagramie dla najmłodszych,
  • raporcie Global Trends amerykańskiej Krajowej Rady Wywiadu (National Intelligence Council – NIC),
  • wycieku danych Rządowego Centrum Bezpieczeństwa,
  • bezpieczeństwie naszych danych w Narodowym Spisie Powszechnym.

Siódmy numer obfituje również w przydatne fact-checkingowe narzędzia takie, jak Pinpoint, czyli wtyczka Google do automatycznej transkrypcji materiałów audio oraz Story Saver, które służy do zapisywania relacji z Facebooka, Instagrama lub WhatsAppa. A kiedy już nadrobicie wszystkie wiadomości z Polski i świata, polecamy wygodnie rozsiąść się na kanapie i chwycić za lekturę „Bellingcat: ujawniamy prawdę w czasach postprawdy” Eliota Higginsa, w której poznacie historię najsłynniejszej agencji OSINT-owej na świecie lub też włączyć HBO GO – tam z kolei znajdziecie jeden z najlepszych filmów dokumentalnych ostatnich lat, czyli „Kolektyw”. To zapis pasjonującego dziennikarskiego śledztwa w Rumunii, która stanowi uniwersalną historię o korupcji na szczytach władzy i grzechach systemu, które dobrze znamy w Europie Środkowo-Wschodniej.

Chińska propaganda w sieci na temat Sinciangu

Pekin mierzy się z międzynarodową krytyką w związku z doniesieniami o łamaniu praw człowieka Ujgurów i innych muzułmanów w Sinciangu. Sytuacją w Chińskiej Republice Ludowej zaniepokojony jest m.in. szef japońskiego MSZ Toshimitsu Motegi. Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres chce wysłać obserwatorów do Sinciangu, a Amerykanie grożą bojkotem przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Pekinie. W tej sytuacji chińskie władze nasiliły krajową i międzynarodową kampanię propagandową, w której przekonują, że w przypadku Ujgurów w Sinciangu nie dochodzi do łamania praw człowieka. Wykorzystują do tego m.in. Facebooka. Serwis ten od lat jest zablokowany w Chinach przez Centralny Rząd Ludowy, co jednak nie przeszkadza komunistycznym władzom w sianiu propagandy za jego pośrednictwem, czasem także przy wykorzystaniu reklam.

Jak informuje amerykański dziennik „The Wall Street Journal”, niektórzy pracownicy Facebooka na firmowych forach i podczas spotkań wyrażają obawy, że ich firma stała się narzędziem chińskiej propagandy. Zwracają uwagę na posty sponsorowane przez chińskie organizacje, które pokazują, że przedstawiciele mniejszości etnicznych wiodą w Sinciangu szczęśliwe życie, a dzięki rządowemu programowi edukacyjnemu wyzwolili się z okowów islamskiego fundamentalizmu.

 

Do siania propagandy Pekin wykorzystuje nie tylko Facebooka, ale także Twittera. Eksperci z Australian Strategic Policy Institute, think tanku  zajmującego się bezpieczeństwem, dowodzą, że w roku 2020 nasiliła się na Twitterze aktywność chińskich mediów rządowych i kont dyplomatycznych, które przedstawiają propagandę Pekinu w sprawie Sinciangu. Przeanalizowane w 2020 roku konta na Twitterze publikowały średnio 500 tweetów miesięcznie na ten temat. Rok wcześniej każdego miesiąca było ich średnio 280.

Pandemia COVID-19 sprzyja antysemityzmowi w sieci

Liczba brutalnych incydentów wobec Żydów w ok. 40 krajach w 2019 roku spadła z 456 do 371 w 2020 roku i wynosi mniej więcej tyle samo, ile odnotowano ich w latach 2016-2018. Tak wynika z opublikowanego właśnie corocznego raportu, który przygotowują naukowcy z Uniwersytetu w Tel Awiwie.

raportu wynika, że lockdown przyczynił się do wzrostu poziomu antysemityzmu w Internecie. Naukowcy przekonują, że największą popularnością cieszy się teoria, wedle której Żydzi stworzyli i rozprzestrzenili wirusa, aby później ocalić świat za pomocą lukratywnych szczepionek.

Jak zauważają badacze, w teorii tej słychać echa starożytnej formy antysemityzmu, który obarczał Żydów odpowiedzialnością za szerzenie śmiertelnych chorób. Naukowcy podkreślają, że rzecznicy teorii spiskowych porównywali szczepionki i lockdown do Holokaustu, podczas którego naziści zamordowali ponad sześć milionów Żydów.

Za rozwój pandemii obwiniano także rodzinę Rothschildów, miliardera George’a Sorosa i ultraortodoksyjnych Żydów, którzy rzekomo łamali zasady bezpieczeństwa i wśród których pojawił się wirus.

Raport podaje, że antysemityzm w sieci osłabł latem 2020 roku, by nasilić się jesienią wraz z nadejściem informacji o szczepionkach przeciw COVID-19. Wzmocniła go także kampania prezydencka w USA, która stanowiła podatny grunt dla kolejnych teorii spiskowych.

Demagog INFOSKAN to ekspercki newsletter, zawierający najważniejsze informacje z całego świata o fact-checkingu, dezinformacji i walce z fake newsami.

Raz w miesiącu otrzymasz od nas dawkę wiedzy na temat inicjatyw fact-checkingowych, sposobów walki z fake newsami oraz najnowszych trendów technologicznych. Najważniejsze, specjalnie wyselekcjonowane informacje wraz ze źródłami i linkami podane w prostej i czytelnej formie wprost na Twoją skrzynkę mailową. W każdym wydaniu newslettera otrzymasz krótką analizę:

  • najnowszych działań i inicjatyw organizacji fact-checkingowych,
  • narzędzi do walki z fake newsami,
  • newsów ze świata technologii i sposobów walki z dezinformacją,
  • zagadnień dotyczących edukacji i krytycznego myślenia.

32-letni Czech, wierzący w konspiracyjne teorie na temat COVID-19, został wolontariuszem na oddziale covidowym

Czesi korzystający z internetu masowo wierzą w konspiracyjne teorie na temat pandemii COVID-19. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez czeski instytut STEM na reprezentatywnej próbie 1400 respondentów. 50 proc. Czechów uważa, że wirus został sztucznie wytworzony w laboratorium. 41 proc. respondentów jest zdania, że czeski rząd celowo wyolbrzymia ryzyko pandemii, aby móc kontrolować obywateli. 36 proc. Czechów uważa, że szpitale zawyżają dane na temat chorych na COVID-19, by uzyskać większe fundusze.

Wśród nich jest 32-letni Jakub Božek. Mężczyzna nie zaprzecza istnieniu koronawirusa, uważa jednak, że maseczki są szkodliwe dla zdrowia. Jest przeciwnikiem lockdownu, zamknięcia szkół i innych restrykcji wprowadzanych przez czeski rząd. Jest zdania, że każdy sam powinien zatroszczyć się o swoje zdrowie. Twierdzi, że COVID-19 jest politycznym narzędziem, które międzynarodowe korporacje wykorzystują do zniszczenia państw narodowych. „Jeśli się uzależnimy, będziemy po prostu niewolnikami” – uważa Božek.

Czeski portal Seznamzpravy.cz opublikował reportaż z oddziału covidowego w szpitalu w mieście Náchod, tuż przy granicy z Polską. Pracownicy szpitala apelowali do Czechów o dotrzymywanie restrykcji wprowadzonych przez rząd. Wystosowali także zaproszenie do tzw. koronasceptyków, by odwiedzili chorych na koronawirusa leżących na oddziale intensywnej opieki w ich szpitalu.

Jakub Božek przyjął zaproszenie i na jeden dzień został wolontariuszem na oddziale intensywnej opieki szpitalu w Náchodzie, gdzie leżą pacjenci chorzy na COVID-19. Prawie 10-minutowy reportaż z jego pobytu opublikował 7 kwietnia portal Seznamzpravy.cz.

Czech przedstawia w nim swoje poglądy na temat pandemii, które zestawione są z wypowiedziami personelu medycznego oraz ekspertów. Wśród nich pojawia się Veronika Krátka Špalková, analityczka ds. dezinformacji z czeskiego think tanku Evropské hodnoty.

Jakub Božek cały dzień pracuje w szpitalu, gdzie wykonuje prace pomocnicze oraz rozmawia z personelem medycznym. Podczas jego pobytu umiera pacjent, którego Božek osobiście mył kilka godzin wcześniej.

Po zakończonym eksperymencie obie strony wyraziły wzajemne uznanie. Personel medyczny chwalił 32-latka za odwagę i chęć konfrontacji swoich poglądów, mężczyzna z uznaniem wypowiadał się o personelu medycznym, który – jak powiedział – z oddaniem służy chorym. Po całym dniu spędzonym w szpitalu Jakub Božek pozostaje jednak przy swoich poglądach. Nie udało mu się także do swoich racji przekonać personelu medycznego.

A czy Polacy – podobnie jak Czesi – wierzą w teorie spiskowe dotyczące pandemii? Z opublikowanego w lutym sondażu Instytutu Badań Spraw Publicznych wynika, że 18 proc. badanych Polaków uważa, że koronawirus jest wymysłem firm farmaceutycznych, 65 proc. respondentów nie wierzy w tę teorię, a 17 proc. nie ma zdania na ten temat. Jak informuje serwis Interia, badanie pokazało, że spośród osób, które uważają, że pandemię wymyśliły firmy farmaceutyczne, aby na tym zarobić, najwięcej jest elektoratu Konfederacji (24 proc.) i PiS (22 proc.). Najmniejszą grupę stanowią wyborcy Nowej Lewicy – 5,33 proc. Zdania na ten temat najczęściej nie ma elektorat PSL (27,01 proc.).

Cały raport Instytutu Badań Spraw Publicznych jest dostępny po wcześniejszej rejestracji.

Wyciek danych użytkowników Facebooka (i LinkedIna), czyli „szlachta nie pracuje”

Imię i nazwisko, numer telefonu, mail, płeć, stan cywilny, miasto czy zawód – takie dane wyciekły z serwisu społecznościowego Facebook. Problem dotyczy 533 mln użytkowników z całego świata, w tym założyciela Facebooka Marka Zuckerberga. Łupem hakerów stały się m.in. dane ponad 32 milionów kont z USA, ponad 6 milionów z Wielkiej Brytanii i ponad 6 milionów z Indii. W sieci udostępniono także dane niemal 2,7 mln polskich użytkowników Facebooka.

Informacje o wycieku opublikowano 3 kwietnia br., ale same dane pochodzą z 2019 roku. Do sieci trafiły m.in. dane premiera Luksemburga Xaviera Bettela i unijnego komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa. Wyciekły też numery telefonów dwóch kierowników redakcji CNN Business.

Danym polskich użytkowników, które trafiły do sieci przyjrzał się serwis Niebezpiecznik.pl.

Polscy użytkownicy, których dane wyciekły z social mediów, najchętniej korzystają z kont pocztowych na Gmailu. Ponad 15 tys. osób w rubryce praca wpisane „Szlachta nie pracuje”, natomiast w rubryce wykształcenie popularne są Wyższa Szkoła Robienia Hałasu i Wyższa szkoła melanżu, do których uczęszcza ponad tysiąc osób. Wśród imion królują Anny, Agnieszki i Piotrkowie.

Irlandzki urząd ds. ochrony danych (Data Protection Commission) 14 kwietnia ogłosił, że wszczął dochodzenie w sprawie wycieku danych. Zdaniem DPC doszło do naruszenia praw użytkowników chronionych przez RODO. Facebook Ireland Ltd. ma siedzibę w Irlandii, dlatego też postępowanie dotyczące tego podmiotu prowadzone jest w tym państwie.

Facebook oświadczył, że w pełni współpracuje w ramach śledztwa, które „dotyczy funkcji ułatwiających ludziom znalezienie i połączenie z przyjaciółmi”.

„Te funkcje są powszechnie stosowane przez wiele aplikacji i chętnie je objaśnimy wraz z zastosowanymi środkami ochrony” – oświadczyła rzeczniczka portalu.

Jak podaje – za Polską Agencją Prasową – serwis Money.pl, szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski wystosował prośbę o interwencję w sprawie wycieku danych do premiera Mateusza Morawieckiego, który pełni także funkcję ministra cyfryzacji, oraz do prezesa Urzędu Danych Osobowych Jana Nowaka. W jego ocenie w stosunku do Facebooka postępowanie powinno wszcząć nie tylko irlandzkie DPC, ale także polski UODO. „Powinny także zostać podjęte działania zabezpieczające pliki, które udostępniają dane osobowe pozwalające zidentyfikować użytkowników” – stwierdził.

Do wycieku danych z Facebooka odniósł się Rzecznik Finansowy. W oświadczeniu zaznaczył, że wyciek adresów e-mail może pozwolić oszustom na podszycie się pod prawdziwe organizacje, w tym banki, w których znajdują się nasze rachunki. Zwrócił też uwagę na istotne niebezpieczeństwo kradzieży środków finansowych z rachunku bankowego. „Dążąc do minimalizacji wystąpienia tego ryzyka, warto sprawdzić, czy korzystamy w banku z silnego uwierzytelniania dla wszelkich możliwych rodzajów czynności” – napisał.

Jeśli komuś za mało złych wiadomości o wyciekach naszych danych, to jeszcze jedna: wkrótce po ujawnieniu ataku na Facebooka grupa hakerów poinformowała, że jest w posiadaniu danych 500 milionów użytkowników serwisu LinkedIn.

Działaj odpowiedzialnie w sieci!

 

Powyższe wycieki danych świadczą o tym, że teraz jak nigdy musimy być świadomi zagrożeń, jakie czyhają na nas w sieci. Niestety nie przed wszystkimi możemy obronić się w 100 proc., jednak są metody, narzędzia i dobre praktyki, które pomogą Ci odpowiednio zabezpieczyć swoją organizację i o nich mówimy w Szkole Odpowiedzialności Cyfrowej NGO!

Szkoła Odpowiedzialności Cyfrowej NGO to wspólne przedsięwzięcie Instytutu Dyskursu i Dialogu oraz naszego Stowarzyszenia – organizacji z dużym doświadczeniem w edukacji medialnej i kwestiach społecznych. SOCNGO ma na celu wyposażenie przedstawicieli organizacji pozarządowych w wiedzę i umiejętności w zakresie krytycznego myślenia, weryfikowania źródeł informacji, bezpiecznego funkcjonowania w przestrzeni internetowej, kompetencji cyfrowych, edukacji medialnej, a także przeciwstawiania się propagandzie medialnej.

 

W ramach SOCNGO przeprowadzimy 4 edycje warsztatów dla organizacji o charakterze: równościowym, pomocowym, rzeczniczym oraz strażniczym. Szczególnie zapraszamy organizacje pozarządowe z małych miejscowości. Udział w projekcie jest w pełni bezpłatny dla wszystkich zakwalifikowanych uczestników i uczestniczek.

Demagog INFOSKAN to ekspercki newsletter, zawierający najważniejsze informacje z całego świata o fact-checkingu, dezinformacji i walce z fake newsami.

Raz w miesiącu otrzymasz od nas dawkę wiedzy na temat inicjatyw fact-checkingowych, sposobów walki z fake newsami oraz najnowszych trendów technologicznych. Najważniejsze, specjalnie wyselekcjonowane informacje wraz ze źródłami i linkami podane w prostej i czytelnej formie wprost na Twoją skrzynkę mailową. W każdym wydaniu newslettera otrzymasz krótką analizę:

  • najnowszych działań i inicjatyw organizacji fact-checkingowych,
  • narzędzi do walki z fake newsami,
  • newsów ze świata technologii i sposobów walki z dezinformacją,
  • zagadnień dotyczących edukacji i krytycznego myślenia.

Dlaczego mniejszość węgierska na Słowacji nie chce się szczepić? Bo jest wystawiona na propagandę Viktora Orbána

Węgrzy to największa mniejszość narodowa na Słowacji. W 2020 roku na Słowacji węgierską narodowość zadeklarowało 447 932 osób, czyli 8,2 proc. ludności. Słowaccy Węgrzy mieszkają przede wszystkim wzdłuż słowackiej granicy z Węgrami. W okolicach miejscowości Komárno czy Dunajská Streda stanowią większość mieszkańców. Węgry mają o rzut kamieniem, oglądają węgierską telewizję i śledzą węgierskie media.

Ostatnie badania opinii publicznej przeprowadzone na Słowacji pokazują wyraźne różnice w nastawieniu do szczepień przeciw COVID-19 u Słowaków i mniejszości węgierskiej. W październiku 2020 roku szczepić się chciało 32 proc. Słowaków, a 55 proc. odmówiłoby szczepienia. Lutowe badanie opinii publicznej pokazało, że wzrosło zaufanie do szczepionek. Zaszczepić przeciw COVID-19 chciało się niemal 40 proc. Słowaków, szczepionki odmówiłoby jedynie 19 proc. Jednak przedstawiciele mniejszości węgierskiej mają mniejsze zaufanie do szczepień. W październiku ubiegłego roku chęć zaszczepienia deklarowało jedynie 19 proc. słowackich Węgrów, w lutym bieżącego roku było ich 28 proc. Dla porównania w Polsce zaszczepić się chce ok. 50-60 proc. Polaków; w kwietniowym badaniu CBOS 65 proc. ankietowanych chce się zaszczepić lub już to zrobiło, miesiąc wcześniej było to 62 proc. Niedawny sondaż IBRiS na zlecenie Onetu donosi, że blisko 30 proc. Polaków nie zamierza się zaszczepić.

 

Według słowackiej dziennikarki, a wcześniej analityczki tamtejszego Demagoga Karin Kőváry Sólymosovej, przyczyną sceptycyzmu słowackich Węgrów może być fakt, że są ofiarami węgierskiej propagandy rządowej, która trafia i do nich.

„Propaganda rządu węgierskiego skupia się przede wszystkim na szerzeniu określonych narracji (…). Jedną z narracji dezinformacyjnych była teza, że państwa autorytarne lepiej radzą sobie z pandemią i do tego pomagają krajom Unii Europejskiej. Na przykład dostawy maseczek z Chin były prezentowane jako prezenty, choć faktycznie musieliśmy za nie zapłacić. Innym tematem były szczepienia, gdzie węgierski rząd od samego początku twierdził, że program szczepień UE jest niekorzystny dla mniejszych państw, do których szczepionki przychodzą powoli, a ich dystrybucja nie jest sprawiedliwa” – tłumaczy Karin Kőváry Sólymosová.

Dziennikarka przypomina, że Węgry były pierwszym krajem, który postawił na alternatywną drogę wobec programu szczepień UE i postanowił szczepić obywateli rosyjską szczepionką.

„To tylko moje spekulacje, ale na niższą chęć słowackich Węgrów do szczepień mógł mieć wpływ także fakt, że otrzymywali oni sprzeczne informacje ze strony słowackiej i węgierskiej. Za sprawą chaosu informacyjnego mogli stwierdzić, że jednak woleliby się nie szczepić” – uważa Karin Kőváry Sólymosová.

Dziennikarka sądzi, że organy słowackiego państwa nie są w stanie kontrolować węgierskiej dezinformacji skierowanej do słowackich obywateli, podobnie jak nie potrafią poradzić sobie z dezinformacją słowacką i czeską. Karin Kőváry Sólymosová z uznaniem wypowiada się jednak na temat inicjatywy słowackiego ministerstwa zdrowia, które podczas pandemii stworzyło specjalną grupę do walki z dezinformacją na temat COVID-19.

Instagram dla najmłodszych? Nie, dziękuję

Według serwisu BuzzFeedNews.com Instagram pracuje nad specjalną wersją serwisu, który ma być skierowany do dzieci poniżej 13 lat. Aktualnie – według regulaminu – Instagram przeznaczony jest dla osób w wieku powyżej 13 lat.

Serwis BuzzFeedNews, powołując się na wewnętrzne informacje z firmy, donosi, że na czele projektu stoi wiceszef Facebooka Pavni Diwanji, który w przeszłości był zaangażowany m.in. w pracę nad YouTube Kids.

Niektóre organizacje zdrowotne oraz część rodziców uważają, że wersja aplikacji Instagram dla dzieci będzie szkodliwa dla najmłodszych. W tym celu wystosowali list, w którym domagają się porzucenia planów wypuszczenia jej na rynek. Petycję adresowaną do Marka Zuckerberga, dyrektora generalnego Facebooka (właściciela Instagrama), podpisało 99 sygnatariuszy – 35 organizacji oraz 64 ekspertów.

Amerykański wywiad o niebezpieczeństwie dezinformacji i bańkach informacyjnych

W kwietniu opublikowano raport „Global Trends” amerykańskiej Krajowej Rady Wywiadu (National Intelligence Council – NIC). Co cztery lata amerykańskie środowisko wywiadowcze próbuje identyfikować najważniejsze zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych i świata oraz prognozuje, w jakim kierunku mogą potoczyć się losy ich mieszkańców.

Autorzy najnowszego raportu przekonują, że pandemia COVID-19 pogłębiła globalne nierówności i spolaryzowała społeczeństwa, a zmiany te będą postępować.

Najbliższe lata będą naznaczone walką z dezinformacją. Szerszej kontroli poddawane będzie życie prywatne obywateli. Eksperci Krajowej Rady Wywiadu przewidują, że w nadchodzących latach rozwój technologii dodatkowo będzie napędzać napięcia polityczne, na wskutek istnienia baniek informacyjnych, przyciągających ludzi o podobnych poglądach i wzmacniających ich przekonania. W ponad 150-stronicowej publikacji znajduje się jedna wzmianka o Polsce. W kontekście praw LGBTQ amerykańscy eksperci przestrzegają przed polaryzacją i silnymi podziałami społecznymi, które w pewnych przypadkach mogą prowadzić do przemocy. „Rosnące uznanie i poparcie dla praw LGBTQ wywołuje reakcje w różnych częściach świata – np. w państwach, takich jak Brazylia, Iran, Nigeria i Polska – część osób postrzega takie ruchy jako zagrożenie dla własnego społeczeństwa i obrazę swoich głęboko zakorzenionych przekonań. Przywódcy polityczni i religijni w niektórych krajach opowiadają się za przepisami ograniczającymi prawa LGBTQ i kryminalizacją homoseksualizmu” – czytamy w raporcie.

Pożyczka na policjanta i strażaka, czyli wyciek Rządowego Centrum Bezpieczeństwa

Nazwiska, numery telefonów, numery PESEL, e-maile (służbowe lub prywatne), a także dokładne adresy miejsca zatrudnienia. Te dane ponad 20 tys. funkcjonariuszy publicznych zostały udostępnione w sieci przez pracownika Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Jako pierwszy o wycieku poinformował portal Niebezpiecznik.pl. Problem dotyczy policjantów (także z Centralnego Biura Śledczego Policji powołanego do zapobiegania i zwalczania przestępczości zorganizowanej), celników, pracowników Służby Ochrony Państwa (czyli dawnego BOR-u), Administracji Skarbowej, Straży Granicznej, Straży Pożarnej (również ochotniczej), Inspekcji Transportu Drogowego, Straży Miejskiej, Straży Ochrony Kolei i Służby Więziennej.

 

 

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało, że „wszystkie dane zostały niezwłocznie i ponownie zabezpieczone”. RCB tłumaczy, że wyciekły dane funkcjonariuszy, którzy zgłaszali się na szczepienia przeciw COVID-19. Instytucja zbierała je od 28 grudnia 2020 roku, a wyciekły dane ok. 22 tys. osób, które zgłosiły się na szczepienie między 12 a 20 kwietnia 2021 roku.

W sprawie wycieku interweniowało Biuro RPO. „Zostały zatem ujawnione istotne, szczególne dane osobowe, które mogą być wykorzystane w sposób nieuprawniony. W przypadku funkcjonariuszy publicznych jeszcze większe zagrożenie wiąże się z możliwością wkroczenia w życie prywatne poprzez niechciane telefony czy korespondencję, a nawet wykorzystanie możliwości kontaktu do wywierania wpływu  lub podejmowanie działań w celu pozbawienia ich zaufania publicznego” – napisał do płk. Konrada Korpowskiego, dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Stanisław Trociuk, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich.

Na razie przedstawiciele służby boją się przede wszystkim pożyczek wziętych na dane funkcjonariuszy. Dlatego Komendant Główny Policji podjął decyzję, aby ze środków budżetowych policji zostały wykupione kody alertu BIK dla policjantów, których dane zostały opublikowane w Internecie.

 

Demagog INFOSKAN to ekspercki newsletter, zawierający najważniejsze informacje z całego świata o fact-checkingu, dezinformacji i walce z fake newsami.

Raz w miesiącu otrzymasz od nas dawkę wiedzy na temat inicjatyw fact-checkingowych, sposobów walki z fake newsami oraz najnowszych trendów technologicznych. Najważniejsze, specjalnie wyselekcjonowane informacje wraz ze źródłami i linkami podane w prostej i czytelnej formie wprost na Twoją skrzynkę mailową. W każdym wydaniu newslettera otrzymasz krótką analizę:

  • najnowszych działań i inicjatyw organizacji fact-checkingowych,
  • narzędzi do walki z fake newsami,
  • newsów ze świata technologii i sposobów walki z dezinformacją,
  • zagadnień dotyczących edukacji i krytycznego myślenia.

Pożyczka na policjanta i strażaka, czyli wyciek Rządowego Centrum Bezpieczeństwa

 

Z pewnością wyciek danych funkcjonariuszy publicznych nie wzmacnia zaufania do instytucji państwa. A od 1 kwietnia trwa Narodowy Spis Powszechny, w ramach którego należy się samodzielnie spisać przez Internet. Podczas samospisu nie tylko musimy podać imię i nazwisko, adres i numer PESEL, ale pytani jesteśmy m.in. o wyznanie czy niepełnosprawność. Niektórzy spisujący krytykują konieczność podawania numeru PESEL osób, które pozostają we wspólnym gospodarstwie domowym.

Narodowemu Spisowi Powszechnemu przyjrzał się Panoptykon. „Pojawiają się pytania m.in. o bezpieczeństwo danych czy o zaufanie do państwa, które je zbiera (zwłaszcza że pyta np. o wyznanie czy niepełnosprawność i żąda podania informacji o współlokatorach). Ubolewamy nad tym, że GUS komunikuje się przede wszystkim językiem obowiązku (musisz się spisać, bo tak mówi ustawa!) i dopiero na drugim planie pokazuje korzyści płynące ze spisu, a ponadto nie próbuje rzetelnie odnieść się do wątpliwości, których przecież mógł się spodziewać, bo pojawiają się przy każdym kolejnym spisie” – czytamy na stronie Panoptykon.org.

Bezpieczeństwu naszych danych podawanych podczas spisu przyglądał się cytowany już serwis Niebezpiecznik.pl. Eksperci ds. bezpieczeństwa w sieci zwracają uwagę, że „dowcipnisie, którzy w jakiś sposób poznają nasz PESEL i NIP lub miejsce urodzenia i nazwisko panieńskie matki (…) potencjalnie mogą komuś zmienić/poznać stan cywilny lub narodowość”.

Przydatne narzędzia

 

Pinpoint, czyli wybawienie (nie tylko) dla dziennikarzy?

Google oferuje pomoc osobom, dla których transkrypcja wywiadów to prawdziwy koszmar, a ich foldery puchną od niespisanych rozmów. Ta pomoc to Pinpoint, który od kilku tygodni oferuje automatyczną transkrypcję materiałów audio również w języku polskim.

Pinpoint jest jednym z narzędzi Google przeznaczonym dla dziennikarzy.

Korzystanie z niego jest bezpłatne, wymaga jedynie wcześniejszej rejestracji poprzez wypełnienie prostego formularza.

Pinpoint umożliwia nie tylko automatyczną transkrypcję plików audio w języku polskim, ale potrafi też automatycznie przetworzyć tekst zapisany w formie pliku graficznego, a nawet pismo odręczne. Nam (fact-checkerom) to narzędzie na pewno się przyda!

Szczegółowe informacje o narzędziu można znaleźć na witrynie Google News Initiative, a ci – którzy wolą oglądać – mogą skorzystać z zapisu krótkiego webinarium prowadzonego przez Piotra Zielińskiego (Teaching Fellow Google News Lab CEE), który mówi o tym jak korzystać z Pinpointa.

Story Saver, czyli jak zapisać „stories” z mediów społecznościowych

Jak ważna jest archiwizacji treści w sieci, wie każdy fact-checker. Kto z nas nie chciał kiedyś zapisać ciekawego stories, aby potem móc pokazać je znajomym lub zachować na „odpowiednią chwilę”, niech pierwszy rzuci kamieniem. Dzięki wtyczce, którą polecamy, teraz będzie to łatwe!

Story Saver to prosta i szybka wtyczka, która służy do zapisywania „stories”, czyli „relacji” opublikowanych na Facebooku, Instagramie czy WhatsApp-ie. Bezpłatna aplikacja pozwala na archiwizowanie filmów i zdjęć oraz ponowną ich publikację w mediach społecznościowych. Bierzcie i archiwizujcie z tego wszyscy!

 

 

Co warto przeczytać i obejrzeć?

Bellingcat, czyli agencja wywiadowcza dla wszystkich

Popularna angielska kreskówka „Belling The Cat” opowiada historię myszy, których spokój zmącił kot. Gryzonie zastanawiają się, jak uchronić się przed kocim niebezpieczeństwem i wpadają na pomysł, aby założyć zwierzęciu „dzwoneczek”, który będzie je informował o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Bellingcat ma być więc metaforycznym dzwoneczkiem, który chroni przed kłamstwem, manipulacją i propagandą ze strony osób, które czyhają na naszą wolność. A tych – jak pokazuje książka – w dzisiejszym świecie nie brakuje.

„Bellingcat: ujawniamy prawdę w czasach postprawdy” to historia pasjonatów, którzy ujawnili m.in. prawdę o odpowiedzialności Rosjan za zestrzelenie samolotu Malaysia Airlines 17 czy udziale FSB w próbach otrucia Sergeja Skripala i Aleksieja Nawalnego.

Czytając książkę, możemy traktować ją jako wciągający thriller polityczny w stylu „Klucza do Rebeki” Kena Folleta lub reportaż opisujący kolejne śledztwa przeprowadzane przez analityków, poznając metody odkrywania prawdy za pomocą  ogólnodostępnych narzędzi i zasobów internetowych.

Eliot Higgins jest jednym z bohaterów książki Jessikki Aro „Trolle Putina”, która po polsku ukazała się w 2020 roku nakładem wydawnictwa SQN w przekładzie Marty Laskowskiej. Historię opowiedzianą w książce „Bellingcat: ujawniamy prawdę w czasach postprawdy” możecie kojarzyć z dokumentalnego filmu w reżyserii Hansa Poola pod tym samym tytule.

W serwisie Smakksiazki.pl można znaleźć zapis wideorozmowy na temat książki Higginsa. Z Piotrem Niemczykiem, ekspertem z zakresu bezpieczeństwa i wywiadu, byłym dziennikarzem, a w latach 1993-1994 zastępcą dyrektora Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa, rozmawia Adam Szaja.

Rumuński „Spotlight”, czyli o sile dziennikarstwa

Jeżeli po dłuższym zastanowieniu, myśląc o Rumunii, na myśl przychodzi wam jedynie Transylwania, Dacia, Mircea Eliade i świętujący swoje największe sukcesy w latach 90. XX wieku piłkarz Gheorghe Hagi, to najwyższy czas to zmienić. A jest ku temu dobra okazja. Film dokumentalny „Kolektyw” jest zapisem pasjonującego dziennikarskiego śledztwa i portretuje Rumunię ostatnich lat.

Kolektyw to nazwa bukaresztańskiego klubu, gdzie w październiku 2015 roku odbył się koncert metalcore’owego zespołu Goodbye to Gravity. Nagle w sali wybuchł pożar. Zginęło 27 osób, a 180 zostało rannych (37 z nich umarło w szpitalach). Zespół Goodbye Gravity przestał istnieć – w tragicznym pożarze zginęło czterech muzyków.

Dziennikarskie śledztwo pod kierownictwem Cătălin Tolontan, reportera największego rumuńskiego dziennika sportowego „Gazeta Sporturilor”, wykazało, że kolejne ofiary poparzeń zaczęły umierać w szpitalach nie od ran zagrażających ich życiu, ale od zakażeń bakteryjnych pałeczką ropy błękitnej. Za ryzyko zakażeń tą bakterią, od lat istniejące w rumuńskich szpitalach, odpowiedzialna jest zmasowany i prowadzony przez wiele lat proceder rozcieńczania środków odkażających.

Brzmi to jak spiskowa teoria, ale informacje dostarczone redakcji przez informatorów, zostały sprawdzone w dziennikarskim śledztwie i ostatecznie – po tygodniach kłamstw – potwierdzone przez władze. Z upływem czasu okazuje się, że rumuńskie służby specjalne wiedziały o całym procederze już od ośmiu lat, ale informacje te utknęły na szczytach władzy. Stopniowo dziennikarze odkrywają kolejne oszustwa w przesiąkniętej korupcją służbie zdrowia.

Po opublikowaniu tych informacji w mediach Rumunii wyszli na ulicę, rząd upadł i w konsekwencji odbyły się przedterminowe wybory.

Wyróżniony dwiema nominacjami do Oscara „Kolektyw” – porównywany niekiedy do amerykańskiego „Spotlight” – to nie tylko opowieść o współczesnej Rumunii, ale uniwersalna historia o korupcji na szczytach władzy i grzechach systemu, które dobrze znamy w Europie Środkowo-Wschodniej. Ta tragiczna historia przypominać może reporterskie śledztwa z udziałem zamordowanego słowackiego dziennikarza Jána Kuciaka. Podobne – na szczęście bez tak dramatycznego finału – prowadzą czescy dziennikarze, którzy przyglądają się imperium Agrofertu. Ten sam nepotyzm i przesiąknięty korupcją system wyprowadził na ulicę Bułgarów. We wszystkich przypadkach pojawia się – przewijająca się przez cały film w reżyserii Alexandra Nanau – nostalgia, by mieszkańcy państw Europy Środkowej-Wschodniej mogli liczyć na ten sam poziom usług publicznych czy jakość politycznych elit, co Austriacy i Niemcy.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub