Informujemy o najważniejszych wydarzeniach ze świata fact-checkingu.
Kosmiczne wydatki i ziemskie korzyści, czyli o bilansie wysłania Polaka w kosmos
Jeszcze zanim Sławosz Uznański-Wiśniewski opuścił Ziemię na pokładzie kapsuły Dragon, rozgorzały dyskusje i polityczne przepychanki. Spór dotyczył tego, kto, za ile i po co wysyła naszego rodaka w kosmos. A przede wszystkim: co Polska będzie z tego miała?
Fot. ESA – A. Conigli / Wikimedia Commons / NASA / Modyfikacje: Demagog
Kosmiczne wydatki i ziemskie korzyści, czyli o bilansie wysłania Polaka w kosmos
Jeszcze zanim Sławosz Uznański-Wiśniewski opuścił Ziemię na pokładzie kapsuły Dragon, rozgorzały dyskusje i polityczne przepychanki. Spór dotyczył tego, kto, za ile i po co wysyła naszego rodaka w kosmos. A przede wszystkim: co Polska będzie z tego miała?
Ruch polityczny – tak początkowo odbierano decyzję o wysłaniu Polaka w kosmos. „ Zapachniało PRL-em” – pisał Piotr Cieśliński w „Gazecie Wyborczej”, sugerując, że to „kosmiczny PR” finansowany przez państwo.
Chodziło o to, że podpisanie przez rząd Prawa i Sprawiedliwości umowy w sprawie lotu polskiego astronauty na Międzynarodową Stację Kosmiczną (International Space Station; ISS) ogłoszono na dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Poinformowano wtedy także o zwiększeniu polskiej składki przekazywanej do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) o 298 mln euro.
I choć Sławosz Uznański-Wiśniewski trafił do grupy rezerwowej ESA jeszcze przed zmianą władzy, zarzuty o polityczne wykorzystywanie jego misji pojawiły się także wobec rządu Donalda Tuska.
Komentatorzy nieprzychylni Koalicji Obywatelskiej przypominali, że żoną astronauty jest posłanka KO Aleksandra Wiśniewska-Uznańska. Kontrowersje wzbudziła też konferencja z Jerzym Owsiakiem i zapowiedź astronauty, że zabierze w kosmos serduszko WOŚP.
„Kosmos to maszynka do przerabiania milionów na miliardy”
Po tym, jak 25 czerwca 2025 roku z Przylądka Canaveral wystartowała rakieta Falcon 9 z Polakiem na pokładzie, na zarzuty o rozrzutność państwa zareagował minister finansów Andrzej Domański.
Polityk zamieścił na platformie X wpis, w którym przekonywał, że 65 mln euro wydane na misję Ignis to inwestycja strategiczna. Domański podkreślił: „Każde 1 euro zainwestowane w sektor kosmiczny to 3–6 euro zwrotu dla gospodarki”.
Podobnie o korzyściach z inwestycji w kosmos mówił prof. Grzegorz Wrochna w rozmowie z portalem XYZ. Były szef Polskiej Agencji Kosmicznej nazwał sektor kosmiczny „maszynką do przerabiania milionów na miliardy” i stwierdził, że zwrot z inwestycji w technologie kosmiczne może być nawet czterokrotny.
Jak wyjaśnia Europejska Agencja Kosmiczna, zyski z takich inwestycji obejmują całą gospodarkę – nie tyle generują bezpośrednie przychody, ile powodują szereg pozytywnych oddziaływań ekonomicznych, które obejmują zarówno większe wpływy do budżetów narodowych, jak i pobudzanie inwestycji ze strony podmiotów prywatnych.
Zwrot geograficzny – polska składka nie zwraca się w całości
Jedną z ważnych zasad działania ESA jest tzw. zwrot geograficzny. Oznacza to, że pieniądze, które państwa wpłacają jako składkę, powinny w dużej części wracać do firm z ich krajów w formie zamówień i kontraktów.
W przypadku Polski wskaźnik zwrotu – według ostatnich danych (III kwartał 2023 roku), opublikowanych przez Polską Agencję Kosmiczną (POLSA) – wyniósł 0,94 (s. 12). Wynik poniżej 1 oznacza, że dany kraj nie odzyskuje swojej składki i jest jeszcze przestrzeń do poprawy.
Nie wiadomo, czy w przypadku nowszych danych Polska przekroczyłaby próg 1. Wiadomo natomiast, że umowy bilateralne – do których zalicza się polską misję na ISS – są rozliczane poza budżetem programów opcjonalnych i nie są brane pod uwagę w szacunkach zwrotu geograficznego (s. 22).
Co więcej, sama wysokość zwrotu geograficznego różni się w zależności od typu inwestycji. Z danych POLSA, udostępnionych portalowi Polityka Insight po pierwszym kwartale 2024 roku, wynika, że najwyższy zwrot geograficzny odnotowano w projektach związanych z obserwacją Ziemi. Osiągnął on poziom 1,01 (rok wcześniej był jeszcze wyższy i wynosił 1,08).
Jak zauważa Jan Jęcz z Polityki Insight, paradoksalnie zwiększenie polskiej składki do ESA w 2025 roku nie przełożyło się na proporcjonalny wzrost nakładów w tym obszarze (s. 24).
„Obecnie Polska inwestuje więc relatywnie mało właśnie tam, gdzie ma szansę osiągnąć najwięcej, i gdzie historycznie każde wydane euro »zwracało się « jej z nadwyżką”.
Polskie eksperymenty w kosmosie
Zyski z misji to nie tylko pieniądze, lecz także wiedza naukowa wynikająca z przeprowadzonych badań. Wydaje się, że udało się je zrealizować. Stan realizacji podstawowych celów misji oceniono na 100 proc., a stopień realizacji działań dodatkowych – na 27,5 proc.
Zadaniem Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na pokładzie ISS było przede wszystkim realizowanie eksperymentów naukowych. Europejska Agencja Kosmiczna podpisała z polskimi instytucjami i firmami kontrakty na realizację 13 projektów.
Niektóre z eksperymentów Polak przeprowadził sam na sobie. Po powrocie astronauty na Ziemię naukowcy z Wojskowej Akademii Technicznej będą analizowali wpływ lotu kosmicznego na jego układ odpornościowy oraz na zmiany w mikrobiomie jelit.
Część z badań dotyczyła także rozwoju technologii dla przyszłych misji załogowych. Konsorcjum trzech polskich uczelni zaproponowało eksperyment nad przeżywalnością genetycznie zmodyfikowanych drożdży oraz nad ich potencjałem jako tzw. biofabryk. Chodzi o sprawdzenie, czy można będzie je wykorzystać do produkcji paliwa lub żywności w warunkach mikrograwitacji.
Polak badał również ekstremofilne glony. Celem eksperymentu było sprawdzenie, czy podczas długoterminowych misji kosmicznych mogłyby one produkować tlen i pochłaniać dwutlenek węgla.
Inne eksperymenty dotyczyły m.in. wpływu promieniowania kosmicznego na układy scalone (kluczowe elementy wszystkich urządzeń elektronicznych) oraz zastosowania technologii EEG neurofeedback czy interfejsu mózg – komputer do wspierania koncentracji, odporności psychicznej i komunikacji bez użycia mięśni.
Efekt Apollo
Sławosz Uznański-Wiśniewski przeprowadził również 30 pokazów edukacyjnych oraz 4-krotnie łączył się na żywo z dziećmi i z młodzieżą w Polsce.
– Krótkie misje mają przede wszystkim na celu spopularyzowanie nauki – przekonuje Tomasz Mądry, starszy analityk w Polskim Instytucie Ekonomicznym. Przypomina przy tym o tzw. efekcie Apollo – zjawisku, które pojawiło się po sukcesie programu kosmicznego Apollo i po lądowaniu na Księżycu w 1969 roku, gdy wiele osób – zwłaszcza młodych – zaczęło interesować się nauką.
Zdaniem eksperta może to mieć duże znaczenie, ponieważ w Polsce maleje odsetek absolwentów kierunków STEAM (ang. Science, Technologies, Robotics, Engineering, Arts, Mathematics). Już teraz jest on jednym z najniższych w Unii Europejskiej – w 2022 roku wynosił 19,4 proc., podczas gdy średnia unijna to 26,6 proc.
Po powrocie Uznański-Wiśniewski planuje dalej popularyzować badania w kosmosie. – Chce mieć kilkumiesięczne tournee po Polsce, prowadzić lekcje fizyki oraz spotykać się z młodymi naukowcami” – opowiadała w Polsat News Aleksandra Wiśniewska-Uznańska, żona astronauty.
Czy będzie kolejny Polak w kosmosie?
Decyzje dotyczące dalszego udziału Polski w europejskich programach kosmicznych zapadną w listopadzie 2025 roku. Wówczas w Bremie (w Niemczech) odbędzie się spotkanie Rady Ministerialnej ESA (CM25).
To wydarzenie organizowane jest co trzy lata i służy określeniu, jakie środki państwa członkowskie chcą przeznaczyć na wybrane programy agencji.
Podczas CM25 zapadną ustalenia dotyczące wysokości składek oraz głównych kierunków działań ESA na kolejne lata. Polska określi wówczas swoje priorytety i być może wtedy poznamy też odpowiedź na pytanie, czy i kiedy kolejny Polak poleci w kosmos.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



