Strona główna Analizy Książki o dezinformacji. Podsumowanie spotkań dyskusyjnych

Książki o dezinformacji. Podsumowanie spotkań dyskusyjnych

Wolontariusze Demagoga zorganizowali w listopadzie spotkania dyskusyjne, w których mogli wziąć udział nasi patroni. Rozmawialiśmy o książkach dotyczących dezinformacji i fact-checkingu. Dziś chcemy podzielić się z czytelnikami wnioskami z tych rozmów i zwrócić uwagę na kilka cennych lektur.

książki na stole

Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog

Książki o dezinformacji. Podsumowanie spotkań dyskusyjnych

Wolontariusze Demagoga zorganizowali w listopadzie spotkania dyskusyjne, w których mogli wziąć udział nasi patroni. Rozmawialiśmy o książkach dotyczących dezinformacji i fact-checkingu. Dziś chcemy podzielić się z czytelnikami wnioskami z tych rozmów i zwrócić uwagę na kilka cennych lektur.

Do zespołu Demagoga może dołączyć każda chętna osoba, która chce wspierać nas w sprawdzaniu wypowiedzi polityków, tworzeniu analiz i raportów, monitorowaniu wypełniania obietnic wyborczych i nie tylko. Wystarczy, że spełnia warunki zapisane w naszej Deklaracji Bezstronności, czyli nie należy do partii politycznej, nie startowała w wyborach, a współprace, które podejmuje, nie podważają jej neutralności.

Dzięki środkom z Korpusu Solidarności, rządowego programu wspierania wolontariatu, jeden z naszych wolontariuszy mógł zorganizować w listopadzie spotkania dla zespołu Demagoga i jego patronów. Wspólne dyskusje o książkach dotyczących dezinformacji i fact-checkingu pozwoliły nam spojrzeć na codzienną pracę fact-checkera z wielu nowych perspektyw. Każda z książek, którymi się zajęliśmy na naszych spotkaniach, w mniejszym lub większym stopniu dotyczyła oceny wiarygodności ekspertów, zaufania do ich ustaleń oraz ich roli w dążeniu do prawdy.

Znaczenie języka w debacie klimatycznej

Pierwsza z omawianych książek nosi tytuł „The Language of Climate Politics. Fossil-Fuel Propaganda and How to Fight It” („Język polityki klimatycznej. Propaganda koncernów paliw kopalnych i jak z nią walczyć”). Jej autorka, dr Genevieve Guenther, jest założycielką organizacji End Climate Silence, której celem jest „pomaganie mediom w przedstawianiu kryzysu klimatycznego z należytą pilnością”.

Co ciekawe, Guenther z wykształcenia jest specjalistką w zakresie literatury renesansu. Jej książka nie jest analizą procesów atmosferycznych, lecz krytycznym spojrzeniem na język, którym posługują się przeciwnicy ograniczeń emisji CO2.

ocenie dr. Chrisa Feathermana, językoznawcy, Guenther miesza w swojej publikacji naukową analizę dyskursu z wyciąganiem wniosków na podstawie potocznych pojęć. Z kolei Breakthrough Institute, organizacja promująca technologiczne odpowiedzi na zmianę klimatu, opublikowała factcheckingowy artykuł podważający część informacji zawartych w tej książce. Warto podkreślić, że Guenther jest podejrzliwa wobec inicjatyw przedstawiających technologię jako ratunek w sytuacji kryzysu klimatycznego.

Tworzenie wizerunku ekspertów przez korporacje

Jednym z tematów poruszonych przez autorkę jest sposób, w jaki koncerny paliw kopalnych starają się kreować swój wizerunek. Guenther zauważyła, że chętnie mówią one o swoich ambicjach w osiągnięciu zerowej emisji. W czasie naszych spotkań poddaliśmy refleksji tę obserwację.  

Autorka uważa, że budowanie w ten sposób pozytywnych skojarzeń z firmą to tylko pozorny paradoks i twierdzi, że takie podejście producentów paliw może powiększyć ich zyski. Szczególnie krytycznie patrzy ona na promowanie technologii wychwytywania dwutlenku węgla i usuwania go z atmosfery (np. 1, 2, 3, 4). Według Guenther to tylko sposób na uzasadnienie dalszej emisji.

Jak stwierdziła Rada Naukowa Akademii Europejskich (EASAC) w raporcie z 2018 roku: „Po przeanalizowaniu dowodów naukowych dotyczących kilku możliwych opcji usuwania CO2 […] dochodzimy do wniosku, że technologie te oferują jedynie ograniczony realistyczny potencjał usuwania węgla z atmosfery” (s. 7).

Podobne zdanie wyraził Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) w raporcie z 2021 roku, w którym stwierdzono: „Technologie usuwania CO2 nie są w stanie, lub nie są jeszcze gotowe, aby usuwać węgiel na taką skalę, która byłaby wymagana do zrekompensowania obecnego poziomu emisji, a większość z nich posiada niepożądane skutki uboczne” (s. 32).

Wobec tego – według Genevieve Guenther – koncerny paliwowe, gdy kreują swój wizerunek jako specjalistów w kwestii nowoczesnych technologiach ograniczania wpływu dwutlenku węgla na atmosferę, działają przede wszystkim na swoją korzyść. Choć część uczestników spotkania wyrażała nadzieje związane z dalszym rozwojem tej technologii, to jednak z niepokojem komentowaliśmy możliwość tworzenia fałszywych autorytetów, które w rzeczywistości realizują jedynie prywatne interesy. Rozmawialiśmy o tym również podczas spotkania poświęconego kolejnej książce.

Fact-checking polityczny na świecie

W zeszłym roku dr Laurens Lauer z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Duisburg-Essen opublikował książkę pt. „Similar Practice, Different Rationales. Political Fact-Checking around the World” („Podobna praktyka, różne powody. Fact-checking polityczny na świecie”). Autor omówił w niej działalność organizacji factcheckingowych w Argentynie, Gruzji, we Włoszech i w USA.

Laurens Lauer zwrócił uwagę na różnorodność tych inicjatyw, wynikającą zarówno z kontekstów regionalnych, jak i z historii ich powstawania. Niektóre organizacje mają swoje korzenie w uniwersytetach, inne – w trzecim sektorze, a pozostałe – w mediach.

W trakcie dyskusji skupiliśmy się na założeniach teoretycznych autora. Dotyczyły one m.in. różnych modeli sfery publicznej, rozumianej jako relacje występujące między rządzącymi a resztą obywateli.

Rządy ekspertów

Pierwszy z poruszanych modeli nazywany jest przez autora elitystycznym. Opiera się on na obserwacjach Waltera Lippmanna, amerykańskiego publicysty, zgodnie z którymi współczesny świat staje się coraz bardziej skomplikowany i przepełniony informacjami.

Z tego względu Lippmann podaje w wątpliwość kompetencje „przeciętnych obywateli” do aktywnego uczestnictwa w dyskusjach i podejmowania decyzji związanych z polityką. W jego ujęciu taka aktywność wymaga złożonych umiejętności i specjalistycznej wiedzy, których większość społeczeństwa nie posiada. 

„Przeciętnych obywateli” Lippmann nazywa outsiderami i zestawia ich z insiderami, to znaczy ekspertami dostarczającymi naukowych diagnoz i rozwiązań problemów społeczno-politycznych. Według niego media i dziennikarze pełnią rolę pośredników między ekspertami a resztą społeczeństwa, ponieważ tłumaczą skomplikowane zagadnienia w zrozumiały sposób oraz zapoznają społeczeństwo z opiniami ekspertów z różnych dyscyplin. 

W efekcie model elitystyczny prowadzi do sytuacji, w której znaczna władza decyzyjna pozostaje w rękach stosunkowo małej grupy ekspertów. 

Pluralizm głosów

Odmienne idee, jak zauważył dr Lauer, cechują pluralistyczny model sfery publicznej. Zakłada on włączanie w debatę polityczną zróżnicowanych głosów i dąży do zwiększenia partycypacji obywateli w sprawowaniu władzy i podejmowaniu decyzji. 

Ten model opiera się więc na inkluzywności. Ze względu na różnorodność światopoglądów i interesów jednostek nie zakłada on jednak osiągnięcia konsensusu, lecz stałą pracę nad rozwiązaniami problemów społecznych.

W tym modelu rolą dziennikarzy i mediów jest rzeczowe relacjonowanie oraz analizowanie nierówności społecznych. Twórcy treści mają wskazywać przyczyny tych zjawisk oraz opisywać ich skutki.

Debata publiczna jako rozwiązanie problemu wykluczenia

Kolejnym modelem sfery publicznej omawianym w książce i poruszanym w trakcie naszej dyskusji jest model deliberatywny. Opiera się on na teorii społecznej Jürgena Habermasa.

Habermas widzi dwa współistniejące obszary. Z jednej strony społeczeństwo tworzą ludzie, których łączą wspólna wiedza i normy. Z drugiej strony na ich działania wpływają państwo i gospodarka, które mogą funkcjonować dzięki urzędom, administracji i pieniądzom. Jürgen Habermas nazwał te dwa obszary odpowiednio światem przeżywanymsystemem

Sfera publiczna powinna je łączyć, jednak system wkracza w zwykłe ludzkie życie i podważa zbiorowe normy.

Model deliberatywny zakłada, że toczy się debata, w której nadrzędny jest interes publiczny. Biorą w niej udział wszyscy obywatele, niezależnie od tego, kim są i skąd pochodzą. Dzięki temu prywatne interesy nie mogą zdominować sfery publicznej.

Dekonstrukcja relacji władzy w społeczeństwie

Ostatni model sfery publicznej poruszony w książce i w trakcie dyskusji jest nazywany konstrukcjonistycznym. Skupia się on przede wszystkim na dekonstrukcji relacji władzy w społeczeństwie. Chodzi o ujawnienie sensów utajonych w utartych zwyczajach i normach, sprawiających, że jedni ludzie są posłuszni innym. 

Zwolennicy tego modelu podkreślają konieczność wyrażania doświadczeń i interesów wynikających z indywidualnej sytuacji życiowej ludzi. Dzięki temu mogą oni swobodnie podważać uprawnienia władzy i wymagania, jakie mają wobec nich rządzący.

Fact-checking jako dostarczanie informacji umożliwiających krytykę

Uczestnicy naszych spotkań krytycznie podchodzili do skrajnych koncepcji sfery publicznej. Choć eksperci, których rolę podkreśla model elitarystyczny, mają największe kompetencje do opisywania rzeczywistości, to jednak także wobec nich potrzebne są krytyczne podejście i społeczna kontrola. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że będą oni wykorzystywać swoją pozycję do manipulowania społeczeństwem i do realizacji swoich prywatnych interesów.

Z drugiej strony przedstawianie ekspertów i rządzących jako konstruktu społecznego może prowadzić do myślenia spiskowego, zgodnie z którym każdy ekspert jest co do zasady podejrzany. Naszym zdaniem nieuzasadnione byłoby twierdzenie, że ludzie zawsze posługują się tytułami naukowymi, formalnym wykształceniem i publikacjami w renomowanych czasopismach dla własnej korzyści i dla przyjemności rządzenia innymi ludźmi. 

Doszliśmy do wniosku, że fact-checking powinien w jak największym stopniu dostarczać ludziom nie tylko sprawdzonych informacji z rzetelnych źródeł, lecz także informacji o tych źródłach, tak, aby każdy mógł je ocenić. Podkreśliliśmy też to, co mówimy od dawna – nasza działalność nie powinna wykluczać z debaty odmiennych głosów, lecz co najwyżej zwracać uwagę na skutki aktywności osób, które działają na szkodę interesu publicznego. 

Uważamy, że fact-checking ma służyć przede wszystkim ustalaniu racjonalnych przesłanek, na podstawie których można podejmować możliwie najlepsze decyzje służące wspólnemu dobru.

Edukacja w erze fałszywych informacji

Dyskusję o roli fact-checkingu w sferze publicznej mogliśmy kontynuować podczas spotkań o książce pt. „Education in the Age of Misinformation. Philosophical and Pedagogical Explorations” („Edukacja w erze misinformacji. Rozważania filozoficzne i pedagogiczne”). Składają się na nią głosy badaczy z wielu dziedzin. Zebrała je dr Lana Parker, pedagożka związana z kanadyjską uczelnią University of Windsor.

Autorzy tej publikacją omawiają zagrożenia, jakie dezinformacja powoduje dla młodych ludzi, dorastających w świecie serwisów społecznościowych. Przedstawiają oni także konsekwencje problemów w świecie informacji dla funkcjonowania demokracji.

Dezinformacja a eksperci

W książce temat autorytetu ekspertów został poruszony między innymi w rozdziale trzecim, który stworzyło dwoje pedagogów: dr Peter KellyUniwersytetu Plymouthdr Susann HofbauerUniwersytetu Bundeswehry im. Helmuta Schmidta.

Peter Kelly i Susann Hofbauer zauważyli, że zaufanie do wiedzy naukowców i polityków może istnieć, gdy funkcjonuje powszechne przeświadczenie o ich bezstronności. Aby ufać najlepiej poinformowanym źródłom, trzeba też wiedzieć, że działają one w interesie publicznym.

Tymczasem, jak zauważyli autorzy, politycy mogą instrumentalnie wykorzystywać badania, aby przedstawiać swoje decyzje polityczne jako wolne od czysto politycznych interesów. Jako przykład dr Kelly i dr Hofbauer podali debatę dotyczącą ponownego otwarcia szkół w Anglii po pierwszym lockdownie wywołanym pandemią COVID-19. Jedną stroną konfliktu byli rząd oraz władze uniwersyteckie, natomiast drugą reprezentowały związki nauczycielskie i Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne. Obydwie strony powoływały się na badania popierające ich własne postulaty.

Fact-checking jako podsumowanie różnych punktów widzenia

Autorzy nie próbują przekonać, że nauka jest jedynie narzędziem w rękach elit. Zwracają jednak uwagę na nadużywanie i wybiórcze traktowanie ustaleń badaczy. Tego rodzaju praktyki w konsekwencji obniżają zaufanie do nauki i ekspertów.

Jako możliwe rozwiązanie problemu instrumentalizacji nauki autorzy podają wykorzystywanie źródeł zróżnicowanych pod względem metodologii i dyscypliny badawczej. Takie podejście umożliwia jak najdokładniejsze odzwierciedlenie rzeczywistości, a tym samym – lepsze uzasadnienie decyzji politycznych. 

W tym kontekście rolą mediów, jak przekonują autorzy, jest zdolność komunikowania tej różnorodności szerszemu gronu odbiorców. Umożliwia to udział w debacie publicznej wszystkim obywatelom. 

Uczestnicy naszej dyskusji zauważyli w tym także istotną rolę fact-checkerów. Nasze analizy powinny uwzględniać różnorodne argumenty, które należy czerpać nie tylko z dziedziny medycyny i nauk ścisłych, lecz także z obszaru nauk społecznych i humanistycznych.

 

Projekt dofinansowany ze środków Korpusu Solidarności – Rządowego Programu Wspierania i Rozwoju Wolontariatu Systematycznego na lata 2018–2030.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź