Strona główna Analizy Mity na temat Głuchych. Powielanie tych treści prowadzi do dyskryminacji

Mity na temat Głuchych. Powielanie tych treści prowadzi do dyskryminacji

Mają swój język i kulturę, ale otoczenie albo ich nie widzi, albo widzi w krzywym zwierciadle. Głuchym w Polsce nie żyje się łatwo, a największą przeszkodą nie jest niepełnosprawność słuchu, ale fakt, że się o nich zapomina. Zebraliśmy najważniejsze fakty, które pozwolą słyszącym zobaczyć inny, ale to nie znaczy, że gorszy świat Głuchych.

na grafice widzimy osobę posługującą się językiem migowym

Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog

Mity na temat Głuchych. Powielanie tych treści prowadzi do dyskryminacji

Mają swój język i kulturę, ale otoczenie albo ich nie widzi, albo widzi w krzywym zwierciadle. Głuchym w Polsce nie żyje się łatwo, a największą przeszkodą nie jest niepełnosprawność słuchu, ale fakt, że się o nich zapomina. Zebraliśmy najważniejsze fakty, które pozwolą słyszącym zobaczyć inny, ale to nie znaczy, że gorszy świat Głuchych.

W grudniu 2019 roku Szymon Hołownia w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim ogłaszał zamiar startowania w wyborach prezydenckich – podczas transmisji tego wydarzenia w prawym dolnym rogu ekranu widoczny był tłumacz języka migowego. Słyszący widz mógł wówczas pomyśleć, że oto wystąpienie Hołowni jest dostępne również dla osób Głuchych.  Jednak nie do końca tak było, o czym napisała Anna Goc w książce „Głusza”.

Dziennikarka „Tygodnika Powszechnego” oglądała wydarzenie wraz z osobą Głuchą, która jak się okazało, niewiele mogła zrozumieć z tego, co tłumacz miga (s. 171–176).

„Hybryda, której nie rozumiem”

Razem z Anną Goc wystąpienie Hołowni oglądał Bartosz Marganiec. W pewnym momencie napisał do dziennikarki: „Tłumacz nie miga ani systemem językowo-migowym, ani polskim językiem migowym. To jest jakaś hybryda, której ja nie rozumiem” (s. 172).

Sytuacja powtórzyła się w czasie tegorocznej kampanii prezydenckiej. Podczas wystąpienia Hołowni ponownie obecny był tłumacz, który w pewnym momencie przestał migać i zamarł, wpatrując się w polityka. Zostało to odczytane tak, że Hołownia mówił takie bzdury, że nawet tłumacz nie wiedział, jak je przekazać w języku migowym. Taką narrację forsowali niektórzy politycy i media (1, 2, 3). 

Aby zrozumieć w pełni, co naprawdę zaszło w tych dwóch przypadkach, należy rozprawić się z błędnymi przekonaniami na temat osób Głuchych w Polsce. Sytuacje z tłumaczeniem wystąpień Hołowni – jak w soczewce – skupiają efekty mitów na temat tej społeczności oraz problemy, z jakimi zmagają się Głusi. Jak zaznacza Stowarzyszenie „Okno na Świat” w komentarzu dla Demagoga: 

„W społeczeństwie wciąż funkcjonuje wiele błędnych i nieprawdziwych przekonań na temat osób g/Głuchych, które wpływają na sposób, w jaki są one postrzegane i traktowane na co dzień. Często głuchotę utożsamia się z niepełnosprawnością intelektualną, brakiem samodzielności czy niemożnością porozumiewania się – co nie tylko mija się z prawdą, ale przede wszystkim utrwala szkodliwe stereotypy”.

Mit 1. Jest tylko jeden język migowy na świecie

Nie istnieje jeden, uniwersalny i międzynarodowy język migowy. Społeczności osób głuchych w różnych częściach świata mają swoje języki migowe. W Stanach Zjednoczonych posługują się oni ASL amerykańskim językiem migowym, a w Wielkiej Brytanii BSL –  brytyjskim językiem migowym. W Polsce osoby głuche posługują się polskim językiem migowym (PJM). To jedyny naturalny dla nich język. 

Sprawę komplikuje istnienie systemu językowo-migowego (SJM), który jest systemem sztucznym, stworzonym przez osoby słyszące i opartym na języku polskim. 

Stowarzyszenie Okno na Świat” komentuje: „SJM był używany głównie przez nauczycieli, urzędników – nie przez samych głuchych. Dlatego wiele osób głuchych nigdy nie miało z nim kontaktu albo nie chce go używać, bo to nie ich język. SJM nie działa jak prawdziwy język – ma sztywny szyk zdania, nie używa przestrzeni ani mimiki tak jak PJM. Przez to brzmi dla głuchych nienaturalnie, a wręcz niezrozumiale”.

Tymczasem Anna Goc w „Głuszy” pisze, że to właśnie powstanie SJM sprawiło, że niektórzy zaczęli uważać naturalny język głuchych za gorszy sposób migania (s. 59). 

Mit 2. Każda osoba głucha zna język polski

Może dziwić, że SJM się nie przyjął, skoro przecież bazuje na wspólnym dla nas wszystkich języku polskim. Ale tu właśnie tkwi kolejny mit: język polski wcale nie jest rodzimy dla osób głuchych. Dla części z nich jest on językiem obcym

„Osoby głuche, które urodziły się niesłyszącymi lub wcześnie straciły słuch, nie miały naturalnego dostępu do języka mówionego, jakim jest język polski. Wielu Głuchych zna język polski na poziomie funkcjonalnym – potrafią pisać, czytać wiadomości, rozumieją teksty. Ale nie wszyscy opanowali go biegle, zwłaszcza jeśli nie mieli do niego dostępu we wczesnym dzieciństwie. To nie jest kwestia braku chęci, tylko braku równego startu” – wyjaśnia Stowarzyszenie „Okno na Świat”.

Mit 3. Głusi chodzą do szkół przystosowanych do ich potrzeb

Brak równego startu młodej osoby głuchej wynika z ograniczonego dostępu do edukacji. W idealnym świecie osoby głuche uczyłyby się w szkołach, gdzie nauczyciele znają PJM, a wszystko jest dostosowane – co powinno być oczywiste – do potrzeb osób, które nie słyszą lub słyszą słabo. Rzeczywistość wygląda inaczej. 

Jak wynika z raportu Najwyżej Izby Kontroli z 2022 roku, nauczyciele pracujący z osobami głuchymi nie muszą znać języka migowego, a do potrzeb uczniów, którzy posługują się PJM, nie dostosowano ani podręczników, ani podstawy programowej czy arkuszy egzaminacyjnych.

W latach 2019–2022 NIK skontrolowała 15 placówek Ok. 60 proc. nauczycieli i pedagogów z placówek specjalnych i ok. 85 proc. w szkołach integracyjnych albo w ogóle nie znało języka migowego, albo posługiwało się nim na takim poziomie, który nie pozwalał na sprawną komunikację. 

raporcie NIK czytamy: Gdy słyszące dziecko zaczyna edukację, potrafi mówić. Uczy się więc czytać i pisać w języku polskim, który już zna, i dzięki niemu zdobywa wiedzę. Sytuacja głuchego dziecka jest zupełnie inna jeśli ma niesłyszących rodziców posługujących się polskim językiem migowym (PJM), wynosi ten język z domu, a język polski, którego nie słyszy, jest dla niego językiem obcym. Mówiący i niemigający w PJM nauczyciel nie ma z takim dzieckiem żadnego kontaktu”.

Mit 4. Każda osoba głucha zna język migowy

Braki w systemie edukacji, który tak naprawdę wyklucza osoby głuche, to jeden z powodów, dla których nie każdy głuchy zna PJM. Większość głuchych dzieci rodzi się w rodzinach słyszących (ok. 90 proc.). Jeśli ich rodzice, a później pedagodzy i nauczyciele, nie znają języka migowego, dziecko nie ma od kogo się go nauczyć (s. 120). Według Narodowego Spisu Powszechnego, języka migowego używa niecałe 10 tys. osób (s. 120). Statystyki mogą być jednak zaniżone – ze względu na trudności Głuchych w wypełnieniu kwestionariusza.

Do tego dochodzi to, o czym pisze w komentarzu dla Demagoga Stowarzyszenie „Okno na Świat”: 

„Lekarze i pedagodzy przez lata zalecali »rehabilitację mowy « i zakazywali używania języka migowego, wierząc, że opóźnia on rozwój mowy. Przez dekady dominującą metodą nauczania Głuchych był oralizm – skupienie się na mowie i czytaniu z ust, przy jednoczesnym zakazie migania w szkołach. W rezultacie wiele osób Głuchych kończyło edukację z ograniczonym dostępem zarówno do języka migowego, jak i do języka polskiego”.

Te praktyki obszernie opisała Anna Goc w „Głuszy”, m.in. na przykładzie wspomnianego już Bartosza Margania, który urodził się z niedosłuchem głębokim. Uczęszczał on do szkół dla słyszących, nauczył się języka polskiego, czytał z ruchu warg i mówił. Mimo tego napotykał na coraz większe problemy. 

„W podstawówce integracyjnej szybko się przekonał, że czytanie z ruchu warg wcale nie jest takie łatwe. Pojawiały się nowe osoby i każda mówiła inaczej. Jedna szybciej, druga wolniej. Uciekały mu kolejne słowa, całe zdania. Bartek coraz częściej musiał się czegoś domyślać. Coraz bardziej się wysilał” – pisze Goc (s. 21). 

Mit 5. Każdy tłumacz języka migowego zna PJM

Nauczyciel głuchych dzieci, który nie zna ich języka, to taki sam absurd jak tłumacz, który nie zna PJM lub zna go w sposób niewystarczający. Niestety, w przypadku wystąpień Szymona Hołowni, opisanych na początku tekstu, właśnie tak najprawdopodobniej było – zatrudniono tłumaczy, którzy nie do końca sprawdzili się w tej roli. 

Zresztą mówił o tym dla Krytyki Politycznej Krzysztof Kotyniewicz, prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Głuchych (PZG), który wskazał, że w Polsce nie ma określonych zasad państwowej certyfikacji tłumaczenia języka migowego.

Dlatego na listy tłumaczy, dostępnych na stronach internetowych urzędów wojewódzkich (np. 1, 2, 3), są wpisywane osoby, które znają PJM w niewystarczającym stopniu lub posługują się SJM, którego Głusi często nie rozumieją. Co więcej, nie weryfikuje się poziomu wiedzy tłumaczy, ponieważ prawo wymaga tylko deklaracji złożonej przez tłumacza.

O braku dostępu do tłumaczy, którzy biegle posługują się PJM, Głusi mówią często. Ostatnio w tym roku – przy okazji protestu w Warszawie. Wymieniano, że osób znających PJM brakuje w urzędach, szpitalach czy w placówkach publicznych.

Mit 6. Wszyscy Głusi potrafią czytać z ruchu warg

Kolejne szkodliwe i fałszywe przekonanie na temat społeczności Głuchych również dotyczy sposobu, w jaki rzekomo komunikują się jej członkowie. Uważa się, że wszystkie osoby głuche czytają z ruchu warg, a więc wystarczy powoli i wyraźnie artykułować poszczególne słowa, aby przekazać im coś w języku polskim. Tymczasem nie można tego brać za pewnik.

Czytanie z ruchu warg jest trudne i nie wszyscy posiadają tę umiejętność. Nie każdy Głuchy ją opanował, a nawet jeśli, to nie gwarantuje ona pełnego zrozumienia rozmowy, zwłaszcza w hałasie, przy szybkim mówieniu lub przy zasłoniętych ustach” – tłumaczy Stowarzyszenie „Okno na Świat”.

Mit 7. Wszyscy Głusi są niemi

Nazywanie osób głuchych „głuchoniemymi” jest nieprawidłowe i stygmatyzujące. Głusi mają swój język, którym jest PJM, nie można więc powiedzieć, że są niemi. To sugeruje słyszącym, że osoby te nie mogą się komunikować, co nie jest prawdą. 

Dlatego prawidłowo określa się tę grupą mianem Głuchych wielką literą piszemy wtedy, gdy chcemy zaznaczyć, że chodzi o grupę osób z odrębnym językiem i z odrębną kulturą. Można używać także określeń osoba głucha, niesłysząca lub słabosłysząca.

Gdy piszemy o osobach głuchych, wtedy podkreślamy, że chodzi nam tylko o medyczny aspekt, czyli brak słuchu. Nie każda osoba niesłysząca lub słabosłysząca identyfikuje się też z Głuchymi. Dlatego często można napotkać na formę „osoby g/Głuche”. Natomiast słowo „głuchoniemy” jest określeniem pejoratywnym dla osób niesłyszących i należy go unikać. 

Mit 8.: Osoby głuche są niepełnosprawne intelektualnie

„To bardzo szkodliwy i niestety wciąż powszechny mit, który nie ma żadnego poparcia w faktach. Głuchota to niepełnosprawność słuchu, a nie intelektu podkreśla Stowarzyszenie „Okno na Świat”. Jak dodaje, osoby głuche mają taki sam potencjał intelektualny jak osoby słyszące. Utrata słuchu nie ma nic wspólnego z poziomem inteligencji. 

Niestety, zdarza się, że problemy w komunikacji odczytuje się właśnie tak, że osoba głucha jest mniej sprawna intelektualnie. Tymczasem jakiekolwiek ewentualne braki, np. w wiedzy, wynikają z nierównego dostępu do edukacji.

Mit 9. Każda osoba głucha nie słyszy

Społeczność osób głuchych jest zróżnicowana – znajdziemy w niej osoby o różnym ubytku słuchu. Niektórzy słyszą niewiele, inni nieco więcej, niektórzy korzystają z aparatów słuchowych, które nieco ale nie całkowicie poprawiają ich zdolności słuchu. Szacuje się, że w Polsce jest około 50 tys. osób z uszkodzeniem słuchu głębokim i znacznym, chociaż eksperci z biura RPO podkreślają, że dane na temat osób głuchych są prawdopodobnie zaniżone (s. 63). 

Z raportu Polskiego Związku Głuchych wynika, że prawie 1 mln osób ma prawdopodobnie uszkodzony słuch w stopniu umiarkowanym, a osób z uszkodzeniem słuchu w stopniu lekkim jest w przybliżeniu ok. 3 mln. 

Prawda: O Głuchych wielu zapomina – w tym politycy

Chociaż Szymon Hołownia miał tłumaczy, którzy nie do końca odpowiedzieli na potrzeby osób Głuchych, to jednak warto docenić to, że w ogóle pomyślał, aby swoje wystąpienia przetłumaczyć na język migowy. To rzadkość. 

Kampania tak naprawdę nie była dostępna. Były sytuacje, że nawet osoby głuche prosiły, zgłaszały, wnosiły różne skargi. I prosiły też, że jeżeli politycy mają coś do powiedzenia, chcą się z czymś podzielić, to żeby w jaki sposób dali ten dostęp. Żeby na żywo na przykład dać osobę tłumaczącą. Niczego takiego nie było. Nie było pełnej dostępności mówił w „Trójce” Tomasz Grabowski, osoba głucha, grafik i aktywista.

Tomasz Grabowski podkreślał, że Głusi nie mają dostępu np. do informacji na żywo, w tym do transmisji ze spotkań z politykami. W samych spotkaniach też trudno brać im udział, ponieważ nie są one dla nich tłumaczone.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź