Podwójny rocznik w rekrutacji do szkół

12.07.2019

Olbrzymie emocje budzi obecnie rekrutacja do szkół ponadgimnazjalnych i brak miejsc spowodowany podwójnym rocznikiem. Jakie są fakty?

Wypowiedź

Fałsz

Uzasadnienie

Elżbieta Kruk formułuje ogólną tezę dotyczącą spadku poziomu wiedzy wśród uczniów. Jej podstawą mają być wyniki testów oraz sprawdzianów poziomu wiedzy uczniów kończących szkołę. Przykładem regularnego testu jest organizowane przez OECD badanie PISA. Przeprowadza się je wśród piętnastolatków. Z kolei najlepszym przykładem sprawdzianu dla uczniów kończących szkołę są egzaminy gimnazjalne i  matury.

Porównanie zmian w wynikach matur z roku na rok może być kłopotliwe ze względu na wprowadzenie nowej formuły egzaminu w 2015 roku. Ponadto egzaminy gimnazjalne i matury może cechować zmienny poziom t

Elżbieta Kruk formułuje ogólną tezę dotyczącą spadku poziomu wiedzy wśród uczniów. Jej podstawą mają być wyniki testów oraz sprawdzianów poziomu wiedzy uczniów kończących szkołę. Przykładem regularnego testu jest organizowane przez OECD badanie PISA. Przeprowadza się je wśród piętnastolatków. Z kolei najlepszym przykładem sprawdzianu dla uczniów kończących szkołę są egzaminy gimnazjalne i  matury.

Porównanie zmian w wynikach matur z roku na rok może być kłopotliwe ze względu na wprowadzenie nowej formuły egzaminu w 2015 roku. Ponadto egzaminy gimnazjalne i matury może cechować zmienny poziom trudności. Co więcej, obydwa sprawdziany nie weryfikują jedynie poziomu wiedzy uczniów, lecz także ich umiejętności (w  szczególności badania PISA).

W przypadku wyników PISA widoczny jest spadek wyników polskich uczniów w latach 2012-2015, co wpisuje się w ogólnoświatowy trend. Nie jest to jednak stała tendencja spadkowa. Z kolei w przypadku egzaminów gimnazjalnych i matur nie wystąpił wyraźny spadek wyników. Uzyskane dane nie pozwalają na jednoznaczne stwierdzenie spadku poziomu wiedzy, dlatego uznajemy, że wypowiedź E. Kruk zawiera fałsz.

Umiejętności uczniów w komparatystycznym badaniu międzynarodowym analizuje OECD, za pośrednictwem badań PISA. Jest to największe międzynarodowe badanie umiejętności uczniów na świecie, realizowane co 3 lata we wszystkich krajach członkowskich OECD, a także w kilkudziesięciu krajach partnerskich. Polska uczestniczy w nim od samego początku, czyli od 2000 roku. Badanie przeprowadzane jest zawsze na grupie uczniów, którzy w roku poprzedzającym ukończyli 15 lat.

Najnowszy dostępny raport PISA dotyczy badań przeprowadzonych w 2015 roku. Możemy w nim wyczytać, że:

  • W zakresie rozumowania w  naukach przyrodniczych (scientific literacy) wynik polskich uczniów wyniósł 501 pkt. Był to wynik o  24 pkt. niższy niż w badaniu z 2012 r. i  wyższy o 4 pkt. w porównaniu do roku 2006, w którym po raz pierwszy dokonano pełnego pomiaru umiejętności rozumowania w naukach przyrodniczych i opracowano skalę odniesienia dla dalszych pomiarów. Obniżenie wyników pomiędzy latami 2012 i 2015 odnotowano w większości krajów OECD. Wynik ten daje nam to dziesiąte miejsce wśród krajów Unii Europejskiej. Pierwsze miejsce zajmuje Singapur (556 pkt). Z krajów europejskich przoduje Estonia z wynikiem 534 punktów, a w czołówce znajduje się też Finlandia (531 pkt). 
  • czytaniu i interpretacji (reading literacy) średni wyniki polskich uczniów wyniósł 506 pkt i był o 12 pkt niższy od wyniku z  2012 r. W badaniu umiejętności czytania i interpretacji polscy uczniowie znaleźli się na czwartym miejscu w UE. Wśród krajów świata Polska znalazła się na 13 miejscu. Warto zaznaczyć, że jedynie 9 krajów uzyskało wynik statystycznie istotnie lepszy od Polski, zaś w przypadku 3 ich przewaga mieściła się w granicach błędów losowych.
  • Średni wynik polskich uczniów w zakresie matematyki (mathematical literacy) to 504 pkt. – o 14 pkt mniej niż w 2012 r. Daje to nam 6 miejsce w UE, za Estonią, Holandią, Danią, Finlandią i  Słowenią.

Podsumowując, wyniki z poszczególnych części badania PISA w latach 2015-2006 prezentowały się następująco:

  • Nauki przyrodnicze: 2015 – 501 pkt, 2012 – 525 pkt, 2009 – 508 pkt, 2006 – 497 pkt
  • Czytanie: 2015 – 506 pkt, 2012 – 518 pkt, 2009 – 500 pkt, 2006 – 508 pkt
  • Matematyka: 2015 – 504 pkt, 2012 – 518 pkt, 2009 – 495 pkt, 2006 – 495 pkt

Choć widoczny był spadek wyników we wszystkich dziedzinach w latach między 2012 a 2015 rokiem, tendencja spadkowa nie rozciąga się na cały okres 2006-2015.

Wiedzę uczniów kończących szkołę sprawdzają egzaminy gimnazjalne i maturalne. Należy mieć jednak na uwadze, że w związku z reformą systemu edukacji, która przywróciła dwustopniowy model nauczania 8+4, w tym roku odbył się już ostatni egzamin gimnazjalny. W najbliższych latach źródłem porównawczym dotyczącym zmian poziomu wiedzy uczniów na przestrzeni lat pozostaną więc już tylko egzaminy maturalne.

Statystyki dotyczące przeprowadzanych egzaminów gimnazjalnych i maturalnych prezentuje w swoich raportach Centralna Komisja Egzaminacyjna. Przeanalizowaliśmy je począwszy od roku 2012.

Egzamin gimnazjalny składa się z trzech części: humanistycznej, matematyczno-przyrodniczej oraz języka obcego. Średnie wyniki w wersji standardowej egzaminów z poszczególnych części są następujące:

Część humanistyczna:

  • 2012 – 65% z zakresu języka polskiego, 61% z zakresu historii i wosu
  • 2013 – 62%, 58%
  • 2014 – 68%, 59%
  • 2015 – 62%, 64%
  • 2016 – 69%, 56%
  • 2017 – 69%, 59%
  • 2018 – 68%, 59%

Część matematyczno-przyrodnicza:

  • 2012 – 47% z zakresu matematyki, 50% z zakresu przedmiotów przyrodniczych
  • 2013 – 48%, 59%
  • 2014 – 47%, 52%
  • 2015 – 48%, 50%
  • 2016 – 49%, 51%
  • 2017 – 47%, 52%
  • 2018 – 52%, 56%

Język nowożytny – angielski (poziom podstawowy):

Wyniki egzaminów gimnazjalnych z ostatnich 7 lat nie potwierdzają więc tezy o spadku wiedzy uczniów. Zarówno część humanistyczna, jak i matematyczno-przyrodnicza, a także najpopularniejszy wariant części języka nowożytnego – pozostają na stosunkowo niezmiennym poziomie.

W przypadku egzaminów maturalnych, oprócz samego uśrednionego wyniku z danego egzaminu, dochodzi jeszcze kwestia zdawalności. Dodatkowym utrudnieniem w ocenie wypowiedzi Elżbiety Kruk w odniesieniu do egzaminów maturalnych, jest mnogość przedmiotów dodatkowych, z których mogą zdawać egzamin maturzyści.

Obiektywną ocenę utrudnia także fakt, iż od 2015 roku maturzyści zobowiązani są do przystąpienia do co najmniej jednego egzaminu pisemnego z przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Uniemożliwia to rzetelne porównanie poziomu wiedzy zdających z danego przedmiotu w latach wcześniejszych, kiedy to, z racji fakultatywnej specyfiki egzaminów na poziomie rozszerzonym, zdawali go wyłącznie chętni. W związku z tym, sprawdziliśmy wyłącznie egzaminy obowiązkowe, wspólne dla wszystkich maturzystów – język polski, matematykę oraz najpopularniejszy w wyborze nowożytny język obcy – angielski.

Przyjrzyjmy się zdawalności egzaminu maturalnego.

Osoby, które zdały egzamin:

  • 2012 – 265 122 (80% zdających)
  • 2013 – 255 057 (81%)
  • 2014 – 208 023 (71%)
  • 2015 – 204 497 (74%)
  • 2016 – 205 361 (79%)
  • 2017 – 202 550 (78,5%)
  • 2018 – 197 416 (79,7%)

Odsetek osób, które zdały egzamin, po znaczącym spadku w latach 2014 – 2015, powrócił do swojego zbliżonego poziomu. Pomimo spadku nominalnej liczby zdających, oscyluje on w granicach 80%.

Osoby, które nie zdały egzaminu z więcej niż jednego przedmiotu:

  • 2012 – 22 296 (7%)
  • 2013 – 19 077 (6%)
  • 2014 – 28 527 (10%)
  • 2015 – 18 906 (7%)
  • 2016 – 14 240 (5,5%)
  • 2017 – 17 176 (6,7%)
  • 2018 – 13 709 (5,5%)

Analogicznie, po dość znaczącym wzroście odsetka osób, które nie zdały egzaminu z więcej niż jednego przedmiotu, który miał miejsce w 2014 roku, wskaźnik ten w kolejnych latach powrócił do swojego pierwotnego poziomu i oscyluje obecnie w granicach około 6%.

Następnie przyjrzyjmy się wynikom z poszczególnych matur.

Średnie wyniki egzaminu maturalnego z języka polskiego (część pisemna, poziom podstawowy):

Średnie wyniki egzaminu maturalnego z języka polskiego z części pisemnej na poziomie podstawowym oscylują w granicach od około 55 do niemal 60%. Wyjątkiem jest egzamin z 2015 roku, przeprowadzony po raz pierwszy w oparciu o nową podstawę programową (absolwenci techników zdawali wtedy maturę jeszcze w starej formule), który wyróżnia się pozytywnie ze swoją średnią 66%. 

Wyniki egzaminu maturalnego z matematyki (poziom podstawowy):

Podobna sytuacja jak przy maturze z języka polskiego ma miejsce w przypadku egzaminu maturalnego z matematyki, gdzie wyniki oscylują w granicach od 55 do 60%. Wyjątkiem są lata 2014 – 2015, gdzie średnia spadła do poziomu poniżej 50%.

Wyniki egzaminu maturalnego z języka angielskiego (część pisemna, poziom podstawowy):

  1. 2012 – 68%
  2. 2013 – 68%
  3. 2014 – 69%
  4. 2015 – 63% / 77%
  5. 2016 – 71%
  6. 2017 – 77%
  7. 2018 – 73%

W przypadku wyników egzaminu maturalnego z języka angielskiego średnie wyniki wynoszą zwykle około 70%. Wyjątkiem był rok 2015, kiedy to średnia dla matury w starej formule wyniosła 63%.

Średnie wyniki egzaminów maturalnych każdego z przeanalizowanych przedmiotów nie potwierdzają tezy E. Kruk o systematycznie obniżającym się poziomie wiedzy wśród uczniów. Biorąc pod uwagę naturalne odchylenia, wynikające z różnicy poziomu trudności poszczególnych egzaminów w kolejnych latach, stwierdzić należy, że wyniki te pozostają na prawie niezmiennym poziomie.

CZYTAJ WIĘCEJ

ZWIŃ

Wypowiedź

Manipulacja

Uzasadnienie

10 lipca 2019 roku w programie “Gość Wiadomości” wystąpił minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski. Prowadzący Michał Adamczyk w pierwszym pytaniu odniósł się do trwającej dyskusji o rekrutacji do szkół ponadpodstawowych:

Panie Ministrze, skąd ta pewność, że w szkołach średnich nie zabraknie miejsc dla uczniów?

W odpowiedzi minister Piontkowski potwierdził, że według danych MEN każdy absolwent szkoły podstawowej lub gimnazjum znajdzie miejsce w liceum, technikum lub szkole branżowej. Ze względu na spotkanie z prezydentem Warszawy, Rafałem Trzaskowskim, które odbyło się tego samego dnia,

10 lipca 2019 roku w programie “Gość Wiadomości” wystąpił minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski. Prowadzący Michał Adamczyk w pierwszym pytaniu odniósł się do trwającej dyskusji o rekrutacji do szkół ponadpodstawowych:

Panie Ministrze, skąd ta pewność, że w szkołach średnich nie zabraknie miejsc dla uczniów?

W odpowiedzi minister Piontkowski potwierdził, że według danych MEN każdy absolwent szkoły podstawowej lub gimnazjum znajdzie miejsce w liceum, technikum lub szkole branżowej. Ze względu na spotkanie z prezydentem Warszawy, Rafałem Trzaskowskim, które odbyło się tego samego dnia, w szczególny sposób podkreślił, że miejsca znajdą się także dla wszystkich uczniów, którzy biorą udział w rekrutacji do szkół warszawskich. Jako dowód na poparcie swoich słów zaprezentował wykres słupkowy:

Wykres ten przedstawia porównanie:

  • liczby absolwentów ostatnich klas warszawskich publicznych gimnazjów i szkół podstawowych (27911),
  • liczby miejsc przygotowanych w publicznych szkołach ponadpostawowych i ponadgimnazjalnnych (43024).

Znaczna przewaga liczby przygotowanych miejsc ma być, według ministra, dowodem na to, że w warszawskich szkołach znajdą się miejsca dla wszystkich kandydatów. Wykres pomija jednak absolwentów szkół znajdujących się poza Warszawą, którzy także kandydują do stołecznych szkół. Fakt ten minister Piontkowski zignorował, uznając, że:

Oczywiście będzie także część osób spoza Warszawy, ale wystarczy na pewno miejsc.

Jeśli jednak liczba kandydatów pochodzących spoza Warszawy jest znaczna, wypowiedź ministra może stanowić manipulację. Sprawdziliśmy to, biorąc pod uwagę dane o rekrutacji do warszawskich szkół z poprzedniego roku.

Według komunikatu Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy w zeszłym roku (2018) do rekrutacji przystąpiło 20 241 kandydatów, z czego 41% (ok. 8299) pochodziło z podwarszawskich gmin oraz innych miast. Odsetek ten jest znaczący i nie powinien być pomijany w statystykach.

Aby liczba kandydatów była równa przedstawianej przez ministra liczbie przygotowanych miejsc, odsetek kandydatów spoza Warszawy powinien wynosić ok. 35%. Jeżeli w tym roku wśród kandydatów 41% to absolwenci szkół, które nie znajdują się w Warszawie, łączna liczba osób starających się o miejsce wynosi ok. 47307 (uznajemy przy tym, że każdy absolwent warszawskiej szkoły będzie kandydował do placówki w Warszawie). Wtedy w warszawskich szkołach brakowałoby 4283 miejsc.

Taki scenariusz jest zgodny z liczbami podawanymi przez warszawski Urząd Miasta. Według jednego z ostatnich komunikatów, do stołecznych liceów, techników i szkół branżowych I stopnia kandyduje 47 tys. uczniów, podczas gdy Warszawa przygotowała w tych szkołach 43 tys. miejsc.

Należy zatem uznać, że zestawienie liczby absolwentów warszawskich podstawówek i gimnazjów z liczbą przygotowanych miejsc w stołecznych szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych, jako dowodu na to, że miejsc w szkołach wystarczy, wobec prawdopodobnie znacznej liczby kandydatów, którzy nie są absolwentami warszawskich szkół, stanowi manipulację. Tak też oceniamy wypowiedź ministra Dariusza Piontkowskiego.

CZYTAJ WIĘCEJ

ZWIŃ

Wypowiedź

Rafał Trzaskowski

Manipulacja

Uzasadnienie

Wydatki na edukację miasta stołecznego Warszawy i subwencje oświatowe w ostatnich latach wynosiły odpowiednio:

  • 2015 – 3 mld 119 mln zł, subwencja oświatowa z budżetu państwa wyniosła 1 mld 485 mln zł, 
  • 2016 – 3 mld 539 mln zł, subwencja oświatowa wyniosła 1 mld 595 mln zł,
  • 2017 –  3 mld 921 mln zł, subwencja oświatowa wyniosła 1 mld 688 mln zł,
  • 2018 – 4  mld 228 mln zł, subwencja oświatowa wyniosła 1 mld 813 mln.

Zgodnie z budżetem na 2019 rok, na edukację m. st. Warszawa planuje wydać 4 mld 925 mln zł (4 mld 421 mln wydatków bieżących i 504 mln wydatków majątkowych). Subwencja oświatowa ma

Wydatki na edukację miasta stołecznego Warszawy i subwencje oświatowe w ostatnich latach wynosiły odpowiednio:

  • 2015 – 3 mld 119 mln zł, subwencja oświatowa z budżetu państwa wyniosła 1 mld 485 mln zł, 
  • 2016 – 3 mld 539 mln zł, subwencja oświatowa wyniosła 1 mld 595 mln zł,
  • 2017 –  3 mld 921 mln zł, subwencja oświatowa wyniosła 1 mld 688 mln zł,
  • 2018 – 4  mld 228 mln zł, subwencja oświatowa wyniosła 1 mld 813 mln.

Zgodnie z budżetem na 2019 rok, na edukację m. st. Warszawa planuje wydać 4 mld 925 mln zł (4 mld 421 mln wydatków bieżących i 504 mln wydatków majątkowych). Subwencja oświatowa ma wynieść 1 mld 958 mln zł.

R. Trzaskowski w swej wypowiedzi sugeruje, że wydatki na edukację na poziomie 4,5 mld złotych odnoszą się do dłuższego horyzontu czasowego (użyte sformułowanie „wydajemy rocznie” sugeruje trend, który ma miejsce od jakiegoś już czasu, nie tylko w kontekście ostatniego roku. Gdyby R. Trzaskowskiemu chodziło więc tylko o rok 2018, właściwym określeniem byłoby „wydaliśmy” – jeśli zaś o 2019 – „wydamy”). O ile jednak można uznać, że wysokość subwencji oświatowej faktycznie wynosi niecałe 2 mld złotych (choć to zaokrąglenie jest uzasadnione przede wszystkim w przypadku lat 2017 – 2018), o tyle wydatki Warszawy na edukację nie przekroczyły poziomu 4,5 mld złotych. W kontekście najnowszych dostępnych danych za rok 2018, R. Trzaskowski myli się aż o 272 mln złotych.

Poziom 4,5 mld złotych wydawanych na edukację może zostać przekroczony, i to w sposób znaczący, dopiero w roku bieżącym. Planowane przez miasto wydatki, nawet jeśli znajdują się w zatwierdzonym budżecie, są jednak jedynie prognozą, która to, zgodnie z naszą metodologią, pozostaje poza naszą oceną. Ponieważ więc wydatki na edukację m. st. Warszawy nie przekroczyły dotychczas poziomu 4,5 mld złotych (dane z ostatnich lat w sposób rażący wykraczają poza margines błędu), jednak poziom subwencji faktycznie utrzymuje się na poziomie niecałych 2 mld złotych, uznajemy wypowiedź R. Trzaskowskiego za manipulację.

CZYTAJ WIĘCEJ

ZWIŃ

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

POMÓŻ NAM DZIAŁAĆ!

Co­dzien­nie spraw­dza­my praw­do­mów­ność po­li­ty­ków. Walczymy z dez­in­for­ma­cją, fake new­sa­mi i ma­ni­pu­la­cją w prze­strze­ni pu­blicz­nej.

Żeby za­cho­wać nie­za­leż­ność, po­trze­bu­je­my Two­jego wsparcia.