Strona główna Fake News CO₂ emitowane przez ludzi jest niewykrywalne? Błędne wnioski w badaniu

CO₂ emitowane przez ludzi jest niewykrywalne? Błędne wnioski w badaniu

Lata badań oraz konsensus naukowy trafią do kosza? Niekoniecznie. Sprawdzamy, dlaczego artykuł, na który się powołano w kilku postach, nie jest wiarygodnym źródłem informacji na temat klimatu.

w tle widać fabrykę, związek chemiczny CO2

Fot. Pixabay / Modyfikacje: Demagog

CO₂ emitowane przez ludzi jest niewykrywalne? Błędne wnioski w badaniu

Lata badań oraz konsensus naukowy trafią do kosza? Niekoniecznie. Sprawdzamy, dlaczego artykuł, na który się powołano w kilku postach, nie jest wiarygodnym źródłem informacji na temat klimatu.

Analiza w pigułce

  • Według niektórych postów (np. 1, 2, 3, 4) artykuł opublikowany w czasopiśmie „Sci” podważa to, że wzrost CO₂ w atmosferze jest zależny od działalności człowieka. Jak czytamy: „Wkład emisji antropogenicznych w cykl oceanów, gleb, roślin i atmosfery jest zatem po prostu niewykrywalny”.
  • Badanie przedstawia błędne wnioski i metodologię. Rośliny i oceany pochłaniają więcej CO₂, niż emitują, a to oznacza, że nie mogą odpowiadać za przyrost tego gazu w atmosferze. 
  • Dobrze udokumentowany konsensus naukowy zakłada, że aktualny, gwałtowny wzrost globalnej temperatury ma głównie przyczyny antropogeniczne. Według metaanaliz wskazuje na to 99,9 proc. prac naukowych. 

Każdy artykuł naukowy jest podawany pod dyskusję również po publikacji. Zdarza się, że wnioski z przedstawionego badania zostają uznane za błędne albo pojawiają się wątpliwości co do metodologii. Mimo to takie obalone wyniki badań nadal są uznawane za wiarygodne w rozpowszechnianych nieprawdziwych treściach.

Wyniki jednego z badań, które opisywaliśmy w 2024 roku, rzekomo dowodziły, że antropogeniczna emisja CO₂ nie wpływa na klimat. W sieci pojawiło się niedawno kilka postów, w których znów powoływano na te wnioski (np. 1, 2, 3, 4). Jak napisano w jednym z nich: „skład izotopowy CO2 w atmosferze nie zmienił się w ciągu ostatnich 40 lat. Innymi słowy: paliwa kopalne wykazują charakterystyczną sygnaturę, która powinna być widoczna w atmosferze – ale tak się nie dzieje”. Na tej podstawie uznano, że „wkład emisji antropogenicznych w cykl oceanów, gleb, roślin i atmosfery jest zatem po prostu niewykrywalny”. 

Zrzut ekranu posta na Facebooku. Załączono do niego zrzut ekranu omawianego badania.

Źródło: Facebook.com, 24.08.2025

Jeden z postów, zamieszczony na profilu Socjologia ilustrowana, zdobył spore zasięgi: udostępniono go ponad 420 razy. Wśród ponad 130 komentarzy znalazły się takie, które wspierają przedstawiony przekaz: „Tak jak od początku tej ściemy mówiłem, to mitologia klimatyczna”, „Ktoś na tym ma zarabiać miliardy euro jak na szczepionce na COVID-19. Obniżenie CO2 do poziomu, który chce osiągnąć UE spowoduje obumieranie roślinności, co z kolei spowoduje braki tlenu”. Wielu użytkowników starało się prostować tę informację.

Przyczyny ocieplenia klimatu? Świat nauki jest zgodny

Ogólnym założeniem tej pracy badawczej jest to, że wzrost CO₂ w atmosferze nie jest zależny od działalności człowieka, a jego przyczyny są naturalne.

Takie stwierdzenie jest sprzeczne z konsensusem naukowym. Wzrost globalnej temperatury ma przyczyny antropogeniczne. Według metaanaliz wskazuje na to 99,9 proc. prac naukowych.

Ze stanowiskiem naukowym zgadzają się wszystkie znaczące instytucje naukowe, m.in. NASA WWF, NOAAJak możemy przeczytać w raporcie IPCC (s. 42):

„Globalna temperatura powierzchni ziemi w pierwszych dwóch dekadach XXI wieku (2001–2020) była o 0,99 [od 0,84 do 1,10]°C wyższa niż w latach 1850–1900. Globalna temperatura powierzchni ziemi wzrosła szybciej od 1970 roku niż w jakimkolwiek innym 50-letnim okresie w ciągu co najmniej ostatnich 2000 lat […]”. 

O czym jest artykuł, na który powołują się facebookowe wpisy?

Jak możemy przeczytać w omawianych postach, argumentem obalającym powyższy konsensus naukowy ma być to, że „skład izotopowy CO2 w atmosferze nie zmienił się w ciągu ostatnich 40 lat”. W artykule znajdziemy informację, że chodzi m.in. o izotop ¹³C. Tezę tę dokładnie przeanalizowano w serwisie Nauka o klimacie.

Izotop ¹³C to izotop węgla. Jak pisze Nauka o klimacie, już ponad pół wieku temu naukowcy stwierdzili, że w atmosferze nastąpił spadek koncentracji tego izotopu (przy czym „w wartościach bezwzględnych liczba atomów izotopu ¹³C w atmosferze rośnie”). 

Przyczyną tej sytuacji jest spalanie paliw kopalnych, które „powstały z biomasy o obniżonym ¹³C, same też są zubożone w ¹³C”. Wypuszczanie spalin do atmosfery owocuje „rozcieńczaniem izotopowym”. Według portalu Nauka o klimacie właśnie to założenie jest podważane w artykule udostępnionym we wpisach, a „winnymi” wzrostu koncentracji CO₂ – według autora pracy – ma być biosfera lądowa i oceany.

Kwestia izotopów: czy podważy konsensus?

Wyniki analizy omawianego badania, przeprowadzonej przez naukowców z serwisu Nauka o klimacie, wskazują jednoznacznie, że nie. Według nich badanie pomija fakty na temat zużycia paliw kopalnych czy stanu biosfery oraz wykazuje błędy w interpretacji wyników. Jak możemy przeczytać w serwisie Nauka o klimacie:

„[…] sama obserwacja zmniejszania względnej koncentracji ¹³C w atmosferze, rozpatrywana w oderwaniu od innych argumentów, nie mówi nam jednoznacznie o przyczynach wzrostu koncentracji CO2, bo zubożony w ¹³C dwutlenek węgla mógłby potencjalnie pochodzić z biosfery współczesnej, albo tej sprzed milionów lat i uwięzionej w postaci paliw kopalnych. W

kontekście wyjaśniania przyczyn wzrostu zawartości dwutlenku węgla w atmosferze zmniejszanie proporcji ¹³C nie jest rozpatrywane w izolacji: wiemy, że spalamy paliwa kopalne i w jakiej ilości; wiemy, że biosfera lądowa nie zmniejszyła się znacząco w ostatnich dekadach, a nawet wręcz przeciwnie; strumienie dwutlenku węgla w atmosferze monitorujemy naziemnie, z satelitów, a także modelujemy numerycznie.

 

W artykule Koutsoyiannisa te dodatkowe fakty są jednak kompletnie ignorowane, […] gdyby postawione przez autora argumenty faktycznie przemawiały przeciwko antropogenicznej emisji CO₂ jako przyczynie wzrostu koncentracji tego gazu w atmosferze, przemawiałyby również przeciwko emisji z lądowej biosfery, bo ta emisja też jest zubożona w izotop ¹³C”.

Rośliny i oceany pochłaniają więcej, niż emitują

Naukowcy podkreślają też fakt, że w porównaniu z emisjami naturalnymi wartości emitowane przez ludzi są niewielkie. Stanowią one jednak nadmiar, którego zneutralizowanie jest utrudnione w naturalnych procesach (tj. pochłanianie przez rośliny czy oceany), i przez to antropogeniczne emisje mają decydujący wpływ na ocieplenie.

Rośliny i oceany pochłaniają więcej CO₂, niż emitują, a to oznacza, że nie mogą odpowiadać za przyrost tego gazu w atmosferze. 

Podobne wnioski pojawiły się w analizie opublikowanej w serwisie Science feedback. O konsultację poprosił Sourish Basu z NOAA (aktualnie NASA). Jak powiedział: 

„To, co obserwujemy w atmosferze, wynika z faktu, że biosfera i oceany pochłaniają połowę emitowanego przez nas CO2 pochodzącego z paliw kopalnych. Biosfera jest pochłaniaczem netto, a nie emitentem netto. Autor myli się co do tego podstawowego faktu”.

Autor badania zaprzecza zagrożeniu związanemu ze zmianą klimatu

Autorem omawianego artykułu jest Demetris Koutsoyiannis, emerytowany profesor Narodowego Uniwersytetu Technicznego w Atenach. Już wcześniej sprawdzaliśmy treści, które rozpowszechniał, a na błędy w jego publikacjach wskazywały m.in. Nauka o klimacie czy Skeptical Science.

Koutsoyiannis jest jedną z osób, która podpisała się pod deklaracją, zgodnie z którą „nie ma zagrożenia klimatycznego”. 

Deklarację rzekomo podpisało ponad tysiąc czołowych naukowców. Jak poinformował AFP Fact-check, wśród sygnatariuszy dokumentu znaleźli się m.in. rybak, pilot linii lotniczych, sommelier, muzyk, prawnik, językoznawca, emerytowany nauczyciel, urolog, psychoanalityk, a także osoby powiązane z koncernami naftowymi.

Artykuł opublikowano w czasopiśmie uznawanym za „drapieżne”

Jak już wspomnieliśmy, wbrew temu, co napisano w postach, artykuł nie jest „nowym badaniem Uniwersytetu Technicznego w Atenach”. Opublikowano je w marcu 2024 roku w czasopiśmie „Sci”, wydawanym przez MDPI.

MDPI przez lata wywoływało kontrowersje: czasopisma wydawane przez tego wydawcę uznano za „drapieżne”, czyli stosujące nieodpowiednie standardy publikacji. Tak jest w przypadku czasopisma „Sci”. Jak napisała nam dr Agnieszka Sadowska-KonczalFundacji Edukacji Klimatycznej:

„[…] Czasopismo »Sci « jest wydawane przez chiński koncern MDPI, wokół którego narosło wiele kontrowersji (wielu ekspertów uznaje czasopisma tego wydawcy za »predatory journals«), nie jest indeksowane w Web of Science, nie ma Impact Factor”.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!