Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Czy służby wiedziały o planowanym ataku na UW? To dezinformacja
Na platformach społecznościowych rozniosły się informacje o tym, że nazwisko sprawcy ataku na Uniwersytecie Warszawskim było wyszukiwane na kilka godzin przed zbrodnią. Według autorów wpisów ma to być dowodem na to, że służby wiedziały o planowanym ataku, zanim do niego doszło. Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście doszło do takich wyszukiwań.
Fot. Adrian Grycuk / Wikimedia Commons / CC BY-SA 3.0 PL / X / Modyfikacje: Demagog
Czy służby wiedziały o planowanym ataku na UW? To dezinformacja
Na platformach społecznościowych rozniosły się informacje o tym, że nazwisko sprawcy ataku na Uniwersytecie Warszawskim było wyszukiwane na kilka godzin przed zbrodnią. Według autorów wpisów ma to być dowodem na to, że służby wiedziały o planowanym ataku, zanim do niego doszło. Sprawdziliśmy, czy rzeczywiście doszło do takich wyszukiwań.
Analiza w pigułce
- Według wpisów (1, 2, 3) udostępnionych w mediach społecznościowych, imię i nazwisko sprawcy ataku na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego wyszukiwano w Google „na wiele godzin przed zbrodnią”.
- Według narzędzia Google Trends, do pierwszych wyszukiwań nazwiska sprawcy z terytorium Polski doszło dopiero około godziny 22:00, czyli ponad 3 godziny po dokonaniu zbrodni.
Od czasu tragicznych wydarzeń na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego bardzo łatwo trafić w internecie na fałszywe informacje i teorie spiskowe związane z tą zbrodnią (1, 2). Na jedną z fałszywych narracji trafiliśmy we wpisach na Facebooku i w serwisie X (1, 2, 3). Jak w nich przeczytamy [pisownia oryginalna]: „na wiele godzin przed atakiem w wyszukiwarce Google intensywnie wyszukiwano imię i nazwisko sprawcy. […] Czy służby państwowe, policja lub inne instytucje miały wcześniej wiedzę o planowanej zbrodni i jej sprawcy?”.
Najwcześniejszy z postów o takiej treści opublikowano na platformie X, na profilu Jack Strong. Wpis ten zdobył sporą popularność, wyświetlono go ponad 750 tys. razy, a polubiło go ponad 4 tys. użytkowników.
Niektóre z komentarzy zamieszczonych pod postem wskazują na to, że użytkownicy uwierzyli w podawaną informację [pisownia oryginalna]: „To powstaje kolejne pytanie. Czy zamordowana była ofiarą przypadkową? Lub inne… czym podpadł ojciec sprawcy i komu, że tak »wkręcono«(?) jego syna?”. Trafiliśmy jednak też na komentarze, których autorzy dementują podawaną narrację [pisownia oryginalna]: „Oczywiście jest to kłamstwo lub dowód na to, że autor(zy) np.* nie rozróżnia(ją) PM od AM. Łatwo można to zweryfikować na własną rękę wchodząc na stronę: trends . google itd”.
Nazwisko sprawcy nie było wyszukiwane przed zbrodnią
Wbrew informacjom podanym we wpisach (1, 2, 3) nie znaleźliśmy danych potwierdzających, że pełne imię i nazwisko Mieszka R., sprawcy ataku, było wpisywane w wyszukiwarkę Google przed atakiem 7 maja. Według narzędzia Trendy Google do pierwszych wyszukań tej frazy doszło dopiero około godziny 22:00, czyli ponad 3 godziny po zbrodni. Poniższy wykres pokazuje trendy wyszukiwania tej frazy z terytorium Polski w ciągu 7 dni:
Do takich samych wniosków doszedł Julian Dobrowolski, ekspert w tematach cyberbezpieczeństwa i dezinformacji, który jako jeden z pierwszych zdementował fałszywą informację we wpisie na portalu X:
Oczywiście jest to kłamstwo lub dowód na to, że autor(zy) np.* nie rozróżnia(ją) PM od AM. Łatwo można to zweryfikować na własną rękę wchodząc na stronę:
trends . google itd.Poniżej kolaż na szybkości:
– pierwsze wyszukiwania pojawiły się ok 22
– przed 19 nie było wyszukiwań… https://t.co/W4PrlCh776 pic.twitter.com/6citZTCKOp— Julian Dobrowolski (@JulDobrowolski) May 11, 2025
Czy dzięki Trendy Google można odkryć spisek?
Warto zauważyć, że Google Trends nie jest precyzyjnym narzędziem. Wyniki, które podaje, mogą być błędne, szczególnie w przypadku małych liczb. Jak przeczytamy na stronie „Podstawy Trendów Google”:
„Dane Trendów Google są pobierane z losowej, bezstronnej próbki wyszukiwań w Google, co oznacza, że nie mamy dokładnych liczb dla żadnych terminów ani tematów„.
Jak przekonaliśmy się na własnych próbach, dwóch użytkowników może otrzymać różne wyniki, wpisując dokładnie te same kryteria wyszukiwania. Z tego powodu narzędzie to nie jest wiarygodnym źródłem informacji, które może być użyte do udowodnienia istnienia spisku lub przestępstwa.
W Demagogu weryfikowaliśmy już inne fałszywe narracje i teorie spiskowe, które pojawiły się w sieci od czasu ataku na Uniwersytecie Warszawskim (1, 2).
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter




