Czas czytania: około min.

Kolenda-Zaleska przestanie zapraszać członków PiS? Fake news!

02.11.2021 godz. 19:27

Rzekome oświadczenie dziennikarki pochodzi z tweeta, który został wysłany z anonimowego konta.

Zdarza się, że osobom publicznym przypisywane są słowa, których nigdy nie wypowiedzieli. W Demagogu już wielokrotnie pisaliśmy o podobnych przypadkach w odniesieniu m.in. do Agnieszki Holland, Krystyny Pawłowicz czy Keanu Reevesa. Nierzadko takie działania służą ośmieszeniu bądź oczernieniu konkretnych osób, jednak czasami ich źródło leży w satyrze, która „wymyka się” spod kontroli. Do takich należy post na prywatnym profilu facebookowym, który przekazuje informację, że dziennikarka TVN, Katarzyna Kolenda-Zaleska rzekomo ogłosiła, że nie, „NIGDY już nie zaprosi do studia żadnego członka PiS”. Post komentuje tę decyzję bardzo pozytywnie. Informacja pojawiła się też na innym prywatnym profilu.

Zrzut ekranu posta na Facebooku. Zobrazowane jest ono zdjęciem dziennikarki w studiu „Faktów TVN”. Stoi na tle ekranu z logiem programu utrzymanego w błękitnych barwach.

Źródło: www.facebook.com

Post został udostępniony ponad 60 razy, pojawiło się pod nim kilkanaście komentarzy. Wiele z nich w sposób pozytywny oceniło rzekome słowa dziennikarki: „Tak trzymaj miłego dnia dużo zdrowia”, „Tak właśnie powinno być”. Pojawił się też komentarz, który słusznie podał w wątpliwość wiarygodność tej informacji.

Katarzyna Kolenda-Zaleska nie stwierdziła, że nie będzie zapraszała przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości

Zacytowane słowa nie pochodzą z oświadczenia Kolendy-Zaleskiej, a… z wiadomości zamieszczonej na jednym z anonimowych kont na Twitterze. Pojawiły się one na profilu Szarapolka Ewa, który czasowo podpisywał się imieniem i nazwiskiem dziennikarki. To, na co należało zwrócić uwagę, to fakt, że w nazwisku znajdował się błąd, ponieważ dziennikarka nazywa się Katarzyna Kolenda-Zaleska, a nie „Kolęda Zaleska”. Użytkownicy nie zauważyli tego szczegółu i zostali wprowadzeni w błąd.

Zrzut ekranu wiadomości, która pojawiła się na Twitterze.

Źródło: www.twitter.com

Co więcej, na koncie, które podszyło się pod dziennikarkę, jeszcze tego samego dnia pojawiło się sprostowanie tej informacji, kiedy już rozeszła się ona w sieci i zyskała sporą popularność (polubiono ją ponad tysiąc razy). Uściślono, że było to „żart”, który „wyszedł zbyt prawdziwie”. Niezależnie od tego w sieci wciąż dostępne są posty, które wprowadzały w błąd bez wyjaśnienia sprawy, np. na Facebooku.

Nie można zatem przypisać tego oświadczenia Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej. Dziennikarka posługuje się innym kontem na Twitterze, którego nazwa to Kasia KolendaZaleska z aliasem „@KolendaK”, a osoba odpowiedzialna za wpis przyznała, że nie został on stworzony przez dziennikarkę.

Podsumowanie

Wysyłanie tweetów z kont, które podszywają się (nie tylko w celach satyrycznych) pod osoby publiczne, nie należy do rzadkości. Pisaliśmy już o podobnych przypadkach na łamach Demagoga (1, 2). Dlatego należy być wyjątkowo uważnym przy podawaniu dalej treści, które dotyczą osób publicznych. Na Twitterze ich oficjalne konta często są zweryfikowane i oznaczone charakterystycznym niebieskim kółeczkiem (plakietką), co pozwala uniknąć takich pomyłek. Niektóre konta dziennikarzy nie mają takiej plakietki, stąd też czasami należy zwrócić uwagę na większą liczbę szczegółów, np. alias zawarty przy nazwie użytkownika oznaczony symbolem „@”, który będzie różnić się w przypadku kont, które podszywają się pod inne osoby. 

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub