Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
„Lex szarlatan” a zielarstwo. Nadal można mówić, że melisa uspokaja
W sieci pojawiły się twierdzenia, że „lex szarlatan” uniemożliwi działalność zielarzy. Internauci piszą: „Może groźna jest informacja, że melisa uspokaja”. Nowe przepisy nie zakazują jednak informowania o zdrowotnych właściwościach ziół.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
„Lex szarlatan” a zielarstwo. Nadal można mówić, że melisa uspokaja
W sieci pojawiły się twierdzenia, że „lex szarlatan” uniemożliwi działalność zielarzy. Internauci piszą: „Może groźna jest informacja, że melisa uspokaja”. Nowe przepisy nie zakazują jednak informowania o zdrowotnych właściwościach ziół.
ANALIZA W PIGUŁCE:
- Po uchwaleniu nowelizacji ustawy znanej jako „lex szarlatan” w mediach społecznościowych opublikowano wpisy (1, 2, 3), zgodnie z którymi miałaby ona uniemożliwiać działalność zielarzy. W części z nich zachęca się do podpisania petycji do prezydenta o zawetowanie zmiany w przepisach.
- „Lex szarlatan” zakazuje stosowania „praktyk pseudomedycznych” (art. 1 pkt 12) i uprawnia Rzecznika Praw Pacjenta do egzekwowania tego zakazu (art. 1 pkt 13 i pkt 14). Rzecznik będzie również prowadził rejestr podmiotów rozpowszechniających „dezinformację medyczną” w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej (art. 1 pkt 12).
- Ustawa dotyczy stosowania lub promowania metod, którym bezpodstawnie przypisuje się właściwości lecznicze, których nie posiadają (art. 1 pkt 12). Nie oznacza to jednak końca działalności zielarzy. Zgodne z przepisami pozostanie informowanie o udokumentowanych właściwościach ziół – m.in. o tym, że melisa uspokaja. Zakazane natomiast ma być przypisywanie jej niepotwierdzonego działania, np. że jest w stanie wyleczyć raka.
3 lipca Sejm uchwalił nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, znaną jako „lex szarlatan”. Według autorów ustawy jej celem jest przeciwdziałanie praktykom niezgodnym z aktualną wiedzą medyczną oraz „dezinformacji medycznej”.
Nowe przepisy zakazują stosowania „praktyk pseudomedycznych” (art. 1 pkt 12) i uprawniają Rzecznika Praw Pacjenta do egzekwowania tego zakazu, m.in. poprzez nakładanie kar finansowych (art. 1 pkt 13 i pkt 14). To właśnie definicja „praktyk pseudomedycznych” (art. 1 pkt 12) oraz zakres nowych kompetencji rzecznika wzbudziły najwięcej kontrowersji i obaw dotyczących praktycznego stosowania przepisów.
Po uchwaleniu ustawy opublikowano w mediach społecznościowych wpisy (1, 2, 3), zgodnie z którymi miałaby ona uniemożliwiać działalność zielarzy. „W praktyce [ustawa – przyp. Demagog] wykosi z Facebooka, Instagrama, TikToka itd. zielarzy i specjalistów od ziołolecznictwa” – twierdzi autor jednego z postów [pisownia oryginalna].
Dalej czytamy [pisownia oryginalna]: „Ale gdy ktoś – np. Pani zielarka z profilu »Zielony Zagonek « […] opowie, które rośliny, w jakim stężeniu, na co wpływają […] z czym warto je łączyć, z czym totalnie nie łączyć i co leczą… to wtedy… taka osoba jest SZARLATANEM”. Autor wpisu pyta również [pisownia oryginalna]: „Może groźna jest informacja, że melisa uspokaja”, a „może groźna jest wiedza, że olej rycynowy z rącznika pospolitego działa jak naturalny botoks”.
Wpis na Facebooku udostępniono ponad 1 tys. razy. Duży zasięg zdobył również post na profilu Zielony Zagonek zachęcający do podpisania petycji do prezydenta o zawetowanie ustawy. Autorka wpisu przekonuje, że ustawa jest napisana „tak nieprecyzyjnie, że uderza nie tylko w oszustów”, lecz także m.in. zielarzy, sprzedawców w sklepach zielarskich czy rolników, którzy uprawiają zioła.
Posłowie złagodzili przepisy ustawy
Już pierwotna definicja praktyk pseudomedycznych zawarta w projekcie ustawy z 14 maja wzbudzała obawy, że będzie mogła objąć m.in. działalność zielarzy. Ustaliliśmy jednak, że te twierdzenia nie znajdowały potwierdzenia w przepisach. W ostatecznej wersji ustawy uchwalonej przez Sejm dodatkowo zawężono definicję praktyk pseudomedycznych (art. 1 pkt 12).
Za praktyki pseudomedyczne (art. 1 pkt 12) będą uznawane:
- udzielanie świadczeń zdrowotnych przez osobę niewykonującą zawodu medycznego, ale tylko, jeśli stwarzają one ryzyko uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia albo śmierci,
- stosowanie metod błędnie przedstawianych jako uznane metody medyczne, ale tylko w przypadku leczenia osób małoletnich, terapii chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych,
- wykonywanie działalności leczniczej bez wpisu do odpowiedniego rejestru.
Podobnie jak w pierwszym projekcie ustawy za praktykę pseudomedyczną będzie można uznać wyłącznie działania podejmowane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej (art. 1 pkt 12).
Z definicji praktyk pseudomedycznych usunięto natomiast tzw. dezinformację medyczną, czyli rozpowszechnianie informacji o rzekomych właściwościach leczniczych metod niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną lub o szkodliwości metod zgodnych z tą wiedzą, podejmowane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej (art. 1 pkt 12).
Oznacza to, że za rozpowszechnianie dezinformacji nie będą groziły kary finansowe przewidziane dla praktyk pseudomedycznych (art. 1 pkt 13 i pkt 14). Rzecznik Praw Pacjenta będzie jednak prowadził rejestr podmiotów szerzących taką dezinformację (art. 1 pkt 12). Osoby wchodzące na strony internetowe wpisanych do niego podmiotów zobaczą komunikat rzecznika ostrzegający przed dezinformacją medyczną (art. 1 pkt 12).
„Lex szarlatan” to nie koniec zielarstwa
Już wcześniej wyjaśnialiśmy, że projekt nie zakazuje zielarstwa. W uzasadnieniu pierwotnego projektu ustawy czytamy, że zielarze nadal będą mogli sprzedawać swoje produkty i informować o ich właściwościach, o ile nie będą przypisywać im niepotwierdzonych właściwości leczniczych.
Nie ma podstaw do uznania, że będzie zakazane rozpowszechnianie informacji o melisie, której działanie uspokajające jest potwierdzone w literaturze naukowej. Według dokumentu Q&A dotyczącego projektu ustawy, nieprawidłowe będą przekazy takie jak: „to wyleczy raka”, „proszę odstawić leki”, „lekarze wam tego nie powiedzą”.
Potwierdziła to Katarzyna Kęcka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, podczas posiedzenia Sejmu, na którym omawiano projekt ustawy:
„Melisa jest dobrym ziołem na uspokojenie. Ale jeżeli ktoś powie, że melisa wyleczy raka, i zarabia na tym, to już jest szarlataneria”.
Czy „lex szarlatan” nadmiernie wzmocni Rzecznika Praw Pacjenta?
W jednym z wpisów możemy przeczytać, że Rzecznik Praw Pacjenta „sam wszczyna sprawę. Sam ją osądza. Sam nakłada karę do miliona złotych. Sam może kazać zablokować stronę. A od jego decyzji odwołujesz się od niego samego. Bez sądu. Bez wyroku. Oskarżyciel, sędzia i egzekutor w jednym”.
W rzeczywistości rozstrzygnięcia Rzecznika Praw Pacjenta jako organu administracji publicznej (art. 42 ust. 1) będą podlegać kontroli sądowej (art. 3 § 1). W odniesieniu do decyzji wydanych przez niego będzie przysługiwać prawo wniesienia skargi do sądu administracyjnego (art. 50 § 1). W sprawach dotyczących stosowania praktyk pseudomedycznych sąd powinien takie skargi rozpoznać niezwłocznie (art. 1 pkt 12).
Autorzy ustawy podkreślają, że nowe kompetencje Rzecznika Praw Pacjenta będą zbliżone do tych, które już posiada Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (s. 4, 6 i 11 uzasadnienia). Podobnie jak Prezes UOKiK, Rzecznik będzie mógł wydawać publiczne ostrzeżenia dotyczące podmiotów naruszających prawo (art. 1 pkt 11) oraz nakładać kary za naruszenie zakazu określonego w ustawie (art. 1 pkt 13 i pkt 14).
Warto pamiętać, że ustawa została przekazana do Senatu, który może zaproponować poprawki. Ostateczny kształt przepisów poznamy po zakończeniu procesu legislacyjnego.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



