Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Policja nie potwierdza, że posła Litewkę potrącił ukraiński samochód
Po tragicznej śmierci posła Litewki w sieci pojawiają się spekulacje na temat wypadku. Niektórzy uważają, że samochód, który potrącił polityka, miał ukraińskie numery rejestracyjne. Czy to prawda? Mamy komentarz policji.
Fot: Facebook / Pexels / Modyfikacje: Demagog
Policja nie potwierdza, że posła Litewkę potrącił ukraiński samochód
Po tragicznej śmierci posła Litewki w sieci pojawiają się spekulacje na temat wypadku. Niektórzy uważają, że samochód, który potrącił polityka, miał ukraińskie numery rejestracyjne. Czy to prawda? Mamy komentarz policji.
Analiza w pigułce
- Na Facebooku i portalu X opublikowano wpisy (1, 2, 3), w których przeczytamy, że samochód, który śmiertelnie potrącił posła Łukasza Litewkę, miał ukraińskie tablice rejestracyjne.
- Otrzymaliśmy od przedstawicieli Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach komentarz, zgodnie z którym doniesienia są fałszywe. Również rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu przekazał, że auto uczestniczące w wypadku nie miało ukraińskich tablic rejestracyjnych.
- Zdjęcie załączone do wpisów nie zawiera całej rejestracji, tylko jej koniec z literami „AA”. Kijowskie tablice, o czym wspomina się we wpisach, rzeczywiście mają takie oznaczenie, lecz na początku numeru rejestracyjnego, nie na końcu.
Na temat śmierci posła Łukasza Litewki powstało wiele fałszywych informacji, clickbaitów i niepotwierdzonych spekulacji. Śląska policja opublikowała komunikat, w którym zaleca ostrożność, gdy trafimy na doniesienia dotyczące wypadku polityka, które będą sensacyjne, kontrowersyjne i silnie oddziałujące na emocje.
Właśnie te cechy mają wpisy, na które trafiliśmy w mediach społecznościowych (1, 2, 3). Dowiemy się z nich, że pojazd, który potrącił posła Nowej Lewicy, miał ukraińskie – konkretnie kijowskie – tablice rejestracyjne.
Doniesienia zdobyły sporą popularność – jedna z kopii wpisu na Facebooku zdobyła ponad 700 reakcji i zamieszczono pod nią ponad 300 komentarzy. Treść wielu wypowiedzi wskazuje, że ich autorzy uwierzyli w autentyczność informacji, np. [pisownia oryginalna] „Wczoraj to pisałem jako pierwszy, zwracając uwagę na wiele niejasnych wątków z naciskiem na wygląd zabójcy!”.
Policja nie potwierdza, a zdjęcie niczego nie dowodzi
Zwróciliśmy się do śląskiej policji z prośbą o potwierdzenie tych doniesień. Z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy, wynika, że informacja jest nieprawdziwa:
„Nie potwierdzamy, że samochód biorący udział w wypadku miał zagraniczne numery rejestracyjne. Jednocześnie informujemy, że dla prawidłowego toku postępowania prowadzonego, pod nadzorem prokuratury, nie możemy udzielać dokładniejszych informacji i upubliczniać szczegółów prowadzonej sprawy. […] Zalecamy krytyczne podejście do wzbudzających poruszenie wpisów pojawiających się w sieci i korzystanie wyłącznie z oficjalnych komunikatów służb, które podpisując się pod nimi, odpowiadają za ich prawdziwość. Rozpowszechnianie dezinformacji wprowadza opinię publiczną w błąd i wywołuje bezpodstawne emocje”.
Również rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu przekazał, że auto uczestniczące w wypadku nie miało ukraińskich tablic rejestracyjnych, a przytoczone doniesienia nazwał nieprawdziwymi.
Warto zauważyć, że zdjęcie załączone do wpisów w żaden sposób nie potwierdza teorii o ukraińskim samochodzie. Nie widać na nim całej rejestracji, tylko jej koniec z literami „AA”. Kijowskie tablice, o czym wspomina się we wpisach, rzeczywiście mają takie oznaczenie, lecz na początku numeru rejestracyjnego, nie na końcu.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter




