Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Teorie spiskowe o misjach na Księżyc. Oto dlaczego ich twórcy się mylą
Ludzkość wraca na Księżyc, lecz wiele osób wciąż nie wierzy, że kiedykolwiek tam byliśmy. Tłumaczymy, dlaczego dowody na autentyczność księżycowych misji są niepodważalne.
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Teorie spiskowe o misjach na Księżyc. Oto dlaczego ich twórcy się mylą
Ludzkość wraca na Księżyc, lecz wiele osób wciąż nie wierzy, że kiedykolwiek tam byliśmy. Tłumaczymy, dlaczego dowody na autentyczność księżycowych misji są niepodważalne.
Analiza w pigułce
- Na Facebooku (1, 2, 3) i Telegramie (1, 2) opublikowano wpisy, zgodnie z którymi lądowania na Księżycu w ramach programu Apollo oraz okrążenie księżyca przez załogę Artemis II zostały sfałszowane. W części wpisów data startu misji Artemis – pierwszy kwietnia – jest przedstawiana jako dowód na kosmiczny spisek (1, 2, 3).
- Dostępne dowody potwierdzają autentyczność amerykańskich misji załogowych na Księżyc (1, 2). Punkty lądowania astronautów Apollo zostały sfotografowane przez sondy i satelity należące do innych krajów (1, 2, 3), a przywiezione skały księżycowe zostały zbadane przez naukowców niezwiązanych z NASA (1, 2).
- Daty odlotów misji kosmicznych wynikają z konieczności pogodzenia rygorystycznych kryteriów bezpieczeństwa i precyzyjnych obliczeń trajektorii (1, 2). Start misji Artemis II w nocy z pierwszego na drugi kwietnia był wypadkową wielu czynników (m.in. gotowości rakiety i załogi, warunków pogodowych oraz odpowiedniego ustawienia Ziemi i Księżyca).
W nocy z pierwszego na drugi kwietnia załoga misji Artemis II wyruszyła w podróż dookoła Księżyca. Czwórka astronautów oddaliła się od Ziemi na największą odległość w dziejach ludzkości – pobito dotychczasowy rekord misji Apollo 13 z 1970 roku. Wieści z kosmosu na nowo obudziły zainteresowanie astronomią i historią gwiezdnych podbojów. Jednocześnie użytkownicy mediów społecznościowych przypomnieli sobie o starej teorii spiskowej (1, 2, 3) dotyczącej lądowań na Księżycu.
Czy sukcesy programu Apollo zostały sfabrykowane? Taką wersję historii przeczytamy w licznych wpisach opublikowanych w ostatnim czasie na Facebooku (1, 2, 3). W jednym z nich przeczytamy, że [pisownia oryginalna] „nikt ani nic W żadnym wypadku nie poleciał na żaden księżyc i nie lądował na księżycu”. Z innego wpisu tego samego użytkownika dowiemy się, że data startu misji Artemis – pierwszy kwietnia – ma być wskazówką ujawniającą spisek.
Narracja o tym, że misje księżycowe są primaaprilisowym żartem, pojawiła się kilka dni wcześniej na Telegramie (1, 2). Anglojęzyczny wpis o niemal identycznej treści został wyświetlony tam ponad 47 tys. razy i otrzymał ponad tysiąc reakcji.
Dowody lądowań na Księżycu są niepodważalne
W latach 1969–1972 w ramach siedemnastu misji Apollo dokonano w sumie sześciu załogowych lądowań na Księżycu. Astronauci uczestniczący w tych misjach wrócili z fizycznymi pamiątkami swoich podróży, w postaci próbek skał. Ich księżycowe pochodzenie potwierdzono w licznych badaniach. Przykładowo w 2001 roku rosyjscy naukowcy wykazali, że skały z misji Apollo mają bardzo zbliżony skład do próbek zdobytych w ramach bezzałogowego radzieckiego programu Łuna.
Sukcesy misji Apollo zostały potwierdzone przez instytucje zajmujące się badaniem i eksploracją kosmosu, które nie są podległe NASA czy rządowi Stanów Zjednoczonych. O amerykańskich lądowaniach przeczytamy np. na stronie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Taka sama wersja wydarzeń została potwierdzona przez chińską CNSA i rosyjski Roskosmos – organizacje podległe rządom krajów oficjalnie uznawanych za wrogie wobec interesów USA.
Punkty lądowań Amerykanów na Księżycu i sprzęt, który tam zostawiono, zostały sfotografowane przez sondy i satelity należące do Indii [czas nagrania 1:00:15], Japonii, Korei Południowej i Chin.
The Apollo 11 landing site photographed by 5 different countries pic.twitter.com/qnUFCwnyf5
— Massimo (@Rainmaker1973) July 23, 2024
Dlaczego pierwszy kwietnia? Nie chodzi o żart, tylko o okno startowe
Autorzy wpisów, w których przeczytamy, że pierwszy kwietnia – data odlotu Artemis II i publikacji jednego z pierwszych zdjęć Ziemi z kosmosu – ma być dowodem na kosmiczny spisek i żart (1, 2), stosują tzw. cherry picking, czyli wybiórcze przedstawienie informacji pasujących do założonej tezy. Ignoruje się tu fakt, że daty startów misji i innych ważnych wydarzeń w historii eksploracji kosmosu są rozproszone w całym kalendarzu.
Wystarczy spojrzeć na historię programu Apollo: załogowe misje startowały w styczniu, marcu, kwietniu (1, 2), maju, lipcu (1, 2), październiku, listopadzie i grudniu (1, 2). Daty startów misji kosmicznych wynikają z konieczności pogodzenia rygorystycznych kryteriów bezpieczeństwa (obejmujących np. prędkość wiatru, zachmurzenie czy ryzyko wyładowań atmosferycznych) i precyzyjnych obliczeń trajektorii (1, 2).
W praktyce oznacza to, że data odlotu misji Artemis była wypadkową wielu czynników (m.in. gotowości rakiety i załogi, warunków pogodowych oraz odpowiedniego ustawienia Ziemi i Księżyca). Optymalne okno startowe pojawia się w określonych odstępach czasu i często jest bardzo wąskie. Jeśli przypada na pierwszy dzień kwietnia, to właśnie wtedy następuje start – niezależnie od skojarzeń kulturowych.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



