Obalamy fałszywe informacje pojawiające się w mediach społecznościowych oraz na portalach internetowych. Odwołując się do wiarygodnych źródeł, weryfikujemy najbardziej szkodliwe przykłady dezinformacji.
Zaszczepieni na COVID-19 „szczurami laboratoryjnymi”? Kolejny mit o szczepionkach
Eurodeputowani przyznali, że skuteczność i długotrwałe działanie szczepionek przeciwko COVID-19 były nieznane w momencie wprowadzenia ich na rynek. Czy to oznacza, że te preparaty są niebezpieczne i powinniśmy unikać szczepienia?
Fot. Pexels / Facebook / Modyfikacje: Demagog
Zaszczepieni na COVID-19 „szczurami laboratoryjnymi”? Kolejny mit o szczepionkach
Eurodeputowani przyznali, że skuteczność i długotrwałe działanie szczepionek przeciwko COVID-19 były nieznane w momencie wprowadzenia ich na rynek. Czy to oznacza, że te preparaty są niebezpieczne i powinniśmy unikać szczepienia?
Analiza w pigułce
- Justyna Socha poinformowała na Facebooku, że „szczepieni na C19 służyli jako szczury laboratoryjne”. Jako dowód przywołała klauzulę umowy z 2020 roku zawartej między Komisją Europejską a koncernem BioNTech/Pfizer: „Kraje akceptują, że skuteczność i długotrwałe działanie szczepionek są nieznane”.
- Szczepionki zostały warunkowo dopuszczone do obrotu ze względu na pandemię zakaźnej choroby COVID-19 w 2020 roku. Nie oznacza to jednak, że ich działanie było całkowicie nieznane – warunkiem dopuszczenia preparatu było dostarczenie danych potwierdzających, że korzyści wynikające ze szczepienia są wyższe niż ryzyko.
- Obecnie działanie i skuteczność szczepionek przeciwko COVID-19 są dobrze znane. O tym, że preparaty są bezpieczne dla naszego organizmu, przeczytamy na stronach takich instytucji jak: The Society for Healthcare Epidemiology of America (SHEA), Global Vaccine Data Network czy European Medicines Agency.
Wywołują raka, zwiększają ryzyko zawału, niszczą układ odpornościowy – mitów o szczepionkach powstało wiele. Równie często powtarzanym sloganem jest twierdzenie, że nie zostały one dobrze przebadane i przez to nie jest znane ich dokładne działanie. Właśnie do tego zdania w swoim poście odwołuje się Justyna Socha.
Działaczka Stowarzyszenia „Stop NOP” stwierdziła, że „szczepieni na C19 służyli jako szczury laboratoryjne”, co rzekomo potwierdza Komisja Europejska (KE). Dowodem na twierdzenie Sochy ma być klauzula umowy KE z koncernem farmaceutycznym BioNTech/Pfizer, brzmiąca: „Kraje akceptują, że skuteczność i długotrwałe działanie szczepionek są nieznane”.
Źródło: Facebook.com, 16.09.2025 r.
Informacja opublikowana przez Justynę Sochę zyskała szeroki rozgłos. Jej post polubiło ponad 15 tys. osób, a aż 10 tys. internautów udostępniło go dalej. Temat skłonił również nieco ponad 2,8 tys. użytkowników do wyrażenia swojej opinii w komentarzach. W najpopularniejszych wypowiedziach pisano o ujawnieniu prawdy znanej niektórym od początku [pisownia oryginalna]: „Połowa z nas od początku to wiedziała, a ta druga … No cóż…..” czy o odpowiedzialności za zachęcanie do szczepienia [pisownia oryginalna]: „Szczepili się i wyśmiewali z innych.Celebryci i lekarze za reklamowanie tego świństwa powinni odpowiedzieć karnie”.
Nieznana skuteczność i długotrwałe działanie – czy to powód do obaw?
W swoim wpisie Justyna Socha odwołuje się do pisma, które pod koniec maja 2025 roku wpłynęło do Komisji Europejskiej. Jego autor, Gerald Hauser, określił dopuszczenie szczepionek mRNA do użytku na terenie Unii Europejskiej mianem rozpoczęcia „największego eksperymentu w historii ludzkości”. Zwrócił uwagę na zdanie z umowy z koncernem BioNTech/Pfizer i zapytał KE m.in. o to, „dlaczego Komisja nie poinformowała obywateli, że skuteczność i bezpieczeństwo szczepionki genowej […] nie są gwarantowane”.
Informacje dementujące twierdzenie, że zaszczepieni przeciwko COVID-19 byli „szczurami laboratoryjnymi”, znajdziemy w odpowiedzi Komisji Europejskiej.
Z dokumentu przygotowanego przez KE dowiadujemy się, że faktycznie szczepionki początkowo zostały warunkowo dopuszczone do obrotu. Wynikało to przede wszystkim z potrzeby szybkiego zareagowania na światową pandemię. Warto jednak podkreślić, że już wtedy znane były dane potwierdzające, że korzyści zaszczepienia przewyższają jego ryzyko.
„Pierwsze szczepionki przeciwko COVID-19 uzyskały warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu, które jest szczególnym rodzajem pozwolenia ułatwiającym dostęp do leków, które muszą wypełnić lukę w opiece medycznej, na przykład w sytuacjach nadzwyczajnych, takich jak pandemia COVID-19, podczas gdy kompleksowa dokumentacja danych nie jest jeszcze dostępna. Organy regulacyjne mogą skorzystać z tej możliwości […], gdy tylko dostępne będą wystarczające dane potwierdzające, że korzyści płynące ze stosowania leku przewyższają ryzyko, przy czym po dopuszczeniu do obrotu wymagane są ścisłe środki ochronne i kontrole: Posiadacz pozwolenia na dopuszczenie do obrotu musi […] np. przeprowadzić dalsze badania i przedstawić dodatkowe dane potwierdzające skuteczność lub bezpieczeństwo”.
Czy szczepionki są bezpieczne?
Od momentu, kiedy szczepionki zostały warunkowo dopuszczone do obiegu, minęło już kilka lat. Czy nadal ich skuteczność nie jest do końca znana, a zaszczepieni pierwszymi jej dawkami mają się czego obawiać?
Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w dokumencie dostępnym na stronie Komisji Europejskiej. W jego treści pojawia się wskazanie, że „po wypełnieniu określonych zobowiązań zezwolenia warunkowe mogą zostać przekształcone w zezwolenia pełne”. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku szczepionek przeciwko COVID-19.
Obecnie nie ma wątpliwości co do tego, że szczepionki przeciwko COVID-19 są bezpieczne i skuteczne. Potwierdzają to liczne specjalistyczne źródła, np. organizacje takie jak The Society for Healthcare Epidemiology of America (SHEA), Global Vaccine Data Network czy European Medicines Agency.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter


