Czas czytania: około min.

Czy po aborcji wzrasta ryzyko zachorowania na raka piersi?

02.02.2021 godz. 12:07

Wypowiedź

Fałsz

Uzasadnienie

28 stycznia 2021 roku gościem audycji „Sygnały dnia” był poseł ruchu Kukiz’15 Jarosław Sachajko. Tematem rozmowy było opublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przerywania ciąży. Polityk stwierdził, że aborcja zwiększa ryzyko nowotworu piersi o 44 proc, a w przypadku przerwania ciąży po raz drugi ryzyko to wzrasta aż o 76 proc. Dodał również, że przed wprowadzeniem prawa do aborcji na raka piersi chorowało rocznie 18 tys. Brytyjek, natomiast obecnie liczba rocznych zachorowań przekracza 200 tys.

Badania wskazujące na związek pomiędzy aborcją a rakiem piersi

Wypowiedź Jarosława Sachajki odwołuje się do badań opublikowanych w 2013 roku na łamach magazynu „Cancer Causes & Control”, przez zespół naukowców, któremu przewodził Yubei Huang. Publikacja obejmuje metaanalizę 36 badań. Dwa z nich to badania kohortowe, pozostałe – badania kliniczno-kontrolne, tzw. case-control study. Przeprowadzono je na terenie 14 chińskich prowincji. 

Zacznijmy od wyjaśnienia różnicy pomiędzy poszczególnymi rodzajami badań.

Badania kohortowe uważane są za bardziej wiarygodne i wartościowe. Polegają na obserwacji grup narażonych i nienarażonych na dany czynnik ryzyka. W ich trakcie ocenia się wystąpienie wśród uczestników badania określonego punktu końcowego (np. choroby), który na początku obserwacji nie wystąpił.

Badania kliniczno-kontrolne to z kolei badania obserwacyjne. W ich ramach porównuje się odsetek narażonych w grupie osób, wśród których nastąpił punkt końcowy, z odpowiednio dobraną grupą kontrolną, zrzeszającą uczestników, u których punkt końcowy nie wystąpił. Badania tego typu mają zatem charakter retrospektywny.

Problemem przy przeprowadzaniu badań kliniczno-kontrolnych może okazać się dobranie odpowiedniej grupy kontrolnej oraz tzw. błąd przypominania (recall bias), który polega na tym, że chory ma większą skłonność do przypominania sobie lub ujawniania faktów z przeszłości niż osoba z grupy kontrolnej.

Natomiast metaanaliza to ilościowa synteza wyników wszystkich wiarygodnych badań dotyczących tego samego pytania klinicznego za pomocą odpowiednich metod statystycznych. 

Ze wspomnianego badania autorstwa chińskich badaczy wynika, że istnieje korelacja pomiędzy liczbą przebytych zabiegów aborcji (IA – aborcje indukowane, nie naturalne poronienia) a ryzykiem rozwoju raka piersi. Po jednym przerwaniu ciąży było ono o 44 proc. wyższe (OR = 1,44; 95% CI 1,29–1,59, p < 0,001) niż w grupie kontrolnej. U kobiet mających za sobą dwa takie zabiegi ryzyko rosło już o 76 proc. (OR = 1,76; 95% CI 1,39–2,22). Z kolei po trzech aborcjach ryzyko zachorowania na raka było o 89 proc. wyższe (OR = 1,89; 95% CI 1,40–2,55).

We wnioskach autorzy podkreślają, że silna korelacja nie przesądza o zależności przyczynowo-skutkowej pomiędzy zabiegiem przerwania ciąży a ryzykiem zachorowania na raka piersi.

Na związek między przerwaniem ciąży a rakiem piersi po raz pierwszy wskazano przy okazji szeroko zakrojonego badania z 1957 roku dotyczącego powszechnych nowotworów w Japonii. Wynikało z niego, że występowanie raka piersi jest częstsze u kobiet twierdzących, że w przeszłości przeszły aborcję. Jednak naukowcy byli ostrożni w wyciąganiu wniosków, zwracając uwagę na „metodologiczne słabości” ich badania. Autorzy brali przy tym pod uwagę, że wśród kobiet, których nie dotknęła śmiertelna choroba, mógł zadziałać wspomniany wyżej błąd przypominania.

Wyniki kolejnego badania zajmującego się tą kwestią, tym razem przeprowadzonego na szczurach, opublikowano w 1980 roku. Okazało się, że wśród szczurów, u których dokonano przerwania ciąży, oraz u tych, które w ciąży nigdy nie były, występowanie karcenogenezy było o 77 proc. większe niż u szczurów, które urodziły i zakończyły laktację. Konkluzją potwierdzoną w kolejnych badaniach było ochronne działanie ciąży i laktacji, a nie wzrost ryzyka raka z powodu aborcji. Szczury miały wstrzykiwaną specjalną toksynę w celu wywołania zmian nowotworowych, co też sprawia, że odnoszenie tych rezultatów do ludzi jest wątpliwe.

W 1996 roku Joel Brind opublikował metaanalizę 23 niezależnych badań, z których wynikało, że w wyniku aborcji ryzyko zachorowania na raka piersi wzrasta o 30 proc. W związku z tym, że prawie wszystkie uwzględnione badania były oparte na deklaracjach pacjentek, wielu ekspertów kwestionowało naukową wartość przedstawionego wniosku

W ostatnich kilkunastu latach pojawiło się kilka badań, głównie w Azji, których wyniki uzupełniają się z hipotezą o związku aborcji z ryzykiem zachorowania na raka piersi. Badania te wykonywane były m.in. w Iranie, Chinach, na Sri Lanki czy w Bangladeszu. Zdecydowana większość z nich to tzw. case-control study.

Badania zaprzeczające aborcji jako czynnikowi ryzyka

Wyniki szeroko zakrojonych, prospektywnych analiz klinicznych konsekwentnie nie potwierdzają istnienia takiego związku. Ogromny projekt badawczy przeprowadzono w latach 90. w Danii. W jego ramach powiązano ze sobą dane 1,5 mln kobiet, widniejące w bazie Duńskiego Rejestru Nowotworów ze statystykami pochodzącymi z Narodowego Rejestru Aborcji. Liczba odnotowanych aborcji wyniosła 370 tys. (wśród 280 tys. kobiet), a zarejestrowanych przypadków raka piersi – ponad 10 tys. Po uwzględnieniu znanych dotychczas czynników ryzyka nie znaleziono żadnego związku pomiędzy przebytym zabiegiem przerwania ciąży a zwiększeniem ryzyka zachorowania na nowotwór. 

Podobne wnioski płyną z badań zespołu kierowanego przez Karin Michels, opublikowanych w 2007 roku. W badaniu wzięło udział ponad 100 tys. kobiet, które w momencie rozpoczęcia obserwacji nie były chore na raka. 15 proc. z nich miało za sobą aborcję, a 21 proc. doświadczyło poronienia. W ciągu kolejnych dziesięciu lat u 1 458 uczestniczek zdiagnozowano raka piersi. Nie stwierdzono wpływu aborcji i poronienia na zachorowalność.

W 2003 roku National Cancer Institute zwołał trzydniowe warsztaty, w których wzięło udział ponad 100 ekspertów. Ich celem było wypracowanie konsensusu w sprawie związku pomiędzy aborcją a rakiem piersi. We wnioskach uczestnicy warsztatów uznali, że istnieją silne naukowe dowody zaprzeczające wpływowi aborcji na zwiększenie ryzyka zachorowania na raka piersi.

Rok później w piśmie „Lancet” opublikowano metaanalizę 53 badań, obejmujących 83 tys. kobiet z rakiem piersi z 16 krajów. Autorzy stwierdzili, że ryzyko zachorowania nie różni się znacząco wśród kobiet, które dokonały aborcji i które nigdy nie usunęły ciąży. Zauważono, że wśród analizowanych badań występowała różnica w wynikach otrzymywanych z badań prospektywnych i retrospektywnych. To te drugie miały tendencję do wskazywania na wzrost ryzyka zachorowania na raka piersi po przebytej aborcji. Zdaniem badaczy fakt, że kobiety chorujące na raka miały prawdopodobnie większą tendencję do ujawniania, że dokonały zabiegu usunięcia ciąży, znacząco wypacza wyniki.

W ostatnich latach pojawiły się dwie kolejne metaanalizy niepotwierdzające wpływu aborcji na ryzyko raka piersi. Obie publikacje są autorstwa chińskich badaczy. Pierwsza, z 2015 roku, objęła 15 badań (wszystkie prospektywne). Jednym z jej autorów jest wspomniany już Yubei Huang. Druga metaanaliza, z 2018 roku, zawierała analizę 25 badań.

Wszystkie główne organizacje medyczne są zdania, że nie istnieje związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy aborcją a rakiem piersi. Do instytucji tych należą m.in.: Światowa Organizacja Zdrowia, Amerykański Kongres Położników i Ginekologów, Królewskie Kolegium Położników i Ginekologów, American Cancer Society.

Zachorowania na raka piersi wśród mieszkanek Wielkiej Brytanii

Przywołana przez Jarosława Sachajkę liczba zachorowań na raka piersi w Wielkiej Brytanii prawdopodobnie pochodzi z artykułu umieszczonego na portalu NGO Niezależna Gazeta Obywatelska. Tekst opiera się na publikacji „Daily Mail” z 2010 roku. Niestety wykonane przez autora tłumaczenie jest błędne. W brytyjskiej gazecie była mowa o 200 tys. aborcji rocznie, a nie liczbie zachorowań na raka piersi. Autorzy porównali tę wartość do czasów sprzed obowiązywania ustawy aborcyjnej (prawo aborcyjne zliberalizowano ustawą Abortion Act z 1967 roku), kiedy rocznie miało być przerywanych 18 tys. ciąż. 

Prawdziwe dane przedstawiają się następująco: w 2019 roku w samej Anglii i Walii dokonano 207 384 aborcji (w 2018 roku: 205 295, a w 2017 roku: 197 533).

W pierwszych latach od wprowadzenia nowej ustawy liczba aborcji wynosiła:

  • 1968 rok: 24 tys.,
  • 1969 rok: 55 tys.,
  • 1970 rok: 87 tys.,
  • 1971 rok: 127 tys.,
  • 1972 rok: 160 tys.

W całej Wielkiej Brytanii w roku 2019 roku dokonano 223 102 zabiegów przerwania ciąży.

Natomiast jeśli chodzi o raka piersi, w ostatnich latach liczba zachorowań wśród Brytyjek wynosiła około 55 tys. rocznie (2017 rok: 54 700).

Tylko w Anglii w 2017 roku nowych przypadków było 45 790, z kolei w 2018 roku zarejestrowano już o 1,7 tys. zachorowań więcej. W Szkocji na raka piersi w 2017 roku zapadło 4 706 kobiet (w 1993 roku zachorowań było 3 250), a w Irlandii Północnej – 1 478.

Sięgając do danych historycznych, możemy zauważyć, że w Anglii w 1971 roku zdiagnozowano raka piersi u 17,5 tys. kobiet. Przez całe lata 80. zachorowań było powyżej 20 tys., natomiast w 1992 roku ich liczba przekroczyła granicę 30 tys. 

Statistic: Registration of newly diagnosed female breast cancer incidents in England from 1995 to 2018* | Statista
Find more statistics at Statista

Podsumowanie

Żadne z dotychczasowych badań nie potwierdza istnienia związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy aborcją a ryzykiem zachorowania na raka piersi. Jarosław Sachajko w sposób błędny przytacza również brytyjskie dane dotyczące liczby zachorowań na raka piersi, które w rzeczywistości dotyczą liczby dokonywanych aborcji. Faktyczna liczba zachorowań na raka jest niemal czterokrotnie niższa. W związku z tym wypowiedź posła uznajemy za fałszywą.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub