Informujemy o najważniejszych wydarzeniach ze świata fact-checkingu.
Jak rozpoznać dezinformację zdrowotną? Oto 5 wskazówek
Leki złe, nauka niedobra, a suplementy i internetowi guru najlepsi – tak w pigułce można streścić dezinformację zdrowotną . Fałszywe przekazy kuszą swoją prostotą, ale nie sprawią, że poczujemy się lepiej, wręcz przeciwnie. Jak nie dać się nabrać na te groźne fake newsy?
Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog
Jak rozpoznać dezinformację zdrowotną? Oto 5 wskazówek
Leki złe, nauka niedobra, a suplementy i internetowi guru najlepsi – tak w pigułce można streścić dezinformację zdrowotną . Fałszywe przekazy kuszą swoją prostotą, ale nie sprawią, że poczujemy się lepiej, wręcz przeciwnie. Jak nie dać się nabrać na te groźne fake newsy?
Nawet 61 proc. filmów na TikToku spod hasztagów związanych z „naturalnym” i „holistycznym” leczeniem dzieci zawiera nieprawdziwe informacje. Do 30 proc. materiałów wideo o nowych chorobach zakaźnych na YouTube może wprowadzać w błąd. Fałszywe informacje na temat zdrowia są dziś wszechobecne – cierpią na tym pacjenci i system zdrowia. Potencjalnie zyskują ci, którzy z fake newsów i teorii spiskowych uczynili dochodowy biznes.
Jako fact-checkerzy mierzymy się z tym problemem na co dzień – sprawdzamy nieprawdziwe informacje na temat szczepień, nietypowych leków, suplementów czy diet. Jak ustrzec się przed wpadnięciem w sidła pseudonauki? Jest na to kilka sposobów.
Wskazówka 1. Uważaj, gdy ktoś idzie na przekór całej wiedzy naukowej
Twórcy dezinformacji wykorzystują różne narracje do tego, by negować autorytety naukowe. Idą pod prąd i piszą, że mają wiedzę, o której „lekarz ci nie powie”. Twierdzą, że „lekarze ukrywają prawdę”, a oni sami mają prawdziwe rozwiązania. Przytaczają też stare opowieści o doktorach, którzy promowali papierosy w XX wieku. Zapominając, że przecież to właśnie w 1964 roku naukowcy oficjalnie dowiedli, że palenie jest szkodliwe, a sam marketing koncernów tytoniowych niewiele ma wspólnego z aktualną wiedzą naukową. .
Owszem – w każdym środowisku mogą zdarzyć się czarne owce, ale warto pamiętać, że naukowcy i lekarze to osoby, które poświęciły lata badaniom i pracy z pacjentami. Jeśli ufamy specjalistom, to maksymalizujemy nasze bezpieczeństwo i możemy mieć większą pewność, że znajdziemy rozwiązanie. Ufając internetowym guru ds. zdrowia tej pewności nie ma wcale. W nauce nawet jeśli ktoś popełni błąd, to inni badacze znajdą sposób na dojście do prawdy ze względu na obowiązujące zasady badawcze. Fałszywi eksperci nie przejmują się błędami i są kategoryczni w swoich osądach.
Wskazówka 2. Przypatruj się, kto faktycznie jest ekspertem, a kto influencerem
W internecie każdy może podać się za eksperta, wymyślić sobie tożsamość i osiągnięcia naukowe. Dla przykładu wielokrotnie opisywaliśmy historię fikcyjnego eksperta dr inż. Jerzego Webera, który ostrzegał przed negatywnymi konsekwencjami zdrowotnymi sieci 5G. Jego postać została wykreowana przez grupę osób, by sprzedawać drogi poradnik kiepskiej jakości – w „okazyjnej cenie” 200 zł za 48 stron.
To jednak zaledwie wycinek problemu – w sieci działają osoby które konsekwentnie zawyżają swoje kompetencje i stopnie naukowe. Wielokrotnie opisywaliśmy m.in. fałszywe porady przedstawiane przez Oskara Dorosza, który rekomendował leczenie groźnych chorób przy użyciu suplementów diety lub zastosowania leków poza ich wskazaniami. Dlatego zanim udamy się do kogoś na poradę, przede wszystkim warto sprawdzić, czy faktycznie jest lekarzem, jakie ma kompetencje i czy ma aktywne pozwolenie na wykonywanie zawodu – dziś umożliwia to Centralny Rejestr Lekarzy pod adresem: rejestr.nil.org.pl.
Wskazówka 3. Uważaj, gdy ktoś namawia do zakupu suplementów
Za dezinformacją medyczną kryje się cel, a strategia jej twórców wydaje się prosta: zohydzaj naukę tak często, jak to możliwe, a potem zaproponuj alternatywę. Najpierw w postaci prostych porad, które można wdrożyć za darmo. Influencerzy czy guru zdrowotni mogą proponować nam, abyśmy użyli cebuli do wyciągania bakterii; czy zastosowali zioła z ogródka na nowotwory. Te proste sposoby podobno mają doprowadzić do tego, że będziemy lepiej i zdrowiej żyć. To jednak pułapka: nie tylko nie ma tak prostych sposobów na śmiertelne choroby. Ale te darmowe porady w końcu mogą się skończyć – miały nas bowiem tylko przywiązać do osoby, która je udziela. A przy okazji sprzedaje też ebooki, czy suplementy, do kupna których chce nas przekonać.
Suplementy to jednak nie leki. Branie ich garściami nie sprawi, że wyzdrowiejemy ze wszelkich dolegliwości. Każdy taki suplement warto sprawdzić: czy jest bezpieczny, w jakich cenach jest oferowany u różnych sprzedawców i czy faktycznie warto go stosować bez konsultacji ze specjalistą. Najlepiej zrobić to zanim ucierpi na tym nasz portfel. W tym celu warto skorzystać z Rejestru Produktów prowadzonego przez Główny Inspektorat Sanitarny na stronie e.sanepid.gov.pl. Dobrze jest też zajrzeć na stronę badamysuplementy.pl – gdzie możemy zapoznać się z niezależnymi analizami suplementów lub samemu zgłosić podejrzany produkt do badania.
Wskazówka 4. Bądź ostrożny, jeśli ktoś podżega cię przeciw lekarzom
Fałszywe przekazy są skuteczniejsze, gdy wywołują w nas silne emocje Czasami dochodzi do skrajnych przypadków, gdy zamieniają się one w czyny. W 2021 roku doszło do podpalenia punktu szczepień w Zamościu, a w 2025 roku mieliśmy do czynienia z bezprecedensowymi atakami na lekarzy w Polsce. Niektóre z tych zachowań mogły być związane z teoriami spiskowymi i ogólną niechęcią do ekspertów.
W 2025 roku znany propagator altmedu Jerzy Zięba stanął przed sądem za to, że pisał o „odrąbywaniu durnych lekarskich głów”. W toku naszych prac wielokrotnie widzieliśmy fałszywe nagłówki, które wskazywały, że lekarze byli zaangażowani w depopulację. Ten mechanizm dezinformacj jest prosty: jeśli stracimy zaufanie do lekarzy, to zaczniemy szukać pomocy u kogoś innego – a wówczas z pomocą (zapewne odpłatną) mogą przybyć internetowi znachorzy, naturopaci czy inni uzdrowiciele. Dlatego warto obserwować, jakie emocje wzbudzają w nas materiały z internetu. Jeśli jest to strach czy złość, a wręcz gniew – warto się zatrzymać. Bardzo możliwe, że ktoś chce je wykorzystać dla własnych korzyści i namówić nas do czegoś, czego możemy w przyszłości żałować.
Wskazówka 5. Patrz uważnie, gdy pseudonauka zakłada szaty nauki
Nie jest tak łatwo rozpoznać dezinformację medyczną. Niekiedy „przykleja się ona do nauki”, wygląda bardzo profesjonalnie,czasem ma nawet jakieś badania na poparcie niewiarygodnych teorii. Nauka i jej jakość są pod ostrzałem – powstaje bowiem szereg wyspecjalizowanych podmiotów, które opublikują każdą pracę w zamian za opłatę.
Mowa o tzw. „drapieżnych czasopismach”, które nie przestrzegają zasad recenzji naukowych, ale z pozoru wydają się wyglądać naukowo. W takich czasopismach można znaleźć m.in. teksty, które mogą przekonywać, że suplementy mają cudowne właściwości. W 2023 roku opisywaliśmy przypadek wątpliwej publikacji, która rzekomo miała dowodzić, że środki przeciwgrzybiczne leczą autyzm – artykuł ukazał się właśnie w tego rodzaju czasopiśmie.
Warto więc sprawdzać każde źródło publikacji – bo może znajdować się na tzw. liście Bealla, na której znajdziemy wiele podejrzanych czasopism lub ich wydawców. Nie zawsze gwarantuje to sukces, ponieważ nie każde wydawnictwo jest tam umieszczane, ale można podążać pewnym wzorem. Na przykład jeśli czasopismo nie ma jasnych zasad publikacji dla autorów, zamieszcza dużo reklam, a do tego nie ma powiązań ze środowiskiem akademickim, to są to dla nas ważne sygnały ostrzegawcze.
Uważaj, patrz, zachowaj ostrożność
Twórcy dezinformacji medycznej bywają bardzo przebiegli – opanowali szereg mechanizmów manipulacji, które wpływają na nasze emocje i zachęcają do podążania za nieprawdziwymi poradami. Działają trochę jak czarnoksiężnicy, którzy uwodzą atrakcyjną formą przekazu, ale w istocie wcale nie mają dobrych zamiarów. Z pewnością wymyślą jeszcze wiele, by nas oszukać, ale nie jesteśmy bezbronni – warto wdrożyć powyższy zestaw prostych porad w życie i mieć oczy szeroko otwarte.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



