Czas czytania: około min.

Kiedy pojawiły się pierwsze informacje o zanieczyszczeniu Odry w Oławie?

06.09.2022 godz. 13:49

Wypowiedź

Częściowy fałsz

Analiza w pigułce

  • Pierwsze doniesienia o śniętych rybach w Odrze pojawiły się 26 lipca. W samej Oławie śnięte ryby zaobserwowano dzień później.
  • Sygnały od mieszkańców i mediów dotyczące zanieczyszczenia oławskiej Odry napływają jednak od lat. W ubiegłych latach było prowadzonych kilka postępowań dotyczących wypuszczania toksycznych odpadów do koryta rzeki przez firmę Jack-Pol. Służbom nie udawało się jednak zabezpieczyć próbek, które spełniałyby kryteria zanieczyszczenia.
  • Również w tym roku informowano o wycieku do rzeki niezidentyfikowanej białej substancji. Doniesienia na ten temat sięgają lutego.
  • Wadim Tyszkiewicz ma rację, że doniesienia o zanieczyszczeniu Odry pojawiały się na długo przed sierpniową katastrofą naturalną. Na ten problem zwracano jednak uwagę dużo wcześniej niż koniec maja, który pojawia się w wypowiedzi senatora. Tym samym wypowiedź oceniamy jako częściowy fałsz.

11 lipca 2022 roku odbyła się konferencja prasowa zwołana w sprawie katastrofy ekologicznej na Odrze oraz odpowiedzi na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich. Uczestniczył w niej m.in. Wadim Tyszkiewicz, senator i prezydent Nowej Soli w latach 2002–2019. Zwrócił on uwagę na fakt, że już w maju 2022 roku pojawiały się głosy sugerujące zatruwanie Odry w okolicach Oławy. Co wiadomo na ten temat?

Pierwsze wzmianki o zatrutej rzece

Pierwsze oficjalne doniesienia na temat śniętych ryb w Odrze pochodzą z 26 lipca. Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Ochrony Środowiska 17 sierpnia podano, że przed 26 lipca śnięte ryby zaobserwowano już w kilku lokalizacjach, m.in. na śluzie Łabędy w Kanale Gliwickim.

W Oławie pierwsze śnięte ryby zlokalizowano 27 lipca. Mieszkańcy i okoliczni wędkarze również obserwowali w tamtym czasie niepokojące zmiany. Jednakże dopiero na początku sierpnia dolnośląski WIOŚ wydał komunikat w tej sprawie.

Poinformował wtedy, że w momencie otrzymania pierwszych zgłoszeń (28 lipca) pobrano próbki wody i wykonano pomiary: poniżej Jazu Lipki (przy granicy z woj. opolskim), na wysokości ul. Na Grobli w Oławie oraz w miejscowości Łany.

Mieszkańcy Oławy kontra firma papiernicza

Sprawa wydaje się jednak mieć swój początek dużo wcześniej niż od czasu pierwszych ogólnopolskich doniesień. W lutym 2022 lokalny portal Olawa24.pl informował o posiedzeniu rady miasta, podczas którego komendant Państwowej Straży Pożarnej w Oławie, Bartłomiej Marcinów, otrzymał od radnych pytania w związku z wyciekiem niezidentyfikowanej białej substancji do Odry. 

W związku z tymi pytaniami głos zabrał Jacek Woźniak, prezes oławskiej spółki Jack-Pol, specjalizującej się w wyrobie materiałów papierniczych. Firma jest wprost oskarżana przez mieszkańców o zanieczyszczanie rzeki.

– Nie wiem, jacy specjaliści biorą udział w tych wypowiedziach, ale jestem zszokowany, jeżeli ktoś pisze, że wysyłamy do Odry toksyny, rtęć czy ołów – mówił Woźniak w lutym.

Katastrofa to wierzchołek góry lodowej?

Mieszkańcy Oławy publikowali w ciągu ostatniego roku w sieci materiały mające dowieść, że zatruwanie Odry ściekami przemysłowymi to ciągły i długotrwały proceder, mający swój początek dużo wcześniej niż w lecie br., kiedy ogłoszono katastrofę ekologiczną.

Jak podaje wrocławska Wyborcza.pl, już marcu 2022 roku obywatele wezwali nawet na miejsce służby w celu zbadania składu i pochodzenia brudnej piany w Odrze. Ostatecznie nikt nie pobrał jednak próbek do badań.

Co więcej, jak poinformował „Gazetę Wyborczą” Arkadiusz Sypień z Komendy Powiatowej w Oławie: – W ubiegłych latach było prowadzonych kilka postępowań. Faktycznie, kiedy pojawiały się na miejscu odpowiednie służby, na miejscu nie udawało się zabezpieczyć próbek, które spełniałyby kryteria zanieczyszczenia w myśl kodeksu.

Z kolei stowarzyszenie Wszystko dla Oławy podaje, że ma dokumenty z 2014 roku oraz ustne informacje od mieszkańców miasta, które sugerują, że zanieczyszczające rzekę ścieki z rowu S-B były obserwowane już w 2009 roku.

Czy katastrofa na Odrze zaczęła się w Oławie?

Na początku sierpnia dolnośląski Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska informował, że w dwóch punktach – na śluzzie Lipki oraz w Oławie – stwierdzono z ponad 80-proc. prawdopodobieństwem występowanie mezytylenu, czyli substancji o działaniu toksycznym na organizmy wodne. 

Oczywiste jest, że substancja nie mogła pochodzić ze ścieków z okolic Oławy, ponieważ musiałaby wtedy płynąć pod prąd, aby znaleźć się w okolicach śluzy Lipki.

W odniesieniu do wyników badań i debaty na temat zanieczyszczania rzeki w okolicach Oławy firma Jack-Pol przesłała „Dziennikowi Gazecie Prawnej” oficjalne oświadczenie, w którym zaznaczyła:

„Zauważamy, że pierwsze informacje o śniętych rybach w Odrze dotyczą jazu w miejscowości Lipki – na granicy województw dolnośląskiego i opolskiego. Co więcej, istnieją również dane wskazujące na wystąpienie skażenia znacznie powyżej tego miejsca, w okolicach Gliwic. Zatem lokalizacja skażenia występuje znacznie powyżej posadowienia zakładu Spółki Jack–Pol, a prąd Odry powoduje przemieszczanie się zarówno skażenia, jak i śniętych ryb w dół rzeki Odry, w tym w rejon Oławy”.

Spółka Jack- Pol zaznaczyła, że w procesie produkcji przestrzega zasad ekologii, co więcej przetwarza sortowaną makulaturę na wyroby higieniczne. Wszystkie materiały i surowce Spółki Jack–Pol przeznaczone do produkcji posiadają certyfikaty ekologiczne.

„W procesie produkcji nie są stosowane środki do wybielania surowca ani rtęć i jej pochodne, ani mezytylen ani inne trucizny. Wbrew informacjom, pojawiającym się w różnych mediach, Spółka Jack–Pol nie jest firmą produkującą celulozę”.

rozmowie z portalem Polska Times doniesieniom zaprzeczał również wiceburmistrz Oławy, Andrzej Mikoda, podobnie argumentując sprawę.

O zanieczyszczeniu Odry wiadomo od dawna. O wiele dłużej, niż twierdzi Tyszkiewicz

Dotychczas nie ustalono więc, czy i jak oławski przemysł wpłynął na obecną katastrofę ekologiczną na Odrze. Faktem jest natomiast, że lokalny ekosystem mocno odczuł zanieczyszczenia m.in. poprzez pojawienie się w rzece dużej liczby gnijących glonów.

– Nie twierdzę, że (…) oławskie zakłady były główną przyczyną katastrofy, która trwa na Odrze, ale jest pewne, że przez lata miały wpływ na degradację środowiska rzeki – mówił Marek Drabiński, członek Stowarzyszenia Wszystko Dla Oławy.

Wiadomo, że informacje o problemach dotyczących zanieczyszczeń przemysłowych napływających do Odry z terenów Oławy i jej okolic datuje się na dużo wcześniej niż przełom lipca i sierpnia, gdy miała miejsce katastrofa ekologiczna. Ale również dużo wcześniej niż koniec maja, który pojawia się w wypowiedzi Wadima Tyszkiewicza. Tym samym wypowiedź senatora oceniamy jako częściowy fałsz.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

20 zł
Imię*
Nazwisko*
Adres e-mail*
Ulica dom/lokal
Kod pocztowy
Miasto

lub