Sprawdzamy wypowiedzi polityków i osób publicznych pojawiające się w przestrzeni medialnej i internetowej. Wybieramy wypowiedzi istotne dla debaty publicznej, weryfikujemy zawarte w nich informacje i przydzielamy jedną z pięciu kategorii ocen.
Składowanie ziemi na prywatnej działce. Fałsz Pawła Usiądka
Składowanie ziemi na prywatnej działce. Fałsz Pawła Usiądka
![]()
Nawet milion zł kary za składowanie własnej ziemi na własnej działce! Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że nawet jeśli posiadasz prywatną działkę, nie masz prawa złożyć na niej ziemi pochodzącej z budowy – bez stosownego zezwolenia. […] Nie dopełnisz formalności? Grozi ci kara – od 1000 zł do nawet miliona złotych!
- Paweł Usiądek odnosi się do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 17 czerwca 2025 roku, oddalającego skargę kasacyjną przedsiębiorcy, który składował na terenie swojej firmy m.in. ponad 2,3 tys. ton ziemi przywiezionej z budowy drogi ekspresowej. Przedsiębiorca nie miał do tego niezbędnej dokumentacji.
- W przypadku prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na zbieraniu i przetwarzaniu odpadów należy uzyskać stosowne zezwolenia (art. 41). Za ich brak ustawa przewiduje kary od 1 tys. zł do 1 mln zł (art. 194).
- Nie dotyczy to jednak gleby i ziemi składowanej na własny użytek, o ile odbywa się to w sposób, który nie szkodzi środowisku. Ziemia wykorzystana do celów budowlanych na terenie, na którym została wydobyta, w ogóle nie podlega przepisom o przetwarzaniu odpadów (art. 2 pkt 3).
- Paweł Usiądek wyciąga fałszywe wnioski z wyroku NSA, który dotyczył sytuacji składowania – przez przedsiębiorcę – ziemi przywiezionej z innego terenu. Polityk w swojej wypowiedzi opisuje zupełnie inną sytuację, jaką jest składowanie ziemi wykopanej przez osobę prywatną na jej terenie.
Składowanie ziemi na prywatnej działce. Gdy nie dopełnisz formalności, grozi ci kara?
17 czerwca Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) oddalił skargę kasacyjną przedsiębiorcy od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. Sprawa dotyczyła zarządzenia pokontrolnego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Łodzi (WIOŚ), który nakazał właścicielowi firmy wprowadzenie do ewidencji odpadów składowanych na terenie firmy: starych podkładów kolejowych oraz ponad 2,3 tys. ton ziemi pochodzącej z budowy drogi ekspresowej.
Paweł Usiądek, europoseł Konfederacji, odniósł się do tej sprawy w mediach społecznościowych (1, 2, 3). Polityk przestrzegał, że wyrok sądu oznacza, że za „składowanie własnej ziemi na własnej działce” grozi nawet milion złotych kary.
Kiedy można składować ziemię na działce? Ustawa przewiduje wyjątki
W przypadku prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na zbieraniu i przetwarzaniu odpadów należy uzyskać stosowne zezwolenia (art. 41). Za ich brak ustawa przewiduje kary od 1 tys. zł do 1 mln zł (art. 194). Można je nałożyć za samo magazynowanie niezgodne z przepisami, transport, mieszanie, przekazywanie itd.
Istnieje jednak kilka wyjątków przewidzianych w rozporządzeniu ministra klimatu. Jeden z nich dotyczy gleby i ziemi, które można legalnie składować na własny użytek, o ile nie szkodzi to środowisku. Przepis ten obejmuje osoby fizyczne i jednostki organizacyjne, a maksymalna dopuszczalna ilość to 0,2 tony na każdy metr kwadratowy utwardzonej powierzchni.
Jest też inna sytuacja, w której przepisy o odpadach w ogóle nie mają zastosowania. Zgodnie z ustawą, niezanieczyszczona gleba wydobyta podczas robót budowlanych nie jest traktowana jako odpad, jeśli zostanie wykorzystana do celów budowlanych na tym samym terenie, na którym została wydobyta (art. 2 pkt 3).
Przedsiębiorca ukarany za zero waste? Spór o definicję odpadu
Powyższe wyjątki nie obejmują sprawy, na którą powołał się Paweł Usiądek, ponieważ w niej chodziło o przedsiębiorcę, a nie o osobę prywatną. Co istotne, ziemię składowaną na terenie firmy wydobyto w innym miejscu, a przedsiębiorca nie posiadał dokumentów, które potwierdzałyby jej legalne pochodzenie.
Właściciel firmy nie zgodził się z ustaleniami WIOŚ, który uznał, że materiały składowane na jego działce stanowią odpady. Argumentował, że podkłady miały zostać wykorzystane jako materiał budowlany, a hałdy ziemi są żyzne i mają naturalne pochodzenie. W jego ocenie potraktowano go zbyt rygorystycznie, zwłaszcza że – jak twierdził – jego działania wpisywały się w ideę „zero waste”.
Sąd podkreślił, że choć każda inicjatywa zmniejszająca ilość odpadów jest „zjawiskiem pożądanym”, nie zwalnia to z obowiązku przestrzegania prawa. Sam fakt, że dana substancja może zostać wykorzystana ponownie, nie oznacza, że przestaje być odpadem.
Kluczowa w sprawie jest definicja odpadu. Zgodnie z ustawą, odpadem jest każda substancja lub przedmiot, którego posiadacz się pozbywa, zamierza się pozbyć lub do którego pozbycia się jest zobowiązany (art. 3 ust. 1 pkt 6).
Wyrok NSA nie wprowadza żadnych zmian w obowiązujących przepisach dotyczących składowania ziemi, które pozostaje uzależnione od jej pochodzenia, przeznaczenia oraz statusu prawnego osoby, która ją magazynuje.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



