Strona główna Analizy Jak zwalczać klimatyczną dezinformację? Sprawdzamy przegląd ponad 300 badań

Jak zwalczać klimatyczną dezinformację? Sprawdzamy przegląd ponad 300 badań

Denializm klimatyczny – mimo wielu prób obalenia – wciąż ma się dobrze. Można się na niego natknąć w wypowiedziach polityków, w mediach społecznościowych, a nawet w szkole. Najnowszy raport międzynarodowej organizacji naukowej sugeruje, jakie rozwiązania wprowadzić, by zwalczać nieprawdziwe informacje.

na grafice widzimy po lewej stronie suchy grunt i drzewo, a po prawej zieloną łąkę pełną kwiatów

Fot. Pixabay / Modyfikacje: Demagog

Jak zwalczać klimatyczną dezinformację? Sprawdzamy przegląd ponad 300 badań

Denializm klimatyczny – mimo wielu prób obalenia – wciąż ma się dobrze. Można się na niego natknąć w wypowiedziach polityków, w mediach społecznościowych, a nawet w szkole. Najnowszy raport międzynarodowej organizacji naukowej sugeruje, jakie rozwiązania wprowadzić, by zwalczać nieprawdziwe informacje.

Analiza w pigułce

  • Międzynarodowy Panel ds. Środowiska Informacyjnego (IPIE) przygotował raport na temat klimatycznej dezinformacji. Tekst powstał na bazie 300 prac naukowych, w których analizowano problematykę twórców dezinformacji, stosowanych przez nich metod oraz potencjalnych rozwiązań tej kwestii.
  • Raport wymienia koncerny naftowe i firmy prywatne jako odpowiedzialne za dezinformowanie o klimacie (s. 26). Swój wkład mają także partie polityczne (s. 29–30) oraz konserwatywne think tanki (s. 31).
  • Dezinformacja klimatyczna może obniżać zaufanie do naukowców (s. 57) oraz spowalniać realizowanie polityk klimatycznych, w tym odchodzenie od paliw kopalnych (s. 59).
  • Rozwiązaniem są zmiany w legislacji, edukacja oraz działania mające uodpornić opinię publiczną na dezinformację, takie jak np. fact-checking (s. 67).

„Słyszeliśmy liczne obawy o to, że to normy emisji spalin, a nie dwutlenek węgla, stanowią prawdziwe zagrożenie dla Amerykanów” – to słowa Lee Zeldina, dyrektora amerykańskiej agencji ochrony środowiska (EPA), który pod koniec lipca zapowiedział uchylenie ustaleń o zagrożeniach, dołączonych do ustawy o czystym powietrzu (Clean Air Act). Zgodnie z tym dokumentem sześć różnych gazów cieplarnianych, w tym CO2, uznano za zagrożenie dla zdrowia publicznego oraz przyszłych pokoleń. Jako ich źródło wskazano silniki spalinowe. Na ich użytkowników nałożono ograniczenia dotyczące emisji zanieczyszczeń. 

Propozycja Lee Zeldina wywołała falę entuzjazmu wśród części konserwatywnych mediów. Na łamach „Wall Street Journal” można było przeczytać o „dniu wyzwolenia od klimatycznych regulacji”. Z kolei alt-rightowy portal Breitbart napisał, że dyrektor EPA zamierza „znieść święty Graal religii klimatycznej”. Uradowane głosy można było odnaleźć w polskiej infosferze, m.in. na profilach Konfederacji pojawiły się grafiki informujące o „końcu klimatycznej histerii” oraz o tym, że „USA uznały zmiany klimatu za nieszkodliwe”.

Nadchodząca decyzja amerykańskiej administracji to najnowszy przykład na to, że mimo istniejącego konsensusu naukowego wciąż jest podważany wpływ działalności człowieka na zmianę klimatu. Rozdźwięk między ustaleniami ekspertów a komunikatami docierającymi do opinii publicznej trwa od lat, za co po części odpowiadają fałszywe informacje.

Ich wpływowi na sferę informacyjną związaną ze zmianą klimatu poświęcony jest najnowszy raport Międzynarodowego Panelu ds. Środowiska Informacyjnego (IPIE). To naukowe konsorcjum, które skupia się na analizowaniu zagrożeń ze strony dezinformacji, manipulacji algorytmami i stronniczości sztucznej inteligencji. W przeglądzie ponad 300 badań opisało najważniejsze osoby i instytucje odpowiedzialne za promowanie błędnych narracji o klimacie, metody, jakimi to robią, oraz skutki, jakie wywołują.

Kto odpowiada za dezinformację klimatyczną?

Jak napisali autorzy raportu, za tworzenie fałszywych informacji na temat zmiany klimatu odpowiadają zarówno prywatne firmy oraz instytucje polityczne i społeczne, jak i niektórzy naukowcy i edukatorzy.

Koncerny naftowe i nie tylko

Jako pierwsze w dokumencie wymieniono jednak firmy produkujące paliwa kopalne. W naszych analizach zwracaliśmy już uwagę na to, że koncerny naftowe są świadome, że ich działalność przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych, a tym samym ma wpływ na klimat. Jednocześnie przez lata unikały odpowiedzialności oraz promowały wątpliwości co do ustaleń naukowców na ten temat.

Do kryzysu klimatycznego przykładają się nie tylko przedsiębiorstwa takie jak BP czy Exxon Mobil. Winne są również m.in. firmy z branży lotniczej, które – jak opisano w raporcie – niewłaściwie informowały o pozostawianym przez siebie śladzie węglowym (s. 26). Podobny zarzut można skierować także do sieci fast foodów, biur podróży czy gigantów technologicznych odpowiedzialnych za rozwój sztucznej inteligencji. 

Ci ostatni zazdrośnie strzegą informacji o tym, ile energii zużywa się na trenowanie ich modeli językowych, co sprawia, że nie wiemy, jak dużym obciążeniem dla środowiska jest np. korzystanie z Chatu GPT.

Państwa i politycy

W szerzeniu klimatycznych kłamstw pomagać może także aparat państwowy. W raporcie wymieniona jest m.in. Rosja, która z jednej strony prezentowała się na arenie międzynarodowej jako kraj przestrzegający regulacji, z drugiej strony zupełnie się ich nie trzymała (s. 27–28). Ponadto, po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku, władze Rosji zaczęły promować gaz ziemny jako „źródło narodowej tożsamości” i jednocześnie atakować politykę klimatyczną Unii Europejskiej (s. 28).

Nawet w państwach aktywnie realizujących politykę klimatyczną, np. w Hiszpanii czy w Szwajcarii, działają ugrupowania krytykujące ten kierunek działań i zwracające uwagę na gospodarcze obciążenia czy przywiązanie do konserwatywnych wartości. W tym kontekście wymienia się np. polską partię Prawo i Sprawiedliwość, która w latach swojego rządu łączyła tożsamość narodową z energetyką opartą na węglu (s. 29–30).

Lobbyści i instytuty

Wpływ na kształtowanie się środowiska informacyjnego dotyczącego zmiany klimatu mają również różnego rodzaju think tanki i instytucje opinii. Jak opisywaliśmy w jednym z naszych tekstów, istnieje cała sieć powiązań między ciałami takimi jak amerykański Heartland Institute czy Cato Institute a koncernami naftowymi. Firmy wydobywające paliwa kopalne próbują za pomocą organizacji eksperckich opóźnić działania mogące uderzyć w ich interesy (s. 31).

Naukowcy na żądanie

Podobnie do instytucji stworzonych w celu rozpowszechniania klimatycznej dezinformacji działają eksperci zatrudniani po to, aby uwiarygodniać błędne narracje o klimacie (s. 34). Osobę o odpowiednim tytule naukowym można wykorzystać do tego, by przekonała publikę do swoich narracji. 

Przykładem takiego naukowca był dr Frederick Seitz, zmarły w 2008 roku, który w przeszłości  rozpowszechniał przekonanie, że palenie tytoniu nie zwiększa ryzyka raka płuc. Był autorem tzw. petycji oregońskiej, służącej do podważania konsensusu naukowego w sprawie zmiany klimatu.

Jak tworzone są fałszywe informacje o klimacie?

Twórcy klimatycznej dezinformacji posługują się zróżnicowanym przekazem, aby zaszczepić myśl o tym, że problem zmiany klimatu nie istnieje lub jest wyolbrzymiony. Część z ich działań koncentruje się również na poprawie wizerunku poszczególnych firm, aby przedstawić je jako bardziej ekologiczne.

Denializm i sceptycyzm

Pierwszą fazą zaprzeczania zmianie klimatu jest budowanie przekazu, że takie zjawisko nie istnieje. Działania te mogą koncentrować się na dyskredytowaniu środowiska naukowego i podważaniu wyników jego badań (s. 35). Bardziej miękką formą denializmu jest tzw. denializm antropogeniczny, czyli uznawanie, że klimat rzeczywiście się zmienia, jednak człowiek nie jest za to odpowiedzialny (s. 36). Przykładem takich działań jest przekonywanie o tym, że wybuchy wulkanów emitują znacznie więcej gazów cieplarnianych niż działalność ludzka.

Gdy dowody naukowe stają się zbyt namacalne, by móc po prostu zaprzeczać zmianie klimatu, wyparcie przekształca się w budowanie wątpliwości (s. 36). Autorzy raportu wyodrębnili dwa główne rodzaje sceptycyzmu klimatycznego:

  • sceptycyzm dowodowy – podważanie antropogenicznego wpływu na zmianę klimatu,
  • sceptycyzm reakcyjny – negowanie proponowanych rozwiązań mających zmniejszyć wpływ człowieka na środowisko.

Greenwashing

Równocześnie z działaniami mającymi podważyć konsensus naukowy dotyczący zmiany klimatu toczy się kampania, która ma poprawić wizerunek firm w oczach opinii publicznej. W ramach greenwashingu koncerny naftowe, a także biura podróży czy hotele, mogą promować swoje usługi, które rzekomo stanowią dowód troski o środowisko (s. 39). 

Tak było w przypadku kampanii reklamowej Exxon Mobil pokazującej produkcję biopaliwa z alg, które potencjalnie miałoby zastąpić ropę. Jednak nawet najwyższa planowana produkcja tego rodzaju paliwa stanowiłaby ułamek procenta dziennej sprzedaży produktów opartych na ropie.

Pewną odmianą greenwashingu, występującą m.in. w turystyce, jest tzw. greenhushing. Firmy powstrzymują się od informowania na temat działań podejmowanych w ramach troski o środowisko. Ma to zredukować ryzyko krytyki, która uzna te działania za niewystarczające. W jednym z badań opublikowanych w raporcie zwrócono uwagę, że firmy agroturystyczne informują jedynie o ok. 30 proc. swoich działań związanych ze zrównoważonym rozwojem, a zarazem  stosują język afektywny, aby uzasadnić „hedonistyczne korzystanie z krajobrazu przez klientów” (s. 40).

Teorie spiskowe

Dezinformacja klimatyczna bazuje także na spiskach, które starają się przedstawić działania na rzecz powstrzymania globalnego ocieplenia jako oszustwo stworzone przez elity (s. 38). Przykładem jest afera „climategate”, która rzekomo ujawniła manipulację danymi przez ekspertów, by wyolbrzymić katastrofę klimatyczną. Trzy niezależne od siebie śledztwa nie wykazały żadnych nieprawidłowości w tym zakresie.

W ostatnich latach teorie spiskowe pojawiają się jako wytłumaczenie ekstremalnych zjawisk pogodowych takich jak powodzie. Zamiast dyskusji na temat wpływu zmian klimatycznych na wzorce pogodowe, które mogą stanowić dla nas zagrożenie, w mediach społecznościowych natrafimy na głosy, że to sieć badawcza HAARP albo smugi za samolotami odpowiadają za podtopienia.

Jakie skutki niesie dezinformacja klimatyczna?

Dezinformacja klimatyczna realizowana przez różnych aktorów może nieść za sobą wiele negatywnych skutków. Autorzy raportu wyróżniają m.in. spadek zaufania do naukowców, w tym również do tych niezajmujących się kwestiami środowiskowymi. Podważanie ich kompetencji i spiskowe próby łączenia ich działań z tajnymi planami elit sprawiają, że opinia publiczna coraz mniej bazuje na ich odkryciach (s. 57).

Skutkiem dezinformacji klimatycznej jest również odchodzenie od realizacji politycznych celów klimatycznych. Negowanie zmiany klimatu przez niektóre partie polityczne opóźnia odejście od paliw kopalnych, kluczowe dla zmniejszenia presji środowiskowej (s. 59). 

Rozpowszechnianie teorii spiskowych o klimacie ma wpływ także bezpośrednio na nasze samopoczucie (s. 58). Jak wykazało jedno z badań, informacje na temat chemtrails wzbudzały w odbiorcach poczucie gniewu, smutku, strachu i niepokoju.

Co można zrobić z dezinformacją klimatyczną?

Twórcy raportu zebrali również rekomendacje dotyczące przeciwdziałania klimatycznej dezinformacji, zasugerowane przez autorów analizowanych prac naukowych. Wśród sugestii znajdziemy propozycje rozwiązań legislacyjnych, które pomogłyby w transparentnym działaniu przedsiębiorstw i ograniczyły greenwashing (s. 61). Eksperci zalecają także rygorystyczny nadzór nad finansowaniem zielonych inwestycji, by zminimalizować ryzyko malwersacji środków.

Wśród wymienionych działań jest także aktywne zwalczanie twórców dezinformacji, np. drogą sądową (s. 66). Naukowcy uważają, że podawanie fałszywych informacji na temat zmiany klimatu i podważanie antropogenicznego wpływu można by podciągnąć pod oszustwa konsumenckie. 

W raporcie pojawiają się także propozycje związane z edukacją, która wsparłaby budowanie odporności na fałszywe narracje i wzmocniłaby krytyczne myślenie u internautów (s. 76). Jednym z pomysłów na to, jak przygotować opinię publiczną na fałszywe informacje o klimacie, jest tzw. inokulacja (s. 74). 

Na podobieństwo szczepionek przeciwko wirusom, inokulacja miałaby pomóc w obronieniu się przed nieprawdziwymi tezami. Eksperci sugerują, że można by przygotować odbiorców na manipulację faktami, a także rozszerzyć wiedzę o konkretnych technikach dezinformacji (s. 74).

Wśród proponowanych rozwiązań pojawia się także fact-checking (s. 67). Miałby on ograniczać fałszywe informacje w mediach społecznościowych oraz obniżać wiarygodność dezinformacji. Badanie przywołane w raporcie potwierdziło długotrwały efekt takiego działania. Fact-checking mógłby również stać się uzupełnieniem takich aktywności jak rozwój krytycznego myślenia czy szczepienie informacyjne.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź