Strona główna Analizy Marionetkowe państwo w sporze z narkomanem. Jak Rosja wykorzystała spór o Order Orła Białego?

Marionetkowe państwo w sporze z narkomanem. Jak Rosja wykorzystała spór o Order Orła Białego?

Konflikt wokół propozycji odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego stał się dla rosyjskich mediów kolejną okazją do prowadzenia kampanii propagandowej. Widzowie telewizji w Rosji mogli usłyszeć, że Rafał Leśkiewicz nazwał prezydenta Ukrainy „narkomanem”, Order Orła Białego jest odznaczeniem rosyjskim, a ofiarami rzezi wołyńskiej byli sowieci.

Fot.: Pexels / Wikimedia Commons / Maciej Szczepańczyk / Creative Commons Attribution 3.0 / Modyfikacje: Demagog

Marionetkowe państwo w sporze z narkomanem. Jak Rosja wykorzystała spór o Order Orła Białego?

Konflikt wokół propozycji odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego stał się dla rosyjskich mediów kolejną okazją do prowadzenia kampanii propagandowej. Widzowie telewizji w Rosji mogli usłyszeć, że Rafał Leśkiewicz nazwał prezydenta Ukrainy „narkomanem”, Order Orła Białego jest odznaczeniem rosyjskim, a ofiarami rzezi wołyńskiej byli sowieci.

19 czerwca 2026 roku prezydent Karol Nawrocki ogłosił decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Była to reakcja na nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W odpowiedzi ukraińscy politycy zaczęli odsyłać Ordery Orła Białego, które przyznano im wcześniej. Uczynili to Wołodymyr Zełenski oraz byli prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko.

Tłem tych wydarzeń są wieloletnie kontrowersje związane z działalnością Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Była to formacja zbrojna funkcjonująca w latach 40. i 50. XX wieku, która brała udział m.in. w organizacji i przeprowadzeniu ludobójstwa na polskiej ludności cywilnej w latach 1943–1945. Pamięć o jej zbrodniach oraz ocena jej dziedzictwa od dekad pozostają w relacjach polsko-ukraińskich przedmiotem sporów historycznych i politycznych, które cyklicznie powracają w debacie publicznej i polityce pamięci obu państw.

Tematu tego nie pomija również rosyjska propaganda, która wykorzystuje go do wzmacniania napięcia między obydwoma narodami w celu osłabienia ich przyjaznych stosunków. W kontekście pełnoskalowej agresji Rosji przeciwko Ukrainie trwającej od 2022 roku te działania mają również na celu osłabienie poparcia dla Ukrainy oraz uzyskanie przez Rosję przewagi informacyjnej, która może przekładać się także na jej pozycję na polu walki.

Reakcja rosyjskich władz

W Moskwie narastające napięcia między Warszawą a Kijowem spotkały się z ironicznymi komentarzami. Na dzień przed ogłoszeniem stanowiska polskiego prezydenta Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w szyderczy sposób odniosła się do faktu, że Karol Nawrocki wciąż nie ogłosił decyzji o odebraniu Zełenskiemu Orderu. Stwierdziła, że Warszawa „postanowiła skompromitować się do końca”, a następnie zasugerowała, aby pozostawić odznaczenie ukraińskiemu prezydentowi, „żeby Polacy nigdy nie mogli powiedzieć, że czegoś takiego nie było”.

Porównała przy tym obecną sytuację do rzekomego przyznania orderu Hermannowi Göringowi w okresie międzywojennym (brakuje potwierdzenia tego faktu w wiarygodnych źródłach). Zacharowa stwierdziła, że Polska nie wyciągnęła wniosków z historii i nadal wspiera „kijowski reżim”, który „łączy nazizm z terroryzmem”. Jej zdaniem ignorowanie przez Polskę ataków Ukrainy na rosyjskie obiekty cywilne oraz poparcie dla Kijowa wynikają przede wszystkim z rusofobii, którą, według Zacharowej, podzielają także ukraińskie władze.

Po ogłoszeniu decyzji polskiego prezydenta pojawiły się kolejne komentarze ze strony rosyjskich polityków. Kirill Dmitrijew, przedstawiciel prezydenta Rosji ds. współpracy inwestycyjno-gospodarczej stwierdził, że „Polska w końcu dostrzegła zwolenników ukraińskiego nazizmu”. Maria Zacharowa podzieliła tę opinię. Podkreśliła, że „ofiarami ukraińskich nacjonalistów z UPA podczas rzezi wołyńskiej byli przede wszystkim Polacy”, którzy „od 1 listopada 1939 roku byli obywatelami ZSRR”. Z kolei Aleksiej Puszkow, przewodniczący komisji Rady Federacji ds. polityki informacyjnej i współpracy z mediami, wyraził zdziwienie, że Polska tak długo wspierała państwo, które, jego zdaniem, gloryfikuje nazizm.

Mit o wielkim zwycięstwie

Choć ten temat był szeroko naświetlany w rosyjskich mediach, warto zaznaczyć, że w celu przybliżenia go rosyjskiemu odbiorcy został osadzony w kontekście walki z nazizmem. Konflikt między Warszawą a Kijowem eskalował bowiem w przededniu rocznicy napaści nazistowskich Niemiec na Związek Radziecki (22 czerwca).

Ofiara i zwycięstwo ZSRR w II wojnie światowej mają dla współczesnych Rosjan znaczenie niemal sakralne. Od około 2007–2008 roku, po Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, Władimir Putin zaczął coraz silniej eksponować znaczenie tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (rosyjskie określenie okresu walk ZSRR z III Rzeszą w latach 1941–1945) i wykorzystywać pamięć o pokonaniu III Rzeszy jako narzędzie legitymizacji bardziej konfrontacyjnej polityki Rosji wobec Zachodu

Od tego czasu skala heroizacji sowieckiego zwycięstwa nad nazizmem osiągnęła bezprecedensowe rozmiary. W 2022 roku eksploatacja pamięci historycznej stała się pretekstem do rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji na Ukrainę pod hasłami „denazyfikacji” i „demilitaryzacji”. Dlatego ostatnie napięcia w relacjach polsko-ukraińskich w rosyjskich mediach były przedstawiane przede wszystkim przez pryzmat walki Związku Radzieckiego, a obecnie także Rosji, z nazizmem.

Porównania z Donbasem

Analiza materiałów „RIA Nowosti”, „Wieczór z Sołowiowem”, „Westi niedieli” oraz programu „60 minut” z 19–23 czerwca pokazuje, że Kreml nie tylko wzmacniał przekaz o „nazistowskiej Ukrainie”, lecz także posługiwał się wypowiedziami polskich polityków i przedstawiał Polskę jako państwo pozbawione sprawczości.

Dmitrij Kisielow, rosyjski propagandysta z programu „Westi niedieli”, odebranie odznaczenia przedstawił jako stanowczą reakcję [czas nagrania: 1:26:05] na gloryfikowanie „panteonu ukraińskich bohaterów przez kijowską juntę” [czas nagrania: 1:29:27] mimo wielokrotnych ostrzeżeń z polskiej strony. Decyzję Zełenskiego o odesłaniu orderu skomentowano fragmentem wywiaduLeszkiem Millerem, w którym były premier określił gest prezydenta Ukrainy „skandalicznym” i „głupim” [1:29:13–1:29:21].

Gdy Kisielow opisuje wydarzenia historyczne, posługuje się w odniesieniu do sprawców zbrodni na Polakach wyraźnie negatywnym językiem. Używa określeń takich jak „kaci” [czas nagrania: 1:32:34], „terroryści” [czas nagrania: 1:33:47] czy „nazistowskie śmieci” [czas nagrania: 1:30:30]. W programie podkreślano związek przedstawicieli ukraińskiej organizacji wojskowej (UWO) i UPA (takich jak Roman Szuchewicz, Andrij Melnyk, Jewhen Konowalec) z nazizmem oraz walką przeciwko ZSRR [czas nagrania: 1:32:12–1:40:49]. 

Kisielow przypomniał również historię Stanisława Sobińskiego, kuratora lwowskiego okręgu szkolnego, zabitego w 1926 roku przez członków UWO. Tłumacząc, że Sobiński zginął, bo chciał, by szkoły „ukraińskie” nazywano na ziemiach Polski „ruskimi” [czas nagrania: 1:33:29]. Nie wyjaśnił jednak, że w określeniu „ruska” chodzi o geograficzne określenie kresowych „ziem ruskich” Rzeczypospolitej, a nie o związek z Rosją.

Choć używanie ostrych określeń w odniesieniu do zbrodni ukraińskich nacjonalistów z czasów II wojny światowej jest uzasadnione, to warto zauważyć, że podobny sposób opisu pojawiał się wcześniej w rosyjskiej propagandzie w odniesieniu do wydarzeń w Donbasie po 2014 roku. Wówczas wobec współczesnych Ukraińców stosowano (1, 2, 3, 4) analogiczne etykiety, takie jak „banderowcy”, „kaci”, „naziści” czy „junta”, i przypisywano im zbiorową winę i okrucieństwo wobec rosyjskojęzycznej mniejszości cywilnej. Pokazuje to, że rosyjski przekaz wykorzystuje tę samą konstrukcję retoryczną zarówno wobec wydarzeń historycznych, jak i współczesnych, i wykorzystuje historię do moralnej demonizacji aktualnego przeciwnika, aby wzmacniać narrację o słuszności walki z nazizmem w Ukrainie podjętej przez Rosjan.

Od wsparcia Majdanu do konfrontacji z Rosją

W programie „Wieczór z Sołowiowem” Spiridon Kilinkarow, prorosyjski ukraiński polityk, od 2014 roku mieszkający w Rosji, podkreślił, że decyzja Polski o odebraniu Orderu Orła Białego jest niekonsekwentna [czas nagrania: 00:36:50]. 

Argumentowano, że wcześniej Warszawa wspierała ukraiński Majdan, którego „siłą napędową” mieli być ukraińscy nacjonaliści posługujący się hasłem „Sława Ukrainie” i czarno-czerwoną flagą, oraz rozwijała partnerstwo z Ukrainą za prezydentury Wiktora Juszczenki i Petra Poroszenki, gdy na szczeblu państwowym gloryfikowano UPA i „banderowców”, a także przyznawała ukraińskim politykom Order Orła Białego [czas nagrania: 0:36:50].

Sytuację wykorzystano więc do budowania przekonania o nacjonalistycznym i banderowskim charakterze rewolucji godności, która miała miejsce w Ukrainie ponad dekadę temu. Rosyjski propagandysta nie wspomniał, że przyczyną protestów w tym czasie był prorosyjski kierunek polityki ówczesnego prezydenta Ukrainy i że próbował on siłowo tłumić manifestacje pod naciskiem Kremla.

W dalszej części programu Kilinkarow poszedł jeszcze dalej. Jego zdaniem Polska nie zgłaszała w 2014 roku poważniejszych zastrzeżeń wobec Ukrainy, ponieważ jej priorytetem było zadanie Rosji strategicznej porażki z wykorzystaniem Ukrainy [czas nagrania: 0:38:18]. Twierdził, że Warszawa uczestniczyła w budowaniu „anty-Rosji” i świadomie dążyła do wywołania pełnoskalowej wojny między Moskwą a Kijowem [czas nagrania: 0:38:28]. 

W ten sposób Polskę przedstawiano jako współodpowiedzialną za wybuch pełnoskalowej wojny. Ten przekaz wpisuje się w szerszą narrację Kremla, zgodnie z którą odpowiedzialność za rosyjską agresję ponoszą Ukraina i wspierające ją państwa Zachodu, a nie Rosja. 

Wszystkiemu winny jest Zełenski

Znaczna część analizowanych materiałów jest poświęcona krytyce Wołodymyra Zełenskiego, przedstawionego w nich przede wszystkim jako nazista oraz szef „kijowskiego reżimu” [czas nagrania: 00:18:23]. Wielokrotnie zarzucano mu świadome prowokacje i zaostrzanie relacji z Polską poprzez gloryfikowanie UPA i Stepana Bandery [czas nagrania: 01:27:03]. W programie „60 minut” podkreślano, że to właśnie jego decyzje miały doprowadzić do obecnego kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich [czas nagrania: 00:22:20, 00:24:54]. 

W jednym z materiałów autorzy przekonywali, że Wołodymyr Zełenski nie podejmował żadnych działań na rzecz normalizacji relacji z Polską, odmówił zmiany nazwy jednostki wojskowej oraz zerwał rozmowy z polskim prezydentem [czas nagrania: 00:26:33]. Jednocześnie błędnie przetłumaczyli wpis Rafała Leśkiewicza, rzecznika prasowego prezydenta Nawrockiego, i sugerowali, że nazwał on Wołodymyra Zełenskiego „narkomanem”, podczas gdy w oryginalnym wpisie nie padają takie słowa [czas nagrania: 00:26:49].

Zrzut ekranu z programu “60 minut” przedstawia fragment tłumaczenia wpisu Rafała Leśkiewicza na X, z zaznaczonym na czerwono sformułowaniem „reakcji narkomana”, którego nie ma w oryginalnym tekście polityka.

Zrzut ekranu z programu „60 minut”

Równocześnie w programie „60 minut” twierdzi się, że Zełenski wykorzystuje ten konflikt do odwrócenia uwagi od korupcyjnych skandali w swoim otoczeniu i problemów wewnętrznych Ukrainy [czas nagrania: 00:23:20]. Jest on również przedstawiany jako polityk niewdzięczny wobec Polski [czas nagrania: 00:24:02]. Na potwierdzenie tej tezy przywołuje się m.in. wypowiedź Ewy Zajączkowskiej-Hernik, która stwierdziła, że dzięki polskiej pomocy Zełenski nadal sprawuje władzę w Ukrainie, a państwo nie rozpadło się wskutek konfliktu z Rosją.

Kolejnym powtarzającym się wątkiem jest przedstawianie Zełenskiego jako zagrożenia dla Europy. Rodian Mirosznik, były prorosyjski polityk ługański i ambasador Rosji ds. zbrodni Ukrainy twierdzi, że ukraiński prezydent będzie wywierał presję na państwa członkowskie, wykorzystywał swoje wpływy polityczne, ukraińskich uchodźców i emisariuszy [czas nagrania: 00:13:30]. W najbardziej radykalnych przekazach Sołowiow przypisał mu możliwość organizowania zamachów i aktów dywersji w państwach europejskich, a nawet przyszłej agresji wobec sąsiadów po zakończeniu wojny [czas nagrania: 00:13:44].

Ukraina zaatakuje Polskę

Ostatnie ostrzeżenie pojawiło się także w artykule RIA Nowosti oraz programie „60 minut” [czas nagrania: 00:31:09], które powoływały się na publikację Myśli Polskiej. To portal, na łamach którego publikują m.in. osoby związane z prorosyjskim środowiskiem, dawniej skupionym wokół partii Zmiana, w tym z Mateuszem Piskorskim, oskarżonym o szpiegostwo na rzecz Rosji

Według przywołanych wyżej materiałów wojna zakończy się zwycięstwem Rosji, jednak pod kontrolą „kijowskiego reżimu” pozostanie liczna armia z doświadczeniem bojowym, która w przyszłości może zaatakować Polskę. W związku z tym, jak się przekonuje, „Polacy powinni przygotowywać się przede wszystkim na potencjalne wkroczenie Sił Zbrojnych Ukrainy, a nie na mityczny atak Putina” [czas nagrania: 00:31:24]. 

Order, wrzesień 1939 i Wołyń – Rosja pisze historię Polski na nowo 

Rosyjski przekaz kilkakrotnie pozbawiał również państwo polskie podmiotowości. Jednym z przykładów było ukazywanie przez Władimira Korniłowa, rosyjskiego politologa, Orderu Orła Białego jako odznaczenia rosyjskiego od 1830 roku – ze względu na fakt, że był on wówczas nadawany przez rosyjskich cesarzy [czas nagrania: 0:21:12]. Służyło to argumentacji, której celem jest kwestionowanie decyzji Zełenskiego o przyjęciu rzekomo rosyjskiego odznaczenia [czas nagrania: 0:21:32]. 

Prawdą jest, że Order Orła Białego został ustanowiony w 1705 roku przez króla Rzeczypospolitej Augusta II Sasa, a do rosyjskiego systemu odznaczeń włączono go dopiero po powstaniu listopadowym. Nie oznacza to jednak, że Order Orła Białego można uznawać za odznaczenie rosyjskie.

Innym przykładem było przedstawianie przez Mirosznika wkroczenia wojsk radzieckich do Polski we wrześniu 1939 roku nie jako agresji, lecz jako działania podjętego w sytuacji, gdy „Polski już nie było” oraz jako „powrotu na swoje rosyjskie ziemie” [czas nagrania: 0:07:30]. Ambasada Rosji oraz Maria Zacharowa wskazywały również, że ofiarami rzezi wołyńskiej byli przede wszystkim obywatele ZSRR, a nie Polski. Pomijano przy tym, że status obywateli ZSRR został Polakom narzucony po sowieckiej agresji na Polskę w 1939 roku.

Daleko idące konsekwencje 

Jednym z następstw opisywanych przez rosyjskie media ma być utrudnienie lub nawet uniemożliwienie Ukrainie przystąpienia do Unii Europejskiej (lub NATO) w najbliższym czasie z powodów politycznych. W szczególności, jak podkreśla rosyjski przekaz, Polska będzie nalegać i wywierać presję na Ukrainę, aby ta przemyślała swoją politykę historyczną oraz stosunek do Stepana Bandery i sprawców wojennych (1, 2, 3).

W części publikacji polsko-ukraiński konflikt jest przedstawiany jako celowo eskalowany przez Wołodymyra Zełenskiego na polecenie Brukseli w celu osłabienia pozycji Karola Nawrockiego [czas nagrania: 00:12:12]. Mirosznik w programie Sołowiowa porównał tę sytuację do działań, które wcześniej doprowadziły do osłabienia pozycji Viktora Orbána [czas nagrania: 00:12:20].

Jednocześnie Sołowiow wyraził opinię, że w kwestii dostaw uzbrojenia czy finansowania Ukrainy nic się nie zmieni, bo decyzje w tym zakresie zależą nie tylko od Polski, lecz także od całej Unii, a stopień niezależności Warszawy od Brukseli jest ograniczony [czas nagrania: 0:47:57]. 

Z kolei Kirikanow twierdził, że Polska zwiększy presję na część Ukrainy poprzez zaangażowanie Ukraińców w działania wymierzone przeciwko własnemu państwu, aby ostatecznie przejąć jej zachodnie tereny [czas nagrania: 0:48:17]. Sołowiow uznał jednak taki scenariusz za mało prawdopodobny – argumentował, że Polska przez lata tolerowała obecność „banderowców” [czas nagrania: 0:49:10] i pozostaje zależna od decyzji UE [czas nagrania: 0:49:52].

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź