Strona główna Analizy Mefedron na Facebooku. Reklamy narkotyków poza radarem Mety

Mefedron na Facebooku. Reklamy narkotyków poza radarem Mety

Mefedron dla kobiet w ciąży? A może bezpieczna dostawa marihuany? Tak reklamy na Facebooku i Instagramie zachęcają do wizyty w internetowym sklepie z używkami. Podobne reklamy nielegalnych substancji trafiają do internautów w Europie.

reklama z Facebooka, telefon z logo Facebooka

Fot. Facebook / Pixabay / Modyfikacje: Demagog

Mefedron na Facebooku. Reklamy narkotyków poza radarem Mety

Mefedron dla kobiet w ciąży? A może bezpieczna dostawa marihuany? Tak reklamy na Facebooku i Instagramie zachęcają do wizyty w internetowym sklepie z używkami. Podobne reklamy nielegalnych substancji trafiają do internautów w Europie.

Regulamin Mety zabrania emisji reklam, które promują sprzedaż substancji nielegalnych lub psychoaktywnych i korzystanie z nich w celach nieleczniczych. W praktyce jednak w mediach społecznościowych znajdziemy spoty promujące sklep z takimi produktami

Na stronie internetowej, którą wykryliśmy w sierpniu 2025 roku, można – zgodnie z zapewnieniami jej twórców – bez ryzyka kupić popularne narkotyki, takie jak mefedron, amfetamina, ketamina czy marihuana. Mimo że ryzykują zarówno kupujący (do 3 lat więzienia za posiadanie narkotyków), jak i sprzedawca (do 10 lat za ich sprzedaż i 1 roku za reklamowanie takich substancji).

Oczywistym ryzykiem w tym przypadku jest także utrata życia i zdrowia. Jak tłumaczy w swojej publikacji Poradnia MONAR w Krakowie, narkotyki to substancje nielegalne, a więc – w przeciwieństwie do legalnych używek – nikt nie kontroluje ich składu, co sprawia, że ryzyko wynikające z ich używania może być wyższe (s. 46).

Zidentyfikowaliśmy co najmniej trzy profile na Facebooku i Instagramie, które wykupiły reklamy promujące wspomniany sklep. W przypadku dwóch z nich materiały zostały już usunięte, ponieważ naruszały standardy dotyczące reklam (1, 2). W trakcie pracy nad tym tekstem widzieliśmy, że trzecie konto wciąż reklamowało używki.

Targowisko całej Europy

Reklamowana strona jest dostępna dla każdego internauty z poziomu zwykłej przeglądarki, jednak ze względów prawnych i etycznych nie udostępnimy linku do sklepu. Na potrzeby zebrania materiałów do tego tekstu odwiedziliśmy tę stronę z wykorzystaniem sieci Tor, która pozwala na przeglądanie zasobów internetu w sposób anonimowy i trudny do wykrycia.

Omawiana strona jest miejscem, w którym różni dostawcy wystawiają na sprzedaż swoje nielegalne produkty. Organizatorzy zachęcają potencjalnych klientów wizją bezpiecznej dostawy metodą dead drop, polegającą na podrzuceniu paczki do dyskretnego miejsca. To jak automat paczkowy – tylko że służący do dostarczania narkotyków.

Używki są sprzedawane nie tylko do Polski, lecz także do wielu innych państw. Wysyłkę do naszego państwa, jak przekonaliśmy się na podstawie kilku przejrzanych ofert, zapewniają przede wszystkim handlarze z Holandii i Niemiec. A z internetowego forum powiązanego ze sklepem dowiedzieliśmy się, że trwają prace nad polskojęzyczną wersją strony (choć w połowie sierpnia zostały one zawieszone).

To nie jest bezpieczny wybór

Sami nie skorzystaliśmy z oferty analizowanego sklepu, więc nie możemy potwierdzić jego wiarygodności. Aktywne forum powiązane ze stroną sklepu sugeruje, że w tym miejscu rzeczywiście można kupić narkotyki. Zawsze istnieje jednak możliwość, że strona jest oszustwem, prowokacją lub żartem

Tak ocenia to dr hab. Piotr Siuda, który w projekcie badawczym Narodowego Centrum Nauki pt. „Sieci kłącza, cyrkulacja treści i znaczeń oraz konteksty offline internetowego handlu narkotykami” naukowo przygląda się zjawisku handlowania narkotykami w internecie:

„Przykład strony [opisanej powyżej – przyp. Demagog] […] to raczej margines zjawiska. Takie witryny wyglądają podejrzanie, często są po prostu scamem i w praktyce działają niszowo. Masowy obrót narkotykami odbywa się dziś na platformach społecznościowych i w komunikatorach. Jeszcze kilka lat temu [jako główne kanały sprzedaży – przyp. Demagog] widoczne były Facebook czy Instagram, ale dziś raczej pełnią rolę reklamy wprowadzającej do innych kanałów. Zdecydowanie króluje Telegram, gdzie sprzedawcy prowadzą własne kanały i grupy”.

Wierzymy jednak, że temat jest wart nagłośnienia. Zwłaszcza że zorganizowana przestępczość narkotykowa bazująca na handlu w sieci, jak pokazują ostatnie relacje policji (np. 1, 2), to realny i powracający problem, również w Polsce. W przeszłości w internecie funkcjonowały już podobne „bazary” z narkotykami (1, 2), które zostały rozbite przez odpowiednie służby.

Trzy anonimowe profile

W pierwszej połowie czerwca profil, którego nazwa przypomina zmyślone imię i nazwisko, zamówił 22 reklamy omawianego sklepu. Obecnie to konto jest już niedostępne (mogło zostać usunięte). Wiemy, że spoty wykupione w ten sposób były kierowane do internautów ze wszystkich państw Unii Europejskiej, w tym do polskich odbiorców. 

Jako kolejny uaktywnił się profil o nazwie sugerującej powiązanie z aplikacją mobilną. W drugiej połowie sierpnia osoba odpowiedzialna za to konto opłaciła 12 reklam, jednak do dnia publikacji tej analizy zostały one już usunięte. Tym razem spoty były kierowane oddzielnie do poszczególnych krajów, m.in. do Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i do Polski.

Trzecie konto reklamujące sklep z narkotykami było aktywne do 3 września. Jego nazwa sugeruje, że mamy do czynienia z portalem informacyjnym. Do końca sierpnia profil wykupił 30 reklam i tylko 3 z nich zostały usunięte przez Metę – mimo że promowane grafiki oraz filmy (1, 2, 3) jawnie mówiły o narkotykach.

Rosyjskojęzyczny ślad

Meta nie udostępnia danych na temat tożsamości osób stojących za omawianymi profilami, ale przynajmniej wiemy o nich kilka rzeczy. Beneficjentem i płatnikiem odpowiedzialnym za promocję spotów na trzecim z opisanych profili jest Targetolog Anastasia. W bibliotece Mety to imię i nazwisko zapisane jest cyrylicą (Таргетолог Анастасия).

Możemy się domyślać, że to jedynie pseudonim, a nie – prawdziwe dane osobowe. „Targetologami” są nazywane osoby specjalizujące się w kampaniach reklamowych w internecie. Dlatego też nie wiemy dokładnie, kto stoi za tym profilem.

Kolejny trop dotyczy pierwszego z opisywanych profilów– w tym przypadku beneficjentem jest Katya Linda, natomiast płatnikiem reklam na koncie, którego nazwa kojarzy się z aplikacją mobilną, jest podmiot o angielskojęzycznej nazwie – Growth Point.

Ponadto Facebook udostępnia informacje na temat miejsca przebywania osób, które zarządzają omawianymi profilami. Dzięki temu odkryliśmy, że za drugimtrzecim profilem mogą stać osoby z Białorusi i Ukrainy.

Kolejną wskazówką jest metoda dostawy promowana przez właścicieli strony, czyli tzw. dead drop. Analitycy firmy TRM Labs oraz organizacji Global Initiative Against Transnational Organized Crime wyjaśniają, że ta strategia narodziła się w rosyjskojęzycznej części internetu. Nie jest to jednak dowód na powiązanie z jakimś rosyjskojęzycznym krajem, ponieważ z tych samych źródeł wynika, że taki sposób dostawy nielegalnych substancji jest obecnie rozpowszechniony w Azji i Europie.

Z offline’u do online’u

Pierwsze ślady wykrytych przez nas reklam oferowanych w polskiej infosferze sięgają czerwca br. – wtedy dostrzegli je użytkownicy forum Reddit, a temat opisała „Gazeta Wyborcza”. Wiemy jednak, że osoby odpowiedzialne za ten proceder działają w naszym kraju co najmniej od wiosny.

W marcu tego roku na ulicach Sopotu na jednym z płotów zawisł baner (1, 2, 3) zachęcający do kupna kryształu (potoczne określenie mefedronu lub jego pochodnych). Reklama zawierała link prowadzący do omawianego sklepu. Sprawę nagłośnił Przemysław Majewski, radny Rady Miasta Gdańska.

W ocenie dr. hab. Piotra Siudy wlepki na ulicach miast kierujące np. do kanałów na Telegramie nie są nowym zjawiskiem. W handlu narkotykami internet nie zastępuje całkowicie fizycznego kontaktu. „Media społecznościowe są elementem tej samej rzeczywistości, w której młodzi ludzie funkcjonują na co dzień, dlatego te światy tak płynnie się przenikają” – tłumaczy ekspert.

Skontaktowaliśmy się z radnym Majewskim. Z jego relacji wynika, że wlepki reklamujące narkotyki i podające dane kontaktowe do sprzedawcy nadal pojawiają się na trójmiejskich ulicach. Dodał, że pomimo jego zgłoszenia policja nie podjęła interwencji w tej sprawie. 

Zapytaliśmy o to także Komendę Miejską Policji w Sopocie, ale do dnia publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Gdy ją otrzymamy, zaktualizujemy nasz tekst.

Nie tylko Polska

Od dłuższego czasu Meta mierzy się z problemem reklam narkotyków na swoich platformach. Serwis Wired przekonuje w swoim reportażu, że dilerzy narkotyków wyszli z cienia i przenieśli się z tzw. darkwebu do mediów społecznościowych. Z przeglądu literatury naukowej z 2023 roku wynika, że nawet do 13 proc. wpisów analizowanych w badaniach (np. zawierających słowa związane z narkotykami), reklamowało nielegalne substancje.

W 2023 roku hiszpański portal El Diario relacjonował pojawianie się w mediach społecznościowych reklam narkotyków, w tym np. „najlepszej koki w Barcelonie”. Problem promowania nielegalnych używek na Facebooku i Instagramie szeroko opisał w 2024 roku amerykański „Wall Street Journal”.

Podobne zjawisko odnotowali też dziennikarze z innych państw. Na początku 2025 roku zwrócono uwagę na inny aspekt sprawy. Kanadyjska stacja CTV News przedstawiła relacje osób, które zgłaszały do Mety uciążliwe reklamy używek i dostawały odpowiedź, że takie publikacje nie naruszają standardów społeczności. W lipcu nowozelandzki dziennik „NZ Herald” opisał proceder sprzedaży substancji psychoaktywnych bezpośrednio na Facebooku – z poziomu zakładki Marketplace

Na szczególną uwagę zasługuje śledztwo przeprowadzone przez Tech Transparency Hub. Wynika z niego, że setki takich reklam trafiają do odbiorców w USA, Wielkiej Brytanii i w państwach UE (również w Polsce). Autorzy raportu wykazali, że Meta nie podejmuje skutecznych i wystarczających działań, które doprowadziłyby do likwidacji problemu.

Meta jest świadoma problemu, ale jego skala jest zbyt wielka

Amerykańska korporacja aktywnie stara się przeciwdziałać takim procederom jak opisane powyżej – przynajmniej tak wynika ze statystyk dostępnych w Centrum Transparentności. 

Dowiadujemy się z nich, że od kwietnia do czerwca 2025 roku Meta wykryła i usunęła ze swoich platform ponad 4,5 mln reklam naruszających zasady dotyczące promocji niebezpiecznych substancji. Większość z nich, bo 95,9 proc. publikacji na Facebooku i 85,20 proc. na Instagramie, wykryto dzięki wewnętrznym procedurom Mety. Tylko 4,1 proc. (FB) i 14,80 proc. (IG) usunięć dotyczyło zgłoszeń od użytkowników.

Mimo to wiele reklam narkotyków pozostaje niewykrytych. Problemem jest również długi czas, jaki upływa od momentu zgłoszenia do ostatecznego usunięcia publikacji. Z tego też powodu materiały promujące nielegalne substancje wyświetlają się użytkownikom przynajmniej przez kilka dni. W przypadku spotów wykupionych przez trzeci profil ich publikacja trwała około tygodnia

O sprawę zapytaliśmy przedstawicieli Mety. Po naszej wiadomości reklamy usunięto, a rzecznik prasowy przekazał nam następującą odpowiedź: „Zabraniamy reklam promujących kupno i sprzedaż narkotyków i usuwamy je, gdy tylko je znajdziemy.”

Sprawa trafia na policję

Ustalenia wynikające z naszej analizy i zebrane materiały przekazaliśmy polskiej policji. 1 września 2025 roku doniesienie trafiło do funkcjonariuszy II Komisariatu Policji w Krakowie przy ul. Lubicz.

Sprawa została przyjęta do rozpatrzenia. Gdy otrzymamy nowe informacje, poinformujemy o nich na łamach Demagoga.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź