Strona główna Analizy Suwerenność, opłacalność i transparentność. Spór o program SAFE

Suwerenność, opłacalność i transparentność. Spór o program SAFE

17 lutego Rada UE ostatecznie zatwierdziła polski plan inwestycyjny w ramach programu SAFE. Nie wiadomo jednak, czy Polsce uda się go sprawnie wdrożyć. Program stał się osią politycznego sporu między rządem a opozycją. O co w nim chodzi?

Fot. Pixabay / Modyfikacje: Demagog

Suwerenność, opłacalność i transparentność. Spór o program SAFE

17 lutego Rada UE ostatecznie zatwierdziła polski plan inwestycyjny w ramach programu SAFE. Nie wiadomo jednak, czy Polsce uda się go sprawnie wdrożyć. Program stał się osią politycznego sporu między rządem a opozycją. O co w nim chodzi?

Program SAFE (Security Action for Europe) to nowy instrument finansowy Unii Europejskiej. Jego celem jest zapewnienie do 150 mld euro pożyczek dla państw członkowskich na inwestycje w przemyśle obronnym (art. 6 unijnego rozporządzenia o SAFE).

Z pieniędzy z SAFE mają być finansowane m.in. systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, drony, amunicja, pociski, ale także ochrona zasobów kosmicznych czy rozwój sztucznej inteligencji.

Polski plan inwestycyjny opiewa na ponad 43,7 mld euro, co czyni nasz kraj największym beneficjentem programu. Drugim jest Rumunia, a trzecim Włochy, które zawnioskowały odpowiednio o 16,7 i 14,9 mld euro. 

Przeciwko SAFE: PiS, Konfederacja i Marek Jakubiak

Nie wszyscy uważają jednak, że udział w programie SAFE jest dla Polski korzystny.

Aby stworzyć ramy prawne dla wydatkowania środków z unijnych środków, rząd przygotował projekt ustawy o utworzeniu Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE. Dokument wskazuje m.in., że to Bank Gospodarstwa Krajowego będzie obsługiwał fundusz, a za koordynację wydatków będzie odpowiadać minister obrony narodowej (s. 16). Ustawa została przyjęta przez Sejm stosunkiem głosów 236 „za” do 199 „przeciw”.

Przeciwko ustawie głosowali niemal wszyscy politycy Prawa i Sprawiedliwości (od głosu wstrzymał się jedynie były wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński), a także cały klub Konfederacji oraz koło Konfederacji Korony Polskiej. Przeciw było również dwóch z czterech posłów Demokracji Bezpośredniej oraz poseł niezrzeszony Marek Jakubiak.

Walka o suwerenność. Lobbing USA czy Niemiec?

Obie strony zarzucają sobie nawzajem uleganie zagranicznemu lobbingowi. Zwolennicy programu SAFE są oceniani jako realizujący niemiecką agendę, a jego krytyków oskarża się z kolei o uleganie naciskom amerykańskim.

Chodzi o to, że pieniądze z SAFE mają być wydane przede wszystkim w Europie – w krajach Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (czyli w Norwegii, Szwajcarii, Islandii i Liechtensteinie) oraz w Ukrainie. Jedynie 35 proc. środków może być przeznaczone na wydatki w innych państwach. 

Oznacza to ograniczenie – choć, jak zaznacza rząd, niecałkowite – możliwości finansowania zakupów sprzętu wojskowego w Stanach Zjednoczonych, co zdaniem części krytyków może osłabić relacje Polski z USA.

Jednocześnie z wydawania pieniędzy w Europie, jak wskazują dalej krytycy SAFE, mają skorzystać Niemcy, którzy sami nie wnioskowali o środki z programu, ale mogą zarobić na inwestycjach innych państw, w tym Polski.

Miguel Berger, ambasador Niemiec w Polsce, tłumaczył, że dla nich pożyczki z programu SAFE są mniej opłacalne od innych opcji finansowania, dlatego zdecydowali się jedynie współfinansować utworzenie programu. Niemcy mogą bez pomocy UE zdobywać tani kredyt, ponieważ mają jedne z najniżej oprocentowanych obligacji. Krytyków programu to jednak nie przekonało.

Obawy o szantaż ze strony UE

Opozycję niepokoi także możliwość zablokowania środków przez UE. Program SAFE ich zdaniem może stać się pretekstem do „szantażu politycznego”wpływu na polskie prawodawstwo. 

Rząd twierdzi natomiast, że zasada warunkowości ma dotyczyć jedynie kwestii finansowych i nie ma związku z praworządnością czy sądownictwem, w przeciwieństwie do wypłat z Krajowego Planu Odbudowy. 

Unijne przepisy o SAFE rzeczywiście wskazują (pkt 35), że program powinien być wdrażany w zgodzie z rozporządzeniem w sprawie systemu warunkowości. Umożliwia ono zawieszenie płatności, gdy dojdzie do naruszenia zasad państwa prawnego, które wpływa bezpośrednio na należyte zarządzanie środkami unijnymi (art. 4 i 5).

Jak zauważyła redakcja Konkret24, wobec Polski te przepisy dotąd nie były stosowane. Mechanizm warunkowości dla programu SAFE różni się ponadto od tego, przez który zostały opóźnione wypłaty dla Polski z KPO. Wówczas wypłata środków była uzależniona od wzmocnienia w Polsce niezależności sędziów. Nie miało to związku z zagrożeniem dla budżetu UE, o którym mówią przepisy dotyczące warunkowości dla programu SAFE. 

Nawet jeśli Komisja Europejska będzie chciała użyć rozporządzenia o warunkowości przeciwko Polsce, jak zauważył OKO.press, Polska będzie mogła odwołać się od tej decyzji. Do tego, zanim wejdzie ona w życie, musi uzyskać akceptację Rady UE, czyli być przegłosowana (większością kwalifikowaną) przez przedstawicieli państw członkowskich (art. 6).

Dlaczego Polska pożycza pieniądze od UE?

Według Ministerstwa Finansów dla Polski skorzystanie z pieniędzy w SAFE to najlepsza opcja dla rozwoju naszego potencjału obronnego [czas nagrania 9:40]. Według analiz resortu oprocentowanie pożyczki z UE wyniesie ok. 3 proc

Co więcej, o ile środki trzeba będzie wydać do 2030 roku, to na ich spłatę przewidziano 45 lat od każdej z transzy. Przez 10 pierwszych lat będą musiały być spłacane jedynie odsetki. Część środków będzie mogła zostać też reinwestowana, czyli wydana na zakupy zbrojeniowe przeprowadzone od maja 2025 roku, czyli od momentu, kiedy program SAFE został utworzony. 

Według różnych szacunków udział w programie ma pozwolić na zaoszczędzenie od 36 do 60 mld zł [czas nagrania 9:40].

Ponadto Senat zgłosił do projektu ustawy poprawkę, która ma zabezpieczyć budżet Ministerstwa Obrony Narodowej. Chodzi o to, aby zagwarantować, że środki na spłatę pożyczki nie będą pochodzić ze środków przeznaczonych w budżecie na obronność [czas nagrania 9:40].

Rząd przekonuje, że 80 proc. środków trafi do polskiej branży zbrojeniowej, co pozwoli na rozwój krajowej zbrojeniówki. Jednak, jak przyznają rządzący, chodzi o firmy działające w Polsce, ale niekoniecznie należące do polskich przedsiębiorców. 

Zadłużamy się dla Ukrainy? Nie ma takiej decyzji

Niektórych niepokoi także, że pożyczone przez Polskę pieniądze zostaną wydane na pomoc Ukrainie. Spekulacje na ten temat pojawiły się po spotkaniu premiera Donalda Tuska z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. 

Ukraina sama nie może uzyskać pożyczki w ramach programu SAFE, ale ma prawo brać udział we wspólnych zamówieniach publicznych. Do tej pory 15 państw zdecydowało się na realizowanie projektów z Ukrainą, w tym Polska.

informacji przekazywanych przez rząd wynika, że do tej pory nie zapadła decyzja, aby środki z SAFE miały zostać wydane na dozbrajanie Ukrainy, a spotkanie premiera z prezydentem Ukrainy dotyczyło umowy o współpracy technologicznej. Polsce ma zależeć, aby pozyskiwać od Ukrainy przede wszystkim technologie dronowe. 

Transparentność. Lista projektów nie jest znana

Dyskusja o tym, czyją gospodarkę zasilą pieniądze z SAFE, utrudnia fakt, że polski plan inwestycyjny nie jest jawny. Nie znamy pełnej listy 139 polskich projektów, zatwierdzonej przez UE.

komunikatu Kancelarii Premiera wiemy, że środki z SAFE zostaną przeznaczone m.in. na zintegrowany system przeciwdronowy SAN, bojowe wozy piechoty Borsuk, armatohaubice KRAB czy systemy minowania narzutowego Baobab. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. SAFE, wskazywała ponadto, że – co nie jest tajemnicą – polskie wojsko potrzebuje np. samolotów tankowania powietrznego.

Niemniej brak transparentności pozwala krytykom udziału Polski w SAFE na formułowanie zarzutów o „kupowaniu kota w worku”, nawet mimo tego, że parlamentarzyści, również ci z opozycji, mają dostęp do listy projektów.

Przedstawiciele rządu argumentują, że ujawnienie całego wniosku jest niekorzystne ze względów bezpieczeństwa, bo pokazałoby Rosjanom, jakie mamy braki w wyposażeniu wojskowym. Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej, zapowiedział jednak w tej sprawie kompromis. Poinformował, że nie wszystkie szczegóły będą podane do publicznej wiadomości, ale zostanie zaprezentowanych więcej informacji o planowanych zakupach. 

Co dalej? Decyzja będzie należeć do prezydenta

17 lutego polski plan inwestycyjny w ramach programu SAFE ostatecznie zatwierdziła Rada Unii Europejskiej.

Rządzącym zależy, aby ustawę wdrażającą SAFE przyjąć jak najszybciej. Już na połowę marca zaplanowano podpisanie umowy pożyczkowej z Komisją Europejską.

Ustawą zajmuje się teraz Senat, ale decydujący głos będzie należał do Karola Nawrockiego. Choć, jak zastrzegła pełnomocniczka rządu ds. SAFE, ewentualny brak podpisu prezydenta nie przesądzi o udziale Polski w programie, ale może go utrudnić. 

Prezydent zadeklarował, że nie podjął ostatecznej decyzji. „Jestem zwolennikiem przyglądania się sprawie w sposób spokojny”mówił w Polsat News.

Kontroluj polityków!

Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Bądź na bieżąco z faktami!

Zapisz się na nasz newsletter i co tydzień otrzymuj sprawdzone informacje prosto do Twojej skrzynki.





    Patrzymy politykom na ręce

    Pomóż nam rozliczać ich ze słów i obietnic

    WESPRZYJ NAS!

    Dowiedz się, jak radzić sobie z dezinformacją w sieci

    Poznaj przydatne narzędzia na naszej platformie edukacyjnej

    Sprawdź