Informujemy o ważnych wydarzeniach związanych z działalnością Stowarzyszenia Demagog.
W labiryncie Minotaura. „Przewodnik” po zdrowotnych wskazówkach
Fot. Shutterstock / Modyfikacje: Obiektyw
W labiryncie Minotaura. „Przewodnik” po zdrowotnych wskazówkach
Dzisiejsze życie staje się coraz droższe Opłaty, zakupy, wyjazdy – staram się rozsądnie zarządzać tymi wydatkami. Są jednak takie rzeczy, na których nie warto oszczędzać. Na przykład zdrowie. Interesuje mnie ten temat, dlatego często przeglądam raporty i analizy medyczne, a także zapoznaję się z wynikami śledztw dotyczących pseudonauki. Od jakiegoś czasu również oglądam i czytam materiały publikowane przez pewnego lekarza i popularyzatora wiedzy dotyczącej żywienia i profilaktyki chorób.
Dowiaduję się z nich, że warto regularnie wykonywać badania diagnostyczne. No tak, to się zgadza, przecież słyszałam o tym nieraz. Mogłabym wykonać darmowe testy refundowane przez NFZ, ale popularny medyk mówi, że „normy wyznaczane przez typowe laboratoria” to za mało, by utrzymać się w dobrym zdrowiu.
Na jego stronie znajduję jednak przekierowania do komercyjnych pakietów diagnostycznych. Holistyczna ocena zdrowia – ponad 1 tys. zł. Pakiet jelitowy – ponad 500 zł, pakiet insulinowy – ponad 800 zł.
Potem słyszę, jak mówi w mediach społecznościowych, że warto również sprawdzić, czy nie mam przypadkiem skłonności do nowotworów. Na stronie medyka znajduję przycisk „Kup” prowadzący do ekspresowych testów genetycznych kosztujących nawet ponad 2,7 tys. zł. Chcę wiedzieć, czy jestem zagrożona rakiem. Czy powinnam sięgnąć po portfel?
W książkach tego samego lekarza i na jego kontach w mediach społecznościowych czytam, że dobrze byłoby też, gdybym raz na kwartał wykonała komercyjne badanie kału. Wchodzę na stronę wskazaną przez medyka. Koszt: 400–700 zł. Płacić czy nie płacić?
Zdrowie to nie tylko profilaktyka, lecz także dbałość o siebie każdego dnia – słyszę od lekarza. Trzeba się odpowiednio odżywiać: warto zrezygnować z glutenu i kazeiny – twierdzi medyk. Chętnie zastosuję się do tej wskazówki, ale trudno mi samodzielnie opracować dobrze zbilansowany i urozmaicony program żywieniowy, który będzie pozbawiony tych składników. Całe „szczęście”, że ten sam lekarz informuje o istnieniu firmy, która oferuje dietę pudełkową opracowaną według jego zaleceń. Jednak koszt to ponad 3,5 tys. zł miesięcznie.
Na stronie lekarza znajduję też przekierowania do trzech sklepów oferujących suplementy diety: kwasy omega-3, probiotyki, adaptogeny. Wchodzę na stronę pierwszego podmiotu. Ponad 120 zł za jeden preparat, który starczy mi na miesiąc.
Przechodzę do drugiego sklepu. Na stronie proponuje mi się wykonanie testu, który pozwoli dobrać adaptogeny idealnie dostosowane do mojego organizmu. Wypełniam zadanie, dostaję rekomendację: w wersji podstawowej trzy produkty za ponad 300 zł, w wersji rozszerzonej: pięć suplementów łącznie za ponad 700 zł.
Pora na trzeci sklep – tym razem z probiotykami. Szukam podstawowego preparatu w ilości, która wystarczy na miesiąc. Koszt: ponad 150 zł.
Gdybym zdecydowała się na te wszystkie zakupy, mój portfel byłby uszczuplony o setki, tysiące złotych. Zanim więc to zrobię, postanawiam przeprowadzić śledztwo medyczne. Zasięgam opinii ekspertów i dowiaduję się od nich, że:
- testy, które wykonałam, nie są zbyt pomocne w realnej diagnostyce,
- obostrzenia dietetyczne, których zaczęłam przestrzegać, nie są uzasadnione,
- suplementy, które kupiłam, zawierają szkodliwe substancje i są nawet 10 razy droższe od konkurencyjnych produktów dostępnych na rynku.
Co teraz? Dowiedz się z tekstu na: Obiektyw.org.pl.
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



