Czas czytania: około min.

Wpływ zagranicznej ingerencji na wybory jest trudny do oszacowania

05.11.2021 godz. 12:25

Nicolas Hénin, analityk pracujący dla EU DisinfoLab, opublikował 18 października 2021 roku artykuł, w którym zaprezentował i opisał przypadki zagranicznej ingerencji w wybory za pomocą dezinformacji. 

Wnioski? Zagraniczne wywieranie wpływu na wybory staje się coraz bardziej trudne do wykrycia, a granica między zewnętrzną a wewnętrzną ingerencją coraz bardziej się zaciera.

O dezinformacji słów kilka

Autor definiuje dezinformacje jako manipulację polegającą na fałszywych zachowaniach takich jak wzmacnianie przekazu politycznego za pomocą botów lub trolli w mediach społecznościowych. Może ona również polegać na rozprzestrzenianiu fałszywych treści, np. kłamstw promujących jednego kandydata, oczerniających oponenta lub podważających zaufanie do procesu wyborczego.

Oszustwa mogą jednak dotyczyć nie tylko samej treści, ale mogą polegać na ukrywaniu, kto stoi za rozpowszechnianiem fałszywej informacji. Niektóre kampanie dezinformacyjne dobrze radzą sobie z zacieraniem śladów, czego przykładem jest wynajmowanie przez zagraniczne podmioty ludzi w kraju docelowym, którzy będą rozpowszechniać fake newsy.

Chociaż artykuł Hénina koncentruje się na zagranicznych ingerencjach, zaznacza on, że nie wszystkie ingerencje wyborcze mają swoje źródło za granicą. Ostatni raport opublikowany przez Facebooka sugeruje, że dezinformacja wyborcza w wyborach prezydenckich w USA w 2020 roku była zasadniczo kwestią krajową.

Źródło: Threat Report: The State of Influence Operations 2017-2020

Nicolas Hénin przytacza definicje australijskiego Departamentu Spraw Wewnętrznych, który rozróżnia „obce wpływy” i „obcą ingerencję”. 

Pierwsze pojęcie dotyczy otwartego i przejrzystego działania prowadzone przez rządy w celu oddziaływania na pewne sprawy. Natomiast „obca ingerencja” to działania wykraczające poza rutynowe wpływy dyplomatyczne praktykowane przez rządy, które mogą mieć miejsce w odosobnieniu lub poza działaniami szpiegowskimi. Rezolucja Parlamentu Europejskiego z 2019 roku ujęła pojęcie obcej ingerencji w wybory jako część strategii wojny hybrydowej.

Autor uświadamia czytelników, że realny wpływ ingerencji jest zazwyczaj trudny do oszacowania. Kluczowym wskaźnikiem jest jednak to, jak postrzegają ją wyborcy.

Dla przykładu Hénin przytacza badanie Shulman i Bloom (2011) dotyczące reakcji Ukraińców na zachodnią i rosyjską (czyli stron mających odmienne interesy) ingerencję w wybory prezydenckie w 2004 roku. Naukowcy stwierdzili, że przeciętny Ukrainiec nie był zadowolony z wysiłków podejmowanych przez zachodnie rządy, organizacje międzynarodowe i pozarządowe, natomiast ingerencja wyborcza prowadzona przez Rosję była postrzegana mniej negatywnie.

Główne taktyki „obcych ingerencji”

Operacje wpływu, czyli skoordynowane działania mające na celu manipulację lub naruszenie zasad debaty publicznej dla osiągnięcia strategicznego celu, opierają się na wielu taktykach wykorzystujących zarówno fałszywe treści, jak i fałszywe zachowania.

Mikrotargetowanie to strategia marketingowa wykorzystująca dane użytkowników do dzielenia ich na grupy w celu targetowania (selekcji) treści, coraz częściej wykorzystywana w kierowaniu spersonalizowanych reklam politycznych. Znanym przykładem był skandal wokół Cambridge Analytica.

Armie trolli, nieważne czy to w postaci realnych ludzi, botów czy cyborgów (rodzaj konta w mediach społecznościowych, gdzie za publikację treści odpowiada bot, ale jego działania są na bieżąco modyfikowane przez operatora). Celem armii trolli jest pobudzanie emocji (często w komentarzach pod postem) oraz rozsiewanie nieprawdziwych informacji na masową skalę.

Podszywanie się może przybierać różne formy. Tzw. imposter content polega na podszywaniu się pod autentyczne źródła. Z kolei deep fake to forma polegająca na wykorzystaniu algorytmów sztucznej inteligencji do manipulowania obrazem lub wideo. Osoby szerzące dezinformację mogą sięgnąć po „tańsze” sztuczki i wykorzystać  autentyczne treści, np. zmieniając prędkość wideo lub edytując je w sposób selektywny.

Hack and leak polega na celowym publikowaniu czyichś prywatnych informacji w celu realizacji osobistych planów, a nie dla dobra publicznego. Treści, które wyciekły, mogą być autentyczne, wymyślone, sfałszowane lub stanowić ich mieszankę. Taktyka ta wpisuje się więc w działanie określane malinformation (informacje złośliwe).

Podsycanie polaryzacji między jednostkami poprzez zaostrzanie podziałów na podstawie prawdziwych lub zmanipulowanych informacji, np. opowiedzenie się po stronie konkretnej partii lub kandydata.

Najnowsze trendy w operacjach wpływu

Wyraźną tendencją jest uwiarygodnianie operacji wywierania wpływu. Celem jest zwerbowanie lub wykorzystanie lokalnych influencerów, którzy wprowadzają sfałszowaną narrację do mediów zarówno tych tradycyjnych, jak i on-line. Dzięki temu zaciera się też ślady prowadzące do zagranicznych źródeł szerzonej dezinformacji.

Dezinformacja do wynajęcia staje się coraz bardziej powszechna. Podobnie jak w przypadku innych operacji wpływu, ingerencja w wybory może być coraz częściej oferowana jako usługa. Może być proponowana zarówno przez podmioty działające w granicach prawa, jak i przez firmy PR lub prowadzące marketing cyfrowy, o ugruntowanej pozycji.

Działanie w ramach projektu „Fakty w debacie publicznej” realizowanego z dotacji programu „Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy”, finansowanego z Funduszy EOG.

*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter

Podobał Ci się artykuł? Pomóż nam dzielić się prawdą!

Możesz śmiało rozpowszechniać ten artykuł na swojej stronie internetowej. Pamiętaj o podaniu źródła. Sprawdź jak możesz udostępniać.

Wpłać darowiznę i działaj z nami!

lub