Informujemy o najważniejszych wydarzeniach ze świata fact-checkingu.
Zmiana klimatu w kosmetyczce – jak wpłynie na skład kremów, szamponów czy balsamów?
Droga od afrykańskich lasów sawannowych i marokańskich upraw arganowych jest krótsza, niż mogłoby się wydawać. Zmiana klimatu oddziałuje nie tylko na lokalne społeczności, lecz także na nas, zachodnich konsumentów nabywających w drogerii ulubione kosmetyki. Z tego tekstu dowiesz się, jak wahania warunków atmosferycznych po drugiej stronie globu wpływają na produkty, którymi pielęgnujesz twarz i ciało.
Fot. Pexels / Modyfikacje: Demagog
Zmiana klimatu w kosmetyczce – jak wpłynie na skład kremów, szamponów czy balsamów?
Droga od afrykańskich lasów sawannowych i marokańskich upraw arganowych jest krótsza, niż mogłoby się wydawać. Zmiana klimatu oddziałuje nie tylko na lokalne społeczności, lecz także na nas, zachodnich konsumentów nabywających w drogerii ulubione kosmetyki. Z tego tekstu dowiesz się, jak wahania warunków atmosferycznych po drugiej stronie globu wpływają na produkty, którymi pielęgnujesz twarz i ciało.
Oczyszczanie, pielęgnacja, ochrona – odpowiednie kosmetyki pozwalają utrzymać skórę w dobrej kondycji oraz dbać o jej zdrowie. Dostarczają też przyjemnych wrażeń sensorycznych i w ten sposób mogą poprawiać dobrostan. Te doznania są bardzo subiektywne, dlatego każdy sam decyduje, jaki skład kosmetyku jest dla niego odpowiedni. A jednak o tym, co znajdzie się w tubce czy słoiczku ulubionego kremu, decydujemy nie tylko my, konsumenci.
Skład oraz dostępność produktów kosmetycznych zależą również od tego, co wydaje się bardzo odległe – od warunków w miejscu uprawy, a także od stabilności klimatu (1, 2, 3). A ten, jak wiadomo, podlega obecnie wielu wahaniom.
Najbardziej podatne na te zmiany są, tak lubiane przez wielu z nas, naturalne składniki kosmetyków (1, 2, 3). Prześledźmy te zależności na przykładzie czterech surowców powszechnie wykorzystywanych w kosmetyce. Sprawdźmy, jak może się zmienić dostępność i jakość oleju arganowego, masła shea, róży damasceńskiej i aloesu.
Olej arganowy jest ważnym naturalnym składnikiem kosmetyków
Olej arganowy jest surowcem pozyskiwanym z nasion owoców drzewa arganowego, czyli z arganii żelaznej. W konkursie na najdziwniejsze nazwy gatunkowe ta roślina startowałaby z mocnej pozycji – określa się ją również mianem olejary żelaznej (czy tylko ja mam wrażenie, że to brzmi jakoś obraźliwie?) oraz tłuścianki żelaznej. Te sformułowania, choć komiczne, dobrze oddają, czym dla nas, ludzi, jest drzewo arganowe. Stanowi ono ważne źródło tłuszczu – oleju, który może być wykorzystywany do celów nie tylko spożywczych, lecz także kosmetycznych.
Olej arganowy bardzo dobrze sprawdza się zarówno w kremach, olejkach do ciała, odżywkach czy maskach do włosów, jak i w mydłach oraz żelach do mycia. To dlatego, że jego skład i postać są korzystne – dobrze się wchłania, nie pozostawia też nadmiernie tłustej warstwy na powierzchni, na którą jest nakładany.
Zawiera również wiele kwasów tłuszczowych, przeciwutleniaczy oraz witaminę E. Ilość tych składników w ostatecznym produkcie zależy oczywiście od sposobu pozyskania i obróbki pierwotnego surowca, ale posiada on w zasadzie wszystko, czego chcemy od kosmetyku przyjaznego dla skóry i środowiska.
Jak klimat wpływa na olej arganowy?
Widać więc, że olej arganowy ma niemało zalet, jednak drzewa, z których się go pozyskuje, rosną w zasadzie tylko w jednym miejscu na świecie – w Maroku i okolicach.
To sprawia, że drzewo arganowe jest szczególnie podatne na wszelkie zmiany środowiskowe (jeśli coś się stanie w tym jednym miejscu na świecie, ucierpi w zasadzie cały gatunek). Tym bardziej że olejara daje owoce dopiero po kilku latach od wysadzenia, a owocowanie jest w dużym stopniu zależne od warunków klimatycznych.
Z ostatnich analiz wynika, że nasilające się susze, będące skutkiem zmiany klimatu, wpływają negatywnie na uprawy tłuściarki. Im wyższe okażą się temperatury i im mniej stabilne będą opady w Maroku, tym bardziej zagrozi to produktywności drzew arganowych. Zmniejszenie plonów i areałów uprawnych wpływa z kolei na produkcję oleju arganowego.
Co się stanie, gdy zabraknie oleju arganowego lub gdy wzrośnie jego cena?
Jakie zmiany możemy zaobserwować w swoich kosmetyczkach, gdy opisany powyżej scenariusz rzeczywiście się ziści? Pierwsza możliwość jest taka, że wzrośnie cena rynkowa surowca pozyskiwanego z drzew arganowych, ponieważ mniejsza dostępność przekłada się na wzrost kosztów dla nabywców. Konsekwencją byłoby tu więc podrożenie produktu trafiającego na sklepową półkę.
Druga opcja to rezygnacja ze stosowania oleju arganowego. Producenci mogą chcieć usunąć go z listy składników, by utrzymać cenę kosmetyku (1, 2). W takiej sytuacji surowiec zostanie zastąpiony tańszym odpowiednikiem, np. składnikami syntetycznymi.
Od razu podkreślmy, że korzystanie z surowców wytwarzanych laboratoryjnie nie jest złe samo w sobie. Przeciwnie, czasem może zmniejszyć presję wywieraną na środowisko. Ostateczny bilans zysków i strat ekologicznych jest bardzo złożony i zależy od warunków produkcji, sposobów dystrybucji, rodzaju uprawy itp. Rzecz w tym, że jeśli – jako konsumenci – jesteśmy przywiązani do jakiegoś naturalnego składnika kosmetyków, to musimy się liczyć z tym, że może go zabraknąć, gdy warunki uprawy będą niekorzystne.
Zakłócenia na rynku surowców mogą wpłynąć na praktyki producentów
Zmniejszenie dostępności naturalnych surowców, takich jak olej arganowy, może też doprowadzić do silniejszej segmentacji rynku oraz do dyskryminacji cenowej.
Dochodzi wtedy do sytuacji, w której np. część konsumentów nabędzie kosmetyki w dawnej cenie, ale ze zmienionym składem, a ci, których będzie na to stać, kupią produkty premium. Na przykład te z prawdziwym olejem arganowym, który do niedawna był łatwo dostępnym surowcem, a teraz zacznie być traktowany jak coś prestiżowego.
Zakłócenia w dostępie do oleju arganowego mogą też skłonić niektórych producentów do praktyk będących na granicy uczciwości.
Przyjmijmy na przykład, że w przeszłości w jakimś kosmetyku ten surowiec stanowił podstawę receptury. Po wzroście ceny oleju właściciel marki decyduje się zmniejszyć udział tego składnika do śladowych ilości – tak, że stanowi on poniżej 1 proc. zawartości. Producent nadal ma prawo napisać na etykiecie „z olejkiem arganowym”. Konsument może więc nie zauważyć, że lubiany przez niego kosmetyk wygląda tak samo, ale zmieniono jego skład.
Drzewa, z których pozyskuje się masło shea, są wyjątkowe
Podobny los może stać się udziałem również innego popularnego surowca tłuszczowego stosowanego w kosmetykach, czyli masła shea. Ten tłuszcz pozyskuje się z drzewa, które w naszym konkursie na charyzmatyczne nazwy roślin podniosłoby rękawicę rzuconą przez olejarę. Łacińska nazwa tego gatunku brzmi Vitellaria paradoxa, a polska: masłosz Parka.
Masłosze rosną głównie na terenie Afryki Subsaharyjskiej. Światowa produkcja owoców pochodzących z tych drzew bazuje na tzw. pasie shea (ang. shea belt). To obszar będący lokalizacją najważniejszych producentów masła shea, m.in.: Nigerii, Burkiny Faso, Ghany i Mali.
Owoce shea są zbierane ręcznie z dziko rosnących drzew. To znaczy, że w przeciwieństwie do wielu roślin wykorzystywanych w produkcji, masłosze nie są uprawiane na typowych plantacjach. Nie tworzą gigantycznej monokultury, która zaburzałaby lokalną bioróżnorodność. Przeciwnie – są endemitami, które rosną na tych terenach od dziesiątek tysięcy lat.
Pojedyncze drzewo może owocować przez ok. 200 lat, a zaczyna to robić dopiero, gdy dożywa drugiej–czwartej dekady. Dlatego masowe sadzenie, ścinanie i ponawianie nasadzeń nie sprawdziłoby się w przypadku tego gatunku.
Jak zmiana klimatu wpływa na masło shea?
Masło shea jest ważnym składnikiem:
- kremów i balsamów do ciała,
- masek oraz odżywek do włosów,
- pomadek do ust,
- produktów delikatnie myjących,
- kosmetyków do dłoni i stóp.
Ma działanie zmiękczające, wygładzające, cechuje się też dobrą trwałością oraz stabilnością, a także korzystnie łączy się z innymi składnikami kosmetyku.
Niestety, z danych przytaczanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) wynika, że już wkrótce zmiana klimatu może wpłynąć na owocowanie masłoszy. Zbyt niski poziom opadów i za wysokie temperatury korelują zarówno ze spadkiem plonów, jak i z obniżeniem jakości samych owoców – mogą być one np. mniejsze lub mniej bogate w korzystne tłuszcze.
Ekstremalne warunki pogodowe, np. zbyt silny wiatr, mogą również zaburzać proces kwitnienia – będą np. niszczyć kwiaty lub zrywać je z drzew. A jak wiadomo, tam, gdzie nie ma kwiatu, nie będzie owocu. Modele prognostyczne wskazują, że jeśli aktualne tempo destabilizacji klimatu się utrzyma, to w najbliższych dekadach obszary dogodne do wzrostu masłoszy zmniejszą się nawet o kilkanaście procent. Może się to przełożyć na zasięg występowania tych drzew, a co za tym idzie – również na pozyskiwane z nich plony.
Przy takim scenariuszu konsekwencje dla nas, konsumentów, będą podobne jak w przypadku oleju arganowego – przede wszystkim spadek dostępności, wzrost cen i zastępowanie surowca tańszymi zamiennikami.
Róża damasceńska to cenne źródło naturalnych aromatów w kosmetykach
Wiele kosmetyków ma w swoim składzie naturalne surowce nadające produktowi delikatną woń. Róża damasceńska to jeden z najważniejszych gatunków wykorzystywanych do pozyskiwania olejku różanego, czyli olejku eterycznego stosowanego m.in. w przemyśle kosmetycznym i perfumeryjnym. Uprawia się ją w krajach o klimacie śródziemnomorskim lub górskim, zwłaszcza na terenie Bułgarii (w słynnej Dolinie Róż w okolicach Kazanłyku) i Turcji, ale także w Iranie, Maroku, Indiach.
Aby uzyskać olejek, potrzebne są dojrzałe kwiaty. Zbiera się je ręcznie – zwykle bardzo wcześnie rano, tuż po świcie, ponieważ wtedy są najbardziej nasycone olejkami eterycznymi. Te związki są lotne i z łatwością opuszczają kwiatostan, dlatego muszą być pozyskiwane sprawnie i jak najszybciej transportowane do destylarni. Każdy mikrolitr ich zawartości jest cenny, ponieważ aby uzyskać 1 kg olejku różanego wykorzystywanego w kosmetyce, potrzeba ok. 3,5–4 ton świeżych płatków róż.
Róża damasceńska jest wrażliwa na ekstremalne warunki pogodowe
Istnieje kilka metod pozyskiwania surowca z płatków, ale każda z nich jest opracowana w taki sposób, by w przebiegu procesu nic się nie marnowało. Za pomocą destylacji z pąków wydobywa się olejek różany, a także wodę różaną, która jest wodną pozostałością po destylacji i zawiera śladowe ilości olejku, dlatego również jest wykorzystywana w kosmetyce. Niektóre metody (np. ekstrakcja rozpuszczalnikami organicznymi) pozwalają na pozyskanie z płatków tzw. absolutu róży, czyli innej formy olejku – nieco trwalszej i o intensywniejszym zapachu.
Niezależnie od metody pozyskania olejku każde, najmniejsze nawet zakłócenie w składzie kwiatów, czasie ich kwitnienia, obfitości pąków itp. może się bezpośrednio przełożyć na ilość i jakość docelowego surowca. Tymczasem dotychczasowe modele pokazują, że zmiana klimatu jest w stanie zmieniać zasięg terenów uprawnych róży damasceńskiej, a niestabilne warunki (temperaturowe czy związane z wilgotnością) stwarzają ryzyko obniżenia jej plonów.
Nagłe wzrosty lub spadki temperatury w okresie pączkowania obniżają zawartość cennego olejku w kwiatach. Te wszystkie wahania mają wpływ zarówno na sytuację producentów kosmetyków, jak i pośrednio na nas, nabywców tych produktów.
Aloes jest wytrzymały, ale nie wszystko zniesie
Na koniec przyjrzyjmy się temu, jak zmiana klimatu może oddziaływać na obfitość plonów aloesu. Jest on jednym z najczęstszych naturalnych składników stosowanych w kosmetyce. W produkcji kosmetyków wykorzystuje się przede wszystkim żel pozyskiwany z wnętrza liści tej rośliny. Ma on właściwości łagodzące i nawilżające, dlatego dodaje się go np. do kremów (do twarzy czy rąk), maseczek, balsamów do ciała lub szamponów i odżywek do włosów.
Rozległe uprawy tej rośliny występują m.in. w Tajlandii, Meksyku, Dominikanie, USA czy Indiach. Do Polski trafia też aloes z Hiszpanii (zwłaszcza z należących do niej Wysp Kanaryjskich), będącej największym producentem tego surowca w Unii Europejskiej.
Aloes, podobnie jak wiele sukulentów, nie jest wymagającą rośliną, ale źle znosi zarówno warunki deficytu wody, jak i ulewne opady, które mogą wywołać u niego tzw. stres wodny. Niestabilne warunki pogodowe (które nasilają się wraz z postępującą destabilizacją klimatu) mogą wpływać na obfitość plonów i skład surowców.
Na przykład susze i towarzyszące im spadki wilgotności gleby sprawiają, że aloes rośnie mniejszy, jego liście stają się węższe, a ilość żelu się zmniejsza. Zbyt intensywne nawadnianie również doprowadza do spadku plonów tej rośliny.
Jak to się może przełożyć na sytuację producentów i konsumentów – prześledziliśmy już na przykładzie poprzednich składników kosmetyków.
To, co dla nas jest niedogodnością, dla innych jest kwestią przetrwania
W tekście przeanalizowaliśmy, jak zmiana klimatu może się przełożyć na zawartość naszych kosmetyczek. Trzeba jednak pamiętać, że to, co dla nas, konsumentów z Europy, jest po prostu niedogodnością, dla osób utrzymujących się z upraw i z produkcji opisanych roślin, jest kwestią przetrwania.
Z badań (1, 2, 3) wynika, że tzw. pożytki niedrzewne, czyli np. owoce drzewa arganowego czy masłosza, są często kluczowe dla funkcjonowania lokalnych społeczności. Zwłaszcza dla tych grup, które nie mają możliwości podejmowania innego rodzaju pracy zarobkowej – dotyczy to szczególnie kobiet. Tradycyjnie to właśnie one zbierają owoce z drzewa arganowego w Maroku czy pozyskują owoce shea z masłoszy. Każde zaburzenie wzrostu tych roślin może negatywnie wpłynąć na sytuację osób pracujących przy uprawie.
Tym zmianom da się zapobiegać oraz minimalizować ich negatywne konsekwencje. Pewne rozwiązania może wprowadzić każdy z nas, np. poprzez dążenie do redukcji śladu węglowego. Nie obejdzie się tu jednak bez rozwiązań systemowych wspierających strategie rezyliencji klimatycznej. Odpowiednia współpraca pomiędzy państwami może poprawić lokalną sytuację cennych upraw. Istnieje wiele pomysłów na to, jak zmniejszyć ryzyko utraty plonów wykorzystywanych w kosmetyce.
Przykładowe strategie to:
- stosowanie zrównoważonego agroleśnictwa (czyli np. ochronne zalesianie terenów wykorzystywanych rolniczo),
- zwiększanie różnorodności genetycznej lokalnych roślin,
- zarządzanie ekosystemowe (czyli np. ochrona i odbudowa ekosystemów wspierających odporność roślin uprawnych),
- systemowa adaptacja rolnictwa (w tym łączenie tradycyjnej wiedzy z nowoczesnymi praktykami i wsparciem politycznym).
Kontroluj polityków!
Patrz władzy na ręce i wspieraj niezależność.
*Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter



